fbpx

Baw mnie (X)

with 9 komentarzy

Powiem Wam, że by napisać ten rozdział zapuściłam się w tematykę żeglarstwa. To takie moje niespełnione marzenie. Mam patent żeglarski, ale to tak, jak z nieużywanym prawem jazdy. Zrobiłam patent w wieku kilkunastu lat, ale nie było mnie stać na żeglowanie. Może też determinacji zabrakło.

Teraz dowiaduję się o tym sporo i już mi się wyświetla w głowie historia. Czy jest tu ktoś, kto zna się na żeglarstwie i miałby ochotę pilnować merytoryki tej historii?

Dodam jeszcze, że właściwie teraz zaczyna się akcja 🙂 Mam tak, że lubię dłuższe wstępy i podobnie było przy "Kalejdoskop zmysłów". Tam też akcja zaczyna się od piętnastego rozdziału i trwa do ostatniego 54-go 🙂 Zresztą jak nie wierzysz, to wskakuj TUTAJ i przeczytaj sto stron, które Ci udostępniam 🙂

I jeszcze prośba - napisz coś w komentarzu, bo nie wiem co myślisz. Poproszę.


Rozdział 10

Tomasz przyglądał się ukradkiem Ewelinie. Płynęli łodzią motorową i wyglądało na to, że dziewczyna walczy z dwoma uczuciami. Z jednej strony wyglądała na podekscytowaną i wyraźnie cieszyła się drogą, z drugiej podskakiwała nerwowo przy każdym uderzeniu dzioba o wodę, a palce dłoni pobielały jej, tak mocno zaciskała je na oparciu siedzenia przed sobą. Podziwiał jej piękno i opisywał je słowami w głowie. Wiedział, że będzie pierwowzorem którejś z głównych bohaterek w przyszłej książce. Pęd powietrza wytargiwał z fryzury coraz więcej kosmyków i bawił się nimi, szarpiąc na boki, jakby włosy żyły własnym życiem. Drobne piersi podskakiwały pod cienkim materiałem sukienki i Tomasz złapał się na tym, że ma ochotę wyciągnąć dłoń i zamknąć ją na wzgórku.

Ewelina chłonęła piękno chwili i ekscytowała się coraz bardziej. Po pierwsze działo się coś nowego, z czym nie miała dotąd do czynienia. Nigdy nie płynęła łodzią, nie marzyła nawet o podróży czymś tak luksusowym, jak motorówka, która wiozła ich na przyjęcie. Od zawsze kochała wodę i pływała przy każdej nadarzającej się okazji. W okresie dorastania nie stać jej było na częste wyjścia na basen, toteż błogosławiła fakt, że szkoła podstawowa, później liceum były weń wyposażone. Obowiązkowe lekcje pływania dały jej zdrowy start w życie i nauczyły prawidłowych technik pływania. Tak naprawdę to była to jedyna metoda, dzięki której mogła poczuć się wolna i sama ze sobą. W wodzie uciekała od świata, mogła być sobą i tylko dla siebie. Dzięki sprytowi, po wypadku, czy raczej ataku Adama, udało jej się wymóc na lekarzu zapisanie jej we wskazaniach rehabilitacji codziennych wizyt na basenie. Tuż po tym, gdy wypisano ją ze szpitala, zamknięto śledztwo i wróciła w progi swojego oprawcy. Widziała smutek i rezygnację w oczach śledczego gdy mówiła, że napadnięto ją i nie wie kto jest sprawcą. Nie umiała kłamać i widać było, że nikt nie uwierzył w jej wersję. Pewnie zakwalifikowano ją jako ofiarę przemocy domowej, która kryje zwyrodnialca, z jakim mieszka. Było w tym trochę prawdy, ale nie robiła tego ze strachu o samą siebie, ale o Olgę.

Spojrzała na Tomasza. Przyłapała go na przyglądaniu jej się, a właściwie na mrużeniu oczu, gdy wbijał wzrok w jej piersi. Pogratulowała sobie wyboru sukienki. Była piękna, a równocześnie sprawiała wrażenie, jakby ramiączka miały się zaraz zerwać, odsłonić nagość. Podobało jej się zachłanne spojrzenie Tomasza i kusiło, by go prowokować. Czuła się przy nim bezpieczna, nie obawiała się być sobą.

Jaka ja tak naprawdę jestem? – zaskoczyła ją nagła myśl. - Przecież nie miałam okazji by to sprawdzić!

Miała teraz. Podczas dni spędzonych tutaj mogła być sobą, nie było powodu, by udawała.

Gdy dopływali do jachtu, na który zostali zaproszeni, żadne z ich czwórki nie pozostało obojętne na widok trzypiętrowej łodzi. Muzyka dobiegająca z pokładu, zaskoczyła całą czwórkę. Wyglądało na to, że impreza trwa w najlepsze. Gdy dobijali do burty, dwóch młodych chłopaków z uśmiechem czekało już na nich z odbojnikami. Jeden z nich pomógł przycumować łódź, drugi podał dłoń Ewelinie.

Tomasz w pierwszym odruchu chciał odtrącić jego ramię. Zazdrość kazała mu chronić dziewczynę.

Przed czym, idioto! - zganił sam siebie w duchu. - Idiociejesz!

Przyglądał się oszołomionej Ewelinie. Odwzajemniła uśmiech chłopaka, pozwoliła się poprowadzić po schodkach prowadzących na pokład. Tomasz poszedł w ich ślady zły, że nie wpadł na to, by zrobić to jako pierwszy. Krzysiek zareagował błyskawicznie. Nim stopa Tomasza stanęła na pokładzie, ten poderwał się, by służyć podporą Iwonie. Chwilę później cała czwórka stała na górnym pokładzie i z oszołomieniem obserwowała otoczenie.

Na środku pokładu znajdowało się jacuzzi. Tańczyło w nim kilka skąpo odzianych dziewczyn. Dalej znajdowała się kanapa i stół przed nią. Na wygodnych poduchach popijając drinki, rozmawiali goście. Tomasz wypatrywał Aleksa. Z ulgą dostrzegł go wśród nieznajomych. Wygodnie rozparty, roześmiany, mówił coś z ożywieniem. Tomasz chwycił dłoń Eweliny i pociągnął ją w kierunku loży. Nie opierała się, a wręcz uczepiła dłoni, nie potrafiąc napatrzeć się na otoczenie.

- Tomasz! - Aleks wstał, uniósł ramiona w geście powitania. - Jakże się cieszę, nareszcie możemy się napić!

Pod jedno ramię zagarnął Tomasza, pod drugie zaskoczoną Ewelinę.

- Dziewczyno, wyglądasz jak marzenie! - Aleks nie krył zachwytu widokiem dziewczyny. - Skąd ten facet wytrzasnął taką piękność.

Ewelina chciała odpowiedzieć, że widzi tu więcej pięknych kobiet, ale nie zdążyła. Aleks nie czekał na odpowiedź, lekko pchnął oboje, by usiedli i dołączyli do gości. Chłopak, który wcześniej pomógł Ewelinie wejść na pokład podał jej teraz kieliszek z szampanem, uśmiechnął się starając się nie zaglądać jej w dekolt. Widziała, że i on jest pod wpływem uroku. Po raz drugi pogratulowała sobie wyboru sukienki. Czuła, że ten wieczór będzie udany.

Leniwie jadła sałatkę obserwując gości. Poza Aleksem, Grubym, Tomaszem i Iwoną przy stole siedziała jeszcze czwórka ludzi. Wyglądali na pary. Przez chwilę Aleks mówił po polsku, zwracając się co chwila do Eweliny. Po kwadransie przeszedł na angielski i wtedy spochmurniała. Znała angielski i nauczyła się go korzystając z komputera, w szczególności z internetu. Nie miałaby jednak śmiałości, by mówić po angielsku. Dotąd nie było takiej potrzeby, Adama rozzłościłaby takimi próbami. Stłukł by ją pewnie za, jakby to określił, wywyższanie się.

Teraz przyglądała się starszej od niej, opalonej kobiecie. Elegancka, ubrana w białą, wykończoną złotymi wzorami bluzkę, włosy upięła w luźny kok, szyję i uszy zdobiła złota biżuteria, na nadgarstku przy każdym ruchu podzwaniały cienkie kółeczka. Ewelina poczuła ukłucie czegoś bliskiego zazdrości. Ewidentnie widać było, że blondynka jest bogata i czuje się z tym świetnie, czy wręcz naturalnie. Pewność siebie emanowała z niej w każdym ruchu, również z pozy w jakiej siedziała. Jakże ona chciałaby poczuć to samo – pewność siebie i swobodę.

Po kolejnych dziesięciu minutach straciła zainteresowanie rozmową, która dotyczyła głównie osiągnięć Tomasza. Mówiono o jego książkach, oceniano interpretację reżysera filmu według tych historii. Wszystko to wyczytała w internecie, a nie lubiła mielić jednego tematu zbyt długo tym bardziej, że błękit otaczającej wody przyciągał wzrok. Co rusz uciekała spojrzeniem w dal, z zachwytem obserwując pomarańczowe refleksy słońca igrające na drobnych falach.

W końcu nie wytrzymała, wstała i przepraszając wszystkich odeszła od stołu. Nikt nie zareagował, wszyscy byli skupieni na Tomaszu. Z jednej strony poczuła ulgę, bo nie musiała się tłumaczyć, wymyślać pretekstów. Z drugiej zabolała ją samotność. Znała to uczucie, choć teraz było ono ciut inne – była samotna w cudownym miejscu.

Podeszła do burty, wyjrzała za jej krawędź. Błękitna toń przywoływała ją i kusiła. Jakże pragnęła zanurzyć się w jej ciepłej, przejrzystej toni. Był tylko jeden problem – nie miała stroju kąpielowego. Z zamyślenia i zapatrzenia w wodę wyrwał ją śmiech dziewczyn, które dotąd robiły za ozdobny element przyjęcia. Teraz ze śmiechem wychodziły z jacuzzi, po chwili opuściły górny pokład, zeszły schodkami w dół. Ewelina poszła za nimi czując, że oto właśnie nadarzy jej się okazja zdobycia stroju kąpielowego. Nie myliła się. Dziewczyny przebierały się w krótkie, połyskujące cekinami sukienki w jednej z dolnych kajut. Ewelina na migi, po części po angielsku zapytała, czy może pożyczyć jeden ze stroi. Dziewczyny z uśmiechem przytaknęły, jedna z nich podała jej połyskujące złotym kolorem skrawki materiału. Porzucając wstyd Ewelina zdjęła sukienkę, delikatnie ułożyła ją na jednym z łóżek. Założyła ociekający wodą strój żałując, że ani trochę nie przykrywa blizny. Trudno, nie będzie się jej wstydziła. I tak nikt nie zwraca na nią uwagi. Wyciągnęła z włosów spinki pozwalając im ciężkimi puklami opaść na plecy. Podziękowała dziewczynom za uprzejmość, po czym wspięła się wąskimi schodami na pokład tylko po to, by innymi zejść w dół ku podestowi, z którego najłatwiej było zejść do wody. Było praktycznie na równi z jego lustrem. Usiadła na gładkich deskach podestu, opuściła stopy do wody.

- Jak cudownie – mruknęła, gdy woda obmyła ciało.

Nie zastanawiając się dłużej zsunęła się i z otwartymi oczami zanurkowała pod powierzchnię. Machnęła dłońmi, zagarnęła wodę i ze śmiechem wyskoczyła ponad lustro. Tego jej było trzeba. Nie przyjęcia, szampana i gadki o niczym. Czuła, że to najlepsza część dnia.

Przez chwilę płynęła żabką, by rozruszać mięśnie i zmienić kierunek, a styl na kraul. Wzrok chłopaka z obsługi jachtu przyciągnął ruch w wodzie opodal. Zaskoczony stwierdził, że to jedna z wynajętych na przyjęcie dziewczyn pływa w pobliżu, poznał ją po złotych skrawkach stroju kąpielowego. Coś mu się nie zgadzało. Wszystkie one były blondynkami, a ta w wodzie miała długie ciemne włosy. Zawołał kolegę, dłonią wskazując dziewczynę. Ten podszedł do burty, gwizdnął przeciągle na znak aprobaty. Ewelina płynęła na plecach, praca ramion wskazywała na dużą praktykę w pływaniu. Kolejną osobą, której uwagę przyciągnęła Ewelina był Aleks. Wstał od stołu i ze zmarszczonymi brwiami przyglądał się osobie w wodzie.

- Kto to? - zapytał zapatrzony w ten sam punkt, co członkowie załogi.

- To chyba jeden z gości – ciemnowłosy chłopak wyprostował się. - Ta z ciemnymi długimi włosami.

- Faktycznie! - Dopiero teraz zauważył jej nieobecność przy stole. - Tomasz, dlaczego nie pochwaliłeś się, że twoja dziewczyna to taka syrena?!

- Ale w jakim sensie? - Tomasz podniósł się z wygodnej kanapy, podszedł do Aleksa. - To Ewelina?! - Obejrzał się zaskoczony ku stołowi i miejscu, w którym wcześniej siedziała. Że też nie zauważył, kiedy Ewelina opuściła towarzystwo. - No faktycznie! - Zmarszczył brwi, dołączając jako czwarty do obserwatorów przy burcie.

Patrzył jak ta płynie wiosłując ramionami w tył, to znów zanurza się pod wodę i płynie w drugim kierunku. Zaskoczenie zmieniło się w podziw, ten po chwili w złość. Nie złościł się na nią, lecz na mężczyzn, którzy jak on oglądali sobie Ewelinę. Młody chłopak mruknął coś do drugiego, ten odmruknął i obaj zaśmiali się. Pewnie wyartykuowali zbereźne myśli, a te dotyczyły Eweliny. Jego Eweliny!

- Dobry pomysł, popływać. - Zdjął koszulę przez głowę, zszedł na dolny pokład i niżej.

Spodnie porzucił niedbale wraz z butami i nie zastanawiając się dłużej wskoczył do wody na główkę. Woda przyjemnie obmyła ciało, zaszczypała w oczy. Skierował się ku Ewelinie i szybko młucąc ramionami, pokonał dzielącą ich odległość.

- Wpadłeś na ten sam pomysł! - przywitała go ze śmiechem, gdy wynurzył się tuż przed nią. - Woda jest cudowna!

- No jest cudowna. - Starł z twarzy nadmiar wody, spojrzał na dziewczynę. - Dlaczego nie powiedziałaś, że idziesz pływać?

- A po co? - Machnęła dłońmi, bez wysiłku utrzymując się na powierzchni. - Wszyscy tam piali na twój temat, prawie wystawili ci ołtarzyk, więc było ci dobrze. Nie do tego mnie zatrudniłeś.

- Wiem doskonale – warknął, czując irracjonalną złość. I to dlaczego? Bo nie poświęcała mu wystarczającej ilości uwagi, nie adorowała go? Nie tak jak inne.

- No to wróćmy na przyjęcie. - Mrugnęła do niego, wymijając go, płynąc w kierunku łodzi. - Niech dalej budują twój ołtarzyk.

Po tych słowach zamurowało go. Naśmiewała się z niego i ewidentnie widać było, że nie zrobił na niej wrażenia, jak tego oczekiwał. Parsknął wodą, odwrócił się i ruszył za nią.

- Tak cię śmieszę? - Dopłynął do jachtu tuż po niej, zaczepił palce obok jej dłoni na brzegu podestu. - Masz coś do bogatych ludzi?

- Bogactwo rzecz nabyta. - Zaśmiała się, zbliżając do niego, zaglądając w oczy. - Chyba za bardzo przywykłeś do kadzenia ci.

Pstryknęła go palcami w nos, w jej oczach igrały wesołe chochliki.

- Możliwe – warknął, czując mieszankę fascynacji i złości. - Nie tylko do tego się przyzwyczaiłem.

Nie zastanawiając się nad tym co robi wyciągnął dłoń i przyciągnął głowę zdumionej Eweliny do siebie. Bagatelizując jej opór wpił się w usta, głuchy na pełne oburzenia odgłosy i odpychające go dłonie. Opór zelżał, Ewelina jęknęła w momencie, gdy językiem przejechał po jej wargach. Jęknęła, rozchyliła usta, dłonią objęła go w pasie.

Zaskoczyło ją, że mimo początkowego oporu poczuła coś nowego, jakby pentelkę ognia zawiązującą się w brzuchu. Nie lubiła pocałunków, ale usta Tomasza mimo zaborczości były delikatne, a równocześnie zachłanne. Oszałamiająca mieszanka. Był jej ciekaw i tak ją właśnie poznawał, dając równocześnie poznać siebie. Palcami pieścił skórę jej głowy, kilkudniowy zarost drapał brodę i policzki Eweliny. Zapach wody i rozgrzanego ciała Tomasza tworzył oszałamiającą mieszankę. Smak jego warg i podniecony pomruk zalał kaskadą doznań pozostałe zmysły dziewczyny. Czuła, że pragnie więcej.

- Gołąbeczki! - Dobiegło ich z górnego pokładu. - Wrócicie do nas, czy mam wam wskazać jedną z kajut?

Po tych słowach Tomasz oderwał się od Eweliny i zajrzał jej w oczy. Dojrzał w nich te same, co targające nim emocje. Zdumienie, że oto zbliżył się do kogoś i pragnie więcej, chce iść dalej, jest ciekaw ciągu dalszego. Zaskoczenie, że poczuł więcej, niż czuł dotychczas. Szok, że jest na to gotów. No, prawie gotów.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Opowiadanie bardzo mi podoba♥️♥️♥️ mam nadzieję, że Ewelina z Tomkiem pomogą sobie nawzajem i będą razem szczęśliwi☺☺☺

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Na pewno sporo się podzieje 😉

  2. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Świetna okładka 👍
    Tomuś też w końcu ruszył sie czuje ze będzie coraz ciekawiej😉

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Też bardziej pasuje mi ta okładka 🙂 Dziękuję :-*

  3. P
    P.
    | Odpowiedz

    Śledzę opowiadanie od początku, jestem ciekawa co dalej 😁👍 podoba mi się 😉

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Dziękuję :-*

  4. S
    Styna
    | Odpowiedz

    Jak zwykle pozostawiłaś niedosyt… Jeszcze, jeszcze…. 😉
    Pozdrawiam

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Justynko, będzie tego sporo 🙂

  5. Anonim
    | Odpowiedz

    Kiedy można się spodziewać kolejnych części?

Napisz nam też coś :-)