fbpx

Baw mnie (II)

with 8 komentarzy

No to czas zagęścić intrygę 😉 

Pochwalę się też tym, że i ja przygotowuję się do druku pierwszej książki. "Starzy" Czytelnicy skojarzą pewnie tytuł "Nowe". To moja najdłuższa powieść. Aga zapoczątkowała coś, o czym tylko marzyłam. Teraz się ziści 🙂


Rozdział 2

Po powrocie do apartamentu kazał ochroniarzowi zablokować karty płatnicze. W portfelu nie było gotówki, więc dziewczyna niewiele na nim zarobiła. Telefonu nie blokował, bo dzięki niemu miał zamiar skontaktować się z nią.

Cześć, tutaj właściciel portfela i telefonu. Chcę Ci zaproponować pracę. Proszę o kontakt” Wpisał sms w służbowy aparat. Przez chwilę zastanawiał się nad treścią, w końcu wcisnął „wyślij”.

- I co teraz zrobisz? - mrucząc pod nosem załączył komputer, otworzył plik tekstowy, zawisł z palcami nad klawiaturą.

Mam już pracę” – telefon piknął i wypluł odpowiedź z jego osobistego numeru.

Praca, którą Ci proponuję pozwoli wykorzystać Twoje talenty. Po drugie jest świetnie płatna. Bardzo, bardzo świetnie” – wpisał w odpowiedzi.

Powiedz więcej”

Wolałbym osobiście” – Uśmiechnął się widząc zainteresowanie tematem. Czyli połknęła haczyk.

Jutro o 11-tej tam, gdzie widzieliśmy się dzisiaj” – Znów oszczędna w słowach.

Będę” – Zatarł ręce ciesząc się na spotkanie.

***

- Nie dość że jesteś piękna i mądra, to jeszcze przynosisz mi szczęście. - Adam odrzucił telefon na bok, przyciągnął do siebie Ewelinę. - Nigdy nie będę miał cię dosyć. - Wpił się w usta dziewczyny nie bacząc na to, że ta próbuje go odepchnąć.

- Wiesz, że mam okres. - Próbowała się wyswobodzić z objęć Adama. - Brzuch mnie boli i jest mi niedobrze. - Aż ją skręcało na myśl, że miałaby teraz uprawiać seks.

- Nie przeszkadza mi to. - Wsunął dłoń pod legginsy i do majtek mimo, że zaciskała uda. - Wiesz, że lubię twoją krew.

Zmartwiała, przestała się poruszać. Zimny supeł strachu zacisnął się lodowymi paluchami na żołądku. Wiedziała, że to ledwie zawoalowana groźba. Adam miał ją w garści od lat. Wiedziała, że kiedyś od niego ucieknie. Musi tylko odłożyć odpowiednią sumę. Jeszcze rok, może dwa.

Teraz starała się opanować mdłości na myśl o krwi, którą rozsmarowywał na jej brzuchu. Nie musiała silić się na oddanie pocałunku. Adam miał to w nosie. Nie potrzebował jej podniecenia. Brał sobie ją, nie zważając na bezwład dziewczyny. Rozebrał ją od pasa w dół, koszulkę ledwie podciągnął tak, by mieć widok na piersi.

- Ale z ciebie gorąca suczka – mruczał, nacelowując penisem na cipkę. - A jaka ciasna – jęknął, wchodząc w nią mimo braku poślizgu.

Jęknęła również tyle, że z bólu. To też go podniecało – zadawanie jej cierpienia. Od zawsze, od lat. Zamknęła oczy, by nie widzieć jego przyjemności, by nie nienawidzić go bardziej. Planowała co zrobi, gdy ten skończy. Skupiła się na banalnych czynnościach. To pomagało jej nie zwariować. Wstanie, leginsami zatamuje wypływającą z niej spermę pomieszaną z krwią. Wrzuci ubranie do pralki, prysznicem zmyje z siebie jego pot i wydzieliny. Ubierze się, wróci do sypialni, by zmienić pościel. Załączy pralkę, później może coś zje.

- O kurwa! - Adam krzyknął, po czym znieruchomiał.

Wreszcie skończył. Otrząsnęło nią z obrzydzenia. Jeszcze tylko rok, może dwa i koniec z tym. Nikomu nie pozwoli się dotknąć. Ma dosyć. Nigdy więcej.

- Jutro idziesz na dworzec i zobaczysz, czego frajer od ciebie chce. - Stoczył się z Eweliny, otarł pot z czoła. - Czuję, że to będzie duża sprawa.

Ewelina usiadła, starając się ominąć wzrokiem sterczącego wciąż penisa. Czerwonego od jej krwi. Sięgnęła po zmięte ubranie, docisnęła je do krocza.

- Takiego telefonu nie kupuje byle ciota – krzyknął za nią. - Pewnie mu stanął na myśl, że obrobiła go taka laska. Zawsze ci mówiłem, że powinnaś dawać dupy za kasę. Daleko byś zaszła.

- Pierdolony alfons – mruknęła pod nosem wiedząc, że tego nie usłyszy.

Odkręciła wodę w prysznicu i nie czekając aż z rur spłynie zimna woda, weszła pod siekące zimnymi igiełkami kropelki. Woda spływająca po udach zabierała krew, tworząc różowe strumyczki na bieli brodzika.

- Nie chcę czuć nienawiści – powtarzała, niczym, mantrę. - Nienawiść nie jest moim uczuciem. Nie chcę czuć nienawiści.

***

Tomasz pozwolił się zawieźć do centrum handlowego i towarzyszyć sobie na dworcu kolejowym. Gruby usiadł kilkanaście metrów dalej, zasłonił się rozłożoną gazetą, symulując czytanie lektury. Tomek nie dziwił się Grubemu. Był jego pracodawcą i źródłem utrzymania. Był inwestycją wielu osób, więc musieli o niego dbać.

Teraz siedział spięty, próbując nie zdradzić podekscytowania spotkaniem z dziewczyną. Korciło go, by się rozglądać, ale wiedział, że musi zrobić dobre pierwsze wrażenie.

- Jestem. - Drgnął nerwowo, gdy dziewczyna opadła na plastikowe krzesło po przeciwnej stronie stolika. - O co chodzi?

- Jestem Tomek. - Wyciągnął rękę w geście powitania.

- No i super – mruknęła. - Streszczaj się. To nie randka.

- Potrzebuję coś komuś ukraść. - Przeszedł do sedna, choć najchętniej zadałby jej tysiąc pytań. - Umiesz kraść, więc chcę ci za to zapłacić.

- Mów dalej. - Usiadła wygodniej, obserwowała go czujnie.

Znów wyglądała inaczej i gdyby się nie przysiadła, pewnie by jej nie rozpoznał. Wysoko upięła włosy, elegancka koszula, dyskretny makijaż i okulary w złotych oprawkach uczyniły z niej kogoś zupełnie innego, niż dzień i dwa wcześniej. Istny kameleon.

- To ktoś, kogo znam od lat, kto na mnie zarabia i muszę mieć na niego haka. - Starał się nie wnikać w szczegóły na wypadek, gdyby odmówiła współpracy. - Utrudnienie jest takie, że ten człowiek też mnie dobrze zna. W dodatku nie wpuszcza do swojego domu nikogo, poza kilkunastoma bliskimi osobami. Żebyś mogła ukraść to, czego potrzebuję, musisz się przedstawić jako moja dziewczyna. W tym celu musisz zamieszkać u mnie i udawać dziewczynę przed moim ochroniarzem, który jest oczami… - zawiesił głos, zabrakło mu określenia – obiektu – dokończył.

- Nie ma mowy. - Wstała, nie siląc się na wyjaśnienie.

- Płacę dwieście tysięcy – rzucił rozpaczliwie.

Wymykała mu się z rąk, a przecież miał szansę na upieczenie dwóch pieczeni przy jednym ogniu.

Ewelina zatrzymała się w pół kroku, zmarszczyła brwi przyglądając się nieznajomemu. Wyglądał dobrze, a nawet bardzo dobrze. Przystojny, ciemnowłosy, świetnie ubrany.

- Dlaczego nie wynajmiesz detektywa, albo płatnego zbira? - Nie siadała by nie widział, że kwota ją oszołomiła. Takie pieniądze zbliżyłyby ją znacznie do celu. Mogłaby szybciej uciec od Adama, przestałaby być jego zabawką.

- Bo jak mówiłem, nie wejdą do tego domu. Włamać się nie mogą, bo nie mógłbym skorzystać z ukradzionych materiałów. Wskazywałoby to ewidentnie na mnie, jako złodzieja – odparł spokojnie, choć od środka rozsadzały go wszystkie możliwe emocje. - Ty jako moja osoba towarzysząca nadasz się świetnie.

- Ile czasu musiałabym u ciebie mieszkać? - Usiadła, właśnie zaczęła negocjacje.

- Około miesiąca. - Nadzieja zakiełkowała w brzuchu, ale nie zamierzał dać tego po sobie poznać. - Może trochę dłużej.

- Czterysta tysięcy w gotowce, plus pięć tysięcy za każdy dzień powyżej miesiąca u ciebie - rzuciła wygórowaną cenę.

- Zgoda. - Uśmiechnął się, tłumiąc poczucie triumfu. - Kiedy możesz się wprowadzić?

- Jutro. - Nie wierzyła własnym uszom. Właśnie wydarzyło się coś nierealnego. Po tym zleceniu będzie mogła wyjechać z kraju, przeprowadzi się do przyjaciółki we Francji. Przestanie być złodziejką, kurwą, a często i workiem treningowym dla Adama. Będzie żyła normalnie! - Ale żadnego seksu! - dodała, pochylając się do przodu. - Mówię to na wypadek, gdyby ci się coś popieprzyło. Wykonuję zlecenie za pieniądze i znikam z twojego życia. Jasne?

- Jak słońce.

***

- I o co chodziło? - Adam przeszedł do konkretów w momencie, gdy wsiadła do auta. - Czego chciał?

- Mam coś dla niego ukraść – odparła spokojnym tonem. Panowała nad sobą, nie mogła okazać ekscytacji. - W tym celu muszę się do niego wprowadzić.

- Co takiego?! - Ewelina aż się skurczyła pod naporem agresji zawartej tych dwóch słowach.

- Sto tysięcy w gotówce chyba jest tego warte? - Udało jej się, głos nie zadrżał, żaden mięsień twarzy nie drgnął. - Miesiąc, może miesiąc z hakiem i taka suma w kieszeni? Gdzie tyle zarobię?

- Jesteś moja – mówiąc to złapał ją za szyję, przyciągnął do siebie. - Nie będzie cię dotykał żaden szmaciarz!

- To ma być interes i od razu zaznaczyłam, że seks nie wchodzi w grę. - Patrzyła mu odważnie w oczy. Była zdeterminowana, musiała mieć to zlecenie. - Wiesz, że dla mnie liczysz się tylko ty – łgała wiedząc, że przerośnięte ego Adama każe mu w to wierzyć. - Pomyśl tylko – musnęła palcami przedramię, powiodła ku łokciowi i z powrotem. - Będziesz sobie mógł kupić motor. - Działało. Adam rozluźnił uścisk na jej szyi. - Jest lato i za miesiąc będziemy mogli jechać gdzieś razem.

- Masz rację. - Cofnął się, odpalił silnik. Palce kurczowo zacisnął na kierownicy. - Ale jak mi coś nie będzie pasowało i wyczuję, że coś kręcisz, to zabieram cię stamtąd! Rozumiesz?

- No jasne. - Starała się przywołać na twarz wyraz pełnego miłości uśmiechu i zapatrzenia w Adama. - Myślisz, że nie będzie mi ciężko? Sama nie wiem, jak wytrzymam rozłąkę.

- Jakoś przeżyjesz – mruknął, po czym ruszył ku wyjazdowi z parkingu. - Dla takiej kasy warto.

Oparła się wygodnie, uśmiechając się do siebie. Jeśli wszystko ułoży się zgodnie z jej planem, to za półtora miesiąca będzie zbierała winogrona w winnicy przyjaciółki. Z nową tożsamością, innym kolorem włosów i wyłącznym prawem do dysponowania swoim ciałem. To to marzenie trzymało ją przy zdrowych zmysłach i pozwalało czuć człowiekiem mimo, że jej ciało było używane, niczym przedmiot.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. L
    L.K.
    | Odpowiedz

    A gdzie pierwsza część?

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Ojoj :-O Już uzupełniam przyciski pod tekstem. Dziękuję za czujność :-*

  2. A
    Anna
    | Odpowiedz

    Ciekawe ciekawe. Interesuje mnie jej historia,jak to się stało, że jest kim jest i dlaczego jest z tym palantem. No i czekam na dalej

    • M
      Monika Liga
      | Odpowiedz

      Myślę, że jej historia będzie dosyć ciekawa 😉

  3. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Łooooo.. Takiego przedstawienia postaci się nie spodziewałam 😵 czekam niecierpliwie na ciąg dalszy. Ewelina przez ten miesiąc odpocznie i ale zregeneruje. Na pewno fizycznie, a czy psychicznie to zobaczymy.

  4. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Zapowiada się bardzo ciekawa historia, nie mogę doczekać się dalszych części. 🙃

  5. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Już nie mogę doczekać się kolejnej części☺ czuję, że będzie się działo w domu u Tomka😉 Życzę powodzenia i trzymam kciuki za wydanie książki😊

  6. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    Intrygujące.

Napisz nam też coś :-)