Historie rodzinne (XII)

with 13 komentarzy

Historie rodzinne opowiadanie erotyczne pikantne i romantycznePostanowiłam zmienić tytuł opowiadania, gdyż idzie ono w dosyć ciekawym kierunku. Porzuciło opowieść o Marlenie i rozpełza się wstecznie w pokolenie. Tak naprawdę, to nie zaczęło się jeszcze tak poważnie rozkręcać, a już zapisanych jest czterdzieści stron. "Takaja żyzń" była długa, ale tutaj będzie jeszcze więcej stron. Najwyraźniej dojrzałam do tego, by już nie pędzić z tekstem i akcją w nim, lecz dokładniej opisywać szczegóły i zatrzymywać się, a nawet cofać w czasie. Mnie to cieszy. Jeszcze miesiąc temu nie potrafiłam tego. Co będzie za rok? 😀
Osoby czekające na kontynuację "Nowe" proszę o jeszcze trochę cierpliwości (Rebel 😉 )
ps. Trochę krótszy odcinek, ale muszę urwać w tym momencie (i oczywiście pisać część następną 😉 )

Ludwika postanowiła wprowadzić nowy zwyczaj w domu, a mianowicie ogłosiła spożywanie choć jednego posiłku dziennie wspólnie w jadalni. Oficjalnie wszystko to dla tego, że już lata nie te i ckni jej się za rodziną.
Mąż Antonii przyglądał się zdziwiony żonie, lecz taktownie nie poruszał tego tematu.
Ludwika, na tle kobiet w jej wieku odznaczała się znikomą wręcz ilością dziwactw, co przy stanie posiadania jakim dysponowała, wprawiało w zdziwienie większość jej przyjaciółek. Znajomi Antoniego natomiast nie mogli wyjść z podziwu i jawnie mówili o swej zazdrości, która była pomieszana z podziwem.
Albowiem któż nie chciałaby żyć z kobietą mądrą, oszczędną, a dodatkowo tak atrakcyjną, jak Ludwika.
Nie raz kamraci z cygarowego klubu, którego Antoni był członkiem, ciągnęli go za przysłowiowy język dopytując o ich zgodność małżeńską w alkowie. Antoni nigdy jednak nie zaspokoił ich ciekawości i nie podzielił się swym szczęściem ze zwykłej skromności.

Wszystkie swe umiejętności zawdzięczała Ludwika pewnej kobiecie, która była również nauczycielką Aldony.

Obie pochodziły ze znanych rodzin, których wspólną cechą było bankructwo i niepewny los córek. Córki nie miały większego wyboru i musiały poddać się woli rodziny. Obie miały szczęście, gdyż natura była dla nich wyjątkowo hojna, więc w wieku lat dziewiętnastu szkolone były na dawczynie płatnych rozkoszy.

- Na pierwszy rzut oka macie wyglądać, jak niewinne i nobliwe wręcz dziewczyny. - Nauczała je ich Nauczycielka, opiekunka i właścicielka ich bytów. - Mężczyźni muszą czuć szacunek i chęć zdobycia was – mawiała. - Gdy już będziecie pewne ich zainteresowania, gdy dobijecie targu czy raczej ja go dobiję, wtedy możecie porzucić tę maskę i przyoblec kolejną. Wtedy przestaniecie być skromne, lecz staniecie się tym, czym widzą nas mężczyźni. - Zawieszała głos zawsze, gdy chciała skupić ich uwagę, zaciekawić je. - Staniecie się wtedy roznamiętnionymi i gotowymi na wszystko istotami, rządzonymi przez instynkt i matkę naturę.

Wtedy słuchały jej, jak mentorki. Osoby, która miała im zapewnić bezpieczeństwo i względną pewność. Wpoić metody władania sercami męskimi i przywiązywania ich do siebie na dłużej.
Aldona uczyła się pilnie teorii i stała się faworytką Nauczycielki.

- Kim jest ten przystojny mężczyzna? - Śliczna, długowłosa Aldona wcisnęła nos między futrynę drzwi, a samo ich skrzydło. - Taki wysoki i wyprostowany – szeptała. - Z nim mogłabym stracić dziewictwo.

Drobna i o wiele mniej odważna Ludwika wyglądała tyko nad jej ramieniem, stając na palcach.

Tak, mężczyzna którego podziwiała wtedy jej przyjaciółka, był wyjątkowo przystojnym człowiekiem.

Antoni przyszedł wraz z ojcem, który postanowił sprawić synowi taki właśnie prezent, podarować mu płatną rozkosz. Rodzinna, skrywana tradycja inicjacyjna. Prezent na dwudzieste trzecie, jak się okazało, urodziny syna. Sam syn nie cieszył się zbytnio tym przymusowym seksem z prostytutką tym bardziej, że na brak kobiet mu chętnych nie narzekał. Poczynając od hojnie przez naturę obdarzonej kucharki, poprzez znajome matki i na wyzwolonych koleżankach kończąc, wszystkie te kobiety były z nim z własnej, nieprzymuszonej woli i w dodatku za darmo.

Aldona podziwiała, Ludwika nie śmiała nawet marzyć, a drzwi miały świeżo naoliwione zawiasy. Nos Aldony uczynił to, że drewniane skrzydło bezszelestnie otworzyło się, odkrywając dwie, ukrywające się za nim dziewczyny.
Aldona nie speszyła się zbytnio i stanęła w drzwiach uśmiechnięta, dumnie unosząc brodę i wypinając wdzięcznie pierś do przodu. Ludwika natomiast spłoniła się i starała się schować za swoją przyjaciółką.

Ojciec Antoniego wyprostował się momentalnie, mierząc śliczną dziewczynę wzrokiem i rezerwując ją sobie w myślach, w pierwszej kolejności. Miał oczywiście Aldonę na uwadze, na Ludwikę nie zwracając nawet uwagi.

- A cóż to? - Podkręcił energicznie wąsa. - Nowy nabytek?
- Tak. - Nauczycielka wprawnym okiem oceniła apetyt dojrzałego jegomościa. - Jednak wolałabym nie poruszać tego tematu teraz, gdyż obie dziewczyny są niewinne i nie dla nich nasze słowa.

Po tym stwierdzeniu twarz starszego jegomościa zmieniła się, nabierając drapieżnego wyrazu. On już poczuł zwierzynę, świeżą krew za odpowiednia cenę, a Nauczycielka wiedziała o tym doskonale. Jej zagranie było zamierzone i obliczone na osiągnięcie konkretnego celu. Targowanie się o wianek dziewczyny zostało w ten sposób rozpoczęte i nie miał być to pierwszy raz, gdy cena za skrawek skóry we wnętrzu dziewczęcia zapewni nauczycielce niezły przychód.
Rodzice Aldony również otrzymają procent kwoty wytargowanej przez sprytną matronę, lecz to renoma przybytku Nauczycielki zapewniała jej napływ zamożnych i głodnych fizycznych doznań jegomościów. Nigdy nie podsunęła dziewczyny mówiąc, że jest dziewicą, jeśli informacji tej nie sprawdziła.
Słyszała o metodach na ponowne przywrócenie ciasnoty ciału dziewczyny przy pomocy ałunu tylko po to, by sprzedać jej wianek po raz drugi. Nauczycielka nie uciekała się do takich metod. Prowadziła interes na tyle uczciwie, na ile możliwe to było w jej fachu.
Cwane oko matrony wyłowiło jeszcze jeden szczegół w zachowaniu przybyłych klientów. Ojciec Antoniego zakrzywił parola na Aldonę, jego syn natomiast zastrzygł prawie uszami na widok Ludwiki. Przyjrzała się Nauczycielka młodemu człowiekowi i stwierdziła od razu, że przy tak transparentnej urodzie ten nie może narzekać na zainteresowanie wśród kobiet. Ciemnowłosy, wysoki i wyprostowany emanował pewnością siebie. Tej ostatniej cechy brakowało całkowicie młodej Ludwice. Przygarbiona, szarowłosa i cała taka, jakby chciała zniknąć, lub chociaż się schować.
Wieloletnie doświadczenie podpowiedziało Nauczycielce, że jako kobieta do towarzystwa ta nie nada się. Klienci jej przybytku preferowali śmiałość, radość i dowcip. Dziewczyny pokroju Ludwiki przyciągały sadystów, a w to Nauczycielka nie chciała się angażować. Nie rozumiała potrzeby zadawania, czy przyjmowania cierpienia, więc nie próbowała tego robić.

- Uciekajcie dziewczyny. - Nauczycielka pogoniła Aldonę, Ludwiki nie musiała, gdyż ta opuściła pokój szybciej, nim Nauczycielka zakończyła artykułowanie swej prośby.

Ojciec Antoniego penetrował już myślami delikatne ciało Aldony. Sam Antoni natomiast wyglądał tak, jakby piorun w niego strzelił.
Widziała już Nauczycielka podobne zachowanie u mężczyzny i wiedziała, że stanęła oto przed szansą ubicia wspaniałego interesu. Musiała jeszcze tylko rozegrać to umiejętnie i wpleść w tę grę jedno nieszkodliwe kłamstewko.

Zaczekała, aż drzwi za dziewczynami zamkną się, po czym zaprosiła mężczyzn, by usiedli.

- Zauważyłam, że wpadła panu w oko Aldona. - Zwróciła się do starszego z mężczyzn, podając mu szklaneczkę z koniakiem. - O niej możemy porozmawiać. Jeśli natomiast o drugą dziewczynę chodzi, to ona nie jest moją, że tak powiem, podopieczną. To córka przyjaciółki i zajmuję się nią tylko przez czas jakiś.
- Jaki czas? - Nie wytrzymał Antoni, zaskakując tym pytaniem ojca.
- Jak tylko jej matka wydobrzeje, córka wraca do posiadłości – odparła ze stoickim spokojem wiedząc, że przynęta poskutkowała. - Później ma być wysłana do zakonu, by poświęcić swe życie Bogu.

Raz już zdarzyło się Nauczycielce odegrać rolę swatki i po dziś dzień czerpała z tego profity. Zaaranżowała związek starszego, wysoko postawionego mężczyzny z jedną z podopiecznych. Owocem tego małżeństwa był syn i oddanie młodej żony. Nauczycielka mogła być natomiast spokojna o bezproblemowe prowadzenie działalności przez lata. Mężczyzna ten był szefem policji.

Reszta spotkania z panami, przebiegła standardowo. Uzgodniono wysoką cenę za wianek Aldony i standardową za usługę dla Antoniego. Ten ostatni jednak był przepadł z kretesem. Jego myśli krążyć zaczęły wokół skromnej dziewczyny o imieniu Ludwika.

- Drogie moje. - Zaczęła swą przemowę Nauczycielka, gdy wieczorem kładły się dziewczęta do snu. - Nadeszła oto pora zmian w waszym życiu. - Przekręciła na palcu pierścionek, ozdobiony ogromnym, szlachetnym kamieniem. - Ciebie Aldono, upatrzył sobie zamożny jegomość i gotów jest bardzo dużo zapłacić za twoją cnotę.

Zrobiła wymowną pauzę, by treść tego, co właśnie oznajmiła dotarła do młodego umysłu.

- Znam tego człowieka i wiem, że preferuje on dłuższe związki z kochankami – kontynuowała. - Jeśli mu się przypodobasz wykorzystując zdobytą u mnie wiedzę, możesz przez długi czas żyć wygodnie i w spokoju o swój byt. Rodzina również będzie czerpała z tego profity.

Aldona siedziała spokojnie, trawiąc informacje. Bez dodatkowych pytań, z twarzą nie wyrażającą żadnych emocji.

- Co do ciebie Ludwiko, sprawa wygląda zupełnie inaczej. - Nauczycielka potarła brodę wskazującym palcem. - Widzę dla ciebie inne wyjście gdyż wybacz, ale nie wydaje mi się, byś sprawdziła się w roli kurtyzany.

Ludwika nic na to nie odparła. Poczuła mieszaninę ulgi i zawodu. Dwa całkowicie sprzeczne uczucia równocześnie. Ulga, gdyż faktycznie nie czuła się na siłach, by współżyć z obcymi mężczyznami za pieniądze. Zawód, ponieważ stawała się w tym momencie bezużyteczna, a przecież miała poratować w ten sposób rodzinę.

- Czy zostanę odesłana? - zapytała ledwie dosłyszalnym głosem.
- Nie, kochana. - Nauczycielka uśmiechnęła się pobłażliwie. - Jeśli mnie posłuchasz, to twój los może potoczyć się równie ciekawie, co Aldony. Kto wie? Może wygrasz nawet szczęśliwy los w loterii życia? - Zakończyła filozoficznie.

W serce Ludwiki napłynęła nadzieja, że może jednak nie jest aż tak przegrana i tylko musiała walczyć z ciekawością i chęcią dopytania o szczegóły.

- Jutro twój wielki dzień, Aldono. - Zwróciła się ponownie do dziewczyny. - Wyśpij się, a rano przystąpimy do przygotowań.

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. rebel girl
    | Odpowiedz

    A mówią, że teraz mamy czasy rozpusty 😛
    Nie tylko ja czekam na “Nowe”, jak się okazuje ;)) (Pozdrowienia dla Dee :)) Ale poczekamy, jeśli najpierw chcesz skończyć to opowiadanie 😀 Czemu wcale się nie dziwię.
    A swoją drogą, to chyba od Ciebie uczę się nie lecieć z tekstem, coraz bardziej przekonuję się, że czasem przeciągnięcie akcji ma sens, byle nie za długo 😛

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Mówisz o realnej sytuacji w życiu? 😉

      • rebel girl
        |

        Hahaha, nie 😛
        Chociaż sądzę, że w prawdziwym życiu ten schemat działa podobnie ;))
        Mimo że nic nie publikuję, to nie znaczy, że nie piszę – chyba by mi mózg rozsadziło. Te opowiadania wysyłam tylko jednej osobie i to fance lukru i tęczy (a nawet lukrowej tęczy), bo w zamyśle tworzę “do szuflady” – wiem natomiast, że sama muszę sobie reżim narzucić, bo ta osoba jest bezkrytyczna 😛
        Tak dla ćwiczenia i nie wyjścia z wprawy piszę, ale to nie znaczy, że nie chcę być lepsza 🙂 Trochę się od Ciebie uczę, jak zwolnić akcję i budować napięcie. Bo w tej części Ci się to udało wyśmienicie ;))

      • mika kamaka
        |

        Kurczę. Dziękuję. Poproszę Cię o coś mailem. Jak dotrę do komputera. Dzieci, wakacje, babcie, ich czas wolny… Rozumiesz 😛

      • rebel girl
        |

        Proszę 😀

        “Czas wolny” – ledwo pamiętam, co to jest ;))

    • Dee
      | Odpowiedz

      Pozdrawiam również 😉

  2. Iza
    | Odpowiedz

    Oprócz wszystkich innych powodów lubię czytać twoje opowiadania ze względu na słowotwórstwo 🙂 i związki wyrazów niby oczywiste ale fajnie wplecione wtekst np. transparentna uroda albo skrawek skóry wewnątrz dziewczecia 🙂 Słowo pisane to jednak potęga;-)

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      😀

      • Iza
        |

        Oj masz kobieto powera oj masz 🙂
        A ja już dawno zwróciłam uwagę na język jakiego używasz, zwłaszcza lubię rzeczowniki od przymiotników np. “śliskość”; “miękkość” 😉 miodzio, z przyjemnością się takie twoje słowotwórstwo czyta. Ostatnio przeczytałam w jakiejś książce wyraz “niemożebnie” i zwariowałam 😀
        Cóż tak już mam że dużo czytam i wyszukuję takie perełki 😉
        P.S. Z telefonu komentarze rzeczywiście pisze się słabo

      • mika kamaka
        |

        Takie słowa są super, a używając ich nie dajemy im umrzeć

  3. Dee
    | Odpowiedz

    Jest coraz lepiej, początek nie wciągnął mnie szczególnie (w sumie jakby mógł skoro ja czekam na Nowe, a tu jakieś nowe się pojawia, ale nie takie jak trzeba :P), ale teraz opowiadanie rozwija się bardzo ciekawie. Na plus zmiana tytułu i kierunku całej historii – Twój styl pisania fajnie wpasował się w taką historyczną konwencję, a poza tym bardzo lubię kiedy bohaterowie drugoplanowi też mają swoje 5 minut i odkrywamy ich tajemnice. Wtedy postacie są żywe, a nie tylko wypełniają tło dla głównych bohaterów, dodatkowo buduje się klimat i opowiadanie zyskuje na autentyczności. Pisz kolejne części, bo są osoby które na to czekają 🙂 ja np nie mam co w pracy czytać, musisz nadrobić 😛

    • rebel girl
      | Odpowiedz

      Mam podobne odczucia 🙂 Odnośnie początku, rozwinięcia i klimatu odpowiadania 🙂

  4. Sandra Ol
    | Odpowiedz

    “Mąż Antonii przyglądał się zdziwiony żonie, lecz taktownie nie poruszał tego tematu.” – popraw literówkę:)
    Podoba mi się coraz bardziej :)I jestem bardzo ciekawa, jak to się rozwinie 🙂

Napisz nam też coś :-)