Ale klapa! (VII)

with 14 komentarzy

Ale klapa! (VII)

pół żartem, pół serio

Helloł!!!

Przypominam, że dziś środa. Ja wiem, środa zdarza się tylko raz w tygodniu i nie częściej niż co siedem dni, dlatego warto ją celebrować dobrym... khm khm. No właśnie! Czym można celebrować środę? Ja wam proponuję rozdział siódmy, który odrobinę przybliży was do życiorysu Lidki i Romana. Jak zwykle, tytuł rozdziału sugeruje wam, co znajduje się w "środku".

O logice w gramatyce, czyli czas przeszły nieprosty, a teraźniejszy tym bardziej

A w nim:

-> cień na cenzurowanym

-> zatrudnieniowa klapa za klapą

-> ćwiczenia śpiewu Bazyla

-> instruktarz: jak nie obchodzić szesnastych urodzin.

oraz

-> test na preferencje Romana.

Myślicie, że warto?

Przekonajcie się sami!

Zapraszam

J.G.


Ale Klapa!

Jadzia Gibson

 

7. O logice w gramatyce, czyli czas przeszły nieprosty, a teraźniejszy tym bardziej.

Coś ty taka nabzdyczona? – pytał Roman z zniesmaczoną miną. Ostatni raz miał wykrzywioną twarz w podobny sposób, gdy po raz pierwszy spróbował tofu.

Lidka fuknęła “Daruj sobie!” i schowała się w sypialni. Od wizyty szanownej pani Smakosz, jej życie przybrało iście gorzkiego posmaku. Gdyby nie Roman, który groził rozpętaniem medialnej nagonki na urzędniczkę opieki społecznej z powodu homofobicznego zachowania, być może wszyscy zostaliby aresztowani od razu. Los Gabrysi byłby przesądzony. Szantaż odniósł skutek: Wiktoria Smakosz, co dobrym smakiem nie grzeszyła, zatrzymała swój rydwan urzędniczych procedur. Wysłuchała próśb i błagań Lidki niechętnie. Co taka gówniara mogła jej w końcu powiedzieć? Nic nowego. Wszystko miała w raportach, a jak wiadomo, raport operuje bezdyskusyjnymi faktami. Zaskoczeniem dla mieszkańców Marudera trzynaście było zachowanie Oliwiera. Lidka myślała, że w tym całym zamieszaniu zniknie niepostrzeżenie i więcej nie zobaczy go na oczy. Tymczasem został. Mało tego! Obłaskawił enerdowską kulturystkę z wąsem i przystała na lekkie przymknięcie oka. Mimo wszystko dała Klapsie zaledwie miesiąc na udowodnienie, że jest w stanie utrzymać się i Gabrysię. To również miesiąc na poprawienie warunków bytowych, zapewnienie Małej własnego pokoju. Wiązało się to z dobudową pomieszczenia lub wyeksmitowaniem Romana. Ani jedno, ani drugie, nie wchodziło w grę.

Lidka zintensyfikowała poszukiwania pracy. Przeżywała emocjonalnie każdą rozmowę kwalifikacyjną. Jak dotąd wszystkie kończyły się niepowodzeniem, a ona coraz bardziej czuła na swoim karku oddech Weroniki z wąsem.

Dlaczego mam takiego pecha? – spytała spod kołdry załamującym się głosem. Słyszała kroki Romana, była pewna, że przygląda się jej wersji pozycji embrionalnej i depresyjnego burito pościelowego.

Nie wszystkie rekrutacje od razu śmierdziały porażką. Były takie, które zapowiadały obiecującą współpracę zdaniem: Proszę przyjść jutro na szkolenie i podpisanie umowy. Jakimś cudem, przed zatrudnieniem, wszystko rozmywał jeden telefon. Lidka odbierała połączenie, lecz zamiast usłyszeć potwierdzenie dotychczasowych ustaleń, dostawała po uchu krótkim "Przykro nam, ale już nie jesteśmy zainteresowani" .
Jakby ktoś deptał dziewczynie po piętach i przekonywał potencjalnego pracodawcę do niezatrudniania jej.

A co, jeśli ktoś specjalnie chce mi odebrać Gabi? Romciu, donos do opieki sam się nie złożył, a teraz...

A teraz “ktosiek”, albo jakaś “ktosiówka”, cię śledzi i podbiera twoje wakaty? – wtrącił z lekkim rozbawieniem. – Liduchna, za długo cię znam, by wierzyć, że osoby trzecie mają w tym udział. – Roman położył się za plecami dziewczyny i zsunął z jej głowy kołdrę. – Co cię wprawiło w taki nastrój? Spowiadasz się po dobroci, czy mam przynieść eliksir prawdy?

Eliksir poprawy humoru masz?

A to nie ten sam? – Uśmiechnął się, lecz naciągnęła okrycie z powrotem na twarz.

Nie. Szczera się robię po whiskey, żartuję po wódce, a po...

Winie wychodzi z ciebie nimfomanka – wtrącił. – Już sobie przypomniałem. To co? Chcesz na jedną nogę, czy na dwie od razu? – Ściągnął z Lidki kołdrę ponownie. Tym razem odkrył ją całą.

Na żadną. – Posmutniała, zakrywając twarz poduszką. – Dziś Alicja u nas nocuje. Zaraz muszę ją i Gabi odebrać od Nowosielskich.

No to chodź na herbatę – przekonywał, a nie widząc chęci współpracy, wziął Lidkę na ręce i zaniósł do kuchni.

Chwila w jego objęciach działa lepiej niż niejeden eliksir – pomyślała, gdy posadził jej pupę na kuchennym blacie.

Chcesz zieloną, czy białą, czy z dzikiej róży, czy z ....

Pytał, ale Lidka nie słyszała słów, choć przypatrywała się jego ustom intensywnie.

Liduchna? Którą chcesz? – ciągnął Lidkę za język, stając pomiędzy jej kolanami. – Nie chcesz herbaty – domyślił się, a flirciarskim uśmiechem obudził w dziewczynie skrywane uczucia.

 


 

Chcesz dostać rozdział ósmy za free?

Daję ci zatem dwie propozycje:

  1. Pozostaw opinię o Ale klapa! na stronie sklepu, a na 100% dostaniesz kolejny rozdział!
  2. Skomentuj poniżej! Czy podoba ci się Ale klapa! ? Spośród komentujących  wybiorę jednego szczęśliwca, którego obdarzę rozdziałem ósmym.

Warto komentować?

Warto!

Nie zapomnij zostawić maila!

Jadzia Gibson

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Chyba nikt mnie nie posądzi za faworyzowanie Tony, a kto ma zdanie inne niech tylko spojrzy na jej komentarze!
    Tym oto zdaniem Tony gratuluje ci rozdziału 😉😂

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Moim zdaniem Lidka najlepiej miałaby z Romanem. Troskliwy, opiekuńczy, jak trzeba to opierd… i zmobilizuje do działania 🙂 Stara się pomóc, jak tylko może 🙂 Lubię go 🙂 Faktycznie poszukiwanie pracy i te dziwne “nie jesteśmy już zainteresowani” mogą wyglądać podejrzanie, ale przecież nie zapominajmy, że Lidkę pech prześladuje. I to taki konkretny. Ale jestem pewna, że Lidka razem z całą gromadą wymyśli coś, co sprawi, że Gabrysia zostanie w domu 🙂 Tam gdzie jej miejsce.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No i Lidka chce Romana! Tylko Roman nie może zaoferować Lidce “normalnego” związku.
      Pech będzie przesladował ją keszcze przez jakis czas…. Kojarzysz taki filmb z taką rudą chyba Lindsayb i ona tam byla szczesciara ale chyba sie pocalowala z pechowcem i przejela jego pecha…. No to tak to mniej wiecej bedzie u Lidki… Ze jej ktos zdejmie pecha….
      Żartuje!
      Nic takiego nie bedzie!
      Koniec jest zupelnie inny!
      No dobra… Bedzie cos w ten deseń, przyznaję się…
      😈😈😈😈😈😈😈😈😈😈😈

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Jest tylko jedno wyjście z obecnej sytuacji w jakiej jest Lidka jeśli chodzi o mężczyzn…🤔 trzeba zrobic pranie mózgu Romanowi, bo on jest jej ideałem.Lidka jest tak na niego napalanona, ze pozniej sobie z nim poradzi … chociażby by sie miała za faceta przebierać by go podniecić 😅

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No i padła! Świetny pomysł! Lidka przebierze się za faceta i w końcu Roman wybzyka ją jak należy;) aż się spłakałam. Genialna jesteś! CZemu ja na to nie wpadłam?

      • A
        Asia
        |

        Ja nie wiem Jadzia naprawde! 🤷‍♀️ Przecież to takie logiczne i życiowe jest 😅🙈🙉🙊

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Jadzia! Te Twoje rozdziały są tak wypasione – bogate nie tylko w wydarzenia, ale i emocje, metafory, smaczki i perełki, że trudno to na ekranie laptopa ogarnąć. Pacnęłam się z liścia w czoło i wreszcie roztropna myśl doszła do głosu – wydruk! Ha! No i wydrukowałam sobie 7 rozdział, i uruchomiłam zakreślacze i czerwony długopis:)
    “Primo po pierwsze” – Świetny tytuł rozdziału!
    Z siłą wodospadu na usta mi się ciśnie pytanie: Co z propozycją pracy Oliwiera?! Miało być na już, a tymczasem…. nic w temacie.
    Doskonale rozumiem Romana w kwestii doznań smakowych co do tofu – bleeee! Bez obrazy dla amatorów tegoż… hmmm… smakołyku… bl…:)
    Pech pechem, ale te odrzuty zatrudnieniowe to mocno podejrzane są! Lidka ma rację – próba porwania, donos, magicznie niknące wakaty – dziiiwne, baaardzo dziiiwne.
    He, he, jakże trafne rozróżnienie: Eliksir prawdy i Eliksir poprawy humoru – ważne, żeby nie pomylić.
    Jak miło! Smakosze herbaciani! Wiedzą, że istnieje herbata nie tylko w kolorze czarnym! Ciekawe, czy mają żeliwny imbryk albo porcelanowy imbryk z zaparzaczem.
    Psi patrol nie jest mi obcy, aczkolwiek wielbicielką nie jestem:) Ale wolałam to niż Świnkę Pepę:)
    Oj, koledzy Lidki zapamiętają tę prezentację na długo, będą o niej śnić i walić… znaczy się… będą pod to wspomnienie ćwiczyć nadgarstki:)
    Ha, ha, ha, dostał Bazyli za swoje! Nareszcie! Żonkil, spadaj z tej rabatki! Wcale mi go nie żal. Ani ciut. W tematach damsko-męskich zachowanie wręcz prostackie, lekceważące, na poziomie człowieka pierwotnego. Tak w sumie, to nader trafnie – Bazyliszek do jaskini jazda! I he, he, “I na chuj ja cię tego uczyłem?!” – Rzeczywiście – na chuj! 🙂 “…pogrzebowe kalie…” 🙂
    Wspólna przeszłość Lidki i Romana – ech, nie dziwi nic, że są tak silnie ze sobą zespoleni, że tak bardzo siebie potrzebują.
    Jadzia! Ta część jest tak nafaszerowana soczystymi metaforami, że najbardziej wypasiony amerykański indyk na Święto Dziękczynienia nie doskoczy do tego poziomu. Ba! Nie doskoczy! Nawet podeszw nie liźnie! Za dużo tego (dobrego, pięknego, wzruszającego, śmiesznego, jajcarskiego) by cytować! Wydruk mam upstrzony zakreśleniami, podkreśleniami, serduszkami, wykrzyknikami i opisami typu: “Łaaadne!!!” , “Ja pierdolę!” i “Zgroza i nie widać końca zgrozy!:) Fragment, gdy Lidka mieszała herbatę – “… jakby w obawie, że się biedny sztuciec sparzy zbyt gwałtownym manewrem.” ; “Ziarenka cukru opadły tanecznym piruetem na dno kubka.” – czysta poezja. I takich fragmentów jest więcej. Dużo więcej.
    Jadzia! (dzisiaj po raz trzeci:)) – warsztatowo parę rzeczy wymaga korekty, ale wiesz, od tego są specjaliści w korekcie szkoleni, więc to nie problem. Najważniejsze jest to, że masz dar – potrafisz ubrać w słowa ludzkie losy, emocje, nadzieje, pragnienia. I jest to realne, wiarygodne, poruszające, prawdziwe.
    Przyznam, że boję się randki Lidki i Miłosza – oby jakiegoś gigant kataklizmu motocyklowego nie było. I gdzie jest Oliwier?! I gdzie Lidka i Roman znajdą robotę? Ło matko, matko, ileż emocji! Ileż znaków zapytania! Ile gdybanek i pobożnych życzeń!

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Wiec tak:
      *Nadawanie rozdziałom tytułów to dla mnie taka zabawna wisienka na torcie😂*Oliwier przypomni o swojej ofercie. Już niedługo
      *tak, Lidki podejrzenia powinny cie postawić w tryb czujności.
      *raczej mają czajnik elektryczny😂😂😂😂
      *ćwiczyć nadgarstki😂😂😂😂 genialne!
      *Bazyl dostał, ale czy się zniechęci??? Któż to wie?
      *tak… Z tym mieszaniem herbaty to taki upust mych opisowych umiejetnosci😂😂😂😂 dla zadowolenia oka lubujących się w słowie obrazowym. Cieszę się, że tobie również do gustu przypadły.
      * przy jakim fragmencie masz notatkę: ja pierdole! oraz zgroza i konca nie widac?
      Jestem ciekawa.
      *randka z Miłoszem wprawi cie w osłupienie! Tam to się dopiero wydarzy! Moja droga! Ty caly zeszyt na notatki przygotuj! Bo za tydzien to sie wydarzy…
      *jak byś mi powytykała, gdzie jeszcze trzeba cos podkorektorować to bede w 7mym niebie!😘😘😘😘

      • T
        Tony Porter
        |

        Ta wisienka wychodzi Ci bardzo smakowita. I podziwiam, bo tytuły to wcale nie taka prosta sprawa, a Ty strzelasz nimi z wyjątkową lekkością.
        Mocno się zastanawiam, któż mógłby naszą kochaną Liduchnę tak perfidnie prześladować i wymyśliłam mocno nadzianego i wpływowego gościa, który widział Lidkowy popis taneczny, i na mózg (i inne części ciała) tak silnie mu się rzuciło, że zapragnął talentów Lidki tylko dla siebie. Utrudnia jej życie i kłody pod nogi rzuca, do muru przypiera, żeby w stosownej chwili złożyć jej propozycję wysoce niemoralną. Jakiś skur… Mam tylko nadzieję, że to nie Oliwier. Nieee, on taki nie jest. Nikodem? Też wątpliwe. Niby Lidka jest mu coś dłużna za podebranie taxi, ale byłby aż tak podły, wyrachowany i podstępny? Padnę trupem jak się okaże, że to sprawka Miłosza:) Myślę jednak, że kryje się za tym jakaś szara eminencja.
        Nie no, czajnik elektryczny jest nieodzowny – zarówno żeliwny, jak i porcelanowy imbryk nie nadają się do postawienia na gazie bądź indukcji.
        Ćwiczenie nadgarstków bardzo się przydaje – zespół cieśni nie ma prawa zaistnieć:)
        No cóż, jeśli Bazyl zechce zaryzykować utratę klejnotów rodowych, to jest to jego prywatna sprawa, prawda? Bez obrazy, ale Bazyl jest niepełnosprytny emocjonalnie. Nie mówię, że to zły chłopak, ale on i Lidka to dwa różne światy.
        He, he, co do mieszania herbaty – przyjaciółka podesłała mi kiedyś filmik w temacie Tea time – pan herbatki nie mieszał, pan ją… falował – łyżeczką po wierzchu w tę i we w tę. Można było stracić ochotę na podwieczorek.
        “…Klapsa, zgadzam się być twoim chłopakiem.” – “Ja pierdolę!!! Co za idiota!”
        “Za to życie Lidki przybierało iście samobójczy tor.” – ” ???? Zgroza i nie widać końca zgrozy!!!!”
        Znaczy się, ze co? Brać urlop na przyszłą środę? Jak będę osłupiała, to trudno mi będzie w pracy udawać, że pracuję:)
        Spoko Jadzia, ja w branży księgarsko-papierniczej działam – zeszytów ci u mnie dostatek:)
        Postaram się powytykać na poczcie.

      • J.Gibson
        |

        Bierz urlop! Albo czytaj dopiero po pracy. Tony, zdradzę ci, ze w środę Lidka wyląduje w niesswoim łóżku

      • T
        Tony Porter
        |

        Jezzuuu! Jezzzuuu! Mogłabyś się zająć bukmacherką i przyjmować zakłady czyje to będzie łóżko:) He, he, Gabrysi? Tak mieszasz… znaczy się… tak finezyjnie budujesz intrygę:), że nie mam pojęcia, który z mężczyzn okaże się tym właściwym dla Lidki. Bo mam nadzieję, że któryś się okaże i Liduchna wreszcie zazna miłości, namiętnego seksu i poczucia bezpieczeństwa. Tak nam dopomóżcie wszelkie siły przyrody tej majowej nocy:)

      • J.Gibson
        |

        Oj, obawiam się, że żadne siły tutaj już nie dopomogą, bo los Lidki jest przesądzony i tylko czeka na akceptacje oraz korektę. Ale jak ktoś liczy na sex niczym z pornola to muszę uprzedzić: NIE KUPUJ ROZDZIAŁU 8! To nie jest rozdział w stylu głębokie gardło, czy też rżnięcie w tartaku 2. A juz napewno nie w kategorii bdsm i innych klockow na klacie😷😷😱😱😵 . Lubię zaskakiwać, ale nie złotym deszczem😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂
        Będzie…. Khmmmmmm “w łóżku inaczej”. If you know what i mean😈😈😈😈

  5. N
    NinaA.
    | Odpowiedz

    Te rozdziały są jak lawina! Akcja za akcją, ciągle coś się dzieje. Wyłapałam jeszcze kilka niedociągnięć przy czwartym czytaniu. Wcześniej nie dałam rady ich dojrzeć. Wciągnęłam się w Lidkę. Czuję niedosyt “co dalej?” i nie zwróciłam uwagi na kilka przecinków. Do szyku zdania już się przyzwyczaiłam ;). Widzę, jak się rozwijasz i to jest świetne. W porównaniu do Rany Julek! to Ale klapa! językowo i stylistycznie jest jak niebo i ziemia.

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      No tak. Rany Julek! była bardziej eksperymentalne niż myślałam. Ale jak widzisz od Julka do Klapsy przeszłam przeszkolenie. Nadal nie wiem wszystkiego, nadal się uczę, ale cieszę się, że widać poprawę.

Napisz nam też coś :-)