Ale klapa! (VI)

with 18 komentarzy

Ale klapa! (VI)

pół żartem, pół serio

STAŁO SIĘ! Rozdział szósty trochę was poirytuje (zgaduję). Sam tytuł tego rozdziału "O dniu, który wyczerpał roczny przydział pechowy Lidki – miejmy nadzieję" jest bardzo sugestywny. Nastąpi tu pewnego rodzaju kumulacja (jeszcze nie kulminacja!) zdarzeń pochodzenia fatalicznego (nie mylić z fallicznym). Jak zawsze dam Wam podpowiedź, co kryje się w rozdziale szóstym:

  • oferta z limitem czasowym
  • rekin rozszarpie fokę
  • enerdowska kulturystka z teczką
  • teatrzyk pana Roztockiego
  • zemsta za rabatkę

To jak? CZYTACIE?

 


Ale klapa!

Jadzia Gibson

 

6. O dniu, który wyczerpał roczny przydział pechowy Lidki – miejmy nadzieję.

Jak tam mamuśka? – Daria bez ceregieli przywitała Lidkę w pracy. – Gabi znów urządziła partyzancką akcję „nie idę do szkoły”?

Na szczęście nie. – Z dumą przywołała obraz uśmiechniętej dziewczynki. – Chyba już się przyzwyczaiła.

Przyzwyczaiła? – Podejrzliwe spojrzenie świdrowało Klapsę.

No dobra! – westchnęła. – Przeniosłam ją do klasy w której jest Alicja, jej przedszkolna psiapsiółka.

Wiedziałam, że za miękka jesteś! – zawołała Daria z triumfem. – Ogarniaj się i do roboty. Mamy gościa który siedzi tu już od szóstej rano.

Nie nazywałabyś mnie miękką, gdybyś wiedziała jak walczyłam dwa tygodnie temu temu z porywaczami! – chciała powiedzieć, lecz praca w klubie pozostawała w sferze tajemnicy.

Taki głodny? – spytała Lidka zawiązawszy w pasie opaskę biodrową z logo hotelu.

Skądże. Siedzi z nosem w laptopie i zamawia kawę za kawą. Nie wygląda na dziwaka, ale mam wrażenie, że gdzieś go widziałam. Myślisz, że grał w jakiejś reklamie?

Który to? – Rozbudzona ciekawością błądziła wzrokiem po sali restauracyjnej.

Stolik szóstka. – Daria podała Lidce gumkę do włosów i dopięła jej koszulę pod szyją, by nie naruszała pilnowanego przez manago dress codu.

Nie widzę, tyłem siedzi. – Klapsa wiązała kucyk. Wyciągając szyję i mrużąc oczy próbowała dojrzeć lico intrygującego gościa.

Masz. – Wręczyła koleżance tacę z espresso. – Zamówił chwilę przed twoim przyjściem.

Że niby ja mam go obsłużyć?

Tak. I dokładnie oblukaj. Jestem pewna, że on w telewizji pracuje. – Wypchnęła Lidkę zza kontuaru.

Klapsa minęła stolik numer osiem, kiedy zauważyła, że i dla niej sylwetka mężczyzny wygląda znajomo. Podchodząc coraz bliżej nabierała niepokojącego przeczucia.

Kawy? – spytała groźnie, stawiając tacę z impetem, aż biedna filiżanka uroniła kilka czarnych łez.

Dziękuję Lidio. – Oliwier uśmiechnął się zadowolony. – Właśnie o tobie myślałem. – Wyjął z kieszeni banknot stuzłotowy i pomachał nim dyskretnie do Darii, po czym położył na stole.

A to Menda! – Klapsa spojrzała srogo na koleżankę – Dała się przekupić. Zdrajca! – Wysyłała telepatyczne sygnały „jesteś już trupem”.

Byłoby najlepiej, gdybyś przestał o mnie myśleć. – warknęła.

A już w ogóle byłoby super, gdybym to ja przestała śnić o tobie! – skarciła się.

Usiądź, proszę. – Zignorował pretensjonalny ton. Odsunął krzesło tuż obok i zaprosił gestem.

Jestem w pracy. Zamawiasz, czy wychodzisz?

W takim razie chciałbym zamówić pięć minut z tobą. Rozmowy z tobą. – poprawił się szybko, widząc jak zaciska gniewnie usta. Pewnie szykowała kąśliwą uwagę, ale zbił ją z tropu.

Usiadła z ciężkim westchnieniem, po czym pogroziła palcem Darii.

A jakby tak... Pobawić się z Oliwierem? Podroczę go odrobinę. A co tam! Pójdę na całość: wkurwię go niemiłosiernie. Pożałuje dnia, w którym nie poznał.

Dwie minuty! Ale będzie cię to kosztowało jeden całus.

Może być. – Uśmiechnął się flirciarsko i przysunął twarz do Lidki w wiadomym celu. Jedyne czego dotknęły jego usta to kartki notesu kelnerskiego, którym go uderzyła. – Ała! Przecież sama chciałaś! – Napis „jajecznica i dwa naleśniki” odbity na jego policzku ruszał się w rytm tych pretensji.

Nie mnie! Pocałujesz naszą niewyżytą manago Miazgę. Po tym jak się nas czepia, wnioskuję, że cierpi na niedobory witamin eS, E oraz iX.

Chyba sobie ze mnie żartujesz! – obruszył się.

Nie żartuję, ale jeśli o tym chcesz rozmawiać przez najbliższe dwie minuty to wiesz... Czas leci! – Ostanie dwa słowa zaakcentowała spoglądając na zegarek. – Zostało minuta trzydzieści pięć.

Co ta gówniara sobie myśli?! – zastanawiał się, czy podjąć grę, czy rzucić urażoną dumą.

Lidka mam dla ciebie propozycję, na omówienie której potrzebuję odrobinę więcej niż dwie minuty.

Już tylko jedna – poprawiła go, wciąż patrząc na zegarek. Mimo wszystko była zaskoczona, że podjął się zadania.

W skrócie: taniec i duża kasa. – Zapisał na rachunku za espresso swój numer telefonu i podsunął go bliżej Lidki. – Zadzwoń do mnie, jeśli poczujesz się zainteresowana, ale nie zwlekaj zbyt długo. To oferta z limitem czasowym. – Postukał w tarczę zegarka Lidki, po czym wstał i rozejrzał się. – To gdzie ta twoja managerka? Może nie aresztują mnie za całowanie obcych kobiet.

Lidka nie dosłyszała pytania. Pieniądze były jej potrzebne, ale...

Czy ja chcę się wplątać w cokolwiek z człowiekiem, dla którego jestem tylko dziwką? Właśnie! Ja przecież wiem jakim tańcem zarabia się najwięcej! Duża kasa. Też mi coś! Zamiast rury każe mi się obracać na własnym drągu? A co z tą dziewczyną, którą zwyobracał jakiś czas temu, prawdopodobnie w jednym z pokoi nad restauracją?

Lidka? Czyżbym dostał w gratisie dodatkowe minuty? – Usiadł ponowie przyglądając się jej. Miał nadzieję, że przedstawił ofertę wystarczająco atrakcyjnie.

Nie, ale Harpia ci się spodoba. Słowo honoru. – Gestem poprosiła, by poszedł za nią.

Czy przemyślisz chociaż...?

Przemyślę – zapewniła. Spoglądając na Oliwiera przez ramię, uśmiechnęła się.

 

Chcesz dostać rozdział siódmy za free?

Skomentuj poniżej! Napisz, czy podoba ci się Ale klapa! ? która postać skradła twoje serce, a której nienawidzisz? Który rozdział, z opublikowanych dotychczas, był najśmieszniejszy? Masz swój ulubiony cytat?

Spośród komentujących  wybiorę jednego szczęśliwca, którego obdarzę rozdziałem szóstym.

Warto komentować?
Warto!
Nie zapomnij zostawić maila!

Jadzia Gibson

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Dziś ażdwie osoby dostaną rozdział!
    Gratulacje dla Asi. Juz na skrzynce link wisi.
    A takze dla MartiPe.
    Proszę napisz ponizej komentarz, zostawiając maila w formularzu, bo dawno nie komentowałaś i nie mogę dokopać się do twojego maila.
    Takze….
    Bon apetite.
    Miłego czytania i majówkowania.

    • A
      Asia
      | Odpowiedz

      Dziękuje za gratulacje 😅 ale nic mi na skrzynce nie wisi Jadzia 😥… moze zawiesiło sie gdzies przed skrzynka … popatrzysz w wolnej chwili 🙏☺️?

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Duża kasa zazwyczaj bywa pokusą nie odparcia. Zwłaszcza, kiedy potrzebuje się gotówki. Oliwier zachowuje się jak stalker, odbija mu już 🙂 Może Lidka powinna użyć na nim kija bejsbolowego? Miałam kiedyś jeden w domu, to mogę go pożyczyć, tylko najpierw muszę odnaleźć. Na razie Oli mnie irytuje i chętnie bym mu przyfasoliła. W sumie to nie wiem, komu tu kibicować.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Spokojnie, Genia czyta z kart przyszłość w każdy bezwietrzny piątek. To coś podpowie. Seanse bedzie prowadziła na moim profilu fb😂😂😂😂
      Jeśli nie masz jeszcze swojego ulubionego typka, to karty Geni pomogą ci tego typka wytypować😂
      Żeby nie było, że Genia to jakaś szarlatanka! Mój borze lesisty! Co to to nie. Genia czyta z karty multisportu, karty choroby oraz karty z biblioteki. Kiedyś czytała z kart kredytowych, ale…. Nie ważne, już po procesie także … W imieniu Geni zapraszam w najbliższy bezwietrzny piątek na mój kawałek fejsbuka.

      • Jo Winchester
        |

        Oby jutro nie wiało 😂

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Aj biedna ta Liduchna… wkurza mnie ten Oliwier chociaż juz tak jakoś mniej niż ostatnio 😅 moze dlatego, ze teraz zaczął denerwować mnie Żonkil… Wpierdziela sie nieproszony wszędzie …😏 wiem , ze martwi sie o Lidke, kocha ja i chce jej dobra, ale nie w taki sposób No!!! Nadgorliwość gorsza od faszyzmu!!! A ten kwiatek plata sie jak smród po gaciach 🤭 Sorry , ale nie lubie takich ludzi 😝 za to coraz bardziej obstawiam wersje iż to Nikodem jest ojcem Gabrysi, tylko nie ma o tym pojecia … 🤔to jak Jadziuchna zgadłam ? 😁

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Wnioskuję, że znalazłaś link bez mojej interwencji 😉

      • A
        Asia
        |

        Pobłądził i dotarł pozniej 😁

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Wylądował w spamie?

      • A
        Asia
        |

        Nie… dotarł mi koło południa … miałam chwilowe braki internetu wiec moze sie zaktualizował mail poprostu troszkę pozniej🤷‍♀️ Najważniejsze ze mam😁

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Ten rozdział przebił wszystkie dotychczasowe:) Oj, działo się, działo. Kumulacja pecha i przypadku, niedomówień i mylnych wniosków. Istna karuzela. Obu ręcami i nogami podpisuję się pod: “…miejmy nadzieję…” w temacie pecha Lidki. To już aż nadto na biedną dziewczynę. Mam nadzieję, że Lidka dogada się wreszcie z Oliwierem w sprawie pracy, bo zdaje mi się, że oferta nie ma nic wspólnego z “wyginaniem ciała śmiało” na imprezkach dla napalonych facetów. Tak w ogóle, to trzeba Oliwierowi oddać sprawiedliwość, że się spisał jako mąż. Akcja z manago Miazgą mocna – “Mam w to wsadzić…?” 🙂 Miłosz też się dobrze zaprezentował – i podwiózł, i dziecko mu nie przeszkadza… ale jakoś mu nie ufam. Postanowił zawalczyć, bo dotąd żadna dziewczyna mu nie odmówiła – nie brzmi to zbyt obiecująco. A Żonkil to zaczyna mnie wnerwiać – ja rozumiem, że ma parcie na Lidkę, ale co? Ma zamiar zmusić ją do miłości? Wykorzystać chwilę słabości i nieobecność Romana? Nawet jeśli Lidka by się z nim przespała, to potem uważałaby to za błąd i byłoby po przyjaźni. Niech sobie innej Pani Żonkilowej poszuka. Wiem, że chciał dobrze, ale niech się lepiej na pani Gieni skupi i pilnuje, żeby nie strzelała do policjantów. Z drugiej strony, odrobina zazdrości Oliwierowi nie zaszkodzi:) A właśnie! O czym on rozmawiał z Miłoszem? Chciał coś wywęszyć w temacie Lidki? Cwaniaczek z niego:) Roman, jak zawsze, doskonały:) Ciekawe co za nierogacizna doniosła na Lidkę – pewnie jakaś świętojebliwa jednostka aspołeczna. “ognisto-piernisty romans” – idealne określenie:) “…koncentracja przedszkolaka wiążącego sznurówki”, kusza “Amor”, krwawa kropka nad “i” – miodzio:) Rozdział nie był irytujący, tylko ekscytujący:) I prześmieszny:) Choć powiało zgrozą w postaci Weroniki Smakosz (“enerdowska kulturystka” :)) Oby babsko nie narobiło Lidce kłopotów. Ciekawe w co pani Gienia postrzeliła policjanta:) Zachciało mu się żartów o “Najdroższych lodach” to się doigrał. Trzeba Lidce przyznać, że refleks posiada:) Pytanie, czy pan policjant też i uchyli się przed strzałą:) He, he, no nie mogę, jak sobie tą całą akcję w mieszkaniu Lidki wyobrażę, to mnie skręca ze śmiechu:) Jak na razie, to nie czuję nienawiści do żadnego z bohaterów, a najbardziej, to chyba Romana lubię. Lidkę oczywiście też. W tej i poprzedniej części uderzyło mnie, jak bardzo ta dziewczyna jest zagubiona. Wciąż walczy, wciąż pod górkę, tyle obowiązków i odpowiedzialności na głowie, a przecież ma dopiero 22 lata. Trzymam kciuki, żeby się jej powiodło i mogła odrobinę odsapnąć, poczuć się pewniej, bezpieczniej.
    Ps. Jako, że podzielam upodobania Dziadka Cesi Żak (“Szósta Klepka” – M.Musierowicz), który ze wszystkich łakoci najbardziej lubił boczek, to się w Brukseli czekoladą nie zajadałam – wolałam sprawdzić, czy te ich piwa naprawdę takie dobre jak się chwalą:) Potwierdzam – naprawdę dobre:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Czy się dogada? To nie powiem na razie. Przyznam, że ten dzień jednak nie wykorzystał rocznego limitu Lidki na pech i sytuacje zabawne, jak i te podszyte sprośną podszewką erotyzmu nadal się jej będą przytrafiać. Najwyraźniej tego nie da się odczynić od tak. Oferta Oliwiera niestety dotyczy wyginania ciała – nie ma innej opcji na taniec, ciało trzeba powyginać hahahaaa. Miłosz uległ urokowi Lidki i nie widzi nic poza nią, więc “nic mu nie przeszkadza”. Nie widział jej w “naturalnym środowisku” to nie za bardzo wie, o czym mówi i na co się pisze. Żonkil to cię dopiero jutro wkurzy!!!!! Oj jaki to on będzie irytując to się jeszcze przekonasz. HA! Czyli jasne jest, że Oliwier spotkał MIłosza! i git, bo ta wiedza będzie potrzebna “na potem”. Enerdowska kulturystka popchnie Lidkę do podjęcia ważnej decyzji, o czym przekonasz się nie jutro, a za tydzień. NIe ma zmiłuj, trzeba się zgodzić: Lidka lekko nie ma, ale Roman słodzi ile się da te wszystkie gorzkie chwile.
      PS:
      Musierowicz też niezła agentka 😉
      Tony, jak ty te piwa tam degustowałaś, to ty coś pamiętasz z tego urlopu? Wnioskuję, że udany był.

      • T
        Tony Porter
        |

        Ha! Tak czułam, że to nie koniec, i Lidce nie odpuścisz – Ty sadystko, Ty! 🙂 Sprośna podszewka erotyzmu brzmi nieźle, aczkolwiek naoglądawszy się w Brukseli figurek siusiającego chłopca, czekolady w postaci kobiecych i męskich intymnych części ciała, mydełek w kształcie penisa (i to różnej wielkości) jakoś mnie z lekka od sprośności odrzuca. Gwoździem do trumny był penis z klasycznej (brązowej) czekolady z obfitą strugą wykonaną z białej czekolady. No sorry, ale bez przesady.
        Co do pecha Lidki, to może należałoby jakieś uroki odczynić? Egzorcyzmy odprawić? No tak, ciekawe, jak Miłosz zareagowałby na “naturalne środowisko” Lidki. Na Romana, panią Genię i Żonkila do kompletu.
        Oczywiście, że jasne jest, że Oliwier zainicjował spotkanie z Miłoszem – pytanie tylko, po co. ŁoJezu! Aż się boję, do czego enerdowska kulturystka mogła Lidkę popchnąć:)
        Oczywiście, że pamiętam. Wszystko i bardzo dokładnie. Ja te piwa degustowałam, a nie opijałam się nimi jak bąk. Polecam odwiedzenie królewskich szklarni – szał ciał i uprzęży.

      • J.Gibson
        |

        Tony! A czy ty wiedzialas, ze jak sie tego siusiajacego chlopca polaskocze po rowku to sika na tęczowo?
        A picie wody z siusiakowej fontanny gwarantuje ci zdrowe serce, zbreźne myśli i wrażliwą…. No wiadomo co😈😈😈
        Ty sie do nastepnej wizyty w Belgium lepiej przygotuj!
        Ja ci moge kilka tajnych i zakazanych legend sprzedac! Nie ma zmiluj! Nextowym razem, to ty musisz znaleźć tam rodowitą Belgijkę z piecioma dzieciakami (taka figurka) i niedaleko jest taki bar, a w tym barze taaaaakie cuda, że miód na oczy i na uda😂😂😂😂

      • T
        Tony Porter
        |

        I po co ja głupia kupowałam przewodnik, w którym nie było ani słowa o tym, że 1 maja wszystkie (absolutnie wszystkie) muzea są zamknięte i Muzea: Historii Naturalnej i Instrumentów Muzycznych przejdą mi koło nosa, skoro mogłam wszystkie istotne informacje pozyskać od Ciebie, Droga Jadziu? Oczywiście, że nie wiedziałam, że połaskotanie siusiającego chłopca po rowku gwarantuje mi tęczę – gdybym wiedziała, to nie omieszkałabym tego uczynić:) Pocieszam się faktem, że widziałam tęczę na ulicy – nie zebra jako przejście dla pieszych, tylko tęcza właśnie. I bardzo… hmmm… interesujące sklepiki w tejże okolicy:) Rodowitą Belgijkę, mówisz… wolałabym rodowitego Belga – niczego sobie panowie, i tak ładnie po francusku bądź flamandzku mówią – oczywiście, nie rozumiałam ich ani ciut, ale miło było posłuchać:)

      • J.Gibson
        |

        Czasem Zygmunt tak pitoli, ze marzy mi sie by mowil po flamanckub francusku czy nawet w jezyku ubuntu… Obym go tylko nie rozumiala😂

  5. N
    NinaA.
    | Odpowiedz

    Ubawiłam się. Dziękuję, tego mi było trzeba. Jak wpadłaś na tak oryginalne charaktery bohaterów? Wszyscy są tacy konsekwentni i konkretni, a nie flaki mieszające się, że nie wiadomo kto jest kim. Miałam możliwość przeczytać już 9 rozdziałów i nie chcę spamować, ale jeśli ktoś szuka historii w schemacie modern Kopciuszka to Ale klapa! jest must read! Słownictwo bawi i zadziwia. Widać, że dialogi są twoją mocną stroną. Są realne, prawdziwe i jestem w sanie wyobrazić sobie jak Lidka, czy Roman ze sobą rozmawiają, jak sobie dokuczają. To jest tak lekkie i przyjemne, że poczułam pustkę po 9 rozdziale i nie mogę się doczekać, aż mi doślesz resztę. Wysyłając mi tekst do sprawdzenia pytałaś o opisy. Ty ich nie potrzebujesz, Znalazłaś inny sposób. To jak poszczególne osoby się zachowują, czy też w jakim tonie do siebie mówią pokazuje lepiej ich relacje, niż jakiekolwiek opisy. Moje jednoosobowe jury jest trzy razy na TAK!

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Ninka ty moja korektorska bidulko. Przebrnęłaś przez wszystkie 9? To ci zaraz dośle jeszcze 3, bo potrzebuje podpowiedzi. Boję się, że zabiłam zakończenie. Nie chcę, żeby ciśnienie w treści spadło, rozumiesz? I jak do tej pory posypuję glowe Lidki sodą, i lekko zraszam octem, to finalnie, będzie to wywrotka sody i wodospad octu, a wszystko się spieni i nastanie ciemność, by po chwili zabłysnęła iskierka morału, że tak pocisnę metaforą. Do zobaczenia na kursie.
      Jeszcze raz dzięki, za poświęcenie czasu i opinię.

Napisz nam też coś :-)