Kurwa, ja (IV)

with 52 komentarze

Kurwa ja opowiadanie erotyczne o rozwiązłej dziewczynie poszukującej rozkoszy.Mimo, że podejście wielu spośród Was jest bardzo nieprzychylne temu opowiadaniu, to użyję sobie go, jako wentyla bezpieczeństwa. Jeszcze lepsza byłaby jakaś rozpierducha pisana, ale "Kurwa, ja" musi wystarczyć.
Nie lubicie bohaterki i nawet ktoś w komentarzu pod którąś z poprzednich części napisał, że laska może się pieprzyć nawet z drzewem i nic to go nie obejdzie 😀
Miłego 😉

Byłam wściekle napalona.
Po tym, co widziałam w parku chciałam więcej. Gotowało mi się podbrzusze, gotował się mózg i tylko nie wiem, co bardziej.
Był środek tygodnia, lecz jako mieszkanka sporego miasta wiedziałam, że na pewno znajdę siedlisko zła i rozpusty, a tej pragnęłam najmocniej.
Nie wiem, co się wydarzyło w mojej głowie, ale nie czułam oporów przed tym, co zamierzałam. Szukałam zaspokojenia i miałam nadzieję na znalezienie go dzisiaj tam, dokąd się wybierałam.
Cel jasny, przygotowań niewiele.

Obcisły kawałek materiału imitujący sukienkę. Buty na wysokim obcasie, mocny makijaż i zero bielizny.
Oczy taksówkarza macające mnie poprzez odbicie we wstecznym lusterku i kurs wprost we Wrota, jak głosiła nazwa lokalu.

Przyjechałam wcześnie, toteż bez problemu znalazłam idealne miejsce przy bufecie.
Idealne do zamawiania drinków i do obserwacji. Oglądałam sobie innych bywalców tutejszych półmroków, a ci inni oglądali sobie mnie. Beznamiętne ocenienie.
Bez pośpiechu, gdyż pora była wciąż młoda. Był czas na ocenę i wybór, czas na polowanie, czas na konsumpcję.

Pierwszy drink, to wódka z lodem i colą. Mocny, skuteczny, niesmaczny.
Gdybym miała wcześniej jakieś opory, ten trunek znieczuliłby je skutecznie.
Kolejny drink zamówiony z o połowę słabszym woltażem i sączony powoli przez słomkę.

Pierwszy facet, który w przeciągu ostatniej pół godziny przyciągnął mój wzrok. Przyszedł z dziewczyną, bardzo atrakcyjną, nawiasem mówiąc. To żadna przeszkoda, wiem to już. Skąd wiem?

Wystarczyło oprzeć się o ścianę, odchylając ciało na wysokim krześle i przyglądać się chłopakowi. Wyczuł moje spojrzenie i odpowiedział zaciekawieniem w oczach i ich wędrówką w dół poprzez piersi, brzuch. Zdjęłam kolano z kolana i pozwoliłam zajrzeć mu pod sukienkę. Zauważył brak bielizny, wyraźnie przełknął ślinę i znów wrócił mi do oczu. Zsunęłam się z krzesła i poszłam w kierunku toalet. Jeśli nie zrozumie aluzji, to nie jest wart tego, na co miałam z nim ochotę.

Stanęłam pod ścianą, między wejściami do toalet i czekałam. Zignorowałam jakiegoś podpitego typka, który zagadnął mnie o imię. Czułam podekscytowanie oczekiwaniem podniecenia i niecierpliwość, zmieniającą się w złość, że chłopak zignorował moje zaproszenie.

Nie zignorował jednak. Po kolejnej minucie zobaczyłam jego wbite we mnie oczy i uśmiech, gdyż się nie mylił. Miał widocznie dylemat, czy dobrze mnie odczytuje, a teraz ucieszył się z własnych domysłów.
Podszedł, stanął przede mną, zaglądając mi w dekolt sukienki. Do spojrzenia dołączyła jego dłoń, którą bezceremonialnie wepchnął między piersi, po chwili zacisnął na jednej z nich. Biodra docisnął do moich, bym pewnie poczuła rosnącą gotowość.
Ja byłam gotowa od dawna i tylko miałam nadzieję na orgazm. Mocny i oszałamiający. Satysfakcjonujący bardziej, niż poprzednie numerki.

Bez słowa sięgnął ku klamce drzwi, prowadzących do toalety i pociągnął mnie za sobą. Znaleźliśmy się w pomieszczeniu z innymi osobami, mężczyznami. Każdy przemknął wzrokiem po mojej twarzy i w dół. Następnie pełen zazdrości wzrok spoczywał na facecie, z którym tu przyszłam. Odwracali w końcu oczy, wracając do przerwanych zajęć. Szumiała woda, płynąca z kranu, cichy strumień moczu i rozmowy.

Pierwsza wolna kabina zamknęła się za nami drzwiami.
Chłopak pchnął mnie na zamknięty sedes, na który klapnęłam niezgrabnie. Rozpiął pasek spodni, rozporek i wyciągnął twardego kutasa, podstawił mi go pod nos i czekał.
Chciał, bym mu obciągnęła?

Wzięłam go delikatnie w usta, by nie podniecił się zbyt szybko, by coś i dla mnie zostało. Zassanie kutasa w usta i zapachu w nozdrza pobudziło mnie. Powoli pieściłam go na całej długości, palcami uciskałam i drażniłam jądra.
On jednak chciał inaczej. Zaczął mnie pompować fiutem, pchając go zbyt głęboko, zbyt gwałtownie.
Wyrwałam się i wstałam z sedesu.

- Prezerwatywa? - Moje krótkie pytanie.
- Kurwa! - Jego odpowiedź. - Czekaj chwilę.

Wpakował sztywnego fiuta w spodnie i trzymając je jedną ręką, wyszedł z ubikacji, grzebiąc gorączkowo w kieszeni.
Wrzut monety do automatu, przekręcenie mechanizmu i powrót z niedopiętymi spodniami w dłoni i paczuszką w zębach.
Ekspresowe założenie gumy na sztywny instrument, podciągnięcie mi kiecki i rozedrgane palce badające dostęp między moimi udami.
Byłam mokra, lecz nie byłam gotowa.
On był gotowy i gorączkowo chciał się we mnie wbić. Fiut sterczał pękatością główki, celując w górę i podrygując w rytm przyspieszonego oddechu.
Odwrócił mnie tyłem do siebie i wbił się mocno w moje wnętrze.
Miałam nadzieję na galop, ale nie na aż tak szybkie rżnięcie. Nie dość, że pompował mnie, jak szalony, to jeszcze przyciągał do siebie, obejmując w pasie. Moje pośladki i jego biodra obijały się o siebie głośno i coraz szybciej.
To nie był seks. To było onanizowanie się mną. Facet walił sobie konia moją cipką i już po kilku minutach galopu stęknął i wbił się po raz ostatni, nieruchomiejąc.
Ja nie otarłam się nawet o orgazm, ledwie coś mi w brzuchu zaszemrało i przestało.

Wyciągnął flaczejący instrument ze mnie, ściągnął prezerwatywę i wyrzucił ją do kosza, stojącego obok mojej nogi. Klaps w tyłek miał być pewnie pieszczotliwy i dziękujący może.
Zgrzyt zapinanego rozporka, pobrzękiwanie klamry paska.
Moje zdziwienie, że facet omija mnie po wszystkim wzrokiem, że nie zadał sobie nawet trudu, by zaspokoić i mnie. Mógł chociaż spróbować!

- Palant - szepnęłam, czekając na reakcję.

Reakcji nie było. Jakbym się stała niewidzialnie przezroczysta i bezdźwięczna.
Wyszedł bez słowa, zostawiając mnie osłupiałą i niezaspokojoną. Nim drzwi kabiny zamknęły się za nim, widziałam jeszcze zaciekawione spojrzenie chłopaka, który stał oparty o umywalkę i najwyraźniej podsłuchiwał nas.
Ładny nawet był, ale taki gówniarz?

A może taki młodziak wydusi z siebie więcej?
Może ja z niego wyduszę więcej?
Dlaczego miałabym nie wydusić?
Kurwa, ja?!

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Shana
    | Odpowiedz

    Już się zaczynałam obawiać, że spowodowałam jakiś zastój twórczy 😛

  2. Em
    | Odpowiedz

    A gdzie jest serduszko na “nie”? Nic mnie tu nie urzekło, ale to chyba kwestia opowiadania, które mi nie podeszło

  3. Nieważne
    | Odpowiedz

    Serduszko nie kliknięte, bo zamiast “zamknęły się za nami drzwi pierwszej wolnej kabiny” mój mózg dostał obuchem w stylu “Pierwsza wolna kabina zamknęła się za nami drzwiami” ;D Że co? l]

  4. Nieważne
    | Odpowiedz

    “odpowiedział zaciekawieniem w oczach i ich wędrówką w dół poprzez piersi, brzuch”

    mam rozumieć że oczy kolesia w magiczny sposób wypadły z oczodołów i przeturlały się po dekolcie i brzuchu bohaterki. OK, I can buy this shiet! ;]

    (spojrzenie było by lepszym wędrowcem po kobiecych kształtach ale co ja tam mogę wiedzieć, oczy są lepsze! ;])

    “powrót z paczuszką w zębach i garścią trzymającą niedopięte spodnie.” mam rozumieć, że przed wyprawą po gumkę chłopak nie miał garści? Straszna choroba. Ciekawe, czy NFZ refunduje leczenie?

    “Fiut sterczał pękatością główki”

    odebrało mi mowę gdy przeczytałem to zdanie, a mój mózg w tym momencie powiedział fuck this! I’m out! i resztę tekstu przeleciałem bez jego wsparcia. Nie dziwię mu się 😉

    ” ściągnął prezerwatywę i wyrzucił ją do kosza, obok mojej nogi.” – moim zdaniem szczegół, gdzie i koło czego stał kosz jest niepotrzebny, because who’s give a fuck?

    A z kolei “Klaps w tyłek miał być pewnie pieszczotliwy i dziękujący może.” jest ostatnim ze zdań, które tak “umilają” odbiór tekstu 🙂

    Ogólnie historyjka prosta jak w mordę strzelił – napalona laska idzie do meliny by tam dać się zerżnąć pierwszemu lepszemu typowi, nie osiągając przy tym przyjemności, ogarniam to.

    Niestety, zdania, które wymieniłem są tak karkołomnie skonstruowane, że mózg (przynajmniej mój) zaczyna skupiać się na błędach niż na stopniowo budowanej akcji – to tak, jakby laska podczas robienia loda co parę chwil z całej siły zaciskała zęby na obrabianym kutasie – i człowiek ma mind-fuck – ratować interes czy raczej dojechać do końca?

    Składnia, moja droga, SKŁADNIA. To jest coś co potrzeba temu opowiadaniu, a wtedy będzie mniej hejtów na ten tekst. Z mojej strony oczywiście.

    I tak, to pisałem ja, GreatLover, z anonimowego konta, bo wyjebało mi stary system a co za tym idzie – zapisane hasła ;]

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Taka karma Grejku 😉

      Skoro zaliczyłeś majdfaka i umysł Ci się wyofował (w polskim języku jest wiele lepszych określeń), to “przelatując” tekst bez czytania go świetnie zrozumiałeś i przeanalizowałeś na podstawie wyrywków zdań.
      Pierwsze zarzuty to przenośnie, ale to nie do każdego musi trafić.

      Tak przez chwilę, to zastanawiałam się, czy Starski tu nie zawitał.
      IP potwierdziło, kto jest autorem 😀

      Nie wiem, czy Wiesz, ale robisz się strasznie agresywny.
      Dla ścisłości, poza Tobą nikt tutaj nie hejtuje…

      • GreatLover
        |

        Tak, wiem, zaczyna mi odbijać i zamieniam się powoli w naszego najlepszego kolegę z pokątnych, ale nie wiem, czy moje ostatnie wypowiedzi kwalifikują się pod agresję l]?

        Gdy czytam Twoje teksty z portalu z purpurowym tłem to nie znajduję tam takich kwiatków – nie ma tam przenośni o kabinach samo zamykających się drzwiami i takie tam – może inni nie dostrzegają tych językowych perełek w Twoich ostatnio tworzonych tekstach (lub im nie przeszkadzają) ale mnie tak i dlatego dzielę się swoją opinią, bo komentarze nie służą wyłącznie do tego, by klaskać i głaskać, prawda ;]?

      • mika kamaka
        |

        Prawda.
        Nie zauważasz jednak, jaką moc mają słowa.
        W Twoich komentarzach coraz więcej jadu, kpiny i złości.
        O tym mówię.
        Co do pokatne.pl to tam robiłam multum błędów również. Nie wracam nawet do tych tekstów, bo mnie wkurzają 😀

      • GreatLover
        |

        Słyszałaś kiedyś powiedzenie “im więcej potu na treningu – tym mniej krwi na ringu”? Jeśli w przyszłości chcesz mieć blog, który ma wygrywać konkursy i mieć renomę w sieci, to zapomnij o przenośniach takich jak fiuty sterczące pękatością główki – bo takie teksty budzą raczej śmiech, niż podniecenie l]

        A jeżeli uważasz, że moja krytyka w perspektywie czasu wyostrzyła się, to czyja jest tego zasługa l]?

      • Shana
        |

        Hmm… Ja się przyznam szczerze, że przeczytałam ten tekst, ale umysł mi się gdzieś po drodze wyłączył. I przez to może nie wyłapałam totalnie błędów, a normalnie z chęcią się czepiam, gdy coś zauważę 😛 To nie moje klimaty i po prostu to wchłonęłam takie, jakie jest, nie zastanawiając się nad poprawnością. Ale jak zaczęłam czytać komentarz, to się nie spodziewałam, że to od Ciebie xD

      • Monika G.
        |

        Trudno mi orzec czy twoja krytyka się wyostrzyła czy po prostu ocieka jadem 😉 Ze względu na awarię z kompem i chęć odreagowania.

        Co do przenośni – wiadomo, że nie każdemu podejdą. Często kwestia background’u i skojarzeń.

        Co do opisów – do mnie akurat ten z fiutem dociera. Uważam, że jest to bardzo dobry opis. Z tym, że facet tego nie załapie bo penisa raczej z takiej perspektywy nie ogląda. Generalnie narządy płciowe w języku polskim ciężko jest opisać żeby było logicznie, rozsądnie i niewulgarnie.

        Co do składni – mnie też czasem drażni. Ale wtedy mówię sobie, że pewnie Mika wrzuciła natychmiast jak napisała. Takie rzeczy jak składnia to da się ogarnąć jak mózg pozbędzie się tekstu czyli po kilku godzinach (co najmniej). Generalnie składni się nie czepiam bo w języku polskim szyk wyrazów w zdaniu jest w miarę dowolny.

        Co do logiki – bo garść trzymająca spodnie jest raczej błędem logicznym – pewnie wrzuciła na szbciora i stąd skrót myślowy. Może niefortunny ale wiadomo o co chodzi.

        I muszę się z Tobą zgodzić, że jeśli Mika chce mieć bloga z nagrodami to musi uważać na byki i byczki.

      • mika kamaka
        |

        Nagrody nagrodami, a ja nie tylko byków, ale często i dinozaurów nie widzę 😉
        Fakt, że wrzucam masę tekstu i do niego nie wracam, lecz gdy zwalniam, to oporniki się włączają w pisaniu.
        To musi płynąć, albo się zatwardzenie zrobi 😀
        Co do składni i długości zdań, to sama się wkurzam, lecz po jakimś czasie stwierdzam, że to tak porąbane, że w sumie pasuje do mnie 😀
        Garść poprawiona 😉

      • GreatLover
        |

        Fakt że komp mi padł nie jest aż takim wydarzeniem, po którym musiałbym odreagowywać – po prostu oprócz pochwał i zachwytów trzeba też wysłuchać słów krytyki, bo tu nie chodzi o to by naszą blogerkę poniżać, tylko wskazać jej że zdarzają jej się małe potknięcia językowe, ale zresztą co ja się będę tłumaczył. Przyniosłem pręgierz i jestem gotowy na chłostę fanek miki l]

      • Basia S.
        |

        Właśnie kogoś takiego, jak Ty, Lover, brakuje mi na blogach. Starski, mimo jadu i kpiny, którą wlewa w komentarze, jest dobry, bo wie, co pisze i o czym pisze. Well done.
        Są teksty Miki, które lubię i pozwalam sobie słodzić, ale są też takie, których nawet nie czytam, bo po krótkim fragmencie mam coś na kształt odruchu wymiotnego i to nie tylko tu (żeby nie było, że dzień rażenia prądem autorki, chociaż who cares? Jak jest zbrodnia, to jest i kara – Dostojewski o tym wiedział).
        Tą część przeczytałam i na tym skończę, bo moment krytyki już miał miejsce wcześniej.

        Także.. dzięki, że jesteś, Lover. 😉

        Pozdrawiam,
        B.

      • GreatLover
        |

        A ja nie pozdrawiam za tekst o odruchu wymiotnym – mimo tego, że ostatnio robię musztrę Mice, to wciąż jest moją koleżanką po klawiaturze (przynajmniej mam taką nadzieję l]) i nie zgadzam się na jawne obrażanie jej pracy, którą wkłada w rozwój bloga.

      • Basia S.
        |

        Widzisz.. Do rozumienia przenośni/metafory czy innych takich też potrzeba wyobraźni. Jest mi słabo, kiedy widzę błędy leksykalne, logiczne, składniowe, ortograficzne czy nawet interpunkcyjne. Nigdy nie obraziłam pracy Miki, więc nie musisz się za nią stawiać, jest “dużą dziewczynką” (tak się mówi, żeby znów nie było, że wyzywam kogoś od gówniarzy) i sobie poradzi.
        Każdy na coś w życiu pracuje, każdy się stara, jedni zbierają laury, drudzy nie, inni znów jedno i drugie, na przemian. Nikt nie mówił, że bycie “pisarką” jest łatwe, co nie? 😉

        Ps. Za brak pozdrowień łzy nie uronię.
        B.

      • GreatLover
        |

        Za takie podejście mogę odpowiedzieć na pozdrowienia ;] Na otarcie łez l]

      • Basia S.
        |

        Ależ jakich łez? 😉

      • GreatLover
        |

        Tych nie uronionych ;]

      • Basia S.
        |

        Ciekawe. To pozdrów mnie w końcu, aby otrzeć te nie uronione łzy. 😀

      • GreatLover
        |

        Pozdrawiam, GL. Zadowolona ;]?

      • Basia S.
        |

        Ty to wiesz, jak sprawić kobiecie przyjemność. 😉 I’m impressed.

      • GreatLover
        |

        Polecam się na przyszłość l]

      • Monika G.
        |

        To nie jest tak, że ja nie krytykuję. Po prostu wysyłam Mice na maila bo publiczne zbieranie zjebki nie jest miłe.

        Ponieważ mam pewne doświadczenia z pisaniem (nie chodzi o pisanie dla przyjemności tylko w związku z zawodem wykonywanym) to zawsze odkładam tekst co najmniej na kilka godzin, czytam ponownie… i niestety zdarzają mi się kwiatki np.: “receptory były zajęte”. W mojej dziedzinie to coś na miarę występującej osobno garści ze spodniami. Przy czym skomentowane w zdecydowanie mniej luzacki sposób przez gremium wysłuchujące. Mika po prostu – jak większość publikujących w necie swoje opowiadania – nie odkłada i potem jest to co jest.

        Poza tym nie ma cudów – gdybyś nie był podminowanym kompem nie umieściłbyś wymownego ostatniego zdania 😛

      • GreatLover
        |

        Wysyłałem maile Mice, gdy ta zaczęła “sufitować” w swoich opowiadaniach, informując ją że jej styl zaczyna dryfować w dziwnym kierunku, jeśli chodzi o tworzenie przenośni – nie odniosło to skutku i być może w tym należy upatrywać fakt, że na 3k odwiedzin nie było nawet 50 głosów w konkursie na blog roku? Materiał na sukces jest (mam na myśli wyobraźnię Miki), a gdyby to podeprzeć warsztatem – byłoby kul ;]

        No i poza tym Mika to nie nowicjusz, który pisze teksty od wczoraj a od weteranów mamy prawo wymagać więcej 😀

        I kończę temat kompa, bo nie nie lubię jak ktoś wmawia mi, że wie lepiej co ja czuję w danej kwestii l]

      • Monika G.
        |

        To jest dość drażliwa kwestia – na ile autor może język pisany przybliżyć do języka potocznego. Bo u Miki język się “upotocznił”. I, masz rację, że nie każdemu może się to podobać. Ja na ten temat nie mam, póki co, wyrobionej opinii.

        A w przypadku tego konkretnego opowiadania – na ile przesunięcie języka w stronę polszczyzny literackiej odbierze mu charakter oraz czy chaos w głowie narratorki (jakoś bohaterka do tej osoby mi nie pasuje) zostanie dobrze oddany. A swoją drogą – to chyba nie jest tytan intelektu skoro w epoce HIV, HCV, HBV i reszty towarzystwa decyduje się na przypadkowy seks.

      • GreatLover
        |

        Wcale nie uważam, by kabiny zamykające się za kimś drzwiami czy klapsy pieszczotliwe i dziękujące może można zaliczyć do potocznej mowy ;] W każdym bądź razie nie spotkałem się z takimi przypadkami l]

        A co do przypadkowego seksu – przecież użyli zabezpieczenia, prawda?

      • Monika G.
        |

        W kwestii chorób przenoszonych drogą płciową – im za jedno gdzie jest śluzówka czy w ustach czy w narządach płciowych. Więc założenie gumki po zaliczeniu w usta jest zdecydowanie po czasie.

        Jak już jesteś takim purystą językowym to może wyrzuć ze swoich wypowiedzi anglicyzmy. To też naleciałości z mowy potocznej w jej najgorszej odsłonie – kalki językowej.

      • GreatLover
        |

        Jeśli dbam o to żeby zdanie miało logiczną składnię od razu robi ze mnie językowego purystę, czyli potocznie grammar nazi? l]

      • Monika G.
        |

        Nie chodzi o “grammar nazi” 😉

        Chodzi o podwójne standardy. Ty możesz korzystać z języka potocznego i kalek językowych a Mika nie. I za cholerę kalki językowe nie są logiczne ani zgodne z gramatyką. Są za to modne.

        W każdym razie – mnie irytuje sytuacja gdy pouczający sam nie stosuje się do reguł, których przestrzegania wymaga od innych.

      • mika kamaka
        |

        143 nie 50

      • GreatLover
        |

        Mój błąd ;] Zaglądasz czasem na gmaila?

      • mika kamaka
        |

        Gdy wrócę z pracy (kole 22giej), wrzucę Wam (w tym komentarzu) przykład bestselerowego stylu francuskiego pisarza, który przenośniami i plastyczno – poetyckim użyciem słów przebija mnie o miliardy lat świetlnych. Co najzabawniejsze, zaczęłam go czytać wczoraj, po zarzutach dotyczących mojego “języka”.
        Gdybym pisała w połowie, jak on, zostałabym zjedzona.
        Nie pisze wprawdzie erotyki, lecz kryminały i może tutaj tkwi różnica. Erotykę lepiej się czyta, gdy podana jest prostym słowem…

  5. lkolac
    | Odpowiedz

    ujme to tak, masz swoj styl
    a mi sie coraz ciezej ciebie czyta

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Bo może się po prostu kończę

      • lkolac
        |

        dobra bedzie dlugo i malo na temat,
        nie chodzi o to ze sie konczysz, tak nie uwazam, ja widze to troche inaczej, zaczelas sie zmieniac, nie wiem dlaczego mi sie ciebie ciezko czyta, moze faktycznie czesc pisarska troche lezy (nie znam sie, nie krytykuje), lecz pomysl uwazam za swietny

        do konca nie wiedzialm tez w jaka stone pojdzie to opowiadanie bo u ciebie to wszystkiego moze sie spodziewac, ale nie rozumiem slow krytyki bo wiekszosc przeleciala tekst i zaczela krytykowac nie wiem co, pomysl?

        po pierwsze mi ten blog (tez Ani i babeczki) jak go czytam sluzy rozrywce, lubie sobie poczytac ze ludzie (glownie kobiety) maja podobnie zakrecone w glowie, jak sie ludzi spotyka w realu nie opowiadaja wprost o swoich fantazjach lub historiach ktore wymyslaja, tylko o pracy, kuapch dzieci, szkole, chorobach, no ile mozna sluchac podobnych bzdur?
        fajne jest to ze z autorem sobie mozna podyskutowac, ofuknac go ze cos mi sie nie podobalo, poprawic raczej nie bo i tak akcja nie dzieje sie na zyczenie, podusic o paradoks (Aniu, jak to czytasz, niei moglam sobie darowac)

        po drugie, dlaczego kobieta jak zaczyna miec wieksza ochote na seks musi byc przez wszystkich naznaczona bo dziwka i tyle bo daje i na prawo i lewo, dlaczego facetow tak nigdy sie nie oznacza, jak sie proporacja zmimenila to sei nagle oburzenie podnioslo, dlaczego? milosc z seksem dla kobiety idzie w jednej parze i nie wystepuje oddzielnie, jak sie jest facetem to juz jest ok? gdzie tu sprawiedliwosc dziejowa,
        nawet zalobe po mezu nosi sie rok, a po zonie tylko trzy miesiace,

        chyba wiekszosc poza ten schemat nie moze wyjsc, fajnie jest jak sie udaje, ale przeciez “udaje sie” nie jest standartem, wiekszosc kobiet czeka na milosc ale nie ma fajnego seksu, a jak szuka seksu bardzo czesto nie zanajduje juz prawdziwej milosci, bo faceci je szybciej odrzucaja, przykladem moga byc np kobiety samotnie wychowujace dziecko, ktorym zdecydowanie trudniej jest zanelsc partnera do konca zycia, ktory zgadza sie na dziecko, bo oni juuz maja dowod na to ze kobieta miala mniej lub bardzej udane zycie seksualne

        trzeci sparawa, to powiesci dla kobiet, przewaznie jest tak, on jest bogarty ona mloda i nie doswiadczona, przyciaga ich do sobie, seks-dziecko-slub-zyli dlugo i szczesliwie,twoje opowiadania nie sa takie, i chwala im za to, sa inne, gdzies ci ludzie zwykli ludzie sie przewijaja, i dla mnie dobrze tak jest, czasami ociezasz sie o brud, nie ma prostych rozwiazan, gdzies mozna wyczytac ze chemie miedzy dwojgiem ludzi idzie znalesc wszedzie, na przejsciu dla pieszych, w szkolnej lawce, piwnicy, to tez jest krzepiace

        wychodzi na to ze bede musial zaczac moje mysli rozwiajac by byc lepiej zrozumiana

      • mika kamaka
        |

        Dzięki, laska.
        Fakt, rozumiem Cię lepiej. Teraz, bo wcześniej byłaś tak oszczędna w słowach, że mogłam Cię tylko interpretować i interpretowałam zazwyczaj Twe wypowiedzi, jako atak 🙂
        ps. zainspirowałaś mnie do wpisu na pewien temat 😉

      • lkolac
        |

        zawsze i chetnie 🙂

      • rebel girl
        |

        Rozmawiałam niedawno z koleżanką i ona stwierdziła, że nie wyrwałaby
        raczej faceta na dyskotece, bo co jej taki da? Nawet nie będzie
        wiedział, co jej sprawia przyjemność, jak ją dotykać, żeby było jej dobrze…
        Niesprawiedliwość dziejowa jest i pewnie będzie, czego przykład mamy w tym opowiadaniu – w uproszczeniu: facetowi dużo nie trzeba, żeby przeżyć orgazm. Z kobietami sprawa bywa bardziej skomplikowana, oczywiście nie wszystkimi i nie zawsze, ale natura jakoś nas tak pokarała.
        Nie wiem do końca, czego ta bohaterka szuka, ale kliknęłam w serduszko, może kiedyś się dowiemy 🙂 Trzymam kciuki, niech znajdzie 😛

      • lkolac
        |

        tez bym nie wyrywala, w barze tez nie, moze by mnei nikt nie wyrwal, raczej odstaraszam facetow (wielkoscia), albo morda nie taka 🙂
        a skoki dyskotekowe to ani higieniczne ani zdrowe, a potem glowa ma jeszcze wyrzuty sumienia

      • rebel girl
        |

        Jedne (jedni?) mają wyrzuty sumienia, inne nie. Fakt, że kobiety raczej częściej, bo tak nas wychowano. To też nie jest sprawiedliwe i fajne. Ja np. byłam straszną chłopczycą, jako dziewczynka, często słyszałam (nie od rodziców), że czegoś mi nie wypada, że powinnam bawić się lalkami, a nie samochodami, że powinnam chcieć być księżniczką, a nie żółwiem ninja. No i – przede wszystkim – nie wolno mi pewnych rzeczy robić 😛 Zaczepianie facetów w barze na pewno do tych rzeczy należy, haha.
        Z drugiem strony, łatwo popaść ze skrajności w skrajność, nie? 🙂 Jak już się wyrywasz z domu i “hulaj dusza, piekła nie ma”, to łatwo popełnić coś, czego się będzie potem żałowało 🙂

      • lkolac
        |

        tyle “hulaj dusza” kobieta jak wroci z konsekwencja swoich dzialan to ma je juz do konca zycia, a “hulaj dusza” facet niekoniecznie,bo moze byc ich nawet nieswiadom to tez uwazam jest niesprawiedliwe,

        jak jeszcze mieszkalam z rodzicami to czesto slyszalam ze nie wypada, jak sie wyprowadzilam to nadal slysze 🙂 majac juz iles lat nadal duzo rzeczy mi nie wypada, w koncu nie bedzie mi wypadac zakladac spodnicy nad kolano bo za stara(!) bede, ani koszulki odslaniajacej pol brzucha, bo nie wypada pokazywac zniszczonej skory po ciazy, rozstepow czy innych takich kobiecych przypadlosci, ktore powstaly z okazji milosci dla tego wlasciwego mezczyzny
        otoczenie w ktorym zyjemy tez nas ogranicza, nie tylko faceci, krzywo patrzaca kolezanka w pracy/studiach, sasiad ktoremu za glosno wchodzimy po schodach,

        ogolnie kobiety maja przerabane i nawet kwoty ustawione odgornie jaki ma byc procent kobiet na stanowiskach menazerskich, ani sprawiedliwy podzial obowiazkow w domu, ani urlopy tacierzynskie nie zmienia sytuacji za bardzo, ani to ze sie potrafi duzo rzeczy lepiej niz facetci

      • rebel girl
        |

        Część ograniczeń jest jednak w nas samych, tak mi się wydaje.
        Od czasu do czasu ktoś zwerbalizuje swoje krytyczne uwagi, ale czy naprawdę więcej jest tych krzywych spojrzeń, czy to bardziej nasza wyobraźnia? Same sobie stawiamy bariery, że tego nie wypada, tamtego nie wypada.
        Co więcej, kobiety wobec kobiet są najbardziej krytyczne, zamiast się wspierać 🙁

      • Shana
        |

        Uff… dużo tego tu jest. Ale ja dodam tylko tyle, że owszem, same sobie stawiamy bariery, ale też często kobieta dla kobiety jest wrogiem. Same sobie nawzajem wytyczamy stereotypowe co nam wolno, a czego nie. Te z Nas, które wychodzą za schemat najbardziej są wytykane palcami właśnie przez kobiety. Bo dlaczego Nam się to opowiadanie nie podoba? Bo jest to coś, czego większość z przychodzących tu kobiet nie odważyła się spróbować. I większość z kobiet czytających to opowiadanie, stwierdzi, że kobieta zachowuje się jak zwykła ladacznica. Tylko, że nawet nie bierze za to pieniędzy. Co Nami kieruje? Oprócz wpojonej Nam do głowy niechęci do takich zachowań, kieruje Nami zazdrość. Dlatego, powinniśmy unikać wypowiadania pochopnej opinii na temat ludzi, których nie znamy.

        Świat się zmienia, ale bardzo powoli. Kobiety zawzięcie o to walczą. Niektóre aż nazbyt zawzięcie, ale w każdej grupie osób o określonych poglądach znajdzie się kilku fanatyków. Ludzie psy wieszają na feministkach, ale jak tak spojrzeć prawdzie w oczy, to wiele im zawdzięczamy 😉

      • ania s
        |

        Popieram!!:)
        Buziaki

      • Monika G.
        |

        Ja tam mam wrażenie, że szukasz a nie, że kończysz.

        W moim odczuciu to jest Twoje pierwsze opowiadanie – nieopowiadanie. To raczej zbiór miniatur. Ta sama narratorka w różnych sytuacjach, których elementem wspólnym jest przypadkowy seks.
        Dlatego bez większego oporu przyjmuję nieco dziwną i chaotyczną narrację w pierwszej osobie. Narratorka opisuje na bieżąco to co odczuwa. Seks to nie jest coś co się da opisać wiarygodnie w taki sam sposób jak martwą naturę.

        Niemniej błędy logiczne mnie też walą po oczach. A ortograficzne bezlitośnie wytykam Ci palcem. 😉

  6. Wiktor
    | Odpowiedz

    Witaj Mika!!!. Dzięki za tekst. Przepraszam Cię bardzo, że nie odczytałem komentarza u Valetty, ale go nie widziałem. Mi to trzeba jak chłop krowie na rowie. To nie było “olanie” Cię. Odpisałem do ostatniej części “Nowego”.Jeszcze raz przepraszam. Pozdrawiam Wiktor

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Wiem, Wiktorze 🙂
      Nie przepraszaj, ja musiałabym wciąż przepraszać 😀

      • Wiktor
        |

        Ale trochę nie ładnie wyszło. Nie mam w zwyczaju nie odpowiadać. Szczególnie że czytam Twoje teksty i tak wyszło nie halo. Pozdrawiam

  7. Cam
    | Odpowiedz

    Co prawda mineło trochę od poprzedniej części i musiałam sobie przypomnieć o co kurde tam chodziło, ale rzeczywiście kojarzyłam, że nie przepadałam za bohaterką.. Ale muszę przyznać ta część ciut zmieniła moje zdanie.. Mam nadzieję, że kolejna część wciągnie mnie już całkowicie 🙂 innym słowem zaczyna mi się podobać..
    Powodzenia

  8. laid back
    | Odpowiedz

    https://www.youtube.com/watch?v=89tgpzE4qkY q.wulgarne,ale…

Napisz nam też coś :-)