Ktoś, coś (II)

with 10 komentarzy

Ktoś, coś. Nieznajomy, zniwolenie i rozkosz bycia uwięzioną.Wiem, znielubicie mnie za urwanie w takim momencie 🙂

Widziałem, jak stara się opatulić ogromnym szlafrokiem. Nie miała pojęcia, że widziałem ją już w wielu sytuacjach, również nago. Widziałem, lecz nie czułem jej zapachu i to za zapachem tęskniłem najbardziej, podczas obserwacji przez dwie lunety przy oczach.

Widziałem również strach w jej oczach i skulenie ciała w siadzie na kanapie w momencie, gdy wyjąłem zza paska wojskowy nóż. Chciałem, by się bała, ale nie przeraziła.
Siedziałem naprzeciw niej, oddzielony niskim stoliczkiem i nożem na nim leżącym, obserwując grę uczuć na jej twarzy. Szybkie spojrzenie padające na nóż, ucieczka oczami w bok i powrót na moje oblicze, jakby badała moje intencje. Szukała we mnie szaleństwa?
Nie potrafiłem się nie uśmiechać, z drugiej jednak strony wyobraziłem sobie, co musi czuć.
Trudno, byłem pewien tego, co robię.
Pragnąłem tego.
Tyle czasu spędzonego na obserwowaniu jej podczas zwykłych czynności życiowych i wreszcie miałem ją w zasięgu ręki.

- Na jakie zmiany mam być gotowa? - zadała to pytanie, lecz nie spuszczała wzroku ze sztyletu. - Chcesz mi zrobić krzywdę?
- Nie chcę – zaprzeczyłem.
- To po co ci nóż?
- Żebyś pamiętała, jaki jest podział sił i nie robiła głupot. - Wzruszyłem ramionami i to na ramionach zatrzymała wzrok.

Z ramion jej wzrok przesunął się na moją twarz i po raz pierwszy popatrzyła na mnie odważnie. Przyglądała mi się, jakby analizując moje oczy, nos, usta i na nich zatrzymując się na dłużej.

- Pokazałeś mi swoją twarz, więc niedobrze – mówiła cicho. - Gdy bandyci pokazują ją ofiarom, to nie ma już dla ofiary ratunku.
- Nie jesteś ofiarą i nie zamierzam cię krzywdzić. Mówiłem to już. Rozumiesz?
- Ok. - Przytaknęła bez nadziei, spuszczając wzrok na swoje splecione dłonie..
- Nalejesz mi w końcu wina? - poprosiłem z uśmiechem, a ona znów zawisła wzrokiem na moich ustach.

Brudny jestem, mam coś na twarzy?
Gdyby sytuacja wyglądała inaczej pomyślałbym, że ma ochotę na pocałunek.
Sięgnęła po butelkę i wlała sporą porcję wina. Przysuwając kieliszek w moim kierunku musiała się pochylić. Gdy to zrobiła, szlafrok rozchylił się dając mi przedsmak tego, co miało być moje. Zauważyła mój wzrok, więc się wyprostowała, zaciągając na powrót poły szlafroka.

- Czy mogę iść się w coś ubrać? - poprosiła.
- Nie. - Zakazałem. - Za chwilę się rozbierzesz.

Wciągnęła w płuca powietrze i tak została. Oczekiwała widać najgorszego.

- Ale po co? - Zaczynała panikować. - Przecież powiedziałeś...
- Nie skrzywdzę cię – przerwałem jej. - Nie zgwałcę. Nie będę zmuszał. Napij się wina. - Podsunąłem kieliszek bliżej.
- To po co mam się rozbierać?! - I uniosła kieliszek do ust.

Jakoś nie potrafiłem się przy niej nie uśmiechać...

***

Siedział tutaj naprzeciw mnie i powinnam być przerażona, powinnam wpaść nawet w histerię po tym, jak wyciągnął tę kosę. Kosa, jak nic! Z jednej strony gładka, z drugiej ząbkowana i zakrzywienie szpica, jakby flaki miało to to wyciągnąć przy cofnięciu pchnięcia.

Powinnam była się bać, ale nie potrafiłam. Po części przez jego oczy, gdyż nie widziałam w nich sadyzmu, czy szaleństwa. Po części dlatego, że widziałam go już gdzieś, kiedyś. Nie mogłam sobie teraz przypomnieć, ale byłam pewna. Spotkałam go w jakichś banalnych okolicznościach. Przypomnę sobie.
Teraz siedział na kanapie w moim mieszkaniu i tylko kwestią czasu było, bym dowiedziała się po co.

Kobiety zwracają uwagę na różne rzeczy u faceta. Dla jednych ważne są oczy, dla innych dłonie, mnie najbardziej przyciągają usta.
Ten facet usta miał piękne. Ich wykrój i barwa to jedno, ale to, w jaki sposób się uśmiechał, to coś zupełnie innego. Jeden kącik unosił się wysoko, gdy tymczasem drugi prawie nie zmieniał położenia, pozostając w pierwotnym miejscu. I jeszcze to zmrużenie oczu.
Zupełnie nie rozumiałam swojej na te drobiazgi reakcji. W obecnej sytuacji nie miałam prawa zwracać na takie bzdety uwagi, a tymczasem zawieszałam się co rusz na tych ustach, a nawet posunęłam się o krok dalej. Chciał, bym nalała mu wina, więc zrobiłam to i podałam mu, pozwalając szlafrokowi odkryć trochę ciała. Nie wiem, skąd taka głupia odwaga we mnie, ale może po prostu chciałam sprawdzić, jak daleko mogę się posunąć. Może było to sprytne działanie mózgu? Przeciągnąć wroga na swoją stronę. Tylko czy to aby na pewno wróg?

Trzy miesiące...
Tyle czasu minęło od ostatniego razu z Adamem. Nie wiem, czy to ja go przestałam pociągać, czy zadziałało w drugą stronę, lecz nasze życie seksualne umarło. Pierwsze miesiące związku były cudowne i cudnie upojne. Po około pół roku częstotliwość naszych łóżkowych zmagań zmalała, by po kolejnych sześciu miesiącach zdechnąć i pozostawić mnie na głodzie. Jak on rozładowywał napięcie? Nie mam zielonego pojęcia.
W sumie, to dobrze, że zakończył tę farsę, bo ja bym pewnie nadal trwała i czekała na...
Nie wiem na co właśnie!

- Czy mogę iść się w coś ubrać? - poprosiłam.

Jeśli zmienię odzież, to może poczuję się pewniej i bezpieczniej, niż w szlafroku i majtkach. Nawet stanika na sobie nie miałam, bo też nie było czego podtrzymywać. Maleńkie piersi, za to wyjątkowo wrażliwe. Kiedyś gdzieś czytałam, że części ciała, które są naszym największym kompleksem, są najmocniej erogenne również. W moim przypadku zgadzałoby się.

- Nie. - Znowu stanowczo. - Za chwilę się rozbierzesz.
- Ale po co? - Panika dziabnęła mnie w mózg - Przecież powiedziałeś...
- Nie skrzywdzę cię – Nie pozwolił mi skończyć. - Nie zgwałcę. Nie będę zmuszał. Napij się wina. - Podsunąłem kieliszek bliżej.
- To po co mam się rozbierać?! - I uniosłam kieliszek do ust, przechylając go za bardzo do siebie.

Po co?
Ano po to, by wylać a siebie wino i wymusić na nim pozwolenie na przebranie się. Taka sprytna sucz ze mnie.

- Ja niezgrabna! - Odstawiłam kieliszek obserwując, jak czerwień wina niszczy ukochaną biel szlafroka. - Czy teraz mogę się przebrać i umyć trochę? Będę śmierdzieć za chwilę, jak gorzelnia.

Nie odpowiedział, lecz parsknął, opierając się wygodnie z ramionami zaplecionymi pod piersią.
Oddalił się od noża, dając mi szansę na przejęcie go, tylko... co ja bym niby miała z tą kosą zrobić? Przecież nie wbiję jej w niego! Nie potrafiłabym!

Rozszyfrował mnie i zobaczyłam to w jego oczach. Wzmożona czujność, jak przy małym dziecku, które może za chwilę włożyć rękę do ognia i poparzyć się. Wiedział, że nie potrafiłabym użyć noża przeciwko niemu.
Intrygowała mnie ta jego przenikliwość. A może to ja jestem po prostu taka łatwa do odczytania?

- Ok. - Dał mi nadzieję. - Chcesz się umyć, więc prowadź do łazienki. Umyję cię.

Krew odpłynęła mi z twarzy.
On ma mnie kąpać? Może utopić w wannie?!
Dlaczego ja do kurwy nędzy nie mam prysznica?!
Cóż za durny tok rozumowania...

- Prowadź. - Wstał, wziął nóż i pokiwał nim, przywołując mnie do siebie.

Chcąc, nie chcąc musiałam wstać i iść do tej cholernej łazienki. Żeby tam chociaż był jakiś porządny i ciężki wazon, to rozbiłabym mu go na głowie. Niestety, nie lubię ozdób i bibelotów.
Jeśli przeżyję, pierwszym co kupię będzie wazon. Ciężki wazon!

Mijałam drzwi wejściowe, tęsknie spoglądając w ich kierunku. Może udałoby mi się dopaść do nich, otworzyć szybko zamek i... Nie, nawet gdybym wybiegła na klatkę, a on się jakimś cudem zagapił, to i tak wystarczyłaby chwila, by mnie z sieni wciągnął z powrotem do mieszkania.

- Nie myśl o tym nawet. - Znów odgadł moje myśli.

Ciekawe, czy w innych sferach życia jest równie domyślny. Ciekawe, jak ze spełnianiem ukrytych pragnień w łóżku...
Potrząsnęłam głową, by odegnać natrętne myśli. Tego jeszcze brakowało, żebym się na tego typa napalała.
Zbyt długa abstynencja seksualna siała spustoszenie w mojej psychice i prawidłowym działaniu instynktów samozachowawczych.

- Stań tutaj. - Wskazał mi kąt łazienki, w którym nie stało nic, poza pralką. Nic więc nie mogło mi posłużyć do samoobrony.

Pochylił się, by zatkać wannę i odkręcić wodę. Nasypał sól na dno, wlał płyn, ja w tym czasie obserwowałam jego tyłek. Ruchy mięśni pod dżinsami i wyżej, plecy. Nie napakowane, ale takie, jak lubię. Ślepą krową musiałabym być, by nie zauważyć, że ma kuszące ciało. Ciekawe, jak wygląda nago...

- Chodź do mnie.

O dziwo chętnie podeszłam. Ciepło pary wodnej podgrzało i jego ciało i teraz kolejny fetysz atakował moje zmysły. Zapach męskiego ciała i świeży pot. Dla mnie afrodyzjak.
Przyciągnął mnie do siebie za pasek szlafroka i to nad rozsupłaniem kilku zrobionych przeze mnie supłów skupił się. Nie chciałam, ale podniecałam się. Przez ten zapach, przez jego usta, przez skupienie na mnie wszystkich jego zmysłów. Wiedziałam, że nie powinnam, ale miałam również usprawiedliwienie. Byłam pod jego kontrolą i to on ciągnął tutaj za wszystkie sznurki.
Strach? Tak, strach też podrażnił zmysły, wyostrzył odbiór.
Poły szlafroka poluzowały się, odkrywając nagie prawie ciało. Zsunął puchatą strukturę materiału z moich ramion i odrzucił szlafrok w kąt łazienki.
Stał i patrzył na mnie, obserwując twardnienie sutków, które tak właśnie zareagowały na pieszczotę jego oczu. Uklęknął, zniżając materiał majtek.

Klęczał, patrząc. Ja przyglądałam się jego bezruchowi i wpatrzeniu w tę najwrażliwszą część mojego ciała. Chciałam poczuć jakąkolwiek jego pieszczotę i to przeraziło mnie samą. No bo jak to tak? Nie znam faceta i chcę się z nim pieprzyć?
Nie znam?
I wtedy mi się przypomniało.

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Shana
    | Odpowiedz

    Dziękuję Ci kochana za ten kawałek, nawet tak brzydko zakończony, w ten paskudny dzień. Chociaż tyle dzisiaj dobrego z Niego, że mogłam sobie poczytać Twoje opowiadanie. Ciekawie się to rozkręca ^^

  2. Anna Valetta
    | Odpowiedz

    Dzięki 🙂

  3. magda
    | Odpowiedz

    Jejuuuuu… Jestem chora, ale nic a nic się nie obawiam 🙂

  4. Sandra Ol
    | Odpowiedz

    Jeszcze jeszcze; ) robi się coraz ciekawiej. ..

  5. Na bank zgarnął jej ze sklepu ostatnią paczkę makaronu, czy czegoś 🙂

  6. Kroczek
    | Odpowiedz

    Jak można skończyć w takim momencie?! No nic… czek na dalsza cześć : D

  7. Askaa
    | Odpowiedz

    Spać przez Ciebie nie mogłam!:)

  8. Micra21
    | Odpowiedz

    Cześć!
    Jak zwykle fajne, ale rzeczywiście mam ochotę Cię zabić za zakończenie…
    Trzeba poczekać, ha! Trudno, poczekam. Może się DOCZEKAM!!!
    Pozdrowienia
    Micra21

  9. Wiktor
    | Odpowiedz

    Witaj!!!. No wiesz tak skończyć!!!. Tylko troszkę Cię znielubiłem i już mi przeszło, bo kto dopisze następne części!!!!. Pozdrawiam Wiktor

  10. snowwhite
    | Odpowiedz

    poprosze kolejna czesc

Napisz nam też coś :-)