Historie rodzinne (XIV)

with 10 komentarzy

Historie rodzinne opowiadanie erotyczne pikantne i romantyczneLato, lato... ja pierdziusiam...
Nie mieszkałam jeszcze na poddaszu i nie wiedziałam, jakie to uciążliwe, gdy w nocy jest 29 stopni, że nie wspomnę ile w dzień. Ufff...
Kolejna część i życzę miłego czytania. Najlepiej mocząc odwłok w wodzie i zapijając zimnym piwkiem 😉
Przydałby się telefon wodoodporny 😀

Antoniego denerwował fakt, że znalazł się w tym siedlisku rozpusty wyłącznie dla fanaberii ojca. Ojciec utrzymywał, że to tradycja rodzinna i robi to dla syna. Ten ostatni wiedział jednak, że ojciec upatrzył sobie dziewczątko i to dla tego dziewczątka znaleźli się tutaj obaj.

Antoni był młodzieńcem, jednak siły charakteru i samozaparcia mógłby mu pozazdrościć niejeden dorosły mężczyzna. Jeśli coś nie działo się po jego myśli, to dziać musiało się zacząć, w przeciwnym razie Antoni mógłby i czasoprzestrzeń zagiąć, byle postawić na swoim.

Jeśli chodzi o wizytę w tym ekskluzywnym burdelu, to nie zamierzał znaleźć się tutaj ponownie. Chciał odrzucić propozycję ojca, dotyczącą skorzystania z płatnych uciech. Nie potrzebował kobiety, która zadowoliłaby go za pieniądze ojca. Kobiety uprawiały z nim seks z własnej woli i potrzeby. On sam czerpał z tego przyjemność, a zdarzyło się, że musiał odmówić nachalnej przyjaciółce matki. Miało to miejsce podczas jednego z przyjęć.
Zorganizowane ono zostało przez rodziców, a odbywało się z okazji podpisania dużego kontraktu na regularne dostawy drewnianych skrzyń i tekturowych pudeł. Potężny producent i dystrybutor win we Włoszech postanowił eksportować swoje wyroby do Polski, a ponieważ ojciec Antoniego miał znajomości i dojścia do wysoko postawionych urzędników, udało mu się przejąć ten kontrakt, a nawet stał się on kartą przetargową w rokowaniach. Stanęło na tym, że wina będą mogły być eksportowane z Włoch do Polski, ale tylko pod warunkiem wsparcia polskiego przemysłu.
Dzięki temu kontraktowi rozbudowano fabrykę, zatrudniono blisko stu pracowników więcej, a w powojennej Polsce liczyło się każde nowe miejsce pracy.

Antoni, jak się okazało, miał talent do biznesów i już po roku od rozpoczęcia wprowadzenia go w arkana zarządzania fabryką, stał się prawą ręką swojego ojca. Po kolejnych dwu, ojciec zrzucił na jego młode barki większość spraw, którymi dotąd zajmował się sam.
Antoni miał pewien sekretny, acz prosty sposób, dzięki któremu zyskał szacunek i przychylność zatrudnianych w fabryce ludzi. Większość spośród blisko stu czterdziestu osób znał z imienia i nazwiska. Kadrę kierowniczą poznał wraz z ich historiami życia i nie raz dziwił się, jak chętnie ludzie opowiadają o sobie, jeśli tylko pozwoliło im się na to, okazało zainteresowanie.
Mając dwadzieścia jeden lat, zyskał szacunek, jakiego przez długie lata nie udało się wypracować jego ojcu.

Ojciec szybko zorientował się w talentach syna i postanowił spożytkować powstałe nadmiary wolnego czasu. Dotąd zapracowany, spędzający każdą chwilę dnia pracowicie na doglądaniu fabryki, teraz nagle zaczął mieć luźny czas i musiał coś z nim zrobić.
Zawsze marzył o podróżowaniu i było to pierwszą rzeczą, jaką zrealizował. Zaproponował żonie wyjazd, lecz ta na wieść o kilkunastogodzinnej wyprawie pociągiem odmówiła mimo, że mogli mieć prywatny sypialny przedział dla siebie. Żona nie skorzystała z tego udogodnienia, lecz skorzystała z niego pewna dama, która zauroczyła się wdziękami dojrzałego mężczyzny. Ulokowała się w ekskluzywnym przedziale i odpłacała za wygody swym ciałem i kobiecymi umiejętnościami. Jak się okazało, przystojna dama zażądała zapłaty za swe usługi i ją w efekcie otrzymała. Ojciec Antoniego był całym zajściem oburzony, lecz szybko przełknął ból męskiej dumy. Odkrył był nowe hobby i to wciągnęło go bez reszty. Nieudane pożycie małżeńskie, brak seksualnych zabaw z oziębłą żoną i niewielka liczba kochanek na koncie miała się wkrótce zmienić. Do żony nie czuł już nic od bardzo dawna. Dla niej był wyłącznie źródłem utrzymania.
Pokochał kobiety i kobiety pokochały jego. Za szczodrość tak finansową, jak i fizyczną. Nigdy nie potraktował płatnej kochanki w obelżywy sposób, nie poniżył i zawsze docenił pieniądzem.
Po roku używania uciech za pieniądze rozsmakował się w dziewczęcej niewinności i stał się istnym kolekcjonerem dziewiczych śladów krwi na prześcieradłach. Miał ich już osiem i zamierzał szukać kolejnych, tego typu, przygód.

Teraz Antoni siedział rozparty na fotelu w rozpiętej koszuli i w bieliźnie. Pozwolił kobiecie zdjąć z siebie nadmiar odzieży i starał się okazać jej zainteresowanie. Większym wyzwaniem jednak był fakt, że musiał się podniecić i skonsumować usługę.
Nic w ludziach nie denerwowało go bardziej, niż udawanie emocji. We wdzięczącej się przed nim kobiecie, rzucanych mu spod zbyt mocno wytuszowanych rzęs spojrzeniach, nie dostrzegał nic podniecającego. Ot przedstawienie odgrywane na użytek jego orgazmu i tyle.
Musiał sobie dopomóc i posłużył się w tym celu wyobraźnią. Zamknął oczy, oparł się o miękkie oparcie mebla i pozwolił profesjonalistce, by zajęła się nim w przećwiczony, tak wiele przez nią razy, sposób. Wprawne dłonie pozbawiły go bielizny, wprawne usta objęły mokrym uściskiem, wprawny język drażnił czubek, lizał jądra.

Antoni wyobraził sobie inne usta i przywołał obraz ich posiadaczki w głowie.
To nieśmiała dziewczyna, którą ostatnio widział w tym domu, stała przed nim i rumieniła się.
To ją właśnie rozbierał, starając się zajrzeć w oczy, których nie miała śmiałości podnieść na niego. To w jej ciasne wnętrze nurkował palcami, rozpalając coś, czego ta jeszcze nie zaznała.
Przeskok myślowy do rozebranej już istotki i jej widoku, gdy leży przed nim na plecach z rozrzuconymi udami. Teraz wbijał się w nią, obserwując grymas bólu na jej twarzy, zmieniający się w zdziwioną przyjemność. Drobne palce wpijające się w jego pośladki i przyciągające go bliżej.
Orgazm w jej wnętrzu...
Ten orgazm był w innym wnętrzu kobiety. W ustach drogiej prostytutki, która przełknęła z pomrukiem symulowanej przyjemności, każdą kroplę spermy.

Pozwolił kobiecie odegrać resztę zawodowego przedstawienia. Podziękował skinieniem głowy zastanawiając się, czy ojciec skończył swoje zabawy.
Kolejną myślą była ta, czy uda mu się spotkać tę skromną dziewczynę. Tę, która ukrywała się za dziewczyną upolowaną przez ojca.
Chciał ją zobaczyć, bo wydała mu się najnaturalniejszą kobietą, jaką ostatnio spotkał.
Ba! Jaką spotkał kiedykolwiek!

Ubrał się, wyszedł z pokoju sypialnianego i zdecydował się zaczekać na ojca w bawialni.
Z kryształem w połowie wypełnionym średniej jakości koniakiem, opadł na miękką kanapę. Pociągnął łyk, skrzywił się, gdy ten zapiekł w gardle i przymknął oczy.
Był zrelaksowany i nic poza tym. Czuł się, jak po zaspokojeniu potrzeby fizjologicznej i nic więcej.
To nie dla niego takie zabawy. Zjawi się co prawda w tym budynku jeszcze, ale w zgoła innym celu.

Ludwika tymczasem stała w skamieniałej pozie mimo, że w pokoju, który obserwowała, było już pusto. Sąsiednie pomieszczenie zostało opuszczone przez Aldonę. Jej deflorator nadal leżał w pościeli i najwyraźniej odpoczywał. Ona sama, Ludwika nie wiedziała, jak się właściwie czuje.
Była podekscytowana i zawstydzona tym, co widziała. Smutek brał się stąd, że obawiała się nie spotkać Antoniego już więcej. Był zbyt urodziwy, jak na korzystanie z takich miejsc.
Zastanawiała się jeszcze nad tym, w jakim celu Nauczycielka wepchnęła ją do tajemnego pomieszczenia.
Po co kazała jej na to patrzeć?

Z rozmyślań wyrwał ją dźwięk otwieranych drzwi, po czym oślepiło dochodzące z zewnątrz światło. Osłoniła twarz dłonią, by przyzwyczaić oczy.

- Chodź – pospieszała ją Nauczycielka. - Żwawo!

I wyciągnęła Ludwikę równie brutalnie z komórki, co wcześniej do niej wepchnęła.
Dziewczyna bezwolnie pozwoliła ustawić siebie przy ścianie i czekała na dalsze instrukcje.
Nauczycielka starannie zasłoniła tajemne wejście, po czym uspokoiła się odrobinę.

- Proszę cię, byś przyniosła mi na górę szklankę zimnego mleka. Pełną. - Jej polecenie było co najmniej dziwne w obecnej sytuacji, lecz dziewczyna nie śmiała pytać o przyczynę pragnienia. - Do kuchni idź przez pomieszczenie dla służby i weź mi stamtąd świecznik. Powinien być już wypolerowany. Wróć przez bawialnię i zabierz po drodze okulary.

Po czym odwróciła się i odeszła schodami prowadzącymi na piętro.
Ludwika stała dłuższą chwilę zdębiała, analizując instrukcje chlebodawczyni. Były co najmniej dziwne, ale nie jej było oceniać. Była na łasce Nauczycielki i znała swoje miejsce.
Skierowała kroki do stróżówki, omijając kratkę ściekową w kuchni. Miała wrażliwe podeszwy stóp, a zgodnie z nakazem pozostawiła obuwie w sypialni.
Drżącymi rękami nalała mleko do wysokiej szklanki po sam brzeg i skupiając się na tym, by nie rozlać ani kropli, powędrowała korytarzem prowadzącym do salonu, zapominając o świeczniku. Ręce dygotały jej wciąż, tak rozpraszały ją obrazy tego, co widziała, czego była świadkiem.
Szła powoli, uważnie stawiając kroki, ze wzrokiem wbitym w taflę białego płynu w szkle, nie rozglądając się na boki. Na środku salonu, tknięta przeczuciem, a może wyczuwając po prostu czyjś wzrok przystanęła i napotkała zdumione spojrzenie Antoniego. Siedział na kanapie, na udzie oparł pusty kryształ szklanki i patrzył. Patrzył tak intensywnie, z taką mieszaniną emocji w oczach, że nogi odmówiły dziewczynie posłuszeństwa, przestając nieść ją ku drzwiom. Zamarła, jak mysz w objęciach hipnotyzującego wzroku węża i niezdolna nawet do mrugnięcia oczami, patrzyła w oczy Antoniemu. Bezwiednie przycisnęła do piersi szklankę z mlekiem, czerwieniejąc na twarzy pod wpływem wspomnień, których głównym bohaterem był mężczyzna naprzeciw. On nie wiedział, ale widziała go kwadrans temu podczas czynności, które powinny być tajemnicą wyłącznie ich uczestników. Teraz wyświetlał jej się widok Antoniego bez bielizny, w rozpiętej koszuli, z mięśniami prężącymi się pod skórą brzucha i przyrodzeniem w ustach kobiety.
Z otępienia wyrwało ją uczucie zimna, rozlewające się pomiędzy piersiami i niżej, na brzuch i ciemne oczy mężczyzny rejestrujące to. Spojrzała w dół stwierdzając, że zalana mlekiem tkanina cienkiej koszuli przylgnęła do piersi, stając się prawie przezroczysta.
Gdy Antoni wstał z kanapy pisnęła, jak kocię i pobiegła, rozlewając więcej mleka po drodze i nie ważąc się już spojrzeć na Antoniego.

Ten pozostał w niezmienionej pozie zszokowany czystością obrazu i klarownością własnych odczuć. Był świadkiem ideału czystości i tego, czego szukał dotąd w ludziach. Z jednej strony wydało mu się to ulotne, jak rozbłysk błyskawicy na letnim niebie. Z drugiej jednak, przetoczyło się w jego wnętrzu takim właśnie hukiem i pozostawiło permanentną klarowność, co do własnych pragnień.
Opadł ciężko na siedzisko kanapy i zatopił się w planowaniu przyszłych działań.

Ludwika natomiast wbiegła, niczym poganiana przez samego diabła, po schodach na piętro, biorąc po dwa stopnie naraz. Nie zachowywała się w tym momencie, jak dama, ale nadmiar odczuć rozsadzał jej wnętrze. Nie była w stanie zapanować nad sobą.
Przed drzwiami Nauczycielki zamarła z dłonią uniesioną i zawahała się przed zapukaniem w drewno.
Nie musiała. Nauczycielka jakby czekała na jej przybycie stojąc po drugiej stronie drzwi, z ręką na klamce. Otworzyła je, zadowolony wzrok przebiegł po przemoczonej koszuli Ludwiki, po czym twarz odzyskała pełne opanowanie.

- Dziękuję ci dziecko. - Wzięła niepełną szklankę z rozdygotanych dłoni dziewczyny. - Możesz wracać do pokoju. Sprawiłaś się doskonale.

I zamknęła drzwi przed zdumioną Ludwiką, zostawiając ją znów w skamieniałej pozie.

Wszystko szło zgodnie z planem doświadczonej kobiety.

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Isabella Grow
    | Odpowiedz

    Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. *_*
    Sprawiłaś, że moje zainteresowanie wzrasta z każdym rozdziałem 🙂
    Niesamowite.^^
    Czekam ze zniecierpliwieniem na następny rozdział ♥

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Dziękuję za motywator 😀

    • Weronika A.
      | Odpowiedz

      Mam tak samo :DD

      Dziękuję za rozdział i czekam na kolejny.

  2. Frania
    | Odpowiedz

    taki upał, a Ty jeszcze temperaturę tak podnosisz… 😉

  3. Iza
    | Odpowiedz

    Zaskoczyła mnie postać Ludwiki, myślałam, że to taka zimna, wyrachowana matka dbająca o syneczka co to po trupach (tu akurat po cnocie) innych dąży do celu, jakoś nie wzbudziła mojej sympatii. Ta retrospekcja pokazuje ją w innym świetle, taka zalękniona, przestraszona, niewinna- fajnie mieszasz w życiu bohaterów 🙂 Tacy są nieoczywiści i zaskakujący 🙂
    Mieszaj mieszaj im dalej w życiorysach, czekam na więcej

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Zamierzam mieszać 😀

      • Iza
        |

        Czekam i wiem, że się nie zawiodę 😉

  4. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Ciekawe, czy odgadniesz 😀

  5. jozka
    | Odpowiedz

    Ej no…! Przeczytałam juz wszystkie rozdziały tego opowiadania i części mi się skończyły 🙁 mogłabym czytać i czytać. Mniam 🙂

Napisz nam też coś :-)