Historie rodzinne (VI)

with 9 komentarzy

Historie rodzinne opowiadanie erotyczne pikantne i romantyczneJak widać, trochę czasu się znalazło i zapączkowało 😉

Zaskoczona i zaintrygowana tym, co działo się między nimi, Marlena nie była świadoma ogniem, którym zapłonął Tomasz. Nie podnieciła się, ale nie poczuła również żadnych złych emocji. Zaskoczenie zachowaniem mężczyzny i ciekawość ciągu dalszego, to w niej pulsowało.

Opowiadała jej Aldona, co będzie się działo z jej ciałem i czekała właśnie na to. Na podniecenie, które miało objawić się w brzuchu, jako pierwszym miejscu. Bała się tego, przed tym ostrzegała ją Aldona mówiąc, że gdy stan rozedrgania dotrze do serca, wtedy najmocniej powinna się obawiać swych uczuć. Nakazywała, by walczyła z tym stanem i nie pozwoliła mu na zawładnięciem sercem. Obiecała to Aldonie, choć tak naprawdę, to nie wiedziała, co obiecuje. Wierzyła jednak z całych sił, że uda jej się to zrealizować.
Nade wszystko pragnęła ucieczki z zakonu i najgorszym, co mogłoby ją spotkać, był powrót w jego zimne mury. Powrót do ciszy, spokoju modlitwy i nudy, powtarzalności każdego dnia.
Wolała już ból serca. Ten, przed którym ją ostrzegano.

Teraz usta nacierały na jej wargi i nie wiedziała jak reagować, jak się zachować. Stała w bezruchu zezując na twarz, która była była tak blisko jej twarzy. Na mężczyznę, który musiał unieść głowę, by ją pocałować. Na pierwszego mężczyznę, który ją całował.

- Wybacz. - Zreflektował się w końcu Tomasz, czując jej ubezwłasnowolnienie i otępienie ciała. - Nie umiałem się powstrzymać, ale to dobrze.
- Dobrze? - Zdziwiła się.
- Dla ciebie. - Wykonywał trochę dziwne ruchy, jakby chciał zamaskować przód ciała. - Dla Ignacego i twojego względem niego powodzenia.
- Znaczy to, że on też tak będzie reagował? - Chciała się upewnić. - Mówiłeś, że miał tabuny kobiet, więc może być bardziej obojętny.
- Nie będzie, jeśli ty włączysz obronę. - Tomasz zmarszczył brwi. - A teraz zacznijmy od rozbierania. Ja będę zdejmował odzież z ciebie, ty mi przeszkadzaj ale tak, jakbyś nie do końca była pewna swego. Jakbyś musiała walczyć z pokusą.
- Dobrze. - Skinęła głową.

Zaczął od guzików stójki bluzki czując, jak drżą mu dłonie. Z każdym kolejnym centymetrem odsłanianej skóry, skupiał się na gołym skrawku i żyle pulsującej pod nią. Nie powstrzymał się i dotknął, a właściwie musnął tylko. Musiał przyznać, że aktorka z Marleny była przednia. Dotyk, drżenie, gwałtowniejsze wciągnięcie powietrza w płuca i szybciej unosząca się pierś.
Nie wiedział, bo nie mógł, że dziewczyna nie gra i nie udaje.

Od kiedy Marlena pamięta, jej ciało miało kontakt wyłącznie z szorstkimi tkaninami, w które oblekała się w klasztorze. Jutowe sukmany, chropowate nakrycia głowy i nawet nieprzyjemne w dotyku koce, do przykrycia się na czas snu. Wszystko takie, by zmysły pozostały w uśpieniu, by to duch się rozwijał, a nie ciało. Ciało było marnym narzędziem, powłoką doczesności. Do szorstkości dochodziło jeszcze zimno otoczenia i wody, czasem tylko podgrzewanej dla umycia skóry.
Teraz jej nos odbierał zapachy, oczy przyjmowały kolory, a skóra drażniona była delikatnością materiałów i jeszcze dodatkowo dotykiem. Dotykiem palców i oddechu, a nawet pilnym, palącym spojrzeniem, od którego topniała od środka, gdyż nigdy wcześniej, nikt nie poświęcił jej aż tyle uwagi.
W klasztorze mowy nie było o tym, by na siebie samego aż tak zwracać baczenie, co tu dopiero mówić o drugiej osobie. To było grzeszne.
Odsłonięcie szyi i kolejny guzik odmykający poły jedwabnej bluzki. Wyciągnięcie jej zza paska spódnicy i ześliźnięcie się gładkością po ramionach i na podłogę.
Powinna się była wzbraniać, lecz była w takim szoku, tak przytłoczył ją nadmiar odbieranych bodźców, iż jedynym co teraz mogła zrobić, było odbieranie ich, doznawanie.
Uniosła dłonie, położyła je na ramionach Tomasza, by odepchnąć go. Spróbować chociaż.
Na tym się skończyło, gdyż Tomasz dotknął jej szyi wargami, a przez ciało dziewczyny przepłynęła fala energii, dziwny dreszcz i drżenie. Dreszcz uciekł jękiem z ust i zacisnął powieki. Odgiął głowę do tyłu, umożliwiając dostęp ustom mężczyzny.
Coś jeszcze przez głowę przeleciało, jakaś myśl, że miała się bronić i odpychać go, lecz zniknęła zupełnie pod mokrym dotykiem języka i dociśnięciem łona do łona.
Marlena nie wiedziała nawet, kiedy jej spódnica opadła pogniecionym okręgiem do stóp. Usłyszała coś, co upadło na podłogę, lecz nie zarejestrowała już faktu, że to jej misternie rzeźbiona w kości słoniowej spinka do włosów. Rozsypujące się na plecach włosy drażniły dodatkowo. Palce mężczyzny zaciskające się na pośladkach i badające przedziałek między nimi i niżej, pozbawiły równowagi.
Pozwoliła położyć siebie na twardej podłodze i nie oponowała, gdy zdejmował z niej halkę.
Ocknęła się w momencie, gdy z rozrzuconymi nogami leżała, za jedyne odzienie mając pończochy. Tomasz klęczał między jej kolanami i rozpalonym wzrokiem pochłaniał widok ciała, które miał uczyć sztuki miłosnej, a które to przyzywało go teraz w jedyny sposób. Marlena nie broniła się przed nim. Wyglądało na to, że była podniecona prawie tak bardzo, jak on sam. Spuchnięte usta, wpółprzymknięte powieki i szybko unosząca się pierś.
Piersi...
Najpiękniejszy kształt, jaki dotąd widział. Sterczące sutki krzyczały o pieszczotę, o usta i dłonie. Tęsknota unoszących się szczytów i jeszcze ten widok poniżej.
Dzień wcześniej Tomasz myślał, że umowa z Ludwiką będzie jego ogromną szansą na lepsze życie. Miał doznawać przy okazji przyjemności cielesnej, ale strona finansowa była tutaj kluczowa.
Klęczał teraz, wbijając wzrok w spuchniętą i błyszczącą ewidentnym podnieceniem kobiecość Marleny czując, że podjął się najtrudniejszego wyzwania w życiu.
Nie był rozpustnikiem. Nie zaliczył tylu przygód miłosnych co Ignacy i nawet go do tego nie ciągnęło.
Teraz bolało go krocze, przyrodzenie rozsadzało spodnie i jedyną myślą, która obsesyjnie atakowała czaszkę, było wbicie się w wilgotną niewinność dziewczyny i poczucie ulgi ciepłych objęć jej wnętrza.

- Chcesz zobaczyć podniecenie mężczyzny? - zapytał ochrypniętym głosem.
- Tak – wyszeptała. - Bardzo.

To, że nie spuszczała wzroku z jego rozedrganych dłoni, podniecało go jeszcze bardziej. Prawie uwał guzik, byle wreszcie uwolnić się, nie czuć ucisku materiału. Bielizna powędrowała w dół wraz ze spodniami i opadła na podłogę przy stopach gdy wstał, by wysupłać je nogawek.
Luźna koszula zakryła sterczącą męskość, na co Marlena zareagowała grymasem złości, może zniecierpliwienia. To upewniło Tomasza w jej podnieceniu, ciekawości poznawczej i w tym, że pragnie obnażyć się przed nią.

- Chcesz go dotknąć? - spytał, masując się przez materiał i czując rozbawienie, gdy znów złość zawitała w jej oczach. - Możesz obejrzeć, ale musisz to zrobić sama.

Nie odpowiedziała nic, lecz energicznie podźwignęła się na łokciach i usiadła. Piersi zakołysały się, przyciągając wzrok Tomasza.
Miała go teraz w zasięgu dłoni i dłoń właśnie wyciągnęła. Zniecierpliwionym ruchem uniosła materiał koszuli i z zachwytem znieruchomiała, podziwiając nabiegły purpurą narząd Tomasza.
Tomasz znów musiał się powstrzymać widząc, jak usta dziewczyny zmieniają się w dzióbek, coś na kształt litery „O”. Siedziała w bezruchu i patrzyła, a on walczył z pokusą, by nakierować obrzmiały czubek na jej pełne wargi i zmusić do wzięcia go w usta. Już wiedziałby co dalej z tym począć. Unieruchomiłby jej głowę i poruszał jeno biodrami, pompując ją aż po samo gardło.

Nie!
Nie z nią! To byłoby zbyt szybko.
Nie chciał jej zrazić do siebie, ale rozniecić apetyt jeszcze bardziej. Pragnął jej bardzo, a chciał by i ona pragnęła go równie mocno. Dopiero wtedy pomyśli o własnym spełnieniu.
I znów pełna zaskoczenia myśl błysnęła mu w głowie. Zastanowiło go, czy podniecił się tak szybko przez jej urodę, czy raczej niewinność. To, że jest nietknięta przez innego.
A może sprawa wygląda o wiele gorzej? Może zazdrości Ignacemu tak pięknej kochanki, którą on, niżej urodzony ma mu przysposobić? Zazdrość podwoiła rozkosz, bo ma oto możliwość zbeszczeszczenia tej czystości?

Zamyślił się i to go zgubiło właśnie.
Odwrócił na chwilę wzrok, przerywając obserwowanie poczynań Marleny. Ona natomiast, wiedziona ciekawością wyciągnęła dłoń i zacisnęła palce na przekrwionej żołędzi penisa. Ani delikatnie, ani mocno. Zdecydowanie i w sam raz.
W sam raz, by zaskoczyć Tomasza i dostarczyć mu zbyt wielu bodźców naraz.
To, że przejechała palcami prawej dłoni wzdłuż prącia, lewą ujmując jądra, powiodło go gwałtownie na drugą stronę. Po drugiej stronie czekało już na niego światło i to światło powitał okrzykiem rozkoszy, odruchowym i gwałtownym szarpnięciem biodrami, oraz salwą spermy, która trysnęła wprost na twarz Marleny.
Marlena krzyknęła również, ale nie wypuściła oręża z dłoni. Trzymała czując, jak coraz słabsze strumyki przepływają wzdłuż trzonu, aż po czubek. W końcu wykapywały już tylko z czubka, a ją naszła ochota, by skosztować tego, co Tomasz jej ofiarował. Ochota na tyle nieodparta, że Marlena musiała ją zaspokoić. Wystarczyło wysunąć język i zlizać jedną z kropli, która spływała właśnie po wardze.

- To nie tak miało wyglądać. - Tomasz czuł mieszaninę spełniania i ulgi, oraz zakłopotania tym, co zaszło. - Może to jednak dobrze. Teraz już spokojnie będę cię wprowadzał w ten tajemniczy świat. Powiem ci jedno, Marleno. - Z żalem obserwował drobną dłoń, która utraciła kontakt z jego ciałem. - Zdecydowanie jesteś utalentowaną kochanką i wiem to z zaciekawienia, którym witasz to, co dzieje się z naszymi ciałami. Pozwól, że odetchnę chwilę, a obiecuję ci, że i tobie pokażę drugą stronę tęczy. I stanie się to już bez udziału tak kompromitującego mnie braku opanowania.

Gdyby wiedział, jak mało wie, mówiąc te słowa.
Jak bardzo się myli.

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Magda
    | Odpowiedz

    Dzięki za to że piszesz dla nas ! Na każde opowiadanie czekam niecierpliwie i zawsze mi mało!

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Dziękuję. Dla takich słów warto pisać i czekać na nie. Mówię o Twoich oczywiście 😀

  2. olenka684
    | Odpowiedz

    Woow, brawo ! Czekam na kolejna czesc jak on to bedzie ja uswiadamial a ona biedzie sie niby bronila 😀 probowalam chociaz dwa serducha kliknac ale nie moglam:-(

  3. Kasia
    | Odpowiedz

    mhm pyszne;) już nie mogę doczekać się kolejnej odsłony

  4. Em
    | Odpowiedz

    To opowiadanie ma w sobie coś absolutnie magnetyzującego. Na większość Twoich historii czekam z niecierpliwością odświeżając stronę, ale w wypadku tego to już czyste szaleństwo 🙂

  5. Dlaczego mi to ciągle kojarzy się coś w stylu Zemsty na ostro? 🙂

  6. Megami
    | Odpowiedz

    Napiszę (pomyślę) po raz setny. Jestem zachwycona tym opowiadaniem i ląduje w gronie moich ulubionych. Niesamowite. Jak na arzie… Zobaczymy co potem 🙂

  7. Zuzka Iwak
    | Odpowiedz

    Miło zobaczyć niespodziankę po czasie:) Podsumowując kilka tekstów, fajne i wciągające jak zawsze. Gdzieś w tekstach zaplątała się maczuga i ciasna obręcz analna. Przestało być klimatycznie, zaczęło być śmiesznie. Już wolę kutasy;) pozdrawiam

Napisz nam też coś :-)