Historie rodzinne (XI)

with 13 komentarzy

Historie rodzinne opowiadanie erotyczne pikantne i romantyczneJeśli będzie dzisiaj w tekście więcej byków literowych (niż zwykle), to przepraszam. Postanowiłam nauczyć się szybciej pisać na klawiaturze, więc ćwiczę metodę pisania na dziesięć palców, bez patrzenia.
Z palcami idzie lepiej, niż z niepatrzeniem. Na tę chwilę idzie pięć razy wolniej, niż gdy pisałam "dwoma" paluchami patrząc, gdzie uderzam 😉

Ignacy nie próbował nawet oprzeć się pokusie. Zapragnął zobaczyć nową mieszkankę domu i towarzyszkę matki. Wiedział, że podglądanie jest zajęciem co najmniej dziecinnym, ale może dzięki temu właśnie i podniecająco zakazanym.
Dotąd nie podglądał, a co najwyżej sam był oglądany.
Od zawsze zdawał sobie sprawę z własnej atrakcyjności i to przyciągało doń przedstawicielki płci pięknej. Był zdobywany, a gdy nawet kobiety nie rzucały mu się w ramiona to tylko dlatego, że chciały uchodzić za niezdobyte. Intuicyjnie wyczuwały rosnące podniecenie samców, urodzonych zdobywcami. Takim właśnie osobnikiem był Ignacy.
Teraz tkwił w głupkowatej pozie w lekkim rozkroku, gdyż otwory do podglądania Marleny znajdowały się, jak dla niego, zbyt nisko. Stał z nosem dociśniętym do śmierdzących kurzem desek i patrzył. Przyglądał się dziewczynie, która według słów jego matki była dziewicą.
Nie, nietkniętej kobiety jeszcze nie miał.
Tak, to działało na jego wyobraźnię.
Zastanawiał się, czy aby jego matka nie uknuła planu usadzenia go na tak zwanym tyłku. Rodzinnym, rodzicielskim i firmowym. Ignacy jako nowa głowa rodzinnego interesu.
Zdjąłby ciężar z barków ojca i tylko nie był pewny, czy jest na to gotowy.
Nie! Nie był gotowy z całą pewnością! Nie chciał tego i nie potrzebował!
Czuł narastającą złość podejrzewając zmanipulowanie, lecz złość minęła zastąpiona zaskoczeniem, gdy zobaczył minę Marleny. Dziewczyna wyjęła z szafy ciuszek i zapatrzyła się weń. Był to detal odzieży damskiej. Jeden z tych, na których widok, krew zaczyna szybciej krążyć w żyłach każdego prawdziwego mężczyzny. Fikuśny element bielizny, czyli pasek do pończoch.
Marlena stała i patrzyła rozmarzonym wzrokiem, a na jej policzkach wykwitał rumieniec.
Ignacemu przebiegła przez głowę myśl, że bardzo dawno nie widział rumieniącej się kobiety.
O czym ona mogła pomyśleć?
Skoro jest niewinna, jak mówiła matka i została przywieziona prosto z zakonu, to musiała pomyśleć o nim, bo niby o kim innym? Przecie to jego wzrok napotkała w bawialni.
Była nadzwyczaj kształtna i apetycznie zaokrąglona w bardzo kobiecy sposób. Ignacy złapał się na tym, że wbijał palący wręcz wzrok w uciśnięte pod białą frotą piersi. Pragnął przepalić materiał oczami, zdematerializować spojrzeniem.
Jakkolwiek marzył patrząc, to jednak nie oczekiwał tego, co miało się wydarzyć chwilę później. Marlena odłożyła bowiem łaszek z powrotem do szafy, a po chwili zdjęła ręcznik, którym owinięte miała włosy. Kolejna chwila i materiał okrywający jej ciało opadł na ziemię, pozostawiając Marlenę w stroju Ewy. Naga, zarumieniona na twarzy i absolutnie piękna. Stała przed taflą lustra, podziwiając siebie. Okręciła się wdzięcznie wokół własnej osi, odkleiła mokre pasma włosów, które wprawione w ruch przylgnęły do kołyszących się piersi i wybiegła do łazienki. Ignacy zaklął siarczyście, tracąc ją z zasięgu wzroku. Przez otwory w ścianie, które stanowiły oczy malowidła z drugiej strony ściany, widział niewiele. Zezował, giął się starając spłaszczyć nos, byle coś dojrzeć. Bez skutku. Gdy już pełen frustracji i gotującej umysł złości gotów był zrezygnować i odejść, Marlena ponownie pojawiła się w zasięgu wzroku. Naga, z upiętymi na czubku głowy włosami i buteleczką czegoś w dłoni. Odkręciła flakonik, wylała część jego zawartości na palce i odstawiła szklane naczyńko. Bardzo powoli, zmysłowo i wręcz pieszczotliwie wcierała płynną maź w przedramię. Najpierw w jedno, po dłuższej chwili w drugie. Niespiesznie, z przymrużonymi oczami, odchylając głowę w bok i sunąc palcami w górę po ramieniu i na szyję, kark. Robiła to tak, jak powinien to robić wprawny kochanek. Jego dłonie tak właśnie winny zamykać się na szczytach piersi, gładzić brzuch i naoliwiać pośladki. Gdy Marlena dotarła między uda, nogi pod nią zadrżały, usiadła na brzegu łóżka, by opaść plecami na miękkość materaca i kontynuować nacieranie ciała w zupełnie inny sposób. Dłonie coraz dłużej pozostawały między udami i masowały miejsce, w którym on sam chciałby się teraz znaleźć ustami, biodrami, penisem.
Marlena zamknęła oczy, zakryła twarz przedramieniem i jęknęła w momencie, gdy palcami dotarła w najdelikatniejsze miejsce. Zacisnęła uda, wygięła się w łuk, by po chwili rozrzucić szeroko uda. Ignacy nie wytrzymał podniecenia, które zawładnęło nim na ten widok. Poluzował pasek spodni, pozwalając im opaść u stóp. Nie nosił bielizny, dzięki czemu nic więcej nie krępowało już pęczniejącej męskości. Było mu trochę niewygodnie, gdyż lekki rozkrok, w którym tkwił, dociskał mu do ściany biodra, pod dziwnym kątem. Odszedł krok w tył, wyprostował nogi w kolanach i oparł się czołem o ścianę. Ujął penisa w dłoń i zaczął powoli pocierać palcami czując, jak z każdym ruchem napływa doń coraz więcej krwi, usztywniając go coraz bardziej. Miał w tym momencie cudowny widok na różową szparkę dziewczyny i jej drobne palce trące różowy wzgórek.
On zrobiłby to lepiej. Taki kwiatuszek mógłby ssać zapamiętale, aż do momentu, gdy krzyczałaby z rozkoszy i prosiła o litość. O to, by wypełnił ją sobą i brał mocnymi pchnięciami bioder.
Nie, ona by o to nie prosiła, bo przecież nie zna tego jeszcze! On by jej to dopiero pokazał, nauczyłby i wprowadził w arkana rozkosznych zabaw. Zmusił do drżącego bezładu i krzyku, błagania o jeszcze.
Tak, Ignacy był w tym mistrzem.
Ignacy jej pokaże.
Zdobędzie i rozkocha w sobie.
Jak zwykle, jak całą resztę.
Z tą myślą, z tym wyobrażeniem tarł penisa coraz szybciej, mocniej zaciskając palce i nie zdając sobie sprawy z faktu, że co jakiś czas uderza kostkami palców w ścianę, wydając rytmiczne, głuche dźwięki. Słyszała je Marlena i zyskała tym samym pewność, że ma obserwatora, podglądacza na którym widok tego, co robi ze swym ciałem, wywarł aż takie wrażenie.
Na niej samej również robiło to wrażenie i podnieciło. Podniecała świadomość, którą zdobywała. Świadomość faktu, że jest ponętną kobietą. Tego, że podnieca, że przyciągnęła wzrok i uwagę Ignacego. I choć pamiętała nauki Aldony i wiedziała, że wabikiem dla niego jest nieprzystępność, to teraz napawała się władzą, jaką nad nim posiadła.
Spinało się jej ciało jak struna, pod wpływem pieszczot palców i świadomości bycia oglądaną w tak intymnej sytuacji.
Drażniła delikatny wzgórek coraz brutalniej, nie starając się już nawet powstrzymywać przed jękami, stękaniem i głośnymi westchnieniami. Przywoływała w myślach ogromny instrument Tomasza przypominając sobie, jak uderzał twardym czubkiem w nabrzmiałą łechtaczkę, jak wpychał jej go w usta, okładając nim wcześniej jej policzki.
„Ssij go” - jęczał wtedy i pchał głęboko do gardła.
Teraz, na to wspomnienie brakło jej czegoś w ustach, zapragnęła tego smaku i zapachu. Wepchała sobie w usta palec, a po chwili drugi i kolejny. Drugą dłonią zrobiła coś, co pomogło jej przypomnieć sobie choć odrobinę twardy instrument Tomasza, a widok czego doprowadził Ignacego na skraj orgazmu. Marlena złączyła palce dłoni, zwilżyła je obficie śliną, po czym uderzyła mokrą cipkę z głośnym plaśnięciem. Raz, drugi, po chwili trzeci i kolejny. Coraz szybciej, głośniejszym jękiem akompaniamując, a w końcu kwiląc przeciągle podczas szczytowania.
Jęknął i Ignacy zaciskając powieki i zalewając spermą ścianę, która stanowiła jego kryjówkę. Bardzo chciałby spuścić się na twarz dziewczyny, przez którą znalazł się w tym stanie. Nie mógł teraz lecz wiedział, że ta chwila nadejdzie. Był tego pewien. To była tylko kwestia czasu, a co jak co, ale czasu miał pod dostatkiem.

Spojrzał przez otwory w ścianie.
Marlena przetoczyła się na bok, eksponując kształtną pupę. Wyglądała na wycieńczoną i uspokojoną. Ignacy spokojny nie był. W jego głowie układał się plan, którego główną bohaterką była Marlena i tylko musiał ten plan umiejętnie wprowadzić w życie. Żenić się nie zamierzał, o poczęciu dziecka nie wspominając już.
Mogła sobie planować jego matka ożenek, ale Ignacy nie miał zamiaru rezygnować z wolności i możliwości skakania z kwiatka na kwiatek. Pasowało mu dotychczasowe życie i nie zamierzał niczego w nim zmieniać nawet, dla takiej ślicznotki.

Poprawka!
Nie zamierzał rezygnować szczególnie dla takiej ślicznotki!
Raz już popełnił to głupstwo dla jednej...

Marlena leżała cichutko, wsłuchując się w odgłosy za ścianą. Słyszała szelest ubrania, ciche szuranie butami na deskach podłogi za obrazem i czekała cierpliwie, udając sen. Po nieznośnie długiej chwili ledwie dosłyszalne kroki ucichły w oddali wnętrza ścian. Mogła wstać i odziać się wreszcie. Czuła rozluźnienie w ciele i ogarniającą ją senność, lecz zwyciężyła ciekawość.
Musiała odchylić obraz i zajrzeć do kryjówki, utwierdzić się w podejrzeniach.
Odblokowała zapadnię i najciszej, jak potrafiła otworzyła drzwi do tajemnego korytarza za obrazem. Zamarła na dłuższą chwilę, lecz do jej uszu nie dotarł żaden dźwięk. Była sama.
Przejechała dłonią po ściance, stanowiącej wnętrze obrazu i natrafiła na śliską powierzchnię. Znała tę śliskość i zapach. Jej podejrzenia sprawdziły się. Był tutaj i patrzył na nią, robił to, co i ona. Podnieciła go.
Z tego, co mówiła Aldona, teraz powinien przypuścić atak i powinna spodziewać się niezbyt czystych zagrań.

Będzie gotowa tak, jak ją nauczono.
Będzie gotowa, gdyż po to się tutaj znalazła.
Będzie gotowa i zaskoczy go bardziej, niż mógłby się tego spodziewać.

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Alicja K.
    | Odpowiedz

    Oooooo właśnie… ja też w 95% do czytania używam telefonu i potwierdzam że dodawanie z niego komantarzy to jakaś katastrofa jest :/ ale staram się częściej zostawiać ślad że byłam i nawet w miarę mi się to udaje 🙂

  2. Nic nie zwinę
    | Odpowiedz

    […] pod ostatnią częścią „Historia” pytanie, o małą ilość komentarzy w ostatnich czasach (pod opowiadaniami) i poza głaskaniem […]

  3. Em
    | Odpowiedz

    Ja z kolei bardzo rzadko komentuję, bo jedyne co mogę napisać to, że bardzo mi się podobało i chcę kolejną część zaraz, teraz, natychmiast. Wiem, że przecież pracujesz, masz rodzinę, swoje życie, nie tylko bloga i po pierwsze nie wypada naciskać, po drugie mam wrażenie, że takie komentarze tylko drażnią i irytują, więc staram się nie pospieszać (no chyba, że już naprawdę bardzo chcę kolejną część 😉

  4. Magda
    | Odpowiedz

    Uwielbiam Twoje opowiadania i zawsze czekam na kolejną część ale. nie chce pod każdym wpisem banalnie komentować że mi sie podoba itp. Poza tym tak jak inni czytam wszystko na telefonie a moja przeglądarka nie wyświetla tej czesci z komentarzami.Ale wiedz że jestem, dzień w dzień tu zaglądam i wyczekuje.
    Podoba mi sie to opowiadanie.Jest inne:-) Ale nie chce mi sie wierzyć że Marlena usidli Ignacego.Raczej ucieknie z Tomaszem daleko daleko:-)

  5. Weronika A.
    | Odpowiedz

    Miko, na pewno nie zbeznadziejniałaś. Po prostu opowiadanie jest tak rewelacyjne, że po zakończeniu czytania kolejnych jego części po prostu brakuje słów 🙂 Naprawdę, rewelacja! Pozdrawiam serdecznie 🙂

  6. Kasia
    | Odpowiedz

    Twoje teksty powalają na kolana. Piszesz w taki sposób, że czasami nam brakuje słów, żeby pisać komentarz. Chyba raczej nie chodzi Ci o banalne komentarze w stylu kiedy następny odcinek, nie mogę się doczekać dalszych losów, czy jakiś podobnych w ten deseń. Myślę, że wielu z nas zagląda tu regularnie, codziennie, jeśli nie kilka razy dziennie. Może załóż licznik odwiedzin – zobaczysz jak wielu czyta Twoje teksty. A ludzie są leniwi z natury – 5 komentarzy przy kliknięciu 122 serduszek, a myślę, że więcej przeczytało ten tekst:) Nie sugeruj się brakiem komentarzy – nie jest to obrazem tego, czy podobają się nam Twoje teksty:) pozdrawiam i weź:Cztery filiżanki
    miłości, Dwie filiżanki lojalności, Trzy filiżanki przebaczenia, Filiżanka
    przyjaźni, Dwie łyżeczki czułości, Cztery kwarty wiary, Beczka śmiechu. Miłość
    połączyć z lojalnością i starannie zmieszać z wiarą. Przyprawić dobrocią,
    czułością i wyrozumiałością. Dodać przyjaźń i miłość. Obficie spryskać
    śmiechem. Wypiekać w słońcu. Serwować codziennie w obfitych porcjach! – przepis znaleziony w sieci !

  7. Micra21
    | Odpowiedz

    Kochana!
    Oczywiście, że nie “zbeznajdziejniałaś”. Nareszcie doczekałem się kolejnej części. Z każdym odcinkiem ciekawsze. Tylko za rzadko!!! Ale rozumiem, zmieniły się priorytety. To Twój blog i Ty tu rządzisz. Tylko Ty!!!
    Serdeczności,
    Micra21 z NE

  8. Anna
    | Odpowiedz

    Witaj
    Komentuję po raz pierwszy ,ale zaglądam do Ciebie często ,bardzo często ,czytam , myślę o tym co napisałaś ,staram się wczuć w ogrom szalejących w Twoich opowiadaniach uczuć.Bohaterki i bohaterów przedstawiasz bardzo realistycznie, prawdziwie ,namacalnie wręcz,dostają od Ciebie ciała i obdarzasz ich duszami,czasem pięknymi jak kwiaty w raju a czasem zabrudzonymi przez pokusy iście diabelskie:-)
    Miko, jesteś bardzo uzdolniona ,naprawdę nie podlizuję się ;-),masz ogromny talent ,korzystaj z niego ile dusza pragnie,pisz kochana ,pisz i nie przestawaj.Dziel się z nami światem jaki tworzy Twoja bogata wyobraźnia, ubieraj bohaterów w uczucia i emocje ,nastroje i humory jak w ubrania ,opowiadania jakie zamieszczasz na swoim blogu są fascynujące ,ciekawe wręcz uzależniające.
    Ja bardzo lubię czytać Twoje dzieła, są odskocznią od codziennego życia, pozwalają zapomnieć o kłopotach jakie na co dzień nikomu z nas nie brak.Pisz więc Miko bo uwierz mi lub nie, ale mało jest opowiadań w necie o tak wysokim poziomie i bogactwie jak Twoje, a ja naszukałam się sporo bo kocham czytać ,całe życie łażę wszędzie z książką ,czytam w każdej wolnej chwili , czytam praktycznie każdy gatunek literacki choć kocham horrory hi hi hi hi ale…. nie gardzę też innymi gatunkami literackimi.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wielu ciekawych pomysłów na opowiadania ,a zakochałam się w Twojej twórczości już dawno temu dziś po prostu się odezwałam.
    Miłego pisania i weny twórczej życzę 🙂
    Anna

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Och, Aniu.
      Teraz to już na pewno nie przestanę 😀

      • Anna
        |

        Dobry autor zawsze znajdzie czytelników, więc nie przestawaj Miko , nie ja jedna zauroczona jestem Twoja twórczością , życie jest takie krótkie i ulotne ,a wyobraźnię każdy jakąś ma ale nie każdy umie ja przelać na papier, płótno czy kadr filmowy.Są twórcy wspaniałych dzieł literatury ,sztuki czy kinematografii,są twórcy muszą być więc odbiorcy inaczej nie miało by sensu tworzenie ,więc Ty twórz artystko a ja odbiorca czekać będę na Twoje piękne myśli którymi się tu podzielisz.
        Miłego wieczorka Anna

      • mika kamaka
        |

        I nawzajem 😉

  9. Zuzka Iwak
    | Odpowiedz

    Mika, nie dołuj się. Klik w serducho i masz potwierdzenie czytaczy. Pisałaś kiedyś o sobie, że jesteś chwilka przerwy, bardzo mi się to podobało. Nie chcę bawić się w ocenianie, odpisywanie, że nie zbeznadziejniałaś, czy w inny sposób podnosić Twoje poczucie własnej wartości, bo ta droga nie działa, na to pomaga P. Nie po to tu przychodzę. Nie po to też by lizać tyły. Przychodzę po relaks, przyjemność, dajesz ją i o to chodzi. Trzymasz poziom i uwierz w to już. A na zachętę popraw powtórzenia zdań z wielkimi instrumentami ;).e
    Ii

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Dzięki, Pani Konkretna 😉
      Wielkie instrumenty? Proszę jaśniej :0

Napisz nam też coś :-)