Kurwa, ja! (I)

with 16 komentarzy

Kurwa ja opowiadanie erotyczne o rozwiązłej dziewczynie poszukującej rozkoszy.Zaczęłam dwa opowiadania i chwilowo zdechły.
Niedługo pyknie temu miejscu roczek i wszystkie (prawie) opowiadania, były romantyczne i z happy endami (z wyjątkiem jednego).
Zemdliło mnie i wiem, że nie tylko mnie.
Pod ostatnią częścią "Audio" Basia S. skrytykowała moje bohaterki. Stwierdziła, iż tworzę głupkowate piczki, które przyprawiają ją o mdłości.
I DOBRZE!!!

Dziękuję Basiu! To dla mnie ważne (krytyka).

Dziś w pracy, Kasia spytała mnie:

- Jak ci się podoba nowa laska? - pytała o świeżo upieczoną bufetową.
- Nie wiem - odparłam. - Jakaś taka wycofana.
- Co masz na myśli? - To ona.
- Udaje i kryguje się - wyjaśniłam. - Wolę, jak ktoś pierdolnie tekstem, niż dopasowuje się do mojego nastroju.

Wywołałam tym rozbawienie moich ślicznotek i potwierdziłam nietypowość, jako szefowej (nie cierpię tego określenia!).
Basiu - dziękuję jeszcze raz!

Nie zdajecie sobie sprawy, jaki wpływ macie na ten blog. Swoimi komentarzami zmienialiście nie raz bieg wydarzeń opowiadań i same postaci.
Skąd wiem, że sobie nie zdajecie sprawy?
Bo mało komentarzy piszecie, a wchodzą tutaj codziennie tysiące osób. Przy takich liczbach odwiedzin, tych kilka komentarzy, to kropelka.

Zastanawiałam się nad tym ostatnio ostatnio, ale nie doszłam do żadnych wniosków 😀
Odwagi Kochani!
Ja też lubię Was czytać!!!
Bardzo...

Co do samego tekstu, to będzie kompletnie nieromantyczny, a wręcz obleśny.
Takiego tekstu produkcję muszę uruchomić, albo pisanie mi siądzie na amen.
Jestem tak poza tym wściekła dzisiaj (ostatnio właściwie), więc tym bardziej czas poskubać inaczej te klikane literki.

Jestem wściekła.
Jestem kobietą.
Jestem samotna i mam to głęboko w dupie!

Większość ludzi ciśnie mnie, bym się sparowała, a ja po prostu nie chcę!
Rodzice wciąż pytają, kiedy kogoś poznam i przyprowadzę do nich, bo przecież jestem w wieku, gdy powinnam znaleźć pieprzoną parę i pomyśleć o założeniu rodziny. I jeszcze słyszę, że mój zegar biologiczny tyka i czas mi ucieka. Ponoć obudzę się z ręką w nocniku, gdy wybije mi trzydziestka, a obok mnie będzie pusto w łóżku.
I chuj!
A może ja jestem jednostką nie stworzoną do bycia z kimś? Może muszę zawłaszczać całą powierzchnię łóżka dla siebie i jedynie mój kocur może mi towarzyszyć podczas snu?
Nie czuję potrzeby, by jeść z osobnikiem płci męskiej śniadania, czy innych posiłków. Nie jaram się wspólnymi zakupami, wakacjami we dwoje i całą masą tych bzdetowatych czynności, które ludzie wykonują w parach.
Dobrze jest mi tak, jak mam w tej chwili. Sama sobie, bez zobowiązań i przejmowania się kimś.
Jedynym odstępstwem jest seks i tego ”sparowania" brak mi najbardziej.

Mam dni płodne i nawet osobista kolekcja wibratorów nie zaspokaja moich potrzeb.
Ot silikonowe narzędzie chwilowego zaspokojenia, a ja potrzebuję mocniejszych doznań.

Leżałam właśnie nago na miękkiej i chłodnej pościeli, przyglądając się delfinkowi, jak zwykłam o nim mówić, a może po prostu dlatego, że tak się fabrycznie nazywał. Zabaweczka błyszczała od moich soków, lecz dała ulgę równą porannemu wypróżnieniu się co najwyżej i ani krztyny uspokojenia ciału, nie wspominając o umyśle.
Musiałam sobie wypracować ową spokojność sama i tylko nie wiedziałam jak.

Mieszkam sama od kilku lat i nie zagrzał w mym mieszkaniu miejsca żaden facet na dłużej, niż na tydzień.
Wkurwiali mnie zawsze!
Porozrzucane ciuchy, brudne naczynia pozostawione w przypadkowych miejscach, jakbym była ich gosposią i te uciążliwe nawyki. Podniesiona deska w ubikacji, moja maszynka do golenia, stępiona cudzym owłosieniem, bałagan w lodówce i zasmrodzenie mej przestrzeni życiowej obcymi zapachami.
Nie umiałam tego zaakceptować. Nie ja.

Tak, jestem suką i taką siebie akceptuję. Rodzina cierpi z tego powodu, ale mam na to wyjebane.
Oni uważają, że przejmują się mną, a tak naprawdę chodzi wyłącznie o prymitywne instynkty.
Przedłużenie rodu, przekazanie genów w formie spłodzonego potomstwa. Myślenie tak naprawdę wyłącznie o sobie.
Nie mój problem to...
Oni tworzyli komórki społeczne, składające się ze skłóconych, a co najwyżej tolerujących się osobników dwu płci, plus osamotnione w przeżywaniu dojrzewania dzieci.
Nie widziałam w podobnej roli własnej osoby. Wolę być sama, niż udawać życie.

Za oknem padało. Ot, letni deszcz.
Leżałam z delfinkiem między piersiami i podziwiałam stróżki kropli, tworzące fikuśne, pionowe wzory na szybie.
Wtedy wpadł mi do głowy pomysł.
Pomysł był na tyle szalony, by mi się spodobać.
Był na tyle wariacki, by zerwać mnie z posłania i wcisnąć w cienką, białą sukienkę i dżinsową kurtkę.
Był tak porypany, że zaczęłam podejrzewać siebie o pochodzenie z innej, niż moja, rodziny.

Wybiegłam na dwór.

Moja kamienica jest kameralnie zamieszkała i poza czterema mieszkaniami w niej, nie zakłóca życia nikt. Małżeństwo emerytów, starsza i samotna kobiecina, oraz wiecznie zapracowane i nieobecne w budynku małżeństwo i ja z panem Kocurro, moim kotem.
Ledwie znałam tych ludzi i nie ciągnęło mnie do bliższego zawiązywania stosunków z nimi. Pasowała mi własna bezosobowość i anonimowość.
Krótkie dzień dobry na początek dnia, gdy mijaliśmy się w korytarzu i dobranoc, na jego koniec.
Bardzo sobie cenię miejsce zamieszkania i tylko jeden feler tego dostrzegam.
Ciężko spotkać kogoś na seks...
Tak, wiem. Dziwnie to brzmi w kobiecych ustach.

Nie wiem, co mną powoziło, ale mój woźnica wyraźnie pchał mnie do parku. Drzewa, mokra zieloność i samotność między roślinami przyciągały tam w tym momencie.
Deszcz, ciepły deszcz padał, a ja szłam w jego strugach moknąc i podniecając się tą subtelną pieszczotą, zaserwowaną mi przez matkę naturę. Sutki sztywniały i w oczach nielicznych, mijanych facetów widziałam, że oni to widzą. Na oburzone i zniesmaczone oczy kobiet nie zwracałam w ogóle uwagi.
Męski, zawstydzony wzrok pożerał prześwitujące przez biel materiału zjawisko, po czym speszenie odrywało źrenice od mojego biustu. Kurtką nie zamierzałam nic ukrywać. Nie po to tutaj przyszłam i nie takich facetów szukałam.
Potrzebowałam kogoś, kto pożre moje ciało prze tkaninę i samym spojrzeniem rozpali zmysły.
Potrzebowałam samczego testosteronu i tego, co on potrafi ze mną zdziałać.

Nie robiłam dotąd takich rzeczy. Jakiś stopień wstydu we mnie istniał i właśnie pokonywałam go, a wraz nim przekraczałam samą siebie. Miałam dosyć zabaw samotnych i chciałam... czegoś.

Jedne oczy nie stchórzyły. Patrzyły na mnie, gdy zbliżałam się do ich właściciela i podążyły za mną, gdy go mijałam, odwracając jego głowę.
To było to!

Nie zastanawiałam się. Zrobiłam w tył zwrot i poszłam za niepozornie wyglądającym mężczyzną.

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Jasmine
    | Odpowiedz

    Genialnie się rozpoczyna :3 Mam nadzieję że główna bohaterka się w pewnym momencie nie rozklei, bo w sumie popsułoby to cały nastrój … Ale te “głupkowate piczki” też są potrzebne w sumie – bo jeśli nie byłyby potrzebne to kto czytałby Grey’a? A komentować komentuję rzadko ze względu na to że korzystam najczęściej z telefonu, żeby czytać twoje opowiadania i nie chce on współpracować, gdy chcę zostawić po sobie ślad. ;/

  2. GreatLover
    | Odpowiedz

    Tytuł i zdjęcie jak zwykle gustownie dopasowane ;]

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Pisałam, że wściekła baba jestem teraz 😀
      Drugi miesiąc mieszkam w nowym miejscu, a nie wszystko jeszcze poukładałam sobie i haczyk na szlafroki nie przykręcony…

      • GreatLover
        |

        Narzekasz na nieprzykręcony od dwóch miesięcy haczyk na szlafroki? Ja przez pół roku nie pofatygowałem się, by zetrzeć kurz z monitora mojego laptopa. Where is your God now? ;]

      • mika kamaka
        |

        w mądrzejszym miejscu – odpowiedź…

      • GreatLover
        |

        Ta odpowiedź jest za bardzo mądrusia jak na moje ograniczone możliwości intelektualne ;]

  3. Cosmo
    | Odpowiedz

    Nawet tych nas, którzy piszą “Łeee, za krótkie!”?

    Z wyrazami

  4. Styna
    | Odpowiedz

    Zapowiada się bardzo ciekawie 🙂 Czekam na ciąg dalszy wszystkich zaczętych opowiadań. Pisz, bo Twoje opowiadania sprawiają nam niesamowitą radochę! 🙂 Fajnie, że bohaterki są różne, z defektami, mimo, że nieraz to faktycznie są “głupkowate piczki”… W końcu Twoja twórczość to fikcja literacka, choć pewnie z dozą faktycznych przeżyć….:)
    Pozdrawiam 🙂

  5. Cam
    | Odpowiedz

    Tak, zdecydowanie tego mi było potrzeba 🙂 Przeczytać o takiej “ja” zwykłej, porąbanej i idącej przede wszystkim pod prąd… Ot cała JA 🙂
    Czekam na dalszy ciąg z zapartym tchem.

  6. Shana
    | Odpowiedz

    Opowiadanie świetnie się zapowiada. Najbardziej fascynuje mnie w Tobie to, jak fantastycznie potrafisz się wcielić w postacie wyznające różne filozofie życiowe. I mam nadzieję, że ta nowość da Ci kopa, bo ostatnio tylko codziennie zaglądam na Twojego bloga i zazwyczaj widzę wielkie nic 😛 Ale zgodzę się, że z czasem operowanie na grzecznych dziewczynkach powoduje nudę. I stąd pewnie ten Twój chwilowy zastój twórczy.
    Nie zdziwi mnie, jeżeli pod tym opowiadaniem nie zastaniesz zbyt wielu komentarzy. Ale tym się w ogóle nie przejmuj. Samą mnie fascynuje kobieta o takiej powierzchowności, chociaż zdecydowanie nie jest to moja filozofia życiowa i nie mnie to oceniać. Chociaż nie powiem, po tym moim długim związku, który zakończył się fiaskiem zamiast małżeństwa mam ochotę czasem zaszaleć. Ale ograniczam się jedynie do szaleństwa dyskotekowego, sporej ilości alkoholu od czasu do czasu i wyzywającego wyglądu, gdy imprezuje z przyjacielem, bo przecież każda z kobiet czasem lubi widzieć jak oddziałuje na mężczyzn.
    Plusem całej tej sytuacji jest to, że zmieniłam się na lepsze. I nadal się zmieniam. W związku mężczyźni nie raz oczekują brak zmian, chyba, że w ich wydaniu i to kobieta nie raz musi akceptować te zmiany na gorsze. W związku trudno dbać o własny rozwój, dlatego póki nie poukładam siebie w taką istotę, jaką chcę się stać, nie będę wchodziła w żadne związki. Zobaczymy jak długo wytrzymam z takim postanowieniem 😛
    Kolega dobra rada nawet powiedział mi, że jestem aktualnie taką małą diablicą i kusi mnie do bycia taką, jak postać z opowiadania. A jest co kusić, bo przystojniak z Niego niezły 😀 Ale nie ze mną takie numery, bo ja się niestety przywiązuję zbyt szybko.
    A teraz pisz, bo jestem chora i uziemiona w domu, bo mnie pokarało chorobą zakaźną. A tyle się dzieje! Studia w ten weekend, mnóstwo imprez andrzejkowych, praca na umowę zlecenie, więc jak mnie nie ma, to z kasy nici… Ahh… To chyba kara za te moje kosmate myśli 😛

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Nie wierz w kary!
      A co do zmian, to ostatnio w trójce (radiowej), ktoś powiedział fajne zdanie o zmianach, że są one potrzebne. Nawet te na gorsze, pchają nas do rozwoju, gdyż nie ma nic gorszego, niż stagnacja.
      Powrotu do zdrowia więc Tobie i do pracy, jeśli ją lubisz. Ja swoją uwielbiam 😀
      Przede wszystkim jednak dzięki laskom, z którymi pracuję. Świruski moje…

    • Shana
      | Odpowiedz

      Nie co z tą karą to się tak tylko śmieję 😛
      Pracę lubię, chyba też ze względu na współpracowników, bo szefa można byłoby mieć lepszego i zarabiać więcej… Ale przez jakiś czas nie zamierzam w tej kwestii nic zmieniać, bo wyjątkowo mogę się przyuczyć konkretnego fachu. Jak się już nauczę lutowania, to może potem znajdę sobie lepszą pracę. Na razie korzystam, że mam fantastycznego kierownika, fajny zespół monterów i ogólnie najlepszą pracę na początek swojej kariery, o jakiej nawet nie śniłam 😀

      A co do zmian. Wszędzie się o nich słyszy. A jednak nikt nie słucha, póki się coś samo nie zadzieje 😉 Póki nie dostanie się kopa mało kto ruszy wcześniej szanowne cztery litery do działania 😛

  7. Basia S
    | Odpowiedz

    Cześć, cześć.
    Ledwie zaczynam czytać, a tu moja skromna osoba na początku. Zaszczyt! Cieszę się, że moja krytyka okazała się być konstruktywną, a bohaterka nowego opowiadania jest do mnie bardzo podobna. Nie ukrywam, że jestem ciekawa, co z tego wyniknie.
    Pozdrawiam ciepło spod kołdry, w ten zimny dzień. 😀

  8. Milena
    | Odpowiedz

    Droga Miko, chciałam zakomunikować, iż czytam Cie od niepamiętnych czasów i nie będę oryginalna – Twoje opowiadania są zajebiste. Podziwiam szczególnie bogatą gamę pomysłów, zaczynając kolejne opowiadania tak sobie myślę, skąd te wszystkie świetne tematy na teksty się biorą w Twojej głowie! Zazdroszcze Ci tego. 😉 A ludzie nie wypowiadają sięr, bo może po prostu nie mają tutaj konta? Ja też musiałam je specjalnie założyć, żeby się wypowiedzieć. 😉 Buziaki!

  9. Lady Balbina
    | Odpowiedz

    Witaj, Mika. Po raz pierwszy piszę u Ciebie komentarz i oczywiście zatyka mnie, jak zawsze, gdy chcę coś sensownego przekazać. Zaczęłam od czytania Twoich opowiadań na pokatnych, Chyba zaczęłam od “Przejścia przez pasy”, do którego wciąż mam sentyment, mimo, że nie powala na kolana, w przeciwieństwie do kilku innych. Później poszłam za Tobą (kurna, właściwie powinnam mówić “za Panią”, bom zaledwie 22letnią smarkulą, ale wiem, że duszę masz młodą, to i pozwolę sobie na spoufalanie się:) )na blogspot, żeby jakiś czas temu (to już prawie rok? Wow) trafić tutaj, to tego kawałka Twojej internetowej przestrzeni. Zdaje się, że przeczytałam wszystkie Twoje opowiadania, większość “komentarzy do życia”-jak to ja nazywam Twoje luźne notki, cholerka, nawet komentarze czytam, bo Ty i Twoi czytelnicy, to równe ludzie:) I piszę tego komenta z czystego egoizmu (człowiek to istota dogłębnie egoistyczna, nie da się ukryć), żeby wesprzeć Cię, coby Ci literackie mdłości minęły, bo nie wiem, co będę czytała w wolnym czasie, jeżeli byś zarzuciła pisaninę.
    Co do aktualniejszych rzeczy- tęsknię za “Poszukiwaną, poszukiwanym”. Zauroczyło mnie to opko, jest tak mega-pokręcone, tak odrealnione, tak barwne, że wyjątkowo mnie urzekło. Ale oczywiście przeczytam cokolwiek napiszesz, nawet instrukcję obsługi grzebienia 😛
    Dobra, zamykam się już, bo e-buzia mi się nie zamyka i znowu wygłosiłam elaborat, a miało być tylko kilka słów:) Pozdrawiam gorąco:)

  10. laid back
    | Odpowiedz

    Tak mi się skojarzyło,nie patrzcie na teledysk,tylko na tekst:

Napisz nam też coś :-)