Historie rodzinne (XVI)

with 8 komentarzy

Historie rodzinne opowiadanie erotyczne pikantne i romantyczneSłodkie lody w ten gorąc dla ochłody.
Słodki lizak lepiący się od gorąca do opakowania.
Słodka i polukrowana część opowiadania, ale... Wiecie, że taki stan nie trwa w moich opowiadaniach wiecznie 😉

Na chwilę zatrzymał się twarzą przed jej twarzą, jakby chciał jeszcze sprawdzić, czy aby nie dojrzy w oczach strachu, może obrzydzenia dla swej gwałtowności.
Zobaczył jedynie zaskoczenie, ale i rozszerzenie źrenic i poczuł dłoń, którą wsparła na jego torsie. Musiała czuć łomot serca, wiedzieć, jak on to przeżywa.
Nie opierała się, a nawet uśmiechnęła lekko, podając mu usta do pocałunku.
Antoni nie pocałował Ludwiki, lecz wpił się zachłannie w drobne wargi, przygarniając jej ciało do siebie. Czekał na tę chwilę od momentu, gdy zobaczył ją w tamtym domu. Taką zawstydzoną, ukrywającą się za koleżanką. Taki pąk, którego rozkwit zapragnął zobaczyć i miało się to stać za jego sprawą.
Miał ją już wiele razy, jak mężczyzna bierze sobie kobietę. Działo się to dotąd wyłącznie w jego wyobraźni, teraz iściło się tutaj, naprawdę.
Miał ją w ramionach, dociskał do siebie, a ona tego chciała. Teraz szarpnął tasiemkę, która nie chciała uwolnić drobnego ciała Ludwiki z gorsetu. Rozdzierany materiał zaprotestował jękiem targanych nici, po czym sztywny element odzieży opadł na podłogę. Dziewczyna nie starała się nawet zatrzymać go na piersiach.
Mógł wreszcie objąć pośladki dłońmi i zacisnąć na nich palce. Jedynie materiał halki przeszkadzał jeszcze w odbiorze gładkości skóry. I z tym kawałkiem materiału uporał się wreszcie w sposób, który czynił halkę nieprzydatną już.
Dziewczyna stała przed nim naga, odziana jedynie w rumieniec i kolczyki w uszach. Przyspieszony oddech wskazywał na jedno – ona czekała na to tak, jak i on.

Ludwika nie próbowała zakrywać swej nagości. Jej umysł nie nakazywał wstydu i obrony przed tym, do czego to prowadziło. Jej mózg wyświetlał przed oczami obrazy, którymi karmiła ją Nauczycielka, każąc obserwować miłosne zmagania dziewczyn pracujących w tamtym domu. Zza lustra przyglądała się wszystkiemu, co robiły z klientami, a frustracja i jakieś dziwne, wewnętrzne rozedrganie narastało w niej, aż do teraz.
W tej właśnie chwili czuła, że wszystko prowadziło to tego momentu i miejsca, w którym się znalazła. Do mężczyzny, w którego ramionach tkwiła i którego usta tak zachłannie poznawały zgłębienie w jej szyi, zassały czubek piersi, by badać skórę brzucha i do niego przytulić rozpalony policzek.

- Zapragnąłem cię w momencie, gdy ujrzałem cię po raz pierwszy – szeptał, przyciągając ją, zaciskając palce na pośladkach. - Kiedy czuję coś tak silnego, tak bosko pewnego, nie mogę zbagatelizować tego uczucia.

Ludwika uklękła przed nim czując, jak jej serce zalewa się nowym uczuciem, a gardło zaciska.
Nie próbowała już mówić, lecz pocałowała go, zatopiła się w pocałunku i słodkim ciężarze ciała Antoniego, gdy przygniótł ją sobą.
Objęła go ufnie udami czując, jak drży na ciele. Jego dłoń wtargnęła między ich ciała, by po chwili twardą męskość nakierować na jej dziewicze wnętrze. Naparł na nią, a ona się spięła.

- Wpuść mnie, Ludwiko – szeptał jej w usta. - Pozwól mi być w tobie.

Ból przeplótł się z uczuciem wypełnienia, gdy delikatna błona pękła pod naporem śliskiego, od ich soków, penisa. Jęknęła, lecz zdusił jej jęk ustami, poruszając się w niej powoli. Każdy kolejny ruch był szybszy, jakby Antoni pędził gdzieś coraz szybciej dysząc w jej usta i zaciskając powieki.
Ludwika nie potrafiła zamknąć oczu. Patrzyła na piękną twarz, wykrzywianą przez grymas rozkoszy. Słuchała coraz głośniejszego jęku mężczyzny i poczuła delikatne języki przyjemności rozpełzające się po jej ciele. Coś ciągnęło jej świadomość ku zatraceniu kusząc ją nieznanym, dawkując ziarenka rozkoszy do momentu, gdy Antoni zadrżał, jęknął przeciągle i zamarł w niej i na niej.
Nie wiedziała, jak się zachować i nie wiedział tego i on.
Nie stracił nad sobą dotąd kontroli, nie zatracił się tak nigdy jeszcze.
Nie on!
Antoni kontrolujący każdą sytuację. Antoni wzorowy, wszystko przewidujący. Antoni podejmujący każde działanie według planu.

- Przepraszam – szepnął, gdy wreszcie odzyskał panowanie nad głosem. - Nie chciałem cię tak napaść. - Tłumaczył się. - Chciałem zaczekać do dnia ślubu, a raczej nocy po nim.

Ludwika nie mówiła nic. Głaskała go po skroni palcami jednej dłoni, drugą wodząc po plecach, czy raczej koszuli na nich. Antoni tak się pośpieszył, że nawet nie rozpiął koszuli.

- Nie martw się – kontynuował z mocą w oczach. - Jestem człowiekiem honoru. To, co się wydarzyło nic nie zmieni w moich planach względem ciebie.
- Że jesteś człowiekiem honoru to wiem, czy raczej wyczuwam. - Bawiła się kosmykiem włosów, który zlepiony potem opadł mu zabawnie na czoło, gdy ten uniósł się nad nią na łokciach. - To, co się wydarzyło, zmienia wszystko. - Uczyniła pauzę obserwując niepokój, który wkradł się w oczy Antoniego. - Teraz wiem, że bycie kobietą może być bardzo przyjemne i mam prośbę.
- Tak? - Antoni niepewnie, lecz z nadzieją zaglądał w oczy przyszłej żony.
- Jeśli chcesz czekać z kolejnym razem do ślubu, to przyspiesz jego datę – mruknęła kusząco, robiąc równocześnie niewinną minkę. - Dałeś mi próbkę raju i chcę tam iść z razem z tobą.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. - Uśmiechnął się czując, jak po słowach Ludwiki twardość wraca w jego ciało, a właściwie w tę jego część, która tkwiła wciąż we wnętrzu kobiety.

Jego kobiety.

Żadne z nich nie wróciło już na przyjęcie, które wydano na ich cześć.
Antoni zaparł się, że musi dać jej rozkosz i w końcu dopiął swojego.
Raz, drugi i trzeci.

- Muszę cię przemycić do pokoju gościnnego – szepnął, wyglądając na ciemny korytarz, przez ostrożnie uchylone drzwi. - Rano wymyślę, co by ci przynieść do ubrania. To, w czym przyjechałaś, nie nadaje się już nawet do naprawy.

Zerknął na podłogę i smętnie leżące kawałki materiału na niej.
Ludwika natomiast oglądała sobie przyszłego męża, leżąc w leniwej pozie na dywaniku przy łóżku. Żadne z nich nie wpadło na pomysł, by w przeciągu ostatnich czterech godzin przenieść się na wygodniejszą powierzchnię. By wspiąć się na miękkie materace.
Teraz, z dłońmi pod głową i błąkającym się po jej obliczu uśmiechem patrzyła na prężące się pośladki Antoniego i część ciała, która przez tyle godzin dźgała ją i tarła od środka, wciągając w słoneczny lej z fajerwerkami na szczycie.

- Nie patrz tak na mnie, albo nie dam ci spokoju do rana. - Z udawanym oburzeniem zrugał Ludwikę.
- To twoja wina. - Dotknęła opuchnięte miejsce między udami. - Ja weszłam do tego pokoju jako dziewica. Nie dotykałam nigdy niczyjego przyrodzenia, a co tu dopiero mówić o rzeczach, które ze mną robiłeś. Bardzo przyjemnych rzeczach – wymruczała to ostatnie, przymykając oczy.
- Okryj się narzutą i idziemy, albo jutro pół miasta będzie huczeć o skonsumowaniu niepoświęconego związku! - Chciał być oburzony, bo tak byłoby mu łatwiej. Nie potrafił jednak.

Wyobraził sobie wszystkie rzeczy, które będzie mu dane robić z tą gorącą kobietą już niedługo. Nie potrafił odgonić myśli o tym, jak spróbuje nakierować jej usta na kutasa.
Usta nie zbrukane innym atrybutem męskości. Ciało chętne mu i pełne zapału, o który nie podejrzewał tej cichej kobiety. Może co najwyżej marzył.
Teraz znów twardniał i gotów był nadziać ją na siebie ponownie. Wiedział jednak, że taka sytuacja jest niebezpieczna. Wystarczyłoby, aby ktoś ze służby podejrzał ich, lub podsłuchał.
Nie chciał narażać Ludwiki na drwiny i dywagacje na temat jej niewinności.
Ludzie i ich języki. Zawsze lubili gadać, a niechby ktoś jeszcze doszedł do tego, skąd Antoni zna swoją przyszłą żonę.
Nie mógł do tego dopuścić.

Ubrał się, otulił Ludwikę narzutą, zarzucając jej ją na głowę i po cichutku zaprowadził do pokoju gościnnego. Tam wepchnął do pokoju i nakazał zamknięcie drzwi od środka.
Gdyby ktokolwiek zobaczył go z Ludwiką, byłby skandal. Tak, mógł co najwyżej wyglądać, jakby chciał się wyszaleć przed ślubem, używając sobie na jakiejś dziewce. To było moralnie dopuszczalne.

Zaczeka jeszcze trochę tak, jak czekał dotąd.
Teraz wiedział jednak, że ta kobieta jest JEGO kobietą i sprzyja mu.
Jeszcze tylko trochę.

Ludwika przekręciła klucz, po czym padła na łóżko, rozrzucając ramiona i nogi na boki.
Była naga, szczęśliwa i cudownie spełniona. Senność ćmiła ją tuż za oczami, a miód zalewał całe ciało. Poczuła jeszcze coś i to radowało ją najbardziej.
Zakochała się w mężczyźnie, który miał założyć jej na palec obrączkę.
Zakochała się w Antonim.

Rankiem przysłano po nią auto, a wraz z nim służącą Nauczycielki.
Ta miała z sobą sukienkę w kolorze błękitnym i komplet bielizny, oraz buty do kompletu. Pomogła się obolałej, po nocnych zmaganiach, Ludwice oporządzić i zabrała ją do domu Nauczycielki.

Ta ostatnia przyjęła Ludwikę serdecznie, nie dopytując o nic, a jedynie uśmiechając się tajemniczo i odprawiając dziewczynę do pokoju.
Jeszcze trochę nauk musiała dziewczynie przekazać.
Zdobyć mężczyznę, to jeno. Utrzymanie go, podsycanie żaru w związku, to już zupełnie inna sprawa.

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Magda
    | Odpowiedz

    Chcę więcej! Dużo więcej! Brak mi słów. Przyznam szczerze że kiedy trafiłam na to opowiadanie nie byłam zbyt przekonana ale mam już tak ze jak zacznę coś czytać to muszę skończyć. W tym przypadku bardzoo się przydało bo to jest świetne. Zaglądam tu od wczoraj po kilka razy dziennie czekając na kontynuację. Życzę dużo weny i czasu na pisanie
    Pozdrawiam

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Wena kipi, czas… no cóż.
      Jutro zaczynamy remont mieszkania, więc będzie pewnie różnie, ale czas na pisanie znajdę zawsze 😀
      I dzięki 😀

  2. Dee
    | Odpowiedz

    Historia Ludwiki i Antoniego bardziej mnie wciągnęła 😀 liczę na to, że będziesz ich często wplatać w główną historię i że Antoni po latach dowie się o całym spisku ze swoją osobą w roli głównej. To by było ciekawe 😀

  3. Weronika A.
    | Odpowiedz

    Powolutku to opowiadanie wchodzi do mojego TOP 3 moich ulubionych opowiadań Twojego autorstwa! Rewelacja 🙂

  4. Em
    | Odpowiedz

    Bardzo spodobał mi się wątek Ludwiki – na początku byłam sceptyczna, myślałam, że będzie nudny (bo przecież wiemy, że skończyło się szczęśliwie małżeństwem), ale teraz zaczynam podejrzewać, że jeszcze coś namieszasz i czymś nas zaskoczysz zanim tym małżeństwem zostaną. Nie mniej jednak chyba bardziej czekam (czyt. wchodzę na Twojego bloga po kilka razy dziennie jak nienormalna 🙂 na dalsze losy Marleny i Ignacego, bo w ich wypadku wszystko się może zdarzyć.

  5. Isabella Grow
    | Odpowiedz

    IDEAŁ !!!! CUDOWNE !!
    Aż nie mogę się zatrzymać, wziąć oddchu. Cały czas go powstrzymuję, gdyż twoje opowiadanie jest tak niesamowite,że aż zabiera mi dech w piersiach.
    Jesteś dla mnie mistrzynią 🙂 ♥

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Dziękuję i piszę dlej. W miarę czasu wolnego oczywiście 😀

Napisz nam też coś :-)