Amen (I)

with 10 komentarzy

Amen tajemncze zniknięcie dziewczyny, jej miłość do księdza i tajemnica do rozwikłania.Zaistniałam w tym właśnie momencie i choć nie wiem skąd się wzięłam i w jakim celu, to pojawiłam się. Nie czuję nic fizycznego, wyłącznie zmysły. Wiem, że powinnam coś pamiętać i tkwi we mnie ta pamięć, wspomnienia, ale nie umiem ich odnaleźć. Wiem też, że jestem w kościele. Tego jestem pewna. Nie wiem natomiast, dlaczego.
Jest ciemno i pusto, pachnie kwiatami i kadzidłem. Ławki przystrojono kwiatami, ołtarz również.

Podpływam do centralnie umieszczonej... trumny. Przed ołtarzem stoi trumna, na niej ułożono kwiaty, a w środku...

Muszę się stąd oddalić, wynieść z tego miejsca i od tego ciała. Coś mnie przyciąga, a zarazem odpycha od niego. Nie wiem co to jest, ale panika narasta.
Boję się.
Chcę stąd wyjść!

Jak mam wyjść, skoro nie czuję dłoni? Mogę się poruszać, ale...
Może przeniknę przez drzwi, skoro nie mam ciała. Zbliżam się do nich i natrafiam na barierę. Dalej nie potrafię. Błądzę po pomieszczeniu i szukam miejsca, przez które mogłabym przeniknąć. Wszędzie kokon, szczelna bariera nie pozwalająca mi stąd uciec. To niedobrze, nie podoba mi się to ograniczenie.
Poczekam...

Poranek przywrócił mnie do świadomości biciem dzwonów. Bim bam, głośne i natarczywe. Głęboki tembr wydobywany z metalu wprawił mnie w ekscytację. Dźwięk rozedrgał moją jaźń.
Ludzie. Ubrani na czarno, smutni i spokojni wchodzą przez ogromne wrota.
Teraz mogę uciec! Przecisnę się między nimi i pomknę gdzieś.
Gdzie? Nie wiem. Byleby nie być tutaj.
Frunę ku światłu w otwartych drzwiach i znów zderzam się z barierą.
Ani centymetra dalej, mury mnie zatrzymują i więżą.
Nie dobrze...

Oglądam ludzi i czuję się dziwnie. Jakbym ich znała, poznawała nawet. Nie potrafię sobie przypomnieć. Twarz kobiety. Ona płacze, starszy mężczyzna przytula ją ramieniem, pociesza. On sam płacze również.

Jestem na czyimś pogrzebie.

Ludzie milkną, mówi ksiądz. Mówi o dobrej dziewczynie, pogodnej, lubianej, kochanej. Zakończyła swój żywot przedwcześnie, umarła tragicznie z rąk mordercy. Kobieta i mężczyzna w pierwszej ławce płaczą głośno. Żal mi ich. Ich najbardziej. Inni ludzie są poważni, niektórzy wycierają nosy w w chusteczki, lub w nie smarkają.

Przyglądam się chłopakowi. Lubię go, choć nie wiem kim jest. Taki pogodny z twarzy, mimo łez. Gdybym potrafiła, to bym go pogłaskała po niej, dotknęła jego policzka, pocieszyła. Tak bardzo chcę go przytulić i pocałować w mokry od łez policzek. Chce go dotknąć!

Chłopak mruga gwałtownie i unosi dłoń do twarzy. Rozgląda się niespokojnie i pociera policzek.

- Ada? - szepce.

Ada? Czy on mówi do mnie, nazywając tym imieniem?

Zaglądam ludziom w oczy i widzę reakcje ich źrenic, gdy zbliżam się ku nim, gdy chcę ich dotknąć. Inny chłopak, przy którym zatrzymałam się na dłużej mruga nerwowo oczami, porusza ramionami, jakby go coś w plecach uciskało.
Ładny jest, męski.

Ludzie wstają. Kobieta i mężczyzna z pierwszej ławki zawodzą głośno. Kobieta słania się prawie z rozpaczy.
Czterech mężczyzn podchodzi do trumny i unosi ją, z powagą zastygłą na obliczach. Unoszą trumnę i coś mnie do niej ciągnie, ale ja nie chcę! Nie podążę za nią! Nawet, gdybym dzięki temu miała się wydostać z tego miejsca. Nie chcę!

Uwagę moją przykuwa mężczyzna. Stoi w cieniu i przygląda się płaczącym.
Ten wyraz oczu... Przymknięte i skupione podążają za trumną. Satysfakcja w spojrzeniu, które przenosi na chłopaka...

Błysk obrazu. Ja i ten chłopak. Jemy lody, obok nas roześmiana kobieta. Ta sama, która teraz rozpacza...

Ten chłopak to mój brat, a ona... matka!

Mężczyzna stojący w cieniu przenosi spojrzenie na mojego brata i zaciska wargi, mruży oczy, a w tych czai się zło.

Już wiem po co tu jestem! Jestem dziewczyną z trumny.
I nie mogę stąd odejść.
Nie teraz!

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Kajjka
    | Odpowiedz

    Mika, “ołtaż” popraw na “ołtarz”, koniec pierwszego akapitu. Łykam wszystko co piszesz. To też łyknęłam i się zaciekawiłam… Zrzędzić nie będę, czekam co dalej… Amen 😀

  2. GreatLover
    | Odpowiedz

    Po pierwsze – pisz dla siebie, nie dla innych, wtedy teksty będą najlepsze.

    Po drugie – nie staraj się złapać zbyt wielu srok za ogon ;]

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Po trzecie – nie słuchaj rad? 😉

      • laid back
        |

        Jak Cię to odpręża…
        Wolałabym jebadełko dla uspokojenia paluszków,ale trudno.

  3. Aprecjator
    | Odpowiedz

    Twój blog, Twoje królestwo. Pisz rzadziej. Ciągłe sprawdzanie czy nie pojawiła się nowa perełka zabiera mi za dużo czasu. A ja muszę pracować 🙂

  4. Asia
    | Odpowiedz

    Czekaj, czekaj… Ale, że ja? Ze to przeze mnie tak dalej pisałaś..? Łooooo 😛
    Za Amen zabiorę się pod wieczór 🙂

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Dzięki Tobie 😀

      • Asia
        |

        To teraz mnie zjedzą za opóźnienia, nie Ciebie 😀 A myślałam, że miałaś to zaplanowane 😛

  5. Aga
    | Odpowiedz

    Już nie ważne ja często wstawiasz, ważne co wstawiasz, a że spod Twoich palców wychodzą perełki to nic tylko co godzinkę sprawdzać (tak jak w moim przypadku).

    Opowiadanie zapowiada się bardzo ciekawie, wiec częstotliwość moich odwiedzin się zwiększy 😉

Napisz nam też coś :-)