Poszukiwany, poszukiwana (XIII)

with 11 komentarzy

Poszukiwany poszukiwana opowiadanie z humorem i sporą dawką erotykiNo i czas zakończyć kolejne opowiadanie.
Każdy koniec, jest początkiem, ale i troszkę zasmuca. Zasmuca, bo oto kolejne postaci odchodzą w zapomnienie, chociaż jednak tutaj zostaną dla kolejnych czytających 😀 Żywotność tekstów jest jednak krótka i często zaglądam do statystyk, ile dawnych opowiadań jest jeszcze odwiedzana 😀 Ktoś tam jednak zawsze wraca. Czas jednak iść na przód, zacząć kolejne. Przedostatnia część, gdyż nie zmieściłam się z TYM WSZYSTKIM w jednym kawałku. Za dużo TEGO na zakończenie 😀

Następny dzień był szalony, ale po cichu.
Wiktoria zabrała mnie do wskazanego przez Karolinę miejsca, by przekazać jej wszystko, co udało się zebrać na temat procederu uskutecznianego przez mafię. Było tego mnóstwo i dopiero oglądając treści przekopiowywane z dysku na dysk i wrzucane na you tube, oraz jako linki w różnych portalach społecznościowych, jako newsy, zdałem sobie sprawę z ogromu zjawiska. Zjawisko było obszerne i boleśnie koszmarne. Zobaczyłem nagrania dilerki i to było do przełknięcia, lecz filmiki gwałtów czynionych na świadomych przebiegu zdarzeń i tych kompletnie przyćpanych, wstrząsnęły mną najbardziej. Nie potrafiłem sobie nawet wyobrazić skutków tego, co wywołały te zachowania.
Utkwił mi w pamięci obrazek, gdy to nastoletnia dziewczyna, nieświadoma tego, że jest nagrywana, przyszła po zlecenie dilerki do klubu. Podano jej drinka, jak i w moim przypadku miało to miejsce. Drink był niestety zaprawiony tabletą gwałtu i aż nazbyt wyraźnie było na nagraniu widać, jak dziewczyna przeszła z trybu świadomości, na niby świadomość i odpłynęła w bezwolność psycho - fizyczną, a tę bezwolność wzięli w obroty dilerzy. Rozebrali dziewczynę w kawalerce tej samej, w której prawie pieprzyłem się z Wiktorią.
Wyłoili ją na trzy baty, ubrali z powrotem w ciuchy i odstawili na dół, do knajpy. Prawie, jak mebel. Uprzedmiotowienie jednostki ludzkiej.
Dalszy los dziewczyny nie był mi znany, lecz jej życie nie molo powrócić do dawności.
Nie po tym, co z nią zrobili.

Karolina dziennikarka, której dotąd wydawało się, że złapała Pana Boga za nogi, zieleniała na twarzy, to znów bielała i mimo wysiłków czynionych, by pokazać się w jak najbardziej profesjonalnym świetle, po godzinie oglądania materiałów przeprosiła nas, wyszła na papierosa, po czym popędziła do ubikacji, by puścić siarczystego pawia.
Nikt normalny nie mógłby pozostać obojętny, widząc pornograficzne ujęcia rozdziewiczania, nieświadomej defloracji osoby.
Mnie najbardziej dotknął film z udziałem chłopaka.
Gościu chciał dorobić i pewnie zabawić się za zarobioną kasę. Skończył z chujem w dupie i na rozmazanym nagraniu, uwieczniającym jego twarz i tyłek w momencie, gdy oba otwory zostały spenetrowane.
Zgroza i obrzydzenie, wyłącznie to czułem, patrząc. Może jeszcze złość, bo w końcu to samo mi groziło.
Skurwiele jebane... Tak szmacić czyjeś ciało!

- Nie powinno być widać ich twarzy - mruknąłem, patrząc na kolejny porno filmik.
- Nie będzie. - Spokojny głos Wiktorii. - Ty widzisz, ale dla pospołu twarze będą zamazane. Myślisz, że byłabym aż tak bezwzględna, by niszczyć życie tylu osób? Już sam fakt, że choćby jedna z nich rozpozna na tych nagraniach siebie, dołuje mnie. Może one wcale nie pamiętają...
- Myślę, że nawet jeśli nie pamiętały zajścia, to gdzieś ono wylezie im kiedyś z podświadomości - odparłem. - Takie przeżycie, zarejestrowane nawet strzępkiem mózgu, musi wyleźć i zakrwawić.

Zawisła w bezruchu i tylko szum wentylatorka w laptopie, przełamywał ciszę.
W jej oczach coś błysnęło, przemknęło bólem i zniknęło pod przymkniętymi powiekami.

- Jestem. - Wyrwała nas z odrętwienia Karolina. - Nie sądziłam, że to aż takie gówno. Sorry, wczułam się w ofiary.
- I dobrze! - Wiktoria, która uparła się, by nawet przy Karolinie grać wciąż faceta, wróciła do rzeczowego tonu. - Tym bardziej autentyczna będziesz w tym, co napiszesz.
- Sorry, ale muszę cię o coś spytać. - Karola była speszona. - Korzystałeś z tych uciech? Uprawiałeś seks z tymi dziewczynami?
- Jestem romantykiem i dopiero w niej się zakochałem. - Wskazała na mnie. - Nie uznaję dupienia dla sportu. To dla mnie za mało. Zaspokojenie instynktu na poziomie wysrania się, to nie dla mnie.
- Ale to facet! - Karola zmarszczyła się, nie rozumiejąc.
- O tym dowiedziałem się po fakcie. - Wiktoria mrugnęła do mnie zawadiacko.

Nie wiedziałem, co o tym sądzić.
Z jednej strony rozumiałem, że ona musi grać, lecz jeśli grała, to była świetną aktorką i nabrałem się na autentyczność ostatnich, wypowiedzianych przez nią słów.
Że romantyczka, to ok, ale że się zakochała?
W kim?
We mnie?!
Wątpię...
Szukałem odpowiedzi w jej oczach, ale skutecznie unikała mego wzroku.

Wieczorem się zaczęło i zaczęło się w necie.
Odwiedzalność makabrycznego konta na you tube wzrastała z minuty na minutę. Automatycznie kipiało w komentarzach pod filmikami i tylko nie potrafiłem stłumić gniewu, gdy czytałem wypowiedzi ułomów, którzy pisali, że chcieliby znaleźć się na miejscu oprawców.
Pojebane skurwiele.
Powinni znaleźć się na miejscu ofiar, by zrozumieć.

Rano policja wkroczyła do akcji i dane było mi to oglądać zza szyb samochodu, w którym siedzieliśmy z Wiki, obserwując przebieg zdarzeń z oddali. Nikt się nami nie interesował, a jeśli nawet zaczynał, to szliśmy w ślinę, symulując erotyczne zabawy sobą nawzajem. Jak dla mnie było nader erotycznie i wydawało mi się nawet, że i Wiktoria podnieciła się podczas tych symulacji.

- Spadadajcie stąd! - To był jeden z funkcjonariuszy policji, który brał udział w akcji. - Pomiętolcie się w innym miejscu. Tutaj się pracuje!

Grzecznie odpaliliśmy silnik i przeparkowaliśmy kilkadziesiąt metrów dalej, od pierwotnego miejsca, by mieć widok na wejście do lokalu.

Szybka akcja.
Kolejne karki były wyprowadzane z lokalu ze skutymi łapami, lecz ich miny wyrażały jedno. Oni byli pewni, że cała ta zawierucha, to pic na wodę i za kilka dni wyjdą z pierdla, bo zawsze tak się właśnie działo.
My wiedzieliśmy, że nie tym razem. Zbyt wiele dowodów ich winy upubliczniliśmy. Nie mieli szans, by wyłgać się z takiego szamba, ale oni nie mieli o tym pojęcia.

Było po wszystkim. Policja zachowała się, jak mrówki, w których kopiec wetknięto kij. Reagowali agresywnie, metodycznie i skutecznie.
Knajpa, która była dotąd miejscem dilerki i darmowego rżnięcia na ofiarach, została opasana taśmą policyjną, oklejona papierowymi blokadami na drzwiach i ubezpieczona jednym z panów w mundurze, który miał pilnować, by żaden z dowodów nie uległ zniszczeniu.
Chuj ze wszystkimi dowodami, które znajdowały się w knajpie. Najważniejsze i najbardziej obciążające serfowały w globalnej sieci i dopierdalały karków najmocniej.
Nie było już dla nich ratunku.
Pobawili się czyimś kosztem, poużywali, lecz trafili na ciętą suczkę, Wiktorię.
Gdyby nie ona, proceder trwałby nadal.
Wdepnęli jej na odcisk, więc ich zgładziła metodycznością planowania.
Gdyby nie ona, gwałciliby nadal...

Było po wszystkim.
Knajpa zniknęła, a więc i zagrożenie w stosunku do mnie i do Wiktorii zniknęło.
Zniknęło niestety o wiele więcej.
Zniknęła sama Wiktoria.
Słuch o niej przepadł, ale nie wiedziałem też, kogo mam szukać.
Faceta, którego grała nie było, więc nie było kogo namierzać. Nie wiedziałem, jak nazywa się ona tak naprawdę, więc nie mogłem szukać skutecznie.
Bolała bezsilność, ale co miałem zrobić?
Widocznie laska tak właśnie to zaplanowała. Spotkała mnie i instrumentem do celu się dla niej stałem. Pobawiła się i podryfowała w życie dalej.
Nie miałem na to wpływu i teraz musiałem odnaleźć się, jako facet w starej - nowej rzeczywistości i tylko nie wiedziałem jak.

Cholera!
Przywiązałem się do tej małej - wielkiej kobietki.
Mam tak przejść nad zniknięciem Wiktorii z mojego życia, do porządku dziennego?
A jak ja niby mam to zrobić, skoro zadurzyłem się w niej i polubiłem jej twardy charakter?!
Nawet nadmiary w owłosieniu jej kobiecego ciała pokochałem!
Pokochałem?
Ja?!
Pojebało mnie?!...

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anna Valetta
    | Odpowiedz

    Mika, do Twoich opowiadań zawsze się wraca!

    • lkolac
      | Odpowiedz

      ja np lubie pracac do przejscia dla pieszych, pomimo tego ze za szybko sie konczy 🙂

  2. Aprecjator
    | Odpowiedz

    Mistrzyni finiszów, artystko zakończeń.

  3. Cam
    | Odpowiedz

    Szczerze to myślałam, że to opowiadanie trochę inaczej się potoczy.. Jak dla mnie pierwsze części były najlepsze. Sam udział tej Wiktorii już mi nie pasował, bo opowiadanie stawało się wymuszone. Ja bym bardziej widziała go w akcji z tą współlokatorką z akademika. No ale to nie ja jestem autorem, a to są tylko moje widzi mi się 🙂 Mimo wszystko i tak mi się podobało. 🙂

  4. rebel girl
    | Odpowiedz

    Mnie się podoba, że to szalone opowiadanie zmierza ku spokojniejszemu końcowi 🙂 Wątku współlokatorki rzeczywiście trochę szkoda, ale tak to w życiu bywa, niektórzy pozostają tylko “potencjałami”, jak to mówi moja przyjaciółka 🙂

  5. lkolac
    | Odpowiedz

    a ja nie wiem dlaczego zawsze lubie poczatki, potem wzrasta ciekawosc a na koniec juz nie trzeba czytac zakonczen, tzn nie lubie zakonczen
    a ta czesc mnei nei powalila

    • Anna Valetta
      | Odpowiedz

      to jeszcze nie koniec

      • lkolac
        |

        ty zamiat odpowiadac na moje komentarze panno bys zaczela paradoks pisac 😛

      • Monika G.
        |

        Jak to nie koniec?

        To jest bardzo dobry koniec.

  6. Lesiu
    | Odpowiedz

    Super opowiadanko 🙂 Czekam na zakończenie.

  7. Kajjka
    | Odpowiedz

    No, a ja to wprawdzie jak zawsze z potężnym poślizgiem, więc Anna mnie ubiegła w stwierdzeniu, że do Twoich opowiadań się wraca. Pozwolę sobie zatem bardziej uogólnić… Do Ciebie Mika zawsze się wraca 😉

Napisz nam też coś :-)