Baraka 39:35 (VII)

with 6 komentarzy

Baraka opowiadanie erotyczne o miłości i podróży pomiędzy światami. Erotyka i tajemnica.Miałam dać jutro, ale jestem narwana i mimo błędów, których teraz nie widzę, wrzucam.
Błędy poprawię jutro po śniadaniu :-).
Miłego wieczonocoru!
Miałem się zobaczyć z siostrą, której nie widziałem od tylu lat.

Ostanie wspomnienie, to ona tłumacząca rodzicom swoje szczęście i oni zrozpaczeni tym, że więcej jej nie zobaczą.
To wspomnienie boleśnie zaciskało mi się na żołądku i podchodziło żółcią do gardła.
Jak teraz wygląda? Ile ma lat? Czy jest dużo starsza ode mnie? A może młodsza, bo przecież czas płynie tutaj inaczej?
I znów pytania rozsadzały mi czaszkę. Nabrałem powietrze w płuca i wstrzymałem na chwilę oddech, a po chwili wypuściłem je najwolniej, jak potrafiłem.
Szedłem obok Zuri, obserwowała mnie, ale nie mówiła nic. Dała mi czas na myślenie.
Z resztą, nie była gadatliwą kobietą, bo po co?

To nieprzydatne…

Mieszkańcy w wiosce rzucali nam uśmiechnięte spojrzenia. Nic krępującego, wyrozumiałe i ciepłe  oczy rejestrowały mój nowy talizman na szyi.

- Zaczekaj w chacie. – Zuri zatrzymała mnie, splatając swoje palce z moimi.
Wszedłem do środka, usiadłem naprzeciw wejścia i czekałem w napięciu..
Mijały minuty, tutejsze minuty.
Wejście przysłonił cień i na czworaka do środka weszła Tośka.
Siedziałem oniemiały. Nie zmieniła się ani na jotę. Ta sama gówniara, ale jakże inna.
Krótkie strączki na głowie zdradzały niezbyt długi pobyt w wiosce. Były niewiele dłuższe niż ostatnio, gdy ją widziałem w kuchni rodzinnego domu. Natomiast oczy zmieniły się, były inne, dużo spokojniejsze. Nie zostało nic z dawnego, szalonego spojrzenia.
- Jak długo tutaj jesteś? – Patrzyłem w oczy równie zaskoczonej moim widokiem dziewczyny.
- Patrząc na ciebie to kilkanaście lat!- Jej głos był nienaturalnie wysoki z targających nią najwyraźniej emocji. – Tutejszym czasem mierzony rok i trochę.
Milczeliśmy, patrząc na siebie i konfrontując rzeczywistość z wyobrażeniami. Ja patrzyłem na swoją starszą siostrę, która mogła uchodzić za moją córkę i ona nie potrafiąca uwierzyć, że jestem jej młodszym braciszkiem. Tym smarkiem, którego uspokajała w nocy, gdy przez ścianę budził ją mój krzyk wywołany koszmarem. Miało to miejsce zazwyczaj po jakimś strasznym , jak na moje lata filmie. Często oglądałem z nią horrory, pod nieobecność rodziców.
Lubowała się w horrorach.
- Marcin – wyszeptała, a z oczu zaczęły jej płynąć łzy.
Wyglądało, jakby ktoś kran odkręcił. Siedziała, a z oczu płynęły dwa strumyczki, rozmazujące staranny makijaż składający się z dzikich wzorów ciągnący się od czoła, przez policzki aż do piersi.
Była piękna i dopiero teraz potrafiłem to ocenić jako mężczyzna. Naprawdę była piękną kobietą.
- Tośka. – Wyciągnąłem do niej ręce, a ona niezgrabnie podeszła do mnie na czworaka i wtuliła się, jak dziecko.
- Tosia. – Objąłem ją mocniej.
Za mocno, ale coś mnie dusiło w gardle, a w oczach zapiekło.
- Tyle lat. – Tuliłem stracony osobno czas.
- Dla mnie nie tak wiele tutaj. – Uniosła zapłakaną twarz, patrząc mi w oczy.
- Dla nas bardzo dużo. – Patrzyłem smutno w jej oczy. – Za dużo.
- Rodzice… - Spuściła głowę. – Jak się mają?
Co jej miałem powiedzieć? Że cierpieli po stracie córki? Że matka prawie oszalała szukając jej między wymiarami? Czy to, że po jej zniknięciu sikałem ze strachu i niezrozumienia w pościel aż do dwunastego roku życia? Miałem mieć do niej pretensje, że uciekła w poszukiwaniu szczęścia i znalazła je, a przy okazji rozpieprzyła życie trzem osobom?!
- Tęsknią – odpowiedziałem tylko.
- Ja tam nie wrócę. – Odsunęła się, czekając na moją reakcję.
- Wiem. – Spuściłem głowę zły na siebie, że tak dobrze ją rozumiem. –Najbardziej na świecie chciałbym ich sprowadzić tutaj.
- Mamę można, ale taty… - urwała, głos jej się załamał.
Ukryła twarz w dłoniach, a gdy je opuściła na twarzy miała jedną wielką plamę rozmazanego makijażu.
- Chodźmy nad rzekę – zaproponowałem.
Strumień stał się dla mnie w tym krótkim okresie pobytu tutaj, miejscem oczyszczającym ciało i umysł.
Może również duszę.
Nic nie powiedziała, może nie była w stanie.
Szliśmy przez wioskę, oboje ze spuszczonymi głowami. Smutni i szczęśliwi jednocześnie. Zbyt wiele uczuć, by je pomieścić w dwu ciałach.
Tosia klęczała w wodzie i nabierała całe jej garści ochlapując gwałtownymi ruchami twarz.
Nie wiem, czy płakała nadal. Możliwe, musiałem wyzwolić w jej głowie wiele wspomnień. Jak się można poczuć wiedząc, że kawał życia bliskiej ci osoby umknął niezauważalnie? Wiem na pewno, jak się człowiek czuje, gdy bliska ci osoba znika, pozostawiając po sobie wyrwę wielkości krateru i głód jej obecności, a w bonusie tony dobrych wspomnień. Miałem ochotę na nią krzyczeć, wytargać z siebie te emocje. Zarzygać ją nimi i zadać tym ból, równy mojemu przez lata doświadczanemu, ale…
Patrząc na tą drobną dziewczynę chlustającą sobie w twarz wodą nie potrafiłem się na nią w tej chwili złościć.
- Tośka! – Krzyknąłem, by przekrzyczeć hausty wody oblewające jej twarz. – Daj już spokój, bo siniaki sobie zrobisz!
Zamarła, a po chwili usiadła na kamieniach przodem do mnie.
- Dlaczego nie można mieć wszystkiego, co potrzebne do szczęścia?! – Wydarła się. – Czemu zawsze trzeba wybierać i z czegoś zrezygnować?! – Darła się z twarzą skierowaną ku niebu.
Komu zadawała to pytanie? Bogu?
A właściwie, czemu trzeba wybierać?
- Czy ktoś próbował tu sprowadzić kogoś spoza naszej linii? – Zadałem cisnące mi się do głowy pytanie. – Kogoś spoza naszej nawiedzonej linii?
- Nie – stwierdziła zdziwiona. – Chcesz spróbować ściągnąć tu tatę?! – Zerwała się na równe nogi.
Kolorowa od farb na jej ciele woda spływała z brzucha na uda i odpływała wraz rzeką.
- To może go zabić, zgubić gdzieś po drodze. – Rozrzuciła ramiona na boki, twarz zastygła w wyrazie cierpienia. – Myślisz, że o tym nie myślałam?! Jakieś miliony razy!!!
- Wyluzuj smarkulo. – Puściłem do niej oczko. – Chyba wiem, jak to sprawdzić.
Zerwałem się z miejsca i goniony jej okrzykami, pognałem do wioski. Nie mogłem jej nic wyjaśnić. Zrodził się w głowie gorący pomysł i musiałem go zrealizować. Jeśli się uda…
 - Zuri! – Wpadłem do jej chaty, jak huragan.
Siedziała na posłaniu i namaszczała się jakąś miksturą, która nabłyszczała jej skórę. Momentalnie wróciły sceny nocy. Jej gorące usta i ciało obejmujące moje, biorące w posiadanie.
Otrząsnąłem się.
- Zuri – wydyszałem. – Muszę przejść na tamtą stronę!
- Dobrze. – Uśmiechnęła się uwodzicielsko, wcierając olejek we wnętrze ud i wyżej, w cipkę. – Tylko wróć szybko. Szybko dla ciebie. Pragnienie czuję. – Oblizała usta.
Wyparowałem z jej domu tak samo szybko, jak wszedłem. Patrząc na jej piękną skórę, widziałem wcześniejszą noc i niczego tak nie pragnąłem w tej chwili, jak zatopić się w jej wnętrzu i zapomnieć o targających mną emocjach.
Zastąpić je innymi.
Zatrzymałem się na środku wioski, na tutejszym dziedzińcu.
Jak sprawdzić skuteczność swojego pomysłu?!
Wiem!
Przebiegało obok mnie rozbrykane koźlątko. Tyłek mu podskakiwał, nogi chaotycznie pląsały.
Takie koźlo dziecięce ADHD.
Złapałem je w objęcia i zapragnąłem…
Przywołałem wspomnienie maminej szarlotki i zapach kawy w domu. Pomyślałem o mamie w wałkach na włosach i o tacie w kapciach i szlafroku z rozespaną fryzurą i… zatęskniłem.
Ciepłe futro wierzgającego zwierzaka i chłód, który mnie otoczył.
Stałem w kuchni rodziców. Zegar na piekarniku przede mną wskazywał drugą w nocy, sądząc po ciemnościach za oknami.
- Mamo! – Krzyknąłem, przyciskając wyrywające się koźlątko do piersi. – Mamooo!!!

Zapisz

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. samanthaJONES
    | Odpowiedz

    Naprawdę niesamowita seria. Pierwsze części czytałam na pokątnych i gdy dowiedziałam się, że są kolejne po prostu musiałam je znaleźć i przeczytać. Świetnie napisane, działa na zmysły i pięści je każdym słowem. Uwielbiam czytać twoje teksty. Czekam na dalszy ciąg tej opowieści.

  2. Anonymous
    | Odpowiedz

    Za..je..fA..inne!!!

  3. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Dziękuję, kolejna część się pisze. Postaram się wrzucić dzisiaj wieczorem.

  4. Karel Godla
    | Odpowiedz

    A co to? Piekarnia?

  5. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Ja jak piec przecie!
    Dwa następne pomysły mi łepetynę bombardują ;-).
    Całkowicie ziemskie.

  6. Karel Godla
    | Odpowiedz

    Pogratulować kreatywności.

Napisz nam też coś :-)