Historie rodzinne (XIII)

with 9 komentarzy

Historie rodzinne opowiadanie erotyczne pikantne i romantycznePoprzedni odcinek był krótki, gdyż był on bardziej wprowadzeniem do tej części (i jeszcze do następnej). Tak, jak wcześniej pisałam, historia rozrasta się samoistnie i intryguje mnie coraz bardziej. Wiedziałam, jak się zacznie i jak chcę ją skończyć. Środek kwitnie i kiełkuje. Taka sobie roślinka 😀
Drugą sprawą jest to, że od dawna nie cisnęło mnie tak do pisania. Mogłabym od rana do wieczora. Cudowne uczucie.
A tak poza tym, to zobaczcie jak marna ze mnie istota. Lubię głaskanie po główce i komplemenciki, pochwalątka. Trochę mnie miodkiem posmarowaliście i mi się paluchy zapaliły 😀

Następnego dnia Ludwika czuła się nie tyle odrzucona, co odstawiona na boczny tor.
To Aldona była w centrum uwagi i to jej poświęciła Nauczycielka całą swą uwagę.
Nie mogła Ludwika wiedzieć, że była to ze strony ich chlebodawczyni zwykła dbałość o interesy.
O zarobek swój, Aldony i jej rodziców, oraz młodszych braci.

Dbałość o szczegóły, była w przypadku tak ważnej chwili, jak sprzedaż kupionego przez klienta dziewictwa, wyjątkowo ważna. Nauczycielka kazała swym pomocnicom dopieścić każdy skrawek ciała Aldony. Żaden włos na jej ciele nie został pozostawiony przypadkowi. Każdy z włosów był usunięty, przycięty, lub wymodelowany. Młodzieńczej skórze nadano delikatny połysk wonnymi olejkami z brokatem, twarzy dodano rumieńce i przyczerniono rzęsy makijażem, włosy pozostawiono w pozornym nieładzie, a odzież dobrano skromną, acz z subtelnym prześwitem.

Popołudniem Aldona przypominała bardziej zjawisko, niż ludzką istotę.
Ludwice skojarzyła się z aniołem. Pięknym aż do bólu i nierealnym do doścignięcia.
Na pewno nie przez nią.

- Niczego nie udawaj, dziecko. - Nauczycielka mówiła to z nutą rozczulenia w głosie. - Jeśli będziesz czuła zdenerwowanie intymną sytuacją, to nie ukrywaj tego. Ten mężczyzna, to mądry i doświadczony człowiek, a w dodatku koneser wdzięków niewinnych dziewcząt. Uwierz, to najlepszy sposób na wejście w grono kobiet. W dodatku bardzo intratny.

Aldona była poważna i skupiona na słowach Nauczycielki. Spijała każdy wyraz z jej warg, przygotowując się do wieczoru i chcąc wypaść w nowej roli jak najlepiej.
Ludwikę odesłano do ich wspólnego pokoju i tam spędziła kolejne godziny w samotności, czekając. Na co czekała, tego nie wiedziała. Jednego była pewna. Nie tak skończy się dla niej en wieczór.

- Ubierz koszulę nocną, nie zakładaj bielizny i rozpuść włosy. - Nauczycielka zaskoczyła Ludwikę wchodząc do pokoju bez pukania. - Będziesz patrzeć, a tym samym uczyć się.

Ludwika zdążyła przysnąć w oczekiwaniu, była więc trochę rozespana i powolna. Wykonała polecenie, przebrała się i podążyła za Nauczycielką. Schodami w dół, na parter budynku.

- Tutaj. - Wskazała ledwie widoczne drzwi, które zamaskowane były doskonale, wiszącym na nich arrasem. - Wejdźmy do środka. - Pchnęła ją pospiesznie do ciemnego pomieszczenia i zamknęła drzwi. - Teraz musisz zachowywać się bardzo cicho – szepnęła jej do ucha. - Usiądź.

Nakierowała bezwolne, wciąż zaspane ciało dziewczyny na wygodny fotel i przesunęła się gdzieś w bok. W pomieszczeniu było ciemno, jednak Nauczycielce ciemność nie przeszkadzała. Ona znała to miejsce doskonale.
Do uszu Ludwiki dobiegł dźwięk odsuwania czegoś, po czym zobaczyła przed sobą dwa okna. Widok za nimi zaskoczył ją, gdyż nie wychodziło ono na dwór, lecz do wnętrza innych pomieszczeń. Były to pokoje, czy raczej sypialnie. Jedna pusta, w drugiej siedziała Aldona. Wyprostowana, spokojna, z dłońmi ułożonymi na kolanach przycupnęła na brzegu łóżka, frontem zwrócona do drzwi.

- Od teraz zachowuj się cicho - szepnęła Nauczycielka. - Obserwuj wszystko przez lustro weneckie. Bez obaw, nikt cię nie zobaczy i tylko nie może usłyszeć. Przyjdę po ciebie później. Teraz idę wszystkiego dopilnować. Patrz i ucz się.

I wyszła, zostawiając zdezorientowaną Ludwikę samą.
Dziewczyna siedziała w bezruchu, bojąc się poruszyć i wydać jakikolwiek dźwięk.
Przypominała słup soli ona sama i taki sam słup soli siedział po przeciwnej stronie lustra i czekał.
Aldona czekała na swojego pierwszego mężczyznę, Ludwika natomiast stać się miała ukradkowym widzem tego wydarzenia.

Skrzypnęły cicho drzwi, w wyniku czego obie dziewczyny podskoczyły nerwowo na swych miejscach. Ludwika czuła się skrępowana sytuacją w jakiej się znalazła, lecz również położenie to roznieciło jej ciekawość. Nie musiała się tak naprawdę krępować tego, co robiła. Miała patrzeć, by się uczyć. Miała się uczyć, by...
Tego Nauczycielka jej już nie zdradziła, a ona nie miała na tyle śmiałości, by zapytać.
Drzwi w pokoju uchyliły się i wszedł starszy mężczyzna, ojciec Antoniego. Ten, którego poznały dzień wcześniej. Wszedł do pokoju, zamknął za sobą drzwi i przekręcił klucz w zamku.
Aldona wstała powoli, splotła dłonie na podołku i czekała. Przypominała Ludwice w tej chwili sarnę, która pokornie czeka na strzał między oczy.
Mężczyzna, który wszedł do pomieszczenia był podniecony. Dowodził tego kolor pociemniałych oczu, rozszerzonych czernią źrenic. Dowodem były również zaciskające się szczęki i zgrubienie w odstających spodniach. Odetchnął głębiej i sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki. Wyjął z niej coś i podszedł do dziewczyny. Uniósł dłonie do jej szyi i zapiął na niej coś błyszczącego.

- To na pamiątkę – mruknął. - Piękny klejnot dla ciebie, w zamian za jeszcze piękniejszy dla mnie.
- Dziękuję – szepnęła Aldona przez zaciśnięte z emocji gardło, sięgając odruchowo do naszyjnika i gładząc go palcami.

Ludwika ledwie oddychała widząc to, co zwykle zarezerwowane było tylko dla dwojga kochanków. Bała się głębiej odetchnąć, by nie zdradzić swej obecności przez wywietrzniki przy podłodze.

Wszystkie elementy w pomieszczeniu były tutaj po to, by dostarczyć komuś podniety w postaci intymnych widoków. Tego Ludwika była pewna i tylko nie wiedziała, czy zdradzić swoją wiedzę przed Aldoną.
Jeśli już, to po wszystkim, gdy będą same.
Jeśli Aldona poruszy ten temat sama.
Jeśli Ludwika się odważy.

Mężczyzna dotknął ramion Aldony, przejechał dłońmi w dół zsuwając cienkie tasiemki halki i pozwalając opaść cienkiej tkaninie na miękki dywan u jej stóp. Przez dłuższą chwilę nic nie robił, a jedynie patrzył na dziewczynę. Odsunął się krok w tył i podziwiał jej urodę i świeżość.

- Połóż się. - Ruchem głowy wskazał łóżko.

Niepewnie, z lekkim wahaniem, Aldona wykonała polecenie i po chwili leżała na plecach, oczekując dalszych poleceń.
Pamiętała słowa Nauczycielki, by kierować się instynktem i zawierzyć intuicji. Nie czuła zagrożenia ze strony mężczyzny, może poza zwykłą obawą przed nieznanym.
Wiedziała jednak, że nieuniknionym jest to, co miało mieć właśnie miejsce. Taki los był jej przeznaczony i głupia byłaby buntując się przeciwko temu. Była biedna, lecz zamierzała wykorzystać nadarzającą jej się szansę i urodę, którą dała jej matka natura.
Leżąc i czekając na rozdziewiczenie, planowała równocześnie swoją przyszłość. Będzie zamożna i niezależna, a zapracuje na to swym ciałem i umysłem. Będzie panią siebie tak, jak ma to miejsce w przypadku Nauczycielki.
Obserwowała mężczyznę i jego zachłanny wzrok badający jej ciało. Nie bała się, była ciekawa jego reakcji. Oblizała usta i poruszyła ramionami, poprawiając pozycję tak, by było jej wygodniej. Piersi zakołysały się, mężczyzna nerwowo zacisnął wargi, po czym spiesznie zrzucił marynarkę i trochę zbyt gwałtownie zaczął rozpinać guziki koszuli. Jeden z krążków wyprysnął spod jego drżących palców i potoczył się gdzieś w puszystość dywanu. Aldona rozchyliła lekko kolana, na co ten w pośpiechu rozpiął spodnie, pozostając w rozpychanej przez sterczącą twardość bieliźnie. Oczami błądził już wyłącznie między jej udami. Widziała wyraźnie, że myślami był już w niej.

Ciało mężczyzny nie należało do najpiękniejszych. Obwisłe, jakby w poluzowanym pokrowcu skóry. Blada skóra i różowe przebarwienia na niej, odstające sutki i rudawe owłosienie klatki piersiowej. Podwójny podbródek i zbyt wysokie, łysiejące czoło.
Nie był piękny, lecz nie budził w niej również obrzydzenia. Widziała zachwyt i drżące podniecenie i wystarczył jej ten fakt. Przeglądała się w jego oczach i tym się syciła.
Resztę stworzy w swej głowie i w umyśle kochać się będzie z kimś innym. Tym kimś stanie się nikt inny, tylko syn jej pierwszego kochanka.

- Zamknij oczy – poprosił mężczyzna ochrypniętym głosem.

Było jej to na rękę.
Zrobiła jak kazał, przywołując pod powieki obraz Antoniego. To on kładł jej właśnie dłonie na kolanach i rozszerzał je na boki. To on opadł na łóżko i musnął ustami jej kobiecość. Jego język wdarł się w jej ciasne wnętrze, a po chwili palec penetrował ją delikatnie. Antoni był pięknym mężczyzną i podniecało Aldonę samo wyobrażenie jego ciała i to, co czuła że z nią robi. Co czuł jej umysł.
To nie ojciec, a syn ssał ją i lizał zachłannie.
To nie ojca, a syna dłonie zaciskały się na jej piersiach.
To Antoni coraz głębiej wciskał w nią język i drażnił nim miejsce, które pieściła dotąd sama. Pozwoliła ponieść się temu uczuciu, mknąc w objęcia rozkoszy coraz wyżej i szybciej. Jęknęła przeciągle, zasłaniając twarz ramieniem i wyginając się w łuk. Drżała, widząc w głowie przystojną twarz Antoniego, gdy zawisał nad nią z pociemniałymi podnieceniem oczami. To w jego ramiona wbiła paznokcie, gdy po chwili naparł na jej śliską i wciąż pulsującą szparkę, penisem.
Delikatna bariera wewnątrz ciała pękła, wpuszczając kochanka do środka.
Kilka ruchów później zamarł w niej z głuchym jękiem i padł na nią spocony.
Objęła go ramionami i pozwoliła mu uspokoić się w tej pozycji.
Dyszał jeszcze dłuższą chwilę.

Ona cieszyła się, że ma to już za sobą i wie, jak czerpać z tego przyjemność.
On dodał kolejny obrazek do kolekcji w swojej głowie.
Weźmie jeszcze zakrwawione prześcieradło, jako pamiątkę tej chwili. Zawsze tak robił, to był jego fetysz.

Ludwika siedziała za lustrzaną szybą zszokowana i zaskoczona równocześnie. Zaskoczył ją fakt, że Aldonie podobało się to, co robił z nią ten mężczyzna. Zaskoczyło ją również to, co poczuła we własnym wnętrzu. Smyranie w brzuchu i suchość w gardle. Gorąc policzków i mrowienie w podbrzuszu. Zacisnęła kolana i obserwowała, jak mężczyzna wycofuje się ostrożnie z wnętrza Aldony, unosi na łokciach i przekręca na plecy.
Wtedy właśnie pierwszy raz widziała podnieconego mężczyznę. Aż wstała z fotela widząc grubość penisa, który opadł już częściowo i błyszcząc sokami, leżał na udzie. Przysunęła twarz do szyby, by dojrzeć coś więcej i wtedy jej uwagę przyciągnęły dźwięki dochodzące z drugiego pomieszczenia. Wiedziona ciekawością przesunęła się w bok i zajrzała do drugiego pokoju.
Wchodziła do niego kobieta, niewiele starsza od Ludwiki. Śmiała się zalotnie i mówiła coś mruczącym głosem. Coś jak kot, może tylko bardziej gardłowo, a przez to kusząco. Weszła tyłem, więc jej twarzy Ludwika nie widziała. Za nią, wciągany za rękę, wszedł Antoni. Jego mina wyrażała znudzenie, zdenerwowanie nawet. Wszedł i pozwolił zamknąć za sobą drzwi. Sam podszedł do fotela stojącego pod kątem do lustra, za którym stała Ludwika. Opadł ciężko na masywny fotel i z zaciśniętymi ustami spojrzał wprost w lustro.

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. rebel girl
    | Odpowiedz

    Ja prawie nie maluje paznokci, denerwują mnie nawet najmniejsze odpryski, a w idealnym stanie lakieru się nie da mieć cały czas 🙂

    Słońce wróciło, ludzie chyba wyszli z domów (i robią te korki w Krakowie), komentować nie mają kiedy, wygląda na to, że będę pierwsza 😀

    Mnie się podobają te wątki poboczne, ciekawe masz pomysły 🙂 Bardzo szczegółowe i dopracowane.
    Z jednej historii (miłosnej?) zrobiło się już kilka, więcej tęczy, więęęęęcej! 😛

    • Iza
      | Odpowiedz

      W Krakowie korki a prowincjusze już śpią i też nie czytają 😉

      • mika kamaka
        |

        Się pisze 😀
        A co do rozpieszczania, to ośmieliłaś mnie w ich używaniu.
        Dziękuję

      • Iza
        |

        Ja również dziękuję -za rozpieszczanie i opowiadania i polecam się:)

  2. Kasia
    | Odpowiedz

    Mika, bardzo lubię Twoje opowiadania, ale ostatnio nie zaglądam do Ciebie… Nie dlatego, że gusta mi się zmieniły. Nie wiem czamu, ale na tablecie nie mogę odpalić Twojej strony. Strasznie chrome się zamula. A ponieważ żadko ostatnio mam czas na prywatne przeglądanie stron na kompie,,, No, inaczej mówiąc nie komentuje (i nie czytam) bo technologia mnie zawodzi. Słyszałam natomist, że przeglądarka googla “dyskryminuje” strony, które nie sa dostosowane do mobilnych urządzeń.

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Dziękuję za zwrócenie uwagi.
      Będę musiała coś z tym kurde zrobić 🙁

    • GreatLover
      | Odpowiedz

      na płonącym lisie śmiga bez problemu, ale tej wyszukiwarki na próżno szukać na urządzeniach mobilnych

  3. Weronika A.
    | Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się Twoja “roślinka” 🙂 Opowiadanie robi się coraz lepsze.

    Pozdrawiam 😀

  4. zagorzały fan
    | Odpowiedz

    Napisz może jakieś opowiadanie o lesbijkach. Strasznie lesbijki mnie podniecają. Proooooszę!

Napisz nam też coś :-)