Kurwa, ja! (II)

with 16 komentarzy

Kurwa ja opowiadanie erotyczne o rozwiązłej dziewczynie poszukującej rozkoszy.Bez wstępów 😀

Niepozornym był na pierwszy rzut oka, lecz sposób w jaki się poruszał i to, jak przemierzał mokre płyty chodnikowe, przeczył pierwszemu wrażeniu. Szedł płynnym krokiem i tylko śmiesznie wyglądała zapełniona czymś reklamówka jednorazowa, dyndająca w jego dłoni.

Szłam za nim i choć musiał zdawać sobie z tego sprawę, nie odwrócił się, by sprawdzić.

Taki zwyczajny z pozoru był. Ciemna kurtka przeciwdeszczowa, dżinsy i jakieś tam buty. Jedna ze sznurówek prawego buta plaskała śmiesznie, gdy odrywał ją od podłoża, unosząc stopę w górę.
Powinien ją zawiązać. Jeszcze się potknie, a to nie pasowało mi do tego, jak chciałam go postrzegać.
W brzuchu łaskotał mnie coraz ciaśniejszy węzełek, z którego wychodziły niteczki i te niteczki łaskotały mnie niżej.
Szłam za obcym człowiekiem, zastanawiając się nad kształtem i rozmiarem jego fiuta. Nie interesowało mnie, co ma do powiedzenia, czy jego poglądy na życie. Myślałam o smaku żołędzi i śliskości kropli, która zwilży czubek kutasa, gdy ten znajdzie się w moich ustach.

Chciałam się z nim rżnąć i nie miałam ochoty na słuchanie jego głosu. No może z wyjątkiem jęku.

Przeskoczył zwinnie przez kałużę, która utopiła chodnik. Mnie się nie chciało, więc wdepnęłam w sam jej środek, mocząc białą tenisówkę i to również mnie podnieciło. Chłód wody przesączający się przez sztywny materiał okalający stopę i mlaszczący w śródstopie. Właśnie nawiązałam bliższe relacje z własnym obuwiem i prawie rozśmieszyło mnie to spostrzeżenie.

Wyszliśmy z parku i nieznajomy skierował się w prawo, ku wysokim blokom.
Mieszka w mrówkowcu?
No i co z tego? Przecież nie to mnie w nim interesuje.

Szliśmy, jak para gęsi. Jedna z przodu, druga za nią. Dolatywał do moich nozdrzy zapach, który przedarł się przez drobne krople deszczu, a może one właśnie go do mnie przywiodły i wepchnęły mi w nos. Tak pachniał samiec i zapach ten nasilał się coraz bardziej. Mężczyzna musiał się pocić i wywołało to pewnie podniecenie, bo cóż by innego?

Sięgnął do obstrupiałej klamki drzwi wejściowych, wiodących do popisanej sprayem klatki schodowej. Otworzył metalowo - szklane skrzydło i wchodząc do środka przytrzymał je dłużej, jakby zapraszał mnie, lub chciał mi po prostu przytrzymać drzwi. Nie spojrzał jednak na mnie. Prześliznęłam się szybko między futryną, a skrzydłem, które przyciągane samozamykaczem przyspieszyło po dwu sekundach. Zmieściłam się w ostatniej chwili i udało mi się nie dotykać popalcowanych powierzchni. Nie udało mi się jednak zablokować nieprzyjemnych woni, które  spenetrowały mi aparat powonienia. Nie lubię blokowisk, wolę kamienice. Czyżby tu mieli zsyp na śmieci? Pfe...

Przycisk windy wduszony jego palcem zaświecił bladym światłem żarówki, zamkniętej w plastiku.
Czekaliśmy razem. On na swoją windę, ja na niewiadome, choć wiedziałam przecież czego chcę.
W wąskim pasie szkła w drzwiach windy pojawiło się światło, które pełzło spowalniając i obejmowało kolejne centymetry szyby w dół.
Cichy pomruk i sapnięcie kabiny, a w końcu mechanizm automatycznie odmykający zabezpieczenie drzwi.
Mężczyzna westchnął, pociągnął zmacaną aż do połysku klamkę i wszedł do kabiny, a ja za nim.
Drzwi syknęły, zamykając się za nami, oddzielając tym samym od innych bodźców i zawężając wspólną przestrzeń.

Byliśmy we dwoje i oczy nasze splotły się ze sobą.  On pytał spojrzeniem o powód mojego nim zainteresowania, ja badałam jego gotowość.
Ja obca dla niego i on dla mnie, ale trochę go już poznałam. Poprzez zapach.

Winda ruszyła i modliłam się, by nie zadał mi jakiegoś idiotycznego pytania teraz.
Niech będzie niemową!

Facetowi niespieszno jednak było do rozmów. Kurczowo zaciśnięte palce, obejmowały delikatny plastik jednorazówki, podtrzymującej zawartość w niej zamkniętą. Był podniecony i widziałam to w jego rozszerzonych źrenicach i w stanie spodni, które zdradzały stan myśli mężczyzny.
On już mnie rżnął, już penetrował me usta.
I dobrze...

Wcisnęłam przycisk STOP, zatrzymując gwałtownie windę i dając tym samym znak, że jestem tutaj po to, co może się wydarzyć między nami.
Reklamówka upadła na zdeptaną podłogę i coś w jej szeleście chrupnęło. On jednak nie zwrócił na to uwagi. Sięgnął do zamka kurtki i jednym , gwałtownym ruchem rozpiął go. Kolejny ruch wyswobodził jego ramiona z ciemnego materiału, który z szelestem opadł na podłogę.
Podobał mi się.

W odpowiedzi zrzuciłam dżins z ramion i stałam przed nim wyłącznie w tenisówkach i cienkiej, białej sukience, oblepiającej moje ciało.
Patrzył i badał mnie oczami. Podobałam mu się i dowodem była dłoń, którą poprawił kutasa poprzez spodnie.
Takie zwierzęce i odruchowo niekontrolowane to było.

Podniecenie  we mnie przyspieszyło i krzyknęło: "bierz go!"

Podeszłam, położyłam mu dłoń na piersi, a drugą objęłam wybrzuszenie w spodniach.
Przeskok iskry w źrenicach, gwałtowne wciągnięcie powietrza w płuca i dłonie na moich biodrach, podciągające nerwowymi ruchami materiał sukienki w górę.
Nagie łono, wołające o pieszczotę.
Gorące wnętrze, krzyczące o pieprzenie.
Usta, domagające się smaku twardego i gorącego...

Ciekawski palec mężczyzny wśliznął się we mnie, by zbadać moją gotowość, a po stwierdzeniu nadmiaru śliskości obrócił mnie tyłem do siebie, naciskając na moje plecy, w wyniku czego stałam wypięta do niego tyłem i czekałam.
Najpierw patrzył tylko, co wywnioskowałam z ciszy, która zapadła.
Następnym dźwiękiem był szelest czegoś wyjmowanego z czegoś innego. Zerknęłam przez ramię.
Prezerwatywa.

Cholera!
Tak mnie zaślepiło pożądanie i poszukiwanie łupu, że zapomniałam o czymś tak ważnym!
Kolejnym razem przygotuję się zawczasu.

Wycelowanie w moją stronę twardości sprzętu i ostre dźgnięcie. Dłonie przytrzymujące mnie w pasie w bezruchu i szybkie pchnięciatu w moje wnętrze.
Pchnięcie i wycofanie.
Kolejne dźgnięcie i ruch w tył.
Rozkosz nieznanego i niepoznanego tak naprawdę.
Ogłuszająca myśli mgła w mózgu i prąd w ciele, który zaczął promieniować na wszystkie członki i pogłębiać płuca w oddechu.

- Tak! - jęczałam, przy wtórze jego dyszenia.

Mlaśnięcia zmoczonych genitaliów i coraz wyższe tętno.
Plaskanie bioder o pośladki i w końcu wbicie się we mnie z krzykiem. Znieruchomienie.

Coś mi w głowie rozbłyskało, lecz brakło sekund. Zwierzęca chuć wygrywała, ale linii nie przekroczyłam.
Pulsował we mnie penisem, wyrzucającym spermę w bezosoboą gumę i było dobrze.
Było tak, jak podczas wypijania porannej kawy. Przyjemnie, gdy pianka pieści twoje wargi, a smak rozpływa się po języku i podniebieniu. Tylko oddech szybszy.

Czegoś jednak zabrakło.
Muszę szukać dalej.

Facet wycofał się ze mnie ostrożnie, przytrzymując palcami prezerwatywę.
Nie mówił nić i starał się mnie nie dotykać już.
Obciągnęłam sukienkę w dół i sięgnęłam po kurtkę. Poczułam potrzebę okrycia ciała.
Nie patrzyliśmy sobie w oczy.

Ruch jego palca odblokowujący ruch windy i ruch ciał, wiedzionych metalową puszką w górę.
Wyszedł, nie patrząc na mnie.
Zostałam, blokując drzwi stopą i wsłuchałam się w kroki.

Kilkanaście przesunięć stóp, brzęknięcie kluczy i chrobot metalu w zamku.

- Co tak długo? - Pretensje w kobiecym głosie.
- Coś mnie zatrzymało... - odkaszlnięcie. - Kochanie...
- Potrzaskałeś jajka! - Oburzenie zza domykających się drzwi.

I mój histeryczny śmiech, gdy wciskałam przycisk parteru.

To nie było TO.
Muszę TO znaleźć....

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Jasmine
    | Odpowiedz

    Mistrzostwo – chcę jeszcze 😀

  2. Cam
    | Odpowiedz

    Hahahah boskie 🙂

  3. laid back
    | Odpowiedz

    Dobre!

  4. Joanna
    | Odpowiedz

    Zajebiste 😀 chcę więcej

  5. lkolac
    | Odpowiedz

    super. jak dla mnie nie musialobyc nastepnej czesc 🙂
    jak dla mnie tym odpowiadaniem wrocilas do formy 🙂

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Następne części będą i będą na maksa kosmate 😀
      Wróciłam do formy?
      Po siedmiu latach kapiszona totalnego zaczynam wracać do świata…

      • lkolac
        |

        a nie? wreszcie powialo dowcipem a nie zarciem i smarkami
        😀

  6. laid back
    | Odpowiedz

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Świetnie dopasowałaś 😀
      Sharonka… inteligencja zamknięta w cudnym ciele. Klasa!
      Dzięki za wprawienie mnie w nastrój 😀
      Idę pisać dalej

  7. beyourself
    | Odpowiedz

    Miko, jesteś niezastąpiona! Oprócz Twojego bloga, śledzę również Babeczkę oraz Annę Valettę, które chyba straciły wenę twórczą (niestety). Ty jednak ciągle dbasz o swoich czytelników i zaskakujesz coraz to lepszymi historiami! 😉 Uzależniasz tak mocno, że chce się czytać więcej i częściej. Pozdrawiam 😉

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Słońce, Babeczka zmaga się właśnie z ciężką ciążą, Anna ma równie przerąbane. Rozmawiamy często przez telefon i uwierz, że to nie zaniedbanie. One nie są w stanie pisać w tej chwili i na pewno wrócą do tego 😀

  8. Zuza
    | Odpowiedz

    Świetne opowiadanie! Ale ja uważam, że każde Twoje opowiadanie jest bardzo fajne, bo inne od wszystkich. Niby romans, niby wiadomo o co chodzi, ale tak potrafisz zakręcić, że aż kilka razy muszę przeczytać żeby się z szoku otrząsnąć 🙂 A co do zarzutów wobec Twoich bohaterek to muszę przyznać, że mi one nie przeszkadzają, ponieważ Twoje opowiadania czytam głównie dla relaksu i oderwania od rzeczywistości a nie żeby tą literaturę głęboko analizować xD I nie zgodzę się, że bohaterki są głupie, bo każde mają w sobie troszkę Twojego poczucia humoru więc o nudzie nie może być mowy 🙂
    Jeżeli chodzi o małą ilość komentarzy to muszę powiedzieć, że ja mimo iż widzę że odpowiadasz na komentarze to mam jakieś poczucie, że jesteś tak nieosiągalną celebrytką jak te Kim Kardashian i inne 😀
    Pozdrawiam i czekam na nastepne części WSZYSTKICH Twoich opowiadań bez wyjatku 🙂

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Żadna ze mnie celebrytka, ale baba ze Ślunska i tyle.
      W lokalu nie pozwalam siebie nazywać szefową, bo mnie brzydzi takie stopniowanie. Ze szmatą i na zmywaku popierniczam, jak inni, bo to lubię i nie chcę zrzucać “brudnej” roboty na innych.
      Tutaj też chcę być z Wami i to Wasze komentarze nakręcają mnie i przekierunkowują tok opowiadań.
      Kim? Muszę wyguglować, kto to taki 😀

  9. Aprecjator
    | Odpowiedz

    Podobno najgorsze są te marzenia które się spełniają.
    Nie wiem czy chciałbym być traktowany jako przybudówka do fiuta.

  10. Ola
    | Odpowiedz

    Zdecydowanie to opowiadanie przypadło mi bardziej do gustu, w końcu wszystko nie ocieka lukrem i nie rzygam po nim tęczą (wiem, że dużo kobiet lubi takie opowiadania- w końcu to ma być pozytywna odskocznia od dnia codziennego). Rzadko zostawiam komentarze, ale może zacznę częściej skoro jest to dla Ciebie jakiś pozytywny sygnał 🙂

  11. +18! Les…
    | Odpowiedz

    […] Nie musi być nic ponad to, co zbliża dwoje heteryków, podczas spotkania w windzie („Kurwa ja„), w pokoju hotelowym („Formuła„), w piwnicy („Klatka„, […]

Napisz nam też coś :-)