Ale klapa! (XIII)

with 17 komentarzy

Ale klapa! (XIII)

pół żartem, pół serioJak się dobrze przysłuchacie, to usłyszycie moje zawodzenie, płacz mój i lament. Przygoda z Lidką kończy się dzisiejszym rozdziałem trzynastym, równie pechowym, co główna bohaterka. Nie wiem jak wy, ale ja polubiłam tę dziewczynę. Polubiła Gabrysię i słodką parkę Roman&Łukasz. Polubiłam Oliwiera, który dziś pokaże wam, że nie wszystko złoto co się świeci.

Ten rozdział pisałam z lekkim sentymentem smutnego pożegnania, które siedziało mi na ramieniu i szeptało: Tak być nie może! Dziś zobaczycie co nam wyszło.

Zapraszam do czytania.

A jeśli zechcecie podzielić się ze mną wrażeniami, jestem tu! Piszcie komentarze, piszcie na FB... A jak pisać nie chcecie to powiedzcie co myślicie, na głos do ekranu, na ucho przyjaciółce. Będę wam wdzięczna, za każde słowo, nawet to, którego osobiście nie usłyszę.

Jaga.

 


Ale klapa!

J.Gibson

13. O opadaniu z wdziękiem motyla i kobiecie ze zdjęcia.

Lidka spoglądała przez zabrudzone okno taksówki na senne dzielnice. Myślała o tym, jak bardzo zmieniło się jej życie dzięki Oliwierowi. Cele które próbowała zrealizować przez ostanie lata dokonały się niemal natychmiast. Gabi uczyła się coraz lepiej w dobrej szkole, bawiła się na bezpiecznym placu zabaw z koleżankami i nie musiała spać w namiocie rozłożonym na łóżku ze względu na przeciekający dach.

Romana nie brakowało w życiu sióstr Roztockich. Jego miejsce powoli zajmował Oliwier, ale Lidka nie odważyłaby się nazwać swojej relacji z Ratejem zakochaniem. Prawda jest jednak taka, że w jej sercu już figurował jako ktoś ważny, bliski. Gdyby zapytano Klapsę o synonim bezpieczeństwa, odpowiedziałaby nie inaczej, jak tylko: Oliwier. W encyklopedii poznawczej, którą dziewczyna tworzyła w głowie, jej partner klasyfikował się pod wieloma pojęciami. Wszystkie miały wydźwięk pozytywny. Od słowa „dotyk”, do słowa „podniecenie”, poprzez „tęsknota” oraz „pragnienie”.

Taksówka zatrzymała się. Kiedy Lidka wysiadła, na ulicy nie było nikogo. Księżyc świecił blado w porównaniu z licznymi latarniami, a drobny śnieg sypał z nieba niczym magiczny pył niosący usypiające zaklęcie. Płatki znikały na chodnikowej płycie. Dziewczyna uniosła głowę, by złapać na policzki odrobinę zimnego czaru. Gabrysia nocowała u Romana, Oliwier pojechał do matki. Puste mieszkanie nie kusiło, więc zwlekała z wejściem do budynku. Ostatni głęboki wdech zimowego powietrza, zanim otuli ją ciepło ogrzewanego holu. Odwróciła się tyłem do ulicy i chwyciła za metalowy uchwyt szklanych drzwi. W tej samej chwili zawył silnik, a w odbiciu Lidka dojrzała pojedyncze światło motoru. Weszła do holu. Motocyklista przydusił gaz, ruszył gwałtownie. Niby nic nadzwyczajnego. Niby nic niepokojącego, ale... Przez krótka chwilę w wyobraźni Lidki rozgościł się Miłosz. Bardzo krótką chwilę, bo gdy tylko wcisnęła w windzie guzik z numerem trzy, na jej twarzy rozgościł się ciepły uśmiech, świadczący o myślach krążących wokół Oliwiera.

Światło w przedpokoju było zapalone, ale nie przejęła się tym. Wychodziła wczesnym rankiem, by zdążyć odprowadzić Gabrysię do Romana jeszcze przed zajęciami i mogła zapomnieć je zgasić. Uśmiechając się do odbicia w wielkim lustrze, zsunęła z ramion płaszcz. Nie trafiła nim dobrze na haczyk wieszaka. Odzienie upadło na podłogę bez nadziei na bycie podniesionym.

Lidka zerknęła na krótkie kozaczki z wysokim obcasem, które nagle zaczęły uwierać. Z ulgą zsunęła je ze stóp i znów uniosła głowę, by spojrzeć w lustro. Wzdrygnęła się zaskoczona.

Wystraszyłaś się. Masz coś na sumieniu?

Ton głosu sugerował, że to pytanie pułapka. Oliwier stał tuż za jej plecami i odgarniał loki na lewe ramię. Ich spojrzenia spotkały się w odbiciu lustra. Rozbawione lico Lidki kontrastowało z niezwykle poważnym grymasem mężczyzny.

Po prostu nie spodziewałam się ciebie. Miałeś wrócić dopiero jutro w nocy. – Odwróciła się do niego przodem. Głaskała delikatny materiał męskiej koszuli, podczas gdy wzrokiem świdrowała swego tancerza.

A ty miałaś nie występować! – cedził przez zęby. Strach o Lidkę ustępował miejsca wściekłości.

Nie występowałam. – Z uśmiechem zarzuciła mu ręce na szyję. – Świętowaliśmy początek sesji w klubie studenckim. Czyżbyś był zazdrosny? Wróciłeś mnie pilnować? – Uśmiechnęła się zalotnie.

Po prostu zmieniłem plany. Nie odbierałaś ode mnie telefonów. Roman twierdził, że powinnaś być w domu, a kiedy tu wszedłem, przywitała mnie pustka. Jak myślisz, co pomyślałem, skoro zaledwie wczoraj przyznałaś mi się, że Truszkowski próbował cię uprowadzić!

Przepraszam, Oli – jęknęła, robiąc błagające o wybaczenie oczy. Nie wytrzymała zbyt długo i w reakcji na srogą minę Rateja, parsknęła śmiechem.

Piłaś – zauważył.

Tylko cipulinkę. – Pokazała małą przestrzeń między kciukiem a palcem wskazującym.

Chyba ociupinkę. – Tłumił śmiech. Potrafiła rozbroić go z każdego rodzaju gniewu. Powoli jego myśli zalewała ulga, że jego podopieczna jest bezpieczna.

Troszeczkę na dzień dobry i troszeczkę na do widzenia. Czy tego też zabrania nasza umowa?

Nie. – Zaśmiał się, przyciągając ją bliżej.

A tego?

Zbliżyła twarz na zatknięcie nosa. Musnęła delikatnie jego usta, a on czekał. Cierpliwie czekał, chłonąc jej bliskość z każdym zetknięcie skóry, z każdym otarciem policzka o policzek. Szczypnęła go wargami, po czym pocałowała odważniej. Raczyła Oliwiera smakiem martini, podczas gdy on częstował ją whiskey, którą wypił w nerwach, czekając jej powrotu. Jego ramiona otulały i Lidka chciała się w nie zapaść jeszcze głębiej.

Gdy uniosła powieki, z satysfakcją spojrzała w pełne ognia oczy Oliwiera. Przyglądał się jej z ciekawością. W końcu chwycił dziewczynę pod pośladkami i posadził na komodzie.

Obudziłaś smoka. I co teraz? – szeptał z lekką chrypką.

Smoka? – Uniosła brew w grymasie zaciekawienia. – To pewnie będzie szukał owiec do pożarcia.

Nie znam tej bajki, w mojej wersji smoki pożerały dziewice.

Spojrzał rozbawionym wzrokiem na Lidkę. Rzucił jej wyzwanie i oczekiwał, że je podejmie.

To może sprawdźmy, czy ja mu posmakuję?

Takiej odpowiedzi oczekiwał. Pragnął jej, a cierpliwe czekanie zaostrzyło apetyt. Wpił się w lekko słone usta niespokojnie. Cudownie miękkie usta, jakie podziwiał przy każdej okazji. Objął pośladki, które dotychczas dotykał tylko w tańcu, niby niechcący, a Lidka…

Lidka zamknęła go w uścisku ud i dała się ponieść do sypialni, położyć w bieli pościeli, a potem całować bez opamiętania. Czuła, że może zaufać Oliwierowi również w wymiarze cielesnym. Wiedziała już, jak przyjemny jest jego dotyk i jak słodko boli napięcie, które wywołuje jego bliskość. Niecierpliwie rozpięła koszulę, by doświadczyć tego, o czym myślała ostatnio non stop. Palcami napierała na męską pierś, lekko wbijając paznokcie. Przeciągłym drapnięciem obrysowała zagłębienia dzielące mięśnie. Był cudowny, męski, rzeźbiony dłutem boskiego mistrza i w tej właśnie chwili należał tylko do niej. Istniał tylko dla niej, silny i czuły zarazem.

 


Na pocieszenie dla wszystkich (tych co czytali i tych co jeszcze się wahają), za tydzień, dostaniecie kilka scen, które do Ale klapa! nie weszły, które wycięłam z tego czy innego względu. Żal mi trochę porzucać je na pastwę zapomnienia.

A teraz refleksja z ostatniego rozdziału moje panie, drodzy panowie. Ile jesteście w stanie zrobić dla swojej miłości? No i jak podobało się wam pierwsze kochanie Oliwiera i Lidki?

Do zobaczenia za tydzień!

Wasza Jadzia.

 

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Ja już po… Po pierwsze zaskoczona osobą porywacza, bo tego się nie spodziewałam. Po drugie… Buuuu!!! Koniec!!!
    Ale co się człowiek naśmiał, to jego 😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No koniec!
      Planowalam jeszcze opisac kilka scen, bo pierwotnie zamierzalam dociagnac akcje do samego turnieju, ale wydaje mi się, ze takie zakonczenie jest lelpsze. Wszystkie zagadki rozwiklane. Sytuacja czysta jak bez płynu cysta😂
      Zobaczymy jak się przyjmie. Czy beda zainteresowani…
      Teraz opadłam z sił. Może darmowe opowiadanie mnie uniesie, bo taki zanik reakcji w komentarzach bardzo osłabia zapał. Dobrze, że Tony utrzymywała mi puls. 😂😂😂😂 nie dokonczylabym, gdyby nie jej rozprawki pod kazdym rozdzialem.

      • Jo Winchester
        |

        Chyba jeszcze o kimś zapomniałaś, Jadzia🤔

      • J.Gibson
        |

        Ależ oczywiście, że o Tobie pamiętam. Z tą różnicą, że Tobie zawdzięczam troche inny rodzaj wsparcia. ALe Tony!!! nooooo 39 komci pod Ale klapa! to niemalże olimpijski wyczyn, zważywszy, że rozdziałów 13, a trzynastego jeszcze Tony na oczy nie widziała, a jak zobaczy to się dopiero tu spodziewam armagedonu. Jestem też ciekawa Twojej reakcji Jo. Tak bardzo, że o matko, ale musisz jeszcze chwilę poczekać. Siedzę właśnie nad złożeniem PeDeeFka, to się przekonasz.

      • T
        Tony Porter
        |

        Jadzia, Twoje słowa to miód na moje serce:) Cieszę się, że się przydałam. To, że czytelnicy nie komentują, to nie znaczy, że się opowiadanie nie podoba – tylko tak jakoś nie mają parcia na komentowanie. A szkoda. Dyskusje pod tekstem to świetna rzecz. I dla autora, i dla czytelników.

      • Babeczka
        |

        Ja ogólnie też jestem ciężka jako komentujący 🙂

  2. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Armagedonu nie będzie, aczkolwiek w szoku jestem niemałym:) Zaparłam się na porywacza płci męskiej, a tu masz! Niespodzianka! Jadzia mistrzynią intrygi jest – złoty medal się jej należy:) Zastanowił mnie tytuł – “kobieta ze zdjęcia” – i to jest ta strzelba wspomniana między wierszami, która w pewnym momencie musi wystrzelić. He, he, “cipulinkę” – dopisuję w słowniku nazw własnych, mocno osobistych, zaraz po “delikutaśnie”. Oliwier rozbroił mnie pytaniem “Jesteś pewna?” Więcej takich mężczyzn poproszę. Opis rozkoszy naszej pary – czysta poezja. Na szóstkę z plusem. Warto było poczekać na ten pierwszy raz:) Oli był bardzo “zagubiony w gąszczu stereotypu” i bardzo, bardzo napalony, skoro się nie zorientował, że Lidia zdecydowanie odstaje od stereotypu. Dostał piękny prezent, ale czy na niego zasłużył? Ha! Mocno dyskusyjna sprawa. Nie jest grzecznym chłopcem i nie baczy na etykę, gdy chce osiągnąć swój cel. Nieładnie. Ale celem jest szczęście Lidki i udaje się mu ten cel osiągnąć. Co wtedy? Rugać go za nieetyczne postępowanie, za manipulację, rozwalić idyllę Lidki i Gabrysi, czy zrelatywizować jego postępowanie i ocenić po wynikach? No, etyka i moralność to nie bułka z masłem. Nie istnieje czarno-białe. I myślę, że Oli będzie spał spokojnie, a Miłosz niekoniecznie – sprzedał Lidkę za motor. Nikodema uniewinniam – śmierć ojca, problemy z matką, tęsknota za Lidką… dostał chłop za swoje. Finałowy akapit – miodzio akuratny:) Finał przez duże “F”. Na scenki dodatkowe mocno się cieszę – osłodzą nieco rozłąkę z opowieścią, pozwolą popławić się w Lidkowym świecie, poznać ten świat lepiej, bardziej, głębiej.
    Świetne opowiadanie – mega dobrze się czytało, wciągało, intrygowało, rozśmieszało, wzruszało, pobudzało szare komórki do wysiłku a serce do pokochania bohaterów. I do znielubienia co poniektórych. Jestem wielokrotnie na tak:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Oooo dziekuje za medal.
      😘😘😘
      A ja nie znałam delikutaśnie!
      Oliwier pytał, czy Lidka jest pewna, bo chciał, by to była jej świadoma decyzja. On już dobrze wiedział, że przyczynił się do tej relacji w sposób wątpliwy etycznie.
      Ja jednak jestem tradycjonalistka i dlatego te sexy to mało udziwnione mi wychodzą. Słodkie i poetyckie, mowisz?
      CDN….

      • T
        Tony Porter
        |

        A proszę bardzo, należy Ci się jak chłopu rola:) Prawda, że ładne określenie? Ja też wolę tak tradycyjnie, bez specjalnych udziwnień, więc mnie Twoje hot-scenki bardzo odpowiadają:) Dokładnie tak – słodko i poetycko. Lidka i Oliwier dopiero zaczęli, Lidka, mimo zawodu (byłego) ma dość teoretyczne pojęcie o mężczyznach, Oliwier nie wybiegał przed szereg – jak na ich pierwszy raz jak najbardziej prawidłowo. Jestem pewna, że Oliwier bardzo chętnie parę sztuczek Lidii pokaże, a Lidia zechce sprawdzić w praktyce opowieści koleżanek z byłej pracy:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Sorry. Musze odpowiadac na dwie raty, bo jak wiesz Zygmunt odzyskał #penisPower.
      No to tak…
      Z tą moralnością i etyką jest jak z kruchym lodem, niestety. Oliwier postawił sobie cel i go osiągnął, a że przy okazji skorzystało na tym kilka osób to mu się chwali… Lodka nie musiala rozbierac sie w klubie, Gabi miala lepsze warunki, Roman mogl przeprowadzic sie do Łukasza… A Miłosz… No wiadomo co dostał Miłosz…. Wszyscy happy.

      Żartuję. No nikczemnik po prostu. Wiedział w jakiej sytuacji jest Lidka, wiec to wykorzystal. Skomponowal ofertę nieDOodrzucenia i co miała zrobić dziewczyna?
      Zauważ, że on cały czas podkreśla, by pozwolila mu prowadzić, by zaufała, ze o nią zadba, ze zalatwi to czy tamto.
      Ale od poczatku tez nie docieka i nie wypytuje.

      Zgaduję, że znielubiłaś Truszkowskiego. Mam racje?
      A może to Bazyl tkwi ci drzazgą?

      • T
        Tony Porter
        |

        Macie z Zygmuntem spore zaległości, więc brak czasu jest jak najbardziej zrozumiały:)
        Mimo wszystko, wykorzystanie podbramkowej sytuacji Lidki nie jest aż tak podłe, jak byłoby stworzenie takiej sytuacji, by móc postawić Lidkę pod ścianą i tym samym osiągnąć cel. Nieczysto zagrał tylko z Miłoszem – wyeliminował przeciwnika brzydko, ale skutecznie. Choć te groźby pod adresem Miłosza… no, no… panie Ratej, nieładnie. Z drugiej strony niespecjalnie się dziwię, bo ma wiele do stracenia – gdyby Lidka dowiedziała się o ich układzie, to prawdopodobnie byłoby po miłości, po związku, żegnaj słodka rodzinko. Czy ze znajomości z Miłoszem wynikłoby coś dobrego dla Lidki? Tego nie wiemy. Czy Oliwier zrobi wszystko, żeby była szczęśliwa, czuła się kochana i bezpieczna? Tak. Może nawet będzie przesadnie troskliwy i opiekuńczy. Myśląc o niej użył określenia “podopieczna”. Jest sporo starszy, niejedno widział i z niejednego pieca chleb jadł, ma też za sobą bardzo trudne doświadczenia, wie co jest ważne w życiu, potrafi docenić to co ma. Lidka jest jego szczęściem, marzył o niej, więc zrobił co mógł, żeby to marzenie zrealizować. Oczywiście, że Truszkowskiego. Żony Nikodema bardziej mi żal, niż jej nie lubię. Bazyl bywał wnerwiający, ale to dobry chłopak. A że niepełnosprytny emocjonalnie… no cóż, to nie mój problem, więc spokojnie mogę darzyć go sympatią:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Oh Tony. Jak ja sie ciesze, ze moge z toba dokonywac tych analiz psychologicznych. To mi duzo daje.
      Pozwala dostrzzec bohaterow w twoich oczach.

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Na tle wielu współczesnych autorek z pewnością byś się wyróżniała, jeśli chodzi o opis sceny erotycznej. Robisz to poetycko, że już o braku wulgarności nie wspomnę. Brawo!
    Nie będę oryginalna, gdy wspomnę, że mnie też zaskoczyłaś. Końcówką. Muszę przyznać Tony rację, ciężko go oceniać jednoznacznie. Niby mówi się – cel uświęca środki. Cel zdobyty, więc i środki można zaakceptować? Być może. Jak wspominałaś, Jadzia, Lidka też nie rozpytywała. Oliwier zdobył jej zaufanie, opiekuje się nią oraz Gabrysią. Czy trzeba to psuć brutalną szczerością? Raczej nie. Może miałabym inne zdanie na ten temat, gdyby Oli pokazywał, że to zaangażowanie jest powierzchowne. No ale nie jest.
    Rozbawił mnie niezorientowaniem się w sytuacji po wspólnych przeżyciach. Faceci czasami bywają nieogarnięci.
    Natomiast fakt, że Lidka zdecydowała się z nim na pierwszy raz, pokazuje, iż to jest coś naprawdę poważnego. Także Oliwier… NIE SPIERD… tego!!!
    Nie domyśliłabym się, kto jest zleceniodawcą porwania. Trochę szkoda mi Nikodema. Pokazałaś jego ludzką twarz. Może w innych warunkach udałoby mu się z Lidką. Ale życie potoczyło się inaczej.
    Brawo, Jadzia! Fajne opowiadanie 🙂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Oh! Dziekuję.
      Chcialam zaskoczyc i jak widze minsie to udalo😂😂😂
      Mam tez nadzieje, ze nie stworzyłam w Klapsie płskich bohaterow, że są wystarczająco oryginalni i zapadną w pamięć.
      Też mam przeczucie, że to mi calkiem fajnie wyszlo.

  4. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Na początku :dzień dobry 🙂
    A teraz pytanie z serii “bardzo lotnych”….czy to są tylko fragmenty rozdziałów,czy to taki styl pisania? Pytam ,bo lektura niezwykle wciągająca a z komentarzy pod rozdziałami mam wrażenie że nie czytałam/doczytałam wszystkiego…….help 🙏🙏
    Pozdrawiam bardzo serdecznie

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      Tak, to tylko fragmenty. Zapisz się na newsletter, śledź motylewnosie (będzie ostatnia szansa na zakup ebooka), albo napisz do mnie na FB Jaga Gibson.

  5. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Zapisałam się 🎉🎉🥰

Napisz nam też coś :-)