Ktoś, coś (III)

with 12 komentarzy

KTOŚ COŚ opowiadanie erotyczneGłodna, jak jasna cholera i wkurwiona na maksa, stałam w przydługiej kolejce niewielkiego osiedlowego marketu. Ospała kobieta przy kasie poruszała się, jak mucha w smole, doprowadzając tym samym większość kolejki do szału.
Mam niestety tak, że gdy mój żołądek jest pusty, to krew mnie zalewa i mogłabym zębami rozszarpać gardło każdego, kto nawinie mi się pod zębiska.
Najbliżej mnie stała babulina za mną i facet przede mną. Babulinę powinnam przepuścić, gdyż tak nakazywało dobre wychowanie. Babcia widziała najwyraźniej stan mojej psychiki i musiał się on rysować na mej twarzy, gdyż podziękowała grzecznie, po czym cofnęła się dwa kroki, jakby obawiając się pokąsania przeze mnie. Zdesperowana sięgnęłam po suchą bułkę i zaczęłam ją pałaszować łapczywie. Łapczywość była niestety zgubna i już po kilku kęsach zaatakowała mnie zdradziecka czkawka. Teraz wstrząsały mną czknięcia, wkurwiając mnie dodatkowo.

- Wody? - To chłopak przede mną zlitował się, podając odkręconą butelkę z mineralną. - Kopnąć się może do apteki po coś na uspokojenie?

Mimo wścieklizny, jaka mnie zaatakowała odśrodkowo, nie mogłam nie docenić chłopięcego uroku mężczyzny. Był trochę szorstki, a trochę słodki. Takie pomieszanie dwu gatunków.
Cały, posiadany przez niego urok nie uchronił go jednak przed moim gniewem. Kazałam mu, w sposób mało uprzejmy, walić się na ryj i porzucając kolejkę, oraz zakupy rozłożone na taśmie, wyszłam ze sklepu. Szłam z dumnie podniesioną głową, czkając donośnie i marząc o znalezieniu się za drzwiami własnego mieszkania. Byle łyknąć wody. Może być nawet wprost z kranu.

Teraz właśnie to ten mężczyzna klęczał przede mną na chłodnych kafelkach i wpatrywał się w moje łono wzrokiem, który obiecywał coś przyjemnego.

- Usiądź na brzegu wanny – nakazał.

Zrobiłam tak i poddałam się jego dłoniom, które rozszerzyły mi kolana na boki.

- Ale włosów to się pozbędziemy – mruknął, bawiąc się kędziorkami i pobudzając mnie tymi muśnięciami. - Zbrodnią jest zakrywanie takiego cudu.

Najpierw nabrał wody w gąbkę i wycisnął ją na mój brzuch, uda i kafle podłogi, na które spłynęła. Rozprowadził odrobinę szamponu i spieniał okrężnymi ruchami dłoni, które poza tworzeniem piany, podniecały. Taki był jego cel.

- Zostań tak. - Nakazał wstając i sięgając po nóż. - I nie ruszaj się!

Nie potrafiłam. Widząc groźne ostrze zacisnęłam odruchowo uda, a jemu się to nie spodobało.

- Nie skrzywdzę cię, przecież mówiłem. - Zmarszczył brwi. - Ogolę cię tym.
- A nie może to być zwykła maszynka. - Nie podobał mi się jego pomysł, ale niewiele mogłam na to poradzić. - Mam też golarkę elektryczną. - Próbowałam jeszcze.
- Nie może być – zaprzeczył ze spokojem. - Rozszerz uda.

Zrobiłam, jak kazał i choć strach wciąż mi towarzyszył, to czułam w brzuchu coś jeszcze. To było podniecenie zagrożeniem. Zagrożenie z podświadomą pewnością względnego bezpieczeństwa, bo przecież to nie TAKI facet. Nie wariat, nie po moją śmierć tu przyszedł.

- Nie ruszaj się. - Zanurzył nóż w wodzie w wannie, a następnie przyłożył go do mojego brzucha.

Zamarłam i tylko brzuch odruchowo cofnął się. Wciągnęłam go, jakby to miało coś zmienić.

- Przestań. - Spojrzał mi w oczy, patrząc w górę i klęcząc między moimi udami. - Po prostu się nie ruszaj.

I przejechał ostrzem noża tak, jak robi się to brzytwą. Centymetry włosków zostawały na ostrzu i nie było to nieprzyjemne uczucie.

- Grzeczna dziewczynka – mruknął operując nożem, jakby całe życie golił się wyłącznie w ten sposób. - Jeszcze tylko tutaj...

I już byłam gładka i łysa, jakbym nigdy nie miała tam włosków.

- Tak dobrze. - Muskał palcami gładką skórę, rozbudzając coraz większy apetyt. - Teraz cię umyję. Wejdź do wanny.

Cholera, myślałam że goli mnie po to, by zerżnąć. On tymczasem chce mnie myć?

- Wskakuj. - Wskazał głową wannę, odkładając nóż na półkę.

Weszłam powoli, jeszcze wolniej zanurzając się. Gorąc wody był bolesny i przyjemny zarazem. On stał spokojnie obok wanny czekając, mi natomiast nie umknął widok namiotu w spodniach. Zastanawiałam się, jak długo wytrzyma swój stan pobudzenia i czy ma jakiś plan.
Usiadłam i czekałam, patrząc otwarcie na jego krocze.

- Ty nie wejdziesz do wanny? - zapytałam, nie odrywając oczu od wybrzuszenia.

Chciałam go zobaczyć. Tak, już się przestawiłam na tryb seksualny.
Nic nie odpowiedział, lecz klęknął przy wannie i zdjął przez głowę bluzę. Nareszcie widziałam go trochę więcej. Włoski na piersi wołały, żeby ich dotknąć. Małe, sterczące sutki, by delikatnie przygryźć.
Cholera, zdecydowanie byłam już pobudzona i zdziwiło mnie, że po raz pierwszy stało się to głównie przy udziale umysłu! Przecież on mnie prawie nie dotykał. Więcej nożem, niż palcami.

Znów sięgnął po gąbkę i wylał na nią pachnący płyn. Spienił ją i zaczął okrężnymi ruchami myć mi plecy. Powoli, bez pośpiechu i bardzo starannie.

- Uklęknij. - Zawisł z gąbką przy mojej łopatce czekając, aż się uniosę. - Dobrze. - Pochwalił, gdy już klęczałam.

Mył nadal gąbką, ale dołączył do tej pieszczotę palców drugiej ręki, by odłożyć w końcu gąbkę.

- Na czworaka. - Głos mu zachrypł, oczy pociemniały.

Klęczałam teraz wypięta pupą, opierając dłonie na dnie wanny. Włosy odgarnął mi na bok tak, by widzieć moją twarz. Pasma pływały swobodnie na powierzchni wody pode mną i pstrykały znikającą pianą.
Dłonie gładziły mi plecy, lecz coraz częściej obniżały się, bawiąc pośladkami i zawędrowując między nie. Jeździł palcami wzdłuż przedziałka, docierając prawie do cipki, lecz wciąż zręcznie ją omijał. Musnął wargi opuszkami, lecz po chwili wracał między pośladki i znów sunął w dół. Gdy palcem zatrzymał się wreszcie przy wejściu do cipki, cofnęłam biodra, starając się nabić na ten palec. Byłam już tak rozpalona tym drażnieniem się, że po prostu pragnęłam poczuć go w środku. Chociaż palec.

- Jesteś bardzo mokra – mruknął gardłowo. - Jesteś bardzo głośną i niegrzeczną dziewczynką...

I zaczął wkładać we mnie kciuk i wycofywać go, dołączając pieszczotę reszty palców, którymi masował łechtaczkę. Pieprzył mnie kciukiem, a ja zatracałam się w tym jednokierunkowym dawaniu przyjemności.
Ile o tak wytrzyma? Kiedy mnie zerżnie?
Przyspieszył ruchy, drugą dłonią przytrzymując mnie w miejscu i zaciskając mi ją na pośladku. Musiał mnie przytrzymać, gdyż zaczynałam drżeć. Biodra mi drgały i czułam, że za chwilę eksploduję. Jego palec tarł we mnie pod dziwnym kątem i pobudzał coś, czego dotąd nie pobudziłam ani sama, ani pieprząc się z Adamem.
Wygięłam się, odrzucając do tyłu głowę i krzycząc z rozkoszy.
Nie spowolnił ruchów, lecz nie były już tak mocne. Zaciskałam się wnętrzem na dłoni, uspokajając oddech i starając się nie paść w wodę na twarz.
Gdy zajrzałam mu w oczy zobaczyłam w nich niemy zachwyt i ledwie kontrolowane emocje.

- Teraz wstaniesz – wychrypiał. - Wytrę cię i nakremuję.

O cholera. To nie koniec zabiegów.
Czym sobie zasłużyłam na takie zabawy?

Wstałam uważając, by utrzymać równowagę i nie runąć do wody. Pomógł mi, podtrzymując dłonią moje ramię. Namiot w spodniach przyozdobiła mokra plamka.
Przecież to musiało być już dla niego bolesne.
Jak długo jeszcze wytrzyma?

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. snow_white
    | Odpowiedz

    Ajj

  2. e.
    | Odpowiedz

    ojojoj. w moją ulubioną stronę idzie to opowiadanie! 😀

  3. Shana
    | Odpowiedz

    Tak dopiero teraz zauważyłam – zrobiłaś porządek w swoich opowiadaniach 😀 Fajnie, fajnie, łatwiej będzie powrócić do dobrych opowiadań 😀

    Hmm…. <3 nie potrafię się doczekać następnej części! Litości! 😀

  4. Jasmine
    | Odpowiedz

    Uwielbiam – genialne opowiadanie. Dobrze że zrobiłaś sobie przerwę, ponieważ teraz możesz do nas wrócić z tworem jeszcze lepszym niż zazwyczaj. 😀 Dzięki za wszystko :3

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      No widzisz, ja nigdy nie wiem, czy opowiadanie jest ok 🙂

      • ania s
        |

        Jest ok, jak najbardziej ok:)

  5. Wiktor
    | Odpowiedz

    Dzięki Mika za nową część opowiadania

  6. zadumany
    | Odpowiedz

    Kurde mam dopiero 20 lat ale wiem ze wielu zeczy twoje czy w przyszlosci moje dzieci nie zrozumieja czytajac te opowiadania, kurcze nawet moi rowiesnicy, los chcial ze rodzice wiele mnie nauczyli w koncu kulturoznawcy i dzieki temu czerpie pelna satysfakcje z tego co tutaj czutam i powiem ci ze nie wazne jak jest mi zle to zawsze podnosisz mnie na duchu, kocham czytac i sie zapominac wierzyc ze swiat nie jest taki zjebany. Zawsze czekam az napiszesz troszke wiecej za szybko polykam tekst a nie lubie czekac na kolejne czesci tylko czytac i czytac. Mam nadzieje ze bedziesz jeszcze dlugo pisac.

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Nie wątpiłabym w swoje dzieci. Ty im przekażesz zrozumienie dla tekstów (niekoniecznie moich).
      Co do Twoich słów, to dziękuję. Dla takich wyznań spędza się godziny na pisaniu. Dziękuję, że Ci się chciało.

  7. Paulina
    | Odpowiedz

    Wow, bardzo mi się podoba to co zaczyna się dziać w opowiadaniu: pikantnie, nietypowo, tajemniczo … Czekam na cd 🙂

  8. Megami
    | Odpowiedz

    Po raz pierwszy absolutnie nic nie podoba mi się w tym opowiadaniu. “Pijawkę” broniłam od pierwszej do ostatniej części, nawet bohaterkę “Ku*wa, ja!” rozumiem, a najnowszą część pokochałam, podczas gdy reszta atakuje to opo.
    Tu wszyscy są zadowoleni, ale… Sama oś tego mnie odstrasza. Obcy facet włamuje się do jej domu, (włamuje…? Ona chyba sama go wpuściła…) a ona jeszcze jest podniecona? Błagam… To przecież prosi się o takie zakończenie jak jedno z ping-pongowych opowiadań, czyli śmierć w czasie orgazmu. (muszę przyznać, scena piękna i po przeczytaniu tego byłam w parominutowym szoku… Ale przecież opowiadanie mierzy się miarą uczuć – im ich więcej lub bardziej intensywne, tym opowiadanie lepsze)
    Ale cieszę się, że chociaż pierwszy raz mogę coś skrytykować, przeważnie rozpływam się w zachwycie i nie wiem jakim nowym sposobem to wyrazić, aby się nie powtórzyć…
    Nie piszę też komentarzy dlatego, że:
    ~Czytam na telefonie i nie potrafię zrobić tam nic więcej poza kliknięciem w nowe części.
    ~Zawsze muszę się przesadnie rozpisać i czasem zbaczam z tematu.
    Ostatnio przez “Ktoś, coś” załamałam się i musiałam wrócić do starszych opowiadań, w tym mojego ulubionego, które zakończyło się tak szybko… Nie obrazisz się, gdy napiszę kontynuację, a potem Ci pokażę? Po prostu boli mnie brak dalszej części i chyba sama muszę sobie dopisać końcówkę… Tylko dla relaksu, nie zamierzam Ci kraść opowiadania…
    Co do ziółek, o których pisałaś w któreś z noci… Wiedziałam, że masz rację, ale żeby w takim stopniu? Od bardzo dawna męczę się z alergią. Co rok całą wiosnę spędzam w cierpieniu i muszę brać tabletki. Poagają, katar znika, ale zamiast tego jest otępienie, rozdrażnienie, a jednym z opakowań znalazłam nawet: “Możliwe skutki uboczne: myśli samobójcze.” Byłam tym przerażona. Nigdy nie brałam tabletek, chyba że byłam zmuszona.
    Dopiero w tym roku, po około tygodniu męczenia się z tabletkami, spaniu zbyt długo i budzeniu się zmęczony z zaklejonymi, przekrwionymi oczyma… Babcia dała mi mieszankę ziół. Smakowała ohydnie, jak kurkuma i nie wiem jeszcze co. Ale… Katar zniknął, zmęczenie rozpłynęło się, znów budziłam się wyspana i szczęśliwa. Po tylu latach z tabletkami, ta wiosna jest chyba pierwszą w życiu, która mnie naprawdę cieszy.
    Pozdrawiam!
    Ech, znowu zboczyłam z tematu… Tak to jest, gdy największą miłością jest pisanie…

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Co do napisania kontynuacji – będę zaszczycona 😀
      Co do ktosia – lubię eksperymentować i nigdy nie jest tak, że opo podoba się wszystkim 😀

      Co do alergii – to najmilsze i najbardziej podbudowujące, co mogłaś na ten temat powiedzieć. Cieszę się, gratuluję i raduję wiosną wraz z Tobą!

Napisz nam też coś :-)