Baw mnie (I)

with 15 komentarzy

Witajcie w piąteczek 🙂 Czas zacząć coś nowego, obyczajowego i oczywiście z humorem 🙂 Tak właściwie, to pomysł mi się przyśnił. Więcej o tym opowiem na INSTASTORY 🙂 Zapraszam!

I ważna sprawa!

Pamiętajcie, że uwielbiamy Wasze komentarze 🙂 Piszcie, komentujcie, rozmawiajmy 🙂 Bardzo mi Was brakowało, taka przerwa 🙂


Rozdział 1

Przyglądał się dziewczynie, która wiła się u jego stóp. Od dawna już takie wygibasy nie robiły na nim wrażenia. Ot ładne, zadbane ciało, wyzywający ubiór i umiejętności w seksualnej obsłudze jego podbrzusza. Pozwolił jej działać, zaspokoić go i z uśmiechem pełnym satysfakcji z dobrze wykonanego zadania opuścić salon.

Nie uprawiał

seksu w swojej sypialni. To było wyłącznie jego miejsce. Nie chciał, by ktokolwiek inny zostawił swoje płyny w jego łóżku. Łóżko było zbyt osobiste. Było jego oazą.

Dziewczyna wyszła z pokoju, w progu rzucając mu jeszcze powłóczyste spojrzenie. Należność ureguluje ochrona, jak również sprawdzi telefon dziewczyny na wypadek, gdyby ta chciała uwiecznić cokolwiek z tej „randki”. Uwiecznić, później sprzedać tabloidom.

Bycie celebrytą ciążyło mu od dłuższego czasu. Tęsknił za czasami sprzed momentu, gdy to dostrzeżono jego talent pisarski. Seria o pani detektyw doczekała się ekranizacji. Wytwórnia filmowa wykupiła prawa do książek napisanych i tych, które dopiero wyjdą spod jego palców. Tak właściwie to był ustawiony do końca życia tym bardziej, że już wcześniej należał do zamożnych tego świata.

Ktoś kiedyś powiedział mu, że jest skazany na sukces. Czego dotknie, to zamienia się w złoto. Cóż, może to i racja. Co z tego, skoro złoto nie przynosi spełnienia. Nawet w tak umiejętnych ustach, jak te, które przełknęły przed chwilą jego nasienie.

Westchnął, wcisnął półtwardego penisa w spodnie, wstał. Klapiąc gołymi stopami na marmurze podłogi poczłapał do kuchni. Z kubkiem kawy przeniósł się do gabinetu, tam odpalił komputer i zamyślił się, spoglądając przez okno.

Pół godziny później doszedł do wniosku, że aby ruszyć z akcją, napisać cokolwiek do nowej części powieści, musi wyjść z apartamentu. Iść między ludzi, poobserwować ich i wymyślić bohaterów. Zawsze tak robił i uwielbiał to. Podglądać obcych, próbować wejść w ich głowy, odgadywać myśli i nastroje.

Do plecaka zapakował laptop, narzucił skórzaną kurtkę. Mijając ochroniarza rzucił krótkie:

- Jadę sam. - Z wieszaka zdjął kluczyki, machnął do Grubego.

- Dobra – huknął Gruby. Tubalny głos poniósł się po korytarzu.

Zjeżdżając windą do garażu planował. Najpierw posiedzi w Starbucksie. Potrzebował szkicu dla bohaterów, pokroju klientów takiego właśnie miejsca. Młodzi, bardziej majętni, wyluzowani, barwni. Później przeniesie się do Subwaya, albo Mc’Donaldsa. Będzie pił kawę, podsłuchiwał rozmowy, przyglądał się dyskretnie.

W centrum handlowym zmienił zdanie. Kupił sieciową kanapkę i jedząc ją bez zapału przyglądał się klientom. Szukał kogoś, kto byłby godzien poświęcenia mu godzin pracy. Nikt nie przyciągnął uwagi czymś, co warte byłoby opisania. Mało plastyczni, niemrawi ludzie i nieobiecujące zachowania.

Zostawił nadgryzioną, czy raczej uskubaną kanapkę, postanawiając zmienić lokum.

W Starbucksie zajął miejsce w rogu sali. Miał widok na klientów przy ladzie, na wejście i obsługę kawiarni.

Intrygę powieści, rozwój akcji i postaci miał rozplanowane bardzo dokładnie. Sowicie opłacone dojście do tajnych akt policyjnych ułatwiało mu pracę. Znajomości pomogły dodatkowo i tylko pozostało znaleźć „obsadę” fabuły. Musiał zobaczyć swoich bohaterów, wyobrazić sobie ich w obserwowanych klientach kawiarni. To był najdłuższy etap, czasami rodzący się w prawdziwych bólach.

Przyglądał się mężczyźnie niewiele starszemu od niego samego. Był koło trzydziestki. Wysoki, elegancko ubrany, nadmiernie zadbany. Zamówił kawę, usiadł przy pobliskim stoliku. Ledwie usiadł, wstał i skierował się do kawiarnianej toalety. Gdy mijał jego stolik, do nozdrzy Tomasza dotarł słodki zapach perfum. Nie zaskoczyło go, gdy mężczyzna wszedł do ubikacji, a za nim młody chłopak. Uwagę Tomka zwróciło nerwowe spojrzenie, którym ten omiótł salę, w szczególności bufet. Na chwilę zatrzymał się w drzwiach, przepuszczając chłopaka. Wzrok Tomka i mężczyzny skrzyżował się na chwilę. Obaj wiedzieli, co będzie działo się w męskiej ubikacji. Ktoś odda płyn, drugi przyjmie go w siebie, lub na siebie.

Tomek stracił zainteresowanie. Ten człowiek nie nadawał się na bohatera jego powieści. Nie tej części, może kolejnej. Teraz szukał dalej.

Zatrzymał spojrzenie na jegomościu, który pomimo sporych gabarytów ciała wyglądał elegancko w świetnie skrojonym garniturze. Bransoleta opasłego złotego zegarka odznaczała się na tle głębokiej opalenizny nadgarstka. Mężczyzna rozmawiał przez telefon, pochylając się co jakiś czas do przodu, by maleńkimi porcjami nakładać sobie kawałki ciastka do ust. Robił to z gracją mimo, że opasły brzuch zmuszał go przy tym do szerokiego rozkroku.

Ten by się nadał. – Pomyślał Tomek. - I oto mam jednego z bohaterów. Notariusz, wokół którego rozegra się intryga. Przydałaby się teraz jego córka.

Przyglądał się młodym dziewczynom. Kelnerce, barmankom, klientkom na sali. Jedna z dziewczyn zauważyła jego wzrok. Uśmiechnęła się zachęcająco, mrugnęła okiem. Tomek skrzywił się w wymuszonym uśmiechu, ale nie zamierzał nawiązywać znajomości. Miał dosyć tych płytkich kontaktów. Głębokich na długość jego fiuta i trwałych przy pomocy stanu posiadania. Wolał już czysty układ z dziwkami. Płacił za usługę, po czym zapominał o sprawie.

Zamierzał już zrezygnować z obserwacji, dopić kawę i wyjść z lokalu, gdy w drzwiach stanęła dziewczyna. Szczupła, niska, drobna. Włosy związane w kitkę, spódniczka do kolan, biała bluzka i szary żakiet. Do tego buty na płaskim obcasie i szkaradne okulary na nosie.

Tomek nigdy nie rozumiał kobiet, które jak ta tutaj nie potrafią uwypuklić atutów fizycznych. Zamaskowane kształty, plus buro szare kolory ubrania zdeformowałyby każde ciało. Gdyby tak rozebrać ją i ubrać od nowa. To by było ciekawe doświadczenie. Przeobrażenie szarej myszki w łabędzia. Aż się uśmiechnął na myśl, że miałby to przeprowadzić osobiście.

Obserwował, jak dziewczyna zamawia kawę. Ona również obserwowała. Przeczesywała wzrokiem salę, na dłużej zawieszając wzrok na grubym jegomościu, Tomek przez chwilę podejrzewał, że są znajomymi, być może nawet rodziną. Mylił się jednak. Dziewczyna zajęła miejsce przy stoliku obok jegomościa, ale widać było, że nie znają się. Dyskretnie taksował ją wzrokiem. Była drobna, oszczędna w ruchach, siedziała wyprostowana, małymi łyczkami popijała kawę z tekturowego kubka.

Mężczyzna wstał, zamówił kolejną kawę. W tym czasie dziewczyna upuściła coś na ziemię, schyliła się, a następnie wstała i z kawą opuściła kawiarnię. Tomkowi mignął tatuaż wyłaniający się spod brzegu rękawa. Był to finezyjny wzór biegnący od nadgarstka ku dłoni, kończący się przy palcach. Tyle zdążył zauważyć, nim dziewczyna wstała, podwinięty rękaw opadł, zasłaniając tatuaż.

Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie reakcja jegomościa, który z filiżanką parującej kawy wrócił do swojego stolika. Dwie minuty później głośno oznajmił, że ktoś ukradł jego teczkę. Sapał przy tym, czerwienił się na przemian i bladł na twarzy. W końcu zażądał nagrań z monitoringu, w efekcie zniknął na zapleczu z kierownikiem zmiany.

Zaintrygowany wydarzeniami Tomasz dopił swoją kawę i postanowił pochodzić po centrum handlowym. Nie robił sobie nadziei na znalezienie dziewczyny. Pewnie już dawno opuściła obiekt. On tak waśnie by zrobił. Nie narażałby się na złapanie go z gorącym towarem w ręce.

Chętnie poznałby nieznajomą. Zdjął te ogromne okulary, rozpuścił włosy, wyjął ją z za dużej spódnicy i źle skrojonego żakietu. Pewnie pod spodem była ładna, kształtna i tylko maskowała się dla niepoznaki. Taki złodziejski kamuflaż.

Stracił zainteresowanie obserwacją. Zamknął laptop, zarzucił plecak na ramię i wyszedł z lokalu.

Wieczorem w domu długo siedział przed monitorem komputera. Nie udało mu się napisać ani słowa. Myśli zaprzątała mu tajemnicza szara myszka z kawiarni. Zamaskowana złodziejka, tak bardzo nie rzucająca się w oczy.

Bił się z myślami. Po raz kolejny walczył z poczuciem bezsensowności własnego życia. Miał wszystko, nie musiał już nic. Brak przymusu walki o dzień jutrzejszy, usystematyzowania i stałych obowiązków doprowadzał go cyklicznie do czarnych myśli, poczucia beznadziejności. Wciąż wracał obraz dziewczyny. Ona miała cel – ukraść i zrobić to tak, by nie zostać przyłapaną.

Tomek zapragnął spotkać ją ponownie. Postanowił wrócić do galerii dnia następnego. Nie przypuszczał, by dziewczyna szukała frajerów do okradnięcia w tej samej kawiarni. Być może zmieni wygląd, on by tak zrobił. Nadzieja w tym, że tatuaż był prawdziwy i to pomoże mu ją rozpoznać.

O północy wyłączył komputer i po szybkim prysznicu nagi wsunął się pod chłodną kołdrę. Leżał myśląc o dziewczynie i prosił wyższą świadomość, by skierowała go na nią. Nie rozumiał źródła tej prośby i przez chwilę podejrzewał siebie o to, że w ten sposób szuka celowości własnego istnienia.

Celem tym ma być znalezienie dziewczyny? Czemu nie. Cel dobry, jak każdy inny.

***

Dnia następnego na miejsce obserwacji wybrał zatłoczony Mc’Donalds. Nawet nie próbował sobie wmówić, że przyszedł tu po inspirację do książki. Szukał dziewczyny, chciał ją spotkać. Po co? Nie wiedział. Czuł wewnętrzny przymus i to jemu się poddał.

Siedział przy niewielkim stoliku z zestawem zimnych już pudełek z frytkami i innymi produktami, których w życiu by nie zjadł. Co chwilę ktoś go trącał przechodząc obok. Tomek znosił to cierpliwie. Zależało mu na dobrej widoczności. Z zewnętrznego stolika mógł obserwować większość przestrzeni między lokalami.

Szukał wzrokiem kobiet drobnych, niskich o podobnych gabarytach do dziewczyny z dnia poprzedniego. Nie sugerował się ubiorem, ani fryzurą. Wiedział, że dziewczyna zmieni jedno i drugie. On by tak zrobił, czy raczej bohaterowi swojej książki.

Minęła godzina, druga i kolejne. Tomek co jakiś czas domawiał szejka, sałatkę. Tak dla niepoznaki i usprawiedliwienia swojej obecności przez tak długi czas.

Po siedmiu godzinach zmęczony bezczynnością, bezproduktywnym wyglądaniem dziewczyny postanowił dać spokój tego dnia. Zebrał pudelka z nietkniętymi produktami, zsunął je do kosza, odłożył tacę.

I wtedy zobaczył dziwne zjawisko. Dziewczynę, ale zupełnie inną od tej, którą widział wczoraj. Ubrana w krótkie dżinsowe spodenki, nogi opinały jej czarne rajstopy z mnóstwem dziur. Krótka bluzka kończyła się tuż poniżej biustu i mógłby przysiąc, że widzi delikatne łuki dołu piersi wyzierające spod krawędzi koszulki. Twarz zdobił mocny makijaż. Czarne powieki, oczy okolone ciemnym kolorem i karminowe wargi. Włosy tworzyły coś, czego Tomek nie potrafił nazwać. Kolorowy kołtun włosów poplątanych ze sznurkami. Stopy miała obute w ciężkie skórzane oficerki, a pod nimi… deskorolkę! Dziewczyna jechała korytarzem, a z oddali zbliżało się dwóch ochroniarzy.

Tomek starał się dojrzeć tatuaż na przedramieniu, ale to zakryte było długą czarną rękawiczką. Obserwował dziewczynę i jej śmiałe poczynania. Odpychała się nogą, równocześnie nadmuchują ogromny balon z gumy do żucia. Była tak komiksowa i przerysowana, że idealnie pasowałaby na bohaterkę powieści Tomka. Rozwydrzoną córeczkę notariusza. Zapragnął, by była dziewczyną z dnia poprzedniego. Chciałby ją poznać. Taka barwna zmiana. To byłaby gratka!

Dziewczyna wyhamowała, zeskoczyła z deskorolki, ale źle wymierzyła. Uderzyła kantem deski w łydkę jednego z klientów Mc’Donaldsa. Ten krzyknął, zgiął się w pół sięgając ku obolałemu miejscu. I wtedy to zobaczył. Dziewczyna sięgnęła i błyskawicznym ruchem wyciągnęła portfel z kieszeni ofiary. Przepraszając obróciła się zamierzając pewnie uciec z miejsca kradzieży, ale poszkodowany był szybszy. Złapał ją za ramię unieruchamiając. Deska odjechała, ochroniarze byli coraz bliżej, sytuacja stała się niebezpieczna.

Tomek poczuł potrzebę działania. Bez chwili namysłu podszedł do barwnego motyla, jak nazwał ją w myślach, ze słowami:

- Siostra, czekam tu na ciebie od kilku godzin! - Kilka osób, w tym poszkodowany mężczyzna odwrócili głowy w jego kierunku. - Mówiłem ci, że w budynkach nie jeździ się na desce! Lubisz łamać zasady, co?

- Nie mniej, niż ty. - Dziewczyna zmrużyła oczy, przyglądała się poczynaniom Tomka.

- Daj tą deskę, bo zaraz zapłacimy mandat. - Schylając się po deskorolkę, niby przypadkiem sięgnął do niewielkiej torebki w kształcie worka, w której zniknął skradziony portfel. Upuścił go prostując się.

- To pana? - Wskazał czarny skórzany prostokąt.

- Tak! - krzyknął tamten. - O mój boże!

- Chodźmy już. - Wziął dziewczynę pod ramię, deskorolkę wsadził pod pachę, pociągnął ku mniej zatłoczonej części food courtu. - Przepraszamy! - Krzyknął w kierunku ochroniarzy. Ci kiwając głowami ze zdegustowanymi minami przystanęli, w końcu porzucili dziewczynę, jako cel interwencji.

Tomek spoglądał na drobną istotkę u swojego boku walcząc z pokusą zdjęcia jej rękawiczki, by sprawdzić obecność tatuażu. Nie wyglądała na przestraszoną, a nawet specjalnie przejętą.

- Mogę? - Nie wytrzymał, musiał sprawdzić czy to ta sama osoba.

- Ale co? - Ściągnęła brwi, ale w oczach czaiła się kpina.

Nie odpowiedział. Odłożył deskorolkę, sięgnął do jej ramienia i jednym ruchem ściągnął kawałek elastycznego materiału.

Poczuł wybuch radości pomieszanej z niedowierzaniem. Cóż za kameleon z niej! Co jeszcze kryła ta drobna osóbka.

- Fetyszysta z ciebie? - parsknęła, schylając się po deskorolkę. - Zatrzymaj, jeśli lubisz takie zabawy.

- Nie podziękujesz za ratunek? - Aż się zapowietrzył widząc, że odwraca się na pięcie, stawia stopę na deskorolce i odpychając się w dwóch ruchach odjeżdża od niego.

Gdy była już spory kawałek od niego uniosła dłoń z tatuażem, prostując środkowy palec. Nie miał wątpliwości, że adresatem gestu był on sam.

Zaśmiał się wiedząc, że wróci tu dnia następnego. Kiwając z niedowierzaniem głową sięgnął po telefon, ale nie wymacał go w kieszeni spodni. Formalnością tylko było sprawdzenie wewnętrznej kieszeni kurtki. Portfel zniknął również.

- Kurwa mać – szepnął z zachwytem.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    Julita
    | Odpowiedz

    Tego się nie spodziewał 😂

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    Niezłe

  3. D
    Dorota
    | Odpowiedz

    Super zapowiada się, fajne podziękowanie za uratowany tyłek 😂

  4. L
    Lena
    | Odpowiedz

    Witaj Moniko! Dobrze Cię znów czytać 😊

  5. B
    Basia Kraj
    | Odpowiedz

    Oj Mika Mika. Coś czuję, że tym opowiadaniem zaserwojesz nam całą serię przedziwnych wydarzeń z udziałem zmęczonego sławą pisarz i tajemniczej młodej złodziejki.
    PS. Cudownie znów muc czytać Twoje teksty.

  6. M
    MariTH
    | Odpowiedz

    Czegoś takiego tu chyba jeszcze nie było 😃 zapowiada się obiecujące

  7. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Bardzo mocny początek. 🙂 nie pozostaje nic innego niż czekać na kolejne części. 😀

    • A
      Aga
      | Odpowiedz

      Cudownie. Już uwielbiam dziewczynę 😂

  8. M
    Martirio
    | Odpowiedz

    Zapowiada się bardzo dobrze ale do poprawy są takie drobiazgi jak “tą deskę”.

  9. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Chciał emocji? Chciał. To ma emocje. Pamiętam kiedyś krążył taki żarcik:
    OSTRZEŻENIE:
    !UWAGA! oszustki! Nie wiem, czy też robicie zakupy w marketach, ale te
    informacje mogą się przydać. Chcę was ostrzec przed tym, co mi się
    przydarzyło. Padłem ofiarą przebiegłych oszustek. Zdarzyło mi się to w
    TESCO, ale mogło i gdzie indziej, komuś innemu. Oszustki działają
    następująco:
    Dwie ładne dziewczyny koło dwudziestki przychodzą
    do waszego samochodu kiedy ładujecie zakupy do bagażnika. Zaczynają myć
    szyby a piersi im dosłownie wyskakują z bluzek. Kto by nie popatrzył?
    Jak im podziękujecie i zaproponujecie pieniądze za wykonaną pracę,
    odmówią i poproszą, by lepiej podrzucić je do następnego TESCO. Jeżeli
    się zgodzicie, obie usiądą na tylnym siedzeniu i w trakcie jazdy
    zaczną się nawzajem pieścić. Następnie jedna z nich przechodzi na
    przednie siedzenie i zabierze się do robienia laski. W tym czasie druga
    kradnie wasz portfel.
    Mój portfel został właśnie tak skradziony w zeszły piątek,
    sobotę,dwa razy w poniedziałek i wczoraj też! Dzisiaj znowu jadę.

    😂😂🤣

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dobre ;-D

      • D
        Domi
        |

        Coś czuję, że się Tomek jeszcze nie raz da obrabować tej pani 😄

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Padłam 😁

  10. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Cwana bestyjka z tej dziewczyny😉 przy niej pan pisarz na pewno się nie będzie nudzić☺ czekam na więcej☺

  11. Monika Liga
    | Odpowiedz

    Dziękuję za komentarze 🙂

Napisz nam też coś :-)