Ale Klapa! – sceny wycięte i co z tą Jadzią

with 6 komentarzy

Ale klapa! - sceny wycięte

pół żartem, pół serio

Co tam moi gruszkowicze?

Nastroje nieco osłabły i zimą i przez wycofanie Klapsy ze sprzedaży regularnej, lecz mam coś dla was na osłodę.

Fragmenty z Ale klapa! wycięte. Sceny, które w jakimś stopniu mi się spodobały, więc nie miałam serca ich wyrzucać w niebyt śmietnika. A może niektóre z nich powinny trafić do treści Ale klapa! z powrotem?

Jestem ciekawa co o nich myślicie.

Zanim je jednak przeczytacie, czuję, że powinnam się WAM wytłumaczyć. Kto czytał moje komentarze (które mogłam pisać z komórki) ten wie, że po prostu mojego laptopa dopadło schorzenie zwane Potopem Trzylatka i tutaj nawet Sienkiewicz by wymiękł. Nie mogłam dla was nic przygotować ani wrzucić na motyle. Na szczęście Mikołaj o mnie pamietał, głównie dlatego, że byłam bardzo, oj bardzo, niegrzeczą dziewczynką i dlatego przyniósł mi sprzęt nowy. Laptopicę, która rzuca fochy i której PMS jakoś nie zgrywa się z moim, więc ciężko nam nawiązać współpracę. W miedzyczasie nawiązałam jednak inną współpracę. Taki zalążek współpracy. Rozpoczęłam negocjacje z wydawnictwem i to przez nie jestem zmuszona chwilowo ograniczyć Wam dostęp do komedii Ale klapa!. Poszukuje teraz recenzentek i patronów medialnych - jeśli coś ktoś, to wiecie gdzie mnie szukać 😉

Nie martwcie się, bo okazji do przeczytania zabawnych perypetii Lidki wam nie zabraknie. Jednak będą to okazje tylko dla newsletterowiczów albo moich facebookowych fanów. Konkursy, tajne linki i wiele innych, dlatego warto polubić mnie na FB, czyli TU kliknij do FB Jadzi

Jaga G.

 

PS.

Sarnina już się dopieszcza, a Rany Julek!2 drepcze nóżkami i oczekuje publikacji. Została mi tylko okładka, korekta i wio na Motyle 😉 Tak że tego... Jestem nadal z Wami 😉 Ba! Ja tęskniłam za Wami.

 


Ale klapa!

Jadzia Gibson

Sceny wycięte.

.lecz w tej samej chwili przyszła mu do głowy inna myśl. – A może chciałybyście pojechać ze mną do Karpacza? – zapytał tchnięty ekscytacją.

Do Karpacza?

Na narty, deskę, poznać okolicę, spotkać Natalię. Przydałby się nam odpoczynek.

Zaskoczył Lidkę tą propozycją. Zaskoczył swoją otwartością jeśli chodzi o rodzinę. Jego obraz jako sprawcy Lidkowych nieszczęść blakł. A w Lidkę wstępował wyrzuty sumienia za oskarżanie go porwanie.

Nie umiem w deskę i nie umiem w narty, Oli, a nóg nie zamierzam połamać na dwa tygodnie przed turniejem.

Masz rację, ale w Karpaczu jest wiele innych atrakcji, jeśli nie stoki to...

No i Natalia. – weszła mu w słowo, tonacją zdradzała zdenerwowanie.

Nie mam nic przeciwko, byście się poznały – odpowiedział ze szczerym uśmiechem.

Tylko od Aleny będę cię trzymał z daleka – pomyślał. Jak tylko jego żona skumplowała się z Aleną, musiał przechrzcić ją sądownie na byłą.

Ale Natalia może mieć coś przeciwko.

Natalia miała trzy lata jak rozstałem się z Aleną. Myślę, że już dawno wyzbyła się złudzeń co do mnie i matki.

No dobrze. To ja.

Co ty?

– Ja nie chcę. – Oliwier spojrzał na Lidkę pytająco, więc kontynuowała. – Boję się poznać twoją córkę, bo to by znaczyło, że my... Że my znaczymy dla siebie coś więcej.

* * *

Do tego też dojdziemy – szepnął prosto w jej ucho muskając je ustami. Odsunął się nieznacznie, tylko po to, by patrzeć jej w oczy. – Lidka, po powrocie ze Stanów rozpoczynam nowy projekt przejęcia. Tym razem w Wiedniu. Muszę też doglądać biura w Pradze, a co za tym idzie, nie będę tu zbyt częstym gościem.

Czemu mi to mówisz?

Żebyś wiedziała na czym stoisz, kochanie.

To znaczy?

Jeśli będziesz chciała kontynuować... –zamilkł wpatrzony w jej oczy. Przestali się kołysać w rytm muzyki. – Lidka, ja po postu będę miał mniej czasu dla was.

Dla was? – pomyślała. – Czyżby mówił o mnie i Gabrysi? Czy...? O matko! Czy on sugeruje związek?

A chciałbyś mieć więcej czasu z nami?

O czym myślisz? – zapytał chytrze, by nie odpowiedzieć bezpośrednio na jej pytanie.

O przyszłości.

To dobrze. Takiej z tajemnicami, czy bez?

Jeszcze nie wiem.

Oliwier posmutniał, ale nie dlatego, że Lidka miała tajemnicę, lecz dlatego, że nie ufała mu na tyle, by o niej powiedzieć.

Czego nie chcesz mi powiedzieć, kochanie? – Objął jej głowę. Głaszcząc kciukami policzki, zakotwiczał palce za uszy, na kark, a potem zanurzył je w aksamicie loków.

* * *

Ku zaskoczeniu Romana, Lidka usiadła na podłokietniku fotela, na którym siedział Oliwier. On z kolei, od razu położył dłoń na udzie dziewczyny. Gestu nie spodziewała się nawet Lidka we własnej osobie. Oliwier, coraz pewniej zaznaczał jej przynależność. Nie robił tego nachalnie. O nie! Lubił po postu utrzymywać kontakt dotykowy ze swoją słodką gruszką.

* * *

Opowiedziała Romanowi o Truszkowskim, o dziwnym zachowaniu Smakoszowej i podejrzeniach co do jej autentyczności. Od razu poczuła lekkość. Roman słuchał z uwagą.

Już wcześniej mówiłaś, że to wygląda podejrzanie. Teraz nie mam wątpliwości. Lidka, jeśli Truszkowski jest znajomym Oliwiera, a wąsata pracuje niedaleko od waszego mieszkania to... – zamilkł. Nie wierzył własnym słowom.

Podejrzewasz Oliwiera, tak jak ja?

Rozmowa z Romanem wcale jej nie uspokoiła.

* * *

Złotobrązowy kolor zdradzał, że była idealna, taka jaką lubił. Słodkim zapachem kusiła Oliwiera od rana. Słodkim, a jednocześnie lekko kwiatowym. Zerkał na nią co chwilę, odrywając oczy od zestawień i wykresów bijących kolorami z ekranu laptopa. Nie mógł się powstrzymać. Dalsza walka ze sobą nie miała sensu. Sięgnął po owoc i przysunął do nosa. Głęboki wdech pozwolił aromatowi zagościć w płucach. Stamtąd, powędrował wraz z krwią do mózgu. No i się zaczęło! Endorfiny zawrzały. Opadł na oparcie skórzanego fotela, a zamknięte powieki stanowiły ekran, na którym istota szara wyświetlała wspomnienia. Uśmiechnął się do nich, po czym spojrzał na dorodną gruszkę, którą trzymał w dłoni z namaszczeniem troski. Taka delikatna, że strach mocniej zacisnąć palce – pomyślał. Mimo to nacisnął kciukiem na skórkę i zsunął jej kawałek. Soczysta – zauważył. Lepka kropla spłynęła po nadgarstku i wsiąkła w mankiet koszuli. Odsłonięty miąższ przywoływał Oliwiera. Zapach stał się zbyt intensywny, by mógł sobie odmówić rozkoszy. Ślinianki wypracowały 100% dziennej normy w te kilka sekund od momentu pęknięcia skórki. Wessał się w miejsce, z którego owoc sączył soki. Mało! – pomyślał, ukazując białe zęby w rozwarciu ust. Wgryzł się w gruszkę jak lew w antylopę. Od teraz jest jego, tylko jego!

Oliwier? – spytała głowa Lidki unosząca się w szczelinie uchylonych drzwi biura. – To tylko gruszka, a minę masz jak byś milion dolarów gryzł.

Nie tylko gruszka, to aż klapsa! – pouczył dziewczynę. Podszedł bliżej i pocałował usta, o których myślał chwilę wcześniej. Podzielił się z Lidką smakiem, pozwolił jej wargom nasiąkać aromatem, a potem... Potem czar prysł.
– Przestań ćpać fruktozę! – zwróciła mu uwagę stanowczo i trzasnęła drzwiami za sobą. Jej obuwie nie robiło hałasu na parkiecie, słyszał, że nie odchodzi. Klamka drgnęła i znów ujrzał lewitującą głowę z lekko nabrzmiałymi ustami, pamiątką krótkiego pocałunku.
– Pozwól że ja się tym zajmę – szepnęła z lekką chrypką. Był tak bardzo skupiony na języku oblizującym wargi pociągnięte brzoskwiniowym różem, że nie zauważył dłoni, która wykradła mu owoc z ręki.


Byłabym zapomniała!

Uzupełniłam pierwszy rozdział Ale klapa!, tu, na Motylewnosie. Caluśki dla was do poczytania.

A komu zachce się więcej, albo wszystko, to zapraszam na FB, gdzie będę informować o wszelakich możliwościach.

Miłego dnia

Jadzia

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Jakaż miła niespodzianka! I jakże miło ujrzeć okładkę “Klapy” na stronie głównej. Trzymam kciuki za rozmowy na tematy wydawnicze. Mimo znajomości historii Lidki i postanowienia niekupowania więcej książek, “Klapę” zakupię na pewno 🙂 I będę się chwalić, że “znam” Autorkę 🙂 Scenka z gruszką piękna – soczysta literacko. Spotkanie Lidki z Aleną mogłoby być ciekawe – wprawdzie Lidka młodsza, ale doświadczona życiowo, więc mogłyby się z Aleną dogadać. Bardzo dobrze, że scen nie unicestwiłaś, a czy powinny znaleźć się w opowieści? Mnie niczego w “Klapie” nie brakuje, ale gdybyś uznała, że nie zaszkodzi dodać te kilka akcentów, i jak Cię znam, to wkomponowałabyś je idealnie, to witam je z otwartymi ramionami 🙂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Też stęskniłam się za klapsą. I dlatego nie oddam praw do niej od tak sobie, dla kaprysu.

  2. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    I bardzo dobrze! Byłabyś głupia, gdybyś oddała! Lidka i Oliwier zdecydowanie się na to nie godzą! Niektóre wydawnictwa żerują na pragnieniu wydania książki i robią autorów w bambuko – nie daj się!

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Czytam z lupą każdy paragraf

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Lidka i Oliwier to jeszcze pikuś, ale pomyśl, co zdolna zrobić Gienia przy użyciu Amora 🙂

  4. K
    Kasia
    | Odpowiedz

    że Jadzia pierdzieli, to wszyscy wiedzą. Ale, że Zygmunta z sąsiadem zdradza, to już nie. Nażre się taka pączków i potem energia jej uszami wychodzi, sprośne myśli do głowy przychodzą. Na rurze tańczyć się jej zachcewa. Rany Julek, kto to widział?!

Napisz nam też coś :-)