Historie rodzinne (IX)

with 8 komentarzy

Historie rodzinne opowiadanie erotyczne pikantne i romantyczneDzień pierwszy marchewki w postaci dychy dla czternastolatka za utrzymanie porządku w pokoju i efekt taki, że wmurowało mnie w drzwiach 😀 Porządeczek i bez syfu pod łóżkiem. Mały szkopuł taki, że dziecię me przełożyło ciuchy spod łóżka do szafy. Punkt kolejny dodaliśmy do planu naprawczego więc i jutro ma nastąpić segregacja sześciu metrów sześciennych w jego szafie. Jaki będzie efekt - jutro się przekonam 😀
Monika G - dzięki za pomoc. Znowu 😉

Nie mieli zbyt wiele czasu na pożegnanie, a przede wszystkim nie mogli żegnać się zbyt wylewnie, pod bacznym spojrzeniem Ludwiki. Tomasz starał się słuchać, co mówi do niego chlebodawczyni, lecz słowa przemykały wyłącznie uszami przez czaszkę i nie pozostawiając po sobie śladu w umyśle, wylatywały z głowy. Widział poruszające się usta Ludwiki, uśmiechał się do niej w momentach, gdy ona unosiła usta w oszczędnym uśmiechu. Kiwał głową, przytakując i walczył z sobą.
Walczył z potrzebą patrzenia na Marlenę, gdy ta krzątała się po pokoju, pakując swoje rzeczy.
Miała ich niewiele więcej niż w momencie, gdy Ludwika przywiozła ją do niego kilkanaście dni wcześniej. Ledwie kilka ubrań, jakieś kosmetyki i gliniana figurka, którą dawno temu zrobił Tomasz, a która wpadła w ręce dziewczynie, gdy ta sprzątała w szafie.
Tomasz był zaintrygowany wręcz ogromną żywotnością Marleny. Pełna ciekawości tego, co mogą robić razem w łóżku, po czym jej intensywność w wypełnianiu obowiązków, których tak naprawdę nie musiała wcale wypełniać.

- Nie jesteś zmęczona po naszych zabawach? - Lubił ją o to pytać tuż po tym, gdy zaznał w jej ramionach, czy w ustach, rozkoszy.

Po takim finale on leżał lekko zamroczony i całkowicie rozluźniony na kanapie, sącząc wino. Marlena natomiast biegała prawie od kącika z misą na wodę do odświeżenia się, później wykorzystywała tę wodę do umycia naczyń, które ubrudzili przed miłosnymi bojami. Następną czynnością było zaparzenie kawy, przygotowanie skromnej potrawy i zwykłe porządki.
Tomasz potrafił przyglądać się jej podczas wykonywania tych całkowicie zwyczajnych czynności z zachwytem równym podziwowi dla dzieł malarzy, które widział na wielkich wystawach w Rzymie.

Był kiedyś w Rzymie i był tam oczywiście z Ignacym. Wypełniał rolę błazenka, czasami podnóżka. Miał się wałęsać za swym przyjacielem, lecz ten zapędził się za jakąś blond pięknością do kościoła, a właściwie jego bocznej nawy. Tomasz wiedział, co robiło tam tych dwoje. Nie chciał być tego świadkiem, więc zostawił przyjaciela w objęciach ud pięknej dziewczyny, a sam oddalił się i tak właśnie był przepadł na całego.
Zakochał się doszczętnie w tym mieście. W miejscu, o którym mówiono, że jest miastem muzeów, jednym wielkim muzeum pod gołym niebem.
Ilość rzeźb przewyższała tylko liczba malowideł znanych malarzy. Zapach murów nasiąknięty był minionym czasem, oraz historią. Dzięki temu może właśnie, zwiedzający mówili ściszonymi głosami zupełnie tak, jakby wiek murów i budowli budził szacunek, zmuszał do szeptu.

Tamten nabożny wręcz stan przebiło to, co czuł Tomasz w momencie, gdy Marlena odziana jedynie w lekką halkę, krzątała się po małym mieszkanku. Fruwała prawie nad podłogą, bosymi stopami plaskając cicho o wysłużone deski. Biały materiał ledwie za nią nadążał, a pod jego zwiewnymi płaszczyznami kołysały się dwie półkule piersi. Tomasz zapragnął ją namalować i wiedział, że to zrobi.

- Jaka piękna! - Któregoś dnia Marlena zamarła z głową w szafie. - Piękna!
- O czym mówisz? - Zaintrygował się Tomasz.
- O tym!

W wyciągniętych dłoniach trzymała figurkę przedstawiającą nagą, klęczącą kobietę. Niewielka, mlecznego koloru, wykonana z gliny palcami Tomasza. Jedyne, czego jej brakowało, to twarz. Wtedy nie wiedział, jaką ją powinna mieć. Teraz ukształtowałby ją na podobieństwo Marleny.

- Weź to, proszę. - Chciał, by zostało jej coś po nim.
- A twarz? - Jakby nie słyszała jego słów. - Dlaczego nie ma twarzy?
- Jeśli bardzo będzie ci brakowało twarzy w tej figurce to wystarczy, że spojrzysz w lustro.

Po tych słowach Marlena stała z figurką przed twarzą i analizowała każdą jej krzywiznę z powagą i w skupieniu. Może jeszcze tylko bardziej zaszkliły jej się oczy, głośniej przełknęła ślinę.

- Dziękuję Tomaszu.

Te słowa dotarły w końcu do jego umysłu, a to za sprawą dźwięku przesuwanego krzesła. Ludwika wstała, poprawiła materiał sukienki i czekała spokojnie, aż Tomasz wróci do rzeczywistości.
Mądra kobieta wiedziała, co dzieje się w umysłach, ciałach i sercach obojga. Była bystrą obserwatorką i nie umknął jej ogłupiały, czy może raczej ogłuszony stan fizyczno – psychiczny obojga.
Marlena, poruszająca się jak robot i Tomasz siedzący niczym posąg. Żadne z nich nic nie mówiło, a słów wypowiadanych przez nią samą nie rozumieli i nie słyszeli najwyraźniej. Zrobiła mały eksperyment, by sprawdzić to i zaczęła opowiadać w pewnym momencie o wylęgu bocianów i ich wędrówkach stadnych. Kiwała głową i uśmiechała się, a Tomasz odpowiadał mimiką i uśmiechem, jak zwierciadlane odbicie. Żadne z nich nie słuchało, więc albo oboje czekali już na koniec wspólnego czasu i nie mogli się doczekać rozstania, albo... Nie, tego Ludwika wolała nie dopuszczać do świadomości. To byłoby niezgodne z jej planem. Wystarczająco dużo komplikacji spotkało ją w związku z synem, ostatnimi czasy. Ta tancereczka głupiutka i jej żądania. Że niby brzemienna jest i wnuka Ludwiki pod sercem nosi. Że powinna Ludwika zadbać o przedłużenie rodu i że należy się tej głupiej dziewce zabezpieczenie życia.
Nie zareagowała na to Ludwika niczym, poza wyrzuceniem jej ze swojego domu. Jednej cechy nie cierpiała w ludziach nade wszystko, a mianowicie tego, że mówili jej, co powinna robić.
Tancereczka odgrażała się, wierzgając przychudymi nóżkami i zło życzyła Ludwice. Nie zaszczyciła jej Ludwika odpowiedzią, pozostawiając służbie zajęcie się tym „odpadem”. Ignacemu nie miała zamiaru wspominać o całym zajściu. Jeszcze zechciałby jej zrobić na złość i związał się z tak głupią istotą!

- Tomaszu, - Uniosła lekko głos, by skupić na sobie choć na chwilę jego uwagę. - Zobaczymy się za kilka dni, w celu zrealizowania ustaleń zawartych w umowie. Dobrze?
- Dobrze. - Przytaknął, głos ledwie było słychać.
- Mam nadzieję, że dziewczyna pozostała nietknięta. - Starała się nadać głosowi lekki ton, nie udało jej się jednak ukryć zdenerwowania.
- Nietknięta. - Potwierdził zrezygnowanym skinieniem głowy.
- Dobrze więc. - Poczuła ogromną ulgę i nadzieję, że plan ma szanse na spełnienie. - Jedźmy więc. - To ostatnie skierowała do Marleny.

Dziewczyna stała obok i przypominała jej ducha. Niezdrowa bladość, zgarbione ramiona i zgaszone spojrzenie.
Nie cieszyło ją to, co miało spotkać w domu Ludwiki.

Jednego była pewna. Jeśli ta dwójka aż tak bardzo zapłonęła do siebie to znaczy, że dużo się musiało w tej obskurnej klatce dziać. Skoro natomiast aż tyle się działo i prawdą jest, że dziewczyna pozostała dziewicą, to będzie Marlena wiedziała, jak oczarować jej syna. Może i Ignacy miał więcej kochanek niż Tomasz, ale to ten drugi był bardziej rozgarnięty i pewnie i inteligentny. Czasami zastanawiała się, za co spotkała ją kara w postaci posiadania syna o tak hulaszczym charakterze.

Nie czekała na przemówienia ze strony Tomasza. Skłoniła jeszcze tylko głowę i wyszła z mieszkania, Marlena za nią.

***

- Chcesz mnie tak zostawić?! - Adela stała naprzeciwko Ignacego z miną, która bardzo oszpeciła jej śliczną buzię.

Wyglądała, jakby krew zaczynała jej się gotować w żyłach. Pięści zacisnęła tak mocno, że aż paznokcie wbiły jej się boleśnie we wnętrze dłoni.

- A niby jak inaczej to widzisz? - Ignacemu nie chciało się nawet odpowiadać, lecz w końcu zmusił się do zdawkowej reakcji słownej. - Wiedziałaś, jak wygląda nasz układ.
- I nie bierzesz pod uwagę faktu, że noszę pod sercem twoje dziecko?! - Adela traciła panowanie nad sobą. - Tutaj! - krzyczała, rozdzierając cienką tkaninę sukienki. - To twój syn, może córka! - Przykryła dłońmi płaski brzuch i trwała tak z płonącymi gniewem oczami i nagimi piersiami unoszącymi się w przyspieszonym oddechu.

Jeśli zrobiła to z nadzieją na wywołanie wrażenia na Ignacym, to osiągnęła zamierzony efekt. Ignacy nie współżył z nią od dłuższego czasu. Tak właściwie, to od miesiąca, czyli od zerwania z kochanką, nie miał kobiety i jakoś niespecjalnie ciągnęło go do seksu. Przez ten czas przepuszczał pieniądze ojca w kasynie, upijając się. Głuchy na prośby matki, głuchy na groźby ojca i teraz tak samo głuchy na słowa kochanki.
O ile umysł spał, o tyle ciało zareagowało gwałtownie na widok nagości i wzburzenia byłej kochanki. Drobne piersi sterczały sutkami, usta wydęły się dumną pogardą, a oczy zmrużyły czujnym spojrzeniem. Wyglądała teraz, jak wojowniczka. Piękna, ponętna i groźna.

Nie czekał Ignacy na jej zgodę, lecz podszedł pokonując dzielącą ich odległość w dwu krokach. Wsunął dłoń pod bieliznę i jednym szarpnięciem pozbawił ją majtek.
Chciała coś powiedzieć, może zaprotestować, lecz Ignacy samczym gestem przygarnął ją do siebie, wpił się w jej wargi ustami i zanurkował palcami między pośladki i dalej.

- Ignacy... - jęknęła, gdy palce dosięgły śliskiej wilgoci.

Nie odpowiedział. Jedną dłonią wyciągnął sterczące przyrodzenie, obrócił ją do siebie tyłem i naparł na jej plecy, zmuszając ją, by się pochyliła i wypięła do niego ulegle.

- Ignacy! - krzyknęła, gdy pchnął gwałtownie i trzymając w pasie wbijał się miarowo w nią z coraz głośniejszymi mlaśnięciami.

- Ignacy! - krzyknęła ponownie, czując zbliżające się spełnienie i zaciskając wnętrzem na penisie kochanka.

On tylko jęknął, znieruchomiał w niej i wyrzucił w kobiece ciało cały zapas nasienia, wraz ze złością na własną uległość i nieostrożność. Pomyślał, że jeśli nawet nie była wcześniej brzemienna, to może właśnie dopomógł jej w zrealizowaniu planu uwiedzenia go i usidlenia, jako męża.

Wyszarpnął z niej flaczejącego penisa, wcisnął go brutalnie w spodnie i nie oglądając się już na wypięte ciało Adeli, wyszedł bez słowa z jej mieszkanka.

Była dobra. Ba! Ona była mistrzynią!
Potrafiła go sobie owinąć wokół palca, a wszystko przy pomocy kobiecych sztuczek.
Nie kochał jej, nie kochał nigdy żadnej kobiety. Matki nie liczył i matki obawiał się również najbardziej. Wiedział, że jeśli Adela zdradzi się z informacją o ciąży przed jego matką, ta sprawdzi ten fakt. Jeśli ciąża będzie stwierdzona przez lekarza, wtedy matka zażąda uznania przez niego wytworu własnych lędźwi i może nawet poślubienia Adeli. To ostatnie byłoby spełnieniem marzeń tej ostatniej, częściowym zaspokojeniem pragnień matki i całkowitą klęską dla niego samego.

Szedł, rozmyślając o własnym położeniu. Planował w międzyczasie wieczorną wizytę w kasynie.
Roztargniony, lecz fizycznie uspokojony pokonał samochodem odległość dzielącą go od domu rodzinnego i nie stwierdził niczego nowego w domu do momentu, gdy potknął się prawie o niewielką torbę podróżną, pozostawioną w drzwiach salonu.
Co za kretyn kładzie rzeczy w takim miejscu? Przecież można wybić sobie zęby, przewracając się o coś takiego. A gdyby patrzył dla przykładu w okno, albo na lampę na suficie? Wypadek gwarantowany!

Chciał wyrazić werbalnie swoje oburzenie i nawet wziął już oddech w płuca.
Był rozdrażniony popisem własnej bezsilności przy kochance i odczuwał chęć napicia się czegoś mocniejszego. Zaschło mu nawet w ustach, więc chrząknął, przełknął ślinę i naparł na masywną klamkę drzwi prowadzących do salonu.
Chciał powiedzieć coś złośliwego, był gotowy na ostrzejszą wymianę zdań z matką, choć to nie ona była przyczyną jego złego samopoczucia.
Całe powietrze opuściło bezgłośnie jego płuca w momencie, gdy istota stojąca w salonie, obok jego matki odwróciła się do niego przodem i skłoniła delikatnie i powoli w geście powitania.

Jeśli kiedykolwiek Ignacy zapomniał języka w gębie, to miało to miejsce teraz w niebezpiecznym nasileniu. Niebezpieczeństwo polegało bowiem na tym, że po wydechu, Ignacy nie zrobił już wdechu i trwał na bezdechu oszołomiony i patrzył w oczy anioła.

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Alex
    | Odpowiedz

    Wchodziłam tutaj dosłownie pół godziny temu sprawdzić czy jest już nowa część… rozczarowałam się mimo iż wiem że nie ma co liczyć na szybkie publikacje. i teraz weszłam w sumie żeby się upewnić że dziś nic z tego a tu proszę 🙂 taka niespodzianka 🙂 zabieram się za czytanie 😀

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Nie Wiesz nawet, jak miło coś takiego przeczytać (mówię o sobie 😀 )

      • Alex
        |

        Droga Miko nie dajesz mi spokoju 🙂 przeczytałam opowiadanie nie przeszkadza mi zupełnie brak seksu. Jesteś po prostu genialna jesli byś byla facetem to popadłabym chyba w obsesje na Twoim punkcie bo przeczytałam wszystkie Twoje opowiadania tutaj i na prawdę robisz to fajnie tak jakby wychodzilo Ci to od niechcenia 🙂 Twoje opowiadania połykam jedno po drugim i czasem na prawdę kładłam sie nie wiem o której w nocy i prawie spóźniałam sie do pracy ale nie ważne. 🙂 Reasumując dobrze ze nie jesteś facetem bo pokusiłabym sie o spamowanie Ci skrzynki albo czegos wiadomościami ze się w Tobie zakochałam, ze jesteś cudowna masz talent i jak napisała Alicja K. Uzależniasz 🙂 Czekam z niecierpliwością na kolejna część 🙂

      • Alex
        |

        Ps. W sumie nie brak ale skąpy opis :p

      • mika kamaka
        |

        Dziękuję 😀

  2. Alicja K.
    | Odpowiedz

    Jeszcze! Teraz, już, natychmiast! 😉 Stoję i tupię nogą i w nosie mam cierpliwe czekanie… Chcę więcej! 😀
    Kochana Ty i Twoje opowiadania jesteście jak narkotyk i wcale nie mam zamiaru leczyć się z tego nałogu 😉

  3. Wiktor
    | Odpowiedz

    Miko a czy ja mogę też podziękować Ci za nową część?. Dzięki!!!. Miko widzę, że Monika ma ciekawe pomysły. Uśmiałem się wczoraj z tych kotów. Pozdrawiam Wiktor

  4. Megami
    | Odpowiedz

    Już dziewiąty raz dodaję komentarz, że jestem tak zachwycona tym opowiadaniem, że mogłabym czytać jedną część po sto razy… Dlaczego akurat na jedno z najlepszych opowiadań tutaj muszę czekać najdłużej…? 😛

Napisz nam też coś :-)