Ale klapa! (V)

with 14 komentarzy

Ale Klapa! (V)

pół żartem, pół serio

Już środa! I jak w każdą środę zapraszam na kolejny rozdział mej amatorskiej twórczości. Szalejecie w komentarzach ;D co mnie bardzo cieszy! Ciekawa jestem jaki wydźwięk będą miały wasze myśli, po przeczytaniu tego rozdziału. A w nim... HA! Od razu chcielibyście wiedzieć wszystko. Podpowiem zagadkowo:

  • wieczór kawalerski, na którym Lidka nie zatańczy
  • kidnaping (owszem, tak, bardzo lubię i nic na to nie poradzę) zakończony wstrząsami wtórnymi
  • zemsta niezaspokojonego ochroniarza
  • Roman jako zwierze ogrodowe
  • przekleństwo komplementem wielkości 
  • wino winne wszystkiemu

Już wiecie o co chodzi? 

 


Ale klapa!

Jadzia Gibson

5. O jak ochroniarz, który wie kiedy przerwać.

Chciałeś coś, Cezary? – Lidka zamachała wesoło piórkami maski; karminowe usta kusiły głębią, kontrastując z bielą stroju. – Żonkil mówił, że to ważne. Praktycznie ściągnął mnie z koła, gdy miałam zaczynać show.

Dziś nie występujesz, Klapsa. Żonkil odwiezie cię do domu. – Krótki rozkaz od łysego olbrzyma z ramionami strongmana nie brzmiał jak początek dyskusji.

Ale… – zająknęła się z niedowierzaniem.

To dla twojego dobra, dzieciaku. – Nachylił się do niej i przyciszył głos. – W „klatkowej” jest kawalerski. – Zawiesił głos niepewny, czy powinien informować dziewczynę o wszystkim.– To kawalerski Nikodema. Nie wiedziałem wcześniej, bo nie on rezerwował – tłumaczył się. – Dlatego dziś nie występujesz.

Ale...

Nie ma ale, Klapsa. Nie chcę dziś żadnych niepotrzebnych akcji. Wiesz dobrze, że przez plotki o narkotykach klub jest obserwowany. W tym tygodniu już dwa razy byłem wzywany na komendę.

Idziemy? – Zza pleców Lidki wyrósł Żonkil. Złapał ją pod rękę z uśmiechem „przecież nic się nie stało”. – Podstawiłem auto pod wyjście ewakuacyjne – zwrócił się do Cezarego.

Dobrze! To... To do zobaczenia dzieciaki.

Lidka przytaknęła, bo cóż innego miała zrobić. Bazyl odprowadził ją do garderoby i cierpliwie czekał za drzwiami.

Kawalerski Nikodema? Jaka naiwna chce go na męża? – myślała wpatrzona w swoje odbicie. Pozbyła się stroju służbowego na rzecz wygodnych legginsów i przydużej bluzy. Szukając w torbie trampek, zauważyła światło ekranu komórki.

Łotefak? – jęknęła poirytowana. Dziewięć połączeń nieodebranych od zastrzeżonego numeru nie wróżyło nic dobrego. Ostatnie dosłownie sprzed chwili. Pukanie do drzwi obudziło Lidkę z rozważań o tym, kto mógłby być po drugiej stronie połączenia.

Klapsa, czas nagli. – Głos Żonkila tłumiła dykta z klamką.

Jestem. – Uśmiechnęła się wychodząc mu na spotkanie.

Bazyl machnął ręką w geście „idziemy” i ruszył przodem, chowając Lidkę za swoją osobą. Kiedy wyszli na tyły budynku dziewczyna odetchnęła z ulgą. Za żadne skarby nie chciała spotkać znów Nikodema. Obawiała się go. Posłusznie wsiadła do auta, a tuż obok, za kierownicą, usadowił się jej ochroniarz. Nie odpalił silnika od razu. Przyglądał się Lidce z ciekawością.

Nie odbierzesz? – spytał w końcu.

Dopiero teraz dosłyszała pianie koguta. Przytaknęła i wyszperała telefon z torby. Ekran wyświetlał numer zastrzeżony, więc postanowiła zignorować wyjący drób.

Coś nie tak?

Nie, po prostu nie wiem, kto dzwoni. – Pokazała telefon Bazylemu.

Mogę? – spytał retorycznie, bo chwycił smartfona, nim udzieliła zgody. – Halo? – Głos jego wybrzmiewał irytacją. – Halo! – powtórzył, ale nikt mu nie odpowiedział. – Chyba jakiś automat. Zadzwoń jutro do operatora i zablokuj połączenia od zastrzeżonych numerów – pouczył, wrzucając urządzenie do jej torby.

Przytaknęła z wymuszonym uśmiechem. Za plecami Żonkila, przez szybę, ujrzała zbliżającą się do auta sylwetkę.

Czekamy na kogoś? – spytała podejrzliwie, dając koledze znak, by się odwrócił.

Nie.

Odpalił silnik zauważywszy towarzystwo. W tej samej chwili drzwi od strony pasażera otworzyły się, a Lidka została wyciągnięta siłą.

Żonkil zareagował od razu. Wyskoczył z auta i rzucił się na napastnika szarpiącego Klapsę. Niestety mężczyzna, którego wcześniej zauważyła Lidka, założył ochroniarzowi chwyt na szyję. Bazyl, walcząc z oddechem, musiał odpuścić ratowanie tancerki. Nie pomoże jej, kiedy z braku tlenu straci przytomność. Całą energię skoncentrował na uwolnieniu się i obezwładnieniu swojego agresora. Jako instruktor samoobrony znał wiele sposobów na wyjście z takich sytuacji. Minutę później Żonkil otrzepał dłonie i kopnąwszy leżącego nieprzytomnie mężczyznę, skierował wzrok na drugiego napastnika, który nieudolnie próbował wcisnąć Lidkę na tył wana.

Jak na razie nieźle ci idzie – pochwalił Klapsę, podchodząc bliżej. – Potrzebujesz pomocy?

Dziewczyna spiorunowała go wzrokiem oraz obdarzyła miną "Jeszcze się pytasz?".

Jak byś mógł – powiedział napastnik niezorientowany w sytuacji – to przytrzymaj jej ręce.– Najwyraźniej myślał, że to jego kumpel już skończył klepać ochroniarza.

Tak? – spytał Żonkil, wykręcając mężczyźnie dłoń za plecy. Chwilę później również drugi napastnik leżał obezwładniony. – Przynieś z bagażnika trytytki! – rzucił krótko do Lidki.

Od razu podbiegła do auta Bazyla, otworzyła tylną klapę i...

Zastygła.

Co to są te tytykiki? – zastanawiała się, odsuwając na bok tonfę, kij od baseballa i tępą maczetę. – Chyba to. – Wzięła kable do akumulatora.

To nie są... Nie ważne, dawaj! – Żonkil okręcił przewód wokół nadgarstków bandziora.

Żadne z nich nie zauważyło, że mężczyzna, którego znokautował Bazyl pierwszego, ocknął się. Z otwartego bagażnika wyciągnął maczetę i ruszył w kierunku tancerki. Na szczęście czujne oko ochroniarza dostrzegło zbliżające się niebezpieczeństwo. Wciągnął Lidkę za swoje plecy.

Na znak, uciekasz – szepnął, po czym zwrócił się groźnie do uzbrojonego – Czego?

Laseczki. – Mężczyzna splunął krwią.

Po co wam ona?

Nam? – Zaśmiał się szyderczo. – Po nic. Ale będzie doskonałym prezentem. – Podchodził bliżej, mierząc maczetą w gardło Żonkila. – Odsuń się, to nikomu nie stanie się krzywda!

Teraz! – krzyknął do Lidki. W ty samym czasie wytrącił broń z ręki napastnika.

Klapsa biegła w stronę drzwi wyjścia awaryjnego, ale nie mogła ich otworzyć od zewnątrz, skierowała się więc do głównego wejścia. Zauważyła, jak Bazyl walczy z równie wielkim mężczyzną i miała obawę, że tym razem przegra.

Nie mogę go tak zostawić!

Wróciła do auta po paralizator, który dostała od swojego anioła stróża. Z takim ekwipunkiem ruszyła na walczących.

 

 


Chcesz dostać rozdział szósty za free?

Daję ci zatem dwie propozycje (wyjątkowo!):

  1. Pozostaw opinię o Ale klapa! na stronie sklepu, a na 100% dostaniesz rozdział szósty!
  2. Skomentuj poniżej. Spośród komentujących  wybiorę jednego szczęśliwca, którego obdarzę rozdziałem szóstym.

Warto komentować?
Warto!
Nie zapomnij zostawić maila!

Jadzia Gibson

 


Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Tak jak obiecałam, tak też sprezentowałam:
    Rozdział 5 poleciał do Tony

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Lidka to taki tajny agent niczym Johnny English. Rozgromiłaby całą armię samym swoim pechem i nie potrzebowałaby żadnej broni. Może powinna trafić do filmu? 😛 Swoją drogą, ciekawe, kiedy pech jej się skończy.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Już niedługo Lidka dostanie ofertę nie do odrzucenia😎 od pewnego jegomościa. Dzieki temu troche jej się ten pech przytemperuje. Ale nie tak do zera! Byłoby za nudno, nieprawdaż?

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Jadzia skąd Ty wyczasnelas tego pechowca Liduchna zwanego? Mam wrażenie, ze w całym swoim życiu nie zaznałam tyle tak ciekawych przygód co Klapsa w 5 rozdziałach 🤷‍♀️Cholera wlasnie sobie uświadomiłam jakie moje życie jest nudne 😅 brak paralizatorów, uzbrojonych staruszek, homo przyjaciół ze sprawnymi narządami , ochroniarzy latających za mną jak psy za suczka podczas pewnych dni, prób uprowadzenia (chociaż w sumie to nie dziwi mojego męża) i te atrakcje rozporkowe😁😳 swoją droga dlaczego podczas nieobecności Oliwiera wyczowam, ze to on jest panem tego rozdziału ? A moze sie mylę ? Hmmm?

    • A
      Asia
      | Odpowiedz

      Skąd sie wzięła Gabi? Bo jest kilka opcji:
      A) z pierwszej miłości🤔
      B) z drugiej miłości 🤭
      C) rodzeństwo🤓
      D) adopcja🧐

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Asia! Nie wyczuwaj! Wróżbita Maciej poczuje się zagrożony i nałoży na ciebie klątwę wiecznego flaka.😂😂😂 A wiesz na czym ta klątwa polega? Czego się nie dotkniesz palcami to sflaczeje. I co na twój mąż powie? A btw, co twojego męża nie dziwi? Że za tobą nie biegają i nie porywają? To uprowadź się sama! Utrzyj mu nosa!
      Zniknij na wiele godzin: jedź do hotelu ze spa i się wyrelaksuj lub wykup noc kinową… Napisz do męża smsa:
      “MAMY TWOJĄ ŻONĘ! CHCESZ JĄ ODZYSKAĆ TO SPEŁNIJ WARUNKI:
      * MIESZKANIE NA BŁYSK
      * ZRÓB BRAZILIAN WAX
      * NARYSUJ PIĘKNĄ LAURKĘ I NAPISZ POEMAT O MIŁOŚCI DO SWEJ UKOCHANEJ ŻONY
      *ZAPLANUJ RANDKI NA KOLEJNE 5 SOBÓT
      MASZ 24 H NA SPELNIENIE WARUNKÓW
      No i jak tak napiszesz to wyłącz telefon.
      Ale czekaj… Bo się zczai, że ty sama się pprwałaś. Dodaj jeszcze w warunkach, że chcesz 100 tysięcy to się nie zorientuje.
      Co do Gabi: dobrze kminisz.😎

      • Babeczka
        |

        Ja to muszę w realu wykorzystać, po prostu muszę!!! Już widzę ten brazilian wax… 😀

  4. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Ze mnie nie uprowadzają Jadzia… z tym lataniem to bym nawet nie chciała… nie dość, ze sie człowiek namęczy uciekając No przecież żadna suczka nie jest taka łatwa 😁to jak juz sie doczepi to tak zostanie, a po co mi następny problem 😂 a co do uprowadzenia od razu by sie zorientował, bo twierdzi, ze nikt normalny kto mnie zna nie podjął by sie tego… sam czasami wątpi w swoją normalność 😅 nie rozumiem dlaczego ma takie zdanie 🤔 Ale pomysł przedni 👏🏻😭

    Co do Gabi to wiem, ze dobrze kminie, ale ja odpowiedzi oczekuje… nie musi byc pełnym zdaniem… wystarczy, ze dokonasz wyboru a, b, c lub D? 😋 obiecuje, ze nikomu nie powiem 🤫

  5. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Nie wiem, czy lecieć z tekstem tematycznie, czy chronologicznie… lepiej chronologicznie – będzie mi łatwiej rozszyfrować własne notatki… ale wstęp będzie tematyczny:)
    No, no, no, porwanie! Porwanie?! Skoro nie Nikodem, to kto?! Oliwier? Nie no, do tego by się chyba nie posunął. Łoj, aleś, Jadzia, bombę rzuciła.
    A teraz po kolei:
    Tytuł: Myślę, że przerywać, to ochroniarz wcale nie chciał, ale raz, że Lidka zaprotestowała, a dwa, że telefon rozdarł dziób.
    Któż dzwonił 9 razy? Musiał mieć bardzo ważną sprawę i jestem trochę zła na Lidkę, że nie odebrała, ale zapewne to nieodebranie ubogaci ciąg dalszy przygód Lidki:) A i wyszło, jakiż Żonkil decyzyjny i zdecydowany jest – smartfon chwycił i wydarł się “Halo!” Zdaje mi się, że Lidka nie była tym zachwycona.
    He, he, “…jakbyś mógł… to potrzymaj jej ręce…” – to się agresor popisał.
    Ależ mnie, Jadzia, edukujesz – pierwsze w życiu słyszę, że te plastikowe opaski zaciskowe nazywają się trytytki. Tytykiki też brzmią dobrze:) Że ta pałka do bicia się tonfa nazywa, to też nie wiedziałam. Dziękuję za douczenie:)
    “Lidka jako prezent” brzmi wcale nieźle i uruchamia myśli, że jakieś fagasy, albo kumpel Dominika chcieli mu zrobić prezent przedślubny i wybrali Lidkę. A Dominik, rzeczywiście, mógł nic o tym nie wiedzieć.
    Bazyli zdyskwalifikowany! Skoro nie jest zwolennikiem przytulania, to jak on sobie wyobraża relację z kobietą? On nie wie, że my lubimy się przytulać, wtulać, wkomponowywać w ciało ukochanego mężczyzny?
    Przez chwilę myślałam, że to Bazyli zorganizował porwanie, żeby wyjść przed Lidką na bohatera i móc się nią poopiekować, ale jego przemyślenia w tym temacie obaliły mą hipotezę.
    Trudno się nie zgodzić, że Lidka wymaga ochrony niczym prezydent. Głupi Żonkil na pewnie nie jest, tylko inteligencja emocjonalna mocno u niego kuleje.
    “… dosadne umizgi…”, “spojrzenie proszące o pożądanie śladem jej kłamstwa…” , “faktalistka”, “własnościowy kochanek”, “Hobbity pierścienia”, “jarzma imprezy ich przytłoczyły”, “prężąc klatę jak pawi ogon” – miodzio:)
    A propos “faktalistka” – Lidka to nie jest żadne fatum i kataklizm razem wzięte, tylko wokół niej zakrzywia się rzeczywistość i różne takie dzieją się,,, same.
    “Zagubiona kruszyna” – czy tylko Roman to dostrzega? Tą kruchość i wrażliwość Lidki?
    Coraz bardziej ciekawa jestem historii Lidki i Romana – był jej pierwszą miłością i rozczarowaniem zarazem, ale to właśnie w jego ramionach czuje się bezpiecznie, jest u siebie.
    Bazyl! Czułostki wcale nie muszą być ckliwe!
    Ano właśnie, dlaczego w wizjach Miłosz przeistaczał się w Oliwera? Lidka też nie zna odpowiedzi na to pytanie:)
    Ciekawa jestem bardzo, czy Lidka ma jakieś podejrzenia.
    Hmmm… chyba jednak powinnam tematycznie komentować, bo wtedy mój komentarz nie ma rozmiaru stodoły. Tylko stodółki) Obiecuję poprawę.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Taaaak. Połączenia nieodebrane zawsze mrożą krew w żyłach 😂😂😂
      Wyjaśni się… Oj wyjaśni…
      Tonfę znam, bo branża samoobrony nie jest mi obca i w życiu bym nie pomyślała, że ochroniarz może bez tonfy pracować… To jak szewc, który bez butów chodzi😂
      Taki był zamysł: porywacze mieli zasugerować, ale nie zdradzić zleceniodawcy. Myślę, że się udało, nikt nie ma 100% pewności dla kogo Lidka miała być porwana i jaki cel miało to porwanie.
      Lidka to postać wyraźna – mam nadzieję – i charakterystyczna. Niedługo okaże się ile pecha w pechu Lidka miała, a ile tego pecha dostarczyły jej osoby trzecie…albo osobnik trzeci😎
      Tony! Twoje komentarze nigdy nie są za długie!
      Są genialne! Zawsze na nie czekam.😘😘😘

      • T
        Tony Porter
        |

        Taaa… a potem się okazuje, że ktoś chce nam wcisnąć odkurzacz/żelazko/garnki:) I już krew w żyłach może odtajać. A przy nachalnych sprzedawcach nawet się zagotować:)
        Lidka zdecydowanie jest postacią wyraźną i trudno ją z kimkolwiek innym pomylić:) Lidka to Lidka. No ale, to żadne zdziwko, bo u Ciebie każda postać jest sobą – konkretną, wyraźną, żywą osobą i nie ma opcji, żeby kogoś z kim pomylić, czy żeby ktoś zginął w tłumie.
        W realu nie jestem zbyt gadatliwa, ale w komentarzach, czy mailach – wręcz przeciwnie:) Istny słowotok.
        Dziękuję bardzo, staram się jak mogę – następnym razem wyślę Ci skan notatek czynionych przy lekturze “Klapsy” 🙂 W przyszłym tygodniu uzbrój się w cierpliwość, bo będę się urlopować i komentarz pojawi się dopiero w sobotę, jak wrócę z wojaży:)

      • J.Gibson
        |

        Urlop? No prosze!
        To baw się grzesznie!😈😈😈😈
        A jak spotkasz jakiegoś, co mu świeci w ciemnosci, to selfik! (Dla celów naukowych)

      • T
        Tony Porter
        |

        Tak się do tego europarlamentu pchają, że pomyślałam – polecę, zobaczę, czy warto, czy ładna ta Bruksela, czy dobre ryby mają, a czekoladki i gofry aby nie przereklamowane. I co najważniejsze, jak się prezentuje belgijska męska część społeczeństwa:)

      • J.Gibson
        |

        Belgii to ja bym chyba tylko siedziała w cukierniach i żarła czekolady😎😂😎😂

Napisz nam też coś :-)