fbpx

Baw mnie (V)

with 6 komentarzy

Powiem Wam, że wydanie książki zbliża się wielkimi krokami. O czym będzie?
Książka "Nowe" opisuje losy Marleny, która postanawia się usamodzielnić. Odziedziczyła niewielkie mieszkanko po babci i postanawia je wyremontować, by iść „na swoje”. By to zrobić, musi znaleźć pracę. Po przerobieniu kilku nieciekawych ofert pracy, znajduje firmę marzeń. Lekkie zajęcie, dobra płaca i ciekawa załoga. Pierwszym utrudnieniem okazuje się szef Marleny – Przemek. Niby obojętny, ale tylko do czasu. Podczas imprez firmowych Marlena nie potrafi uwierzyć w to, czego jest świadkiem. Rozwiązłość, rozpusta i hedonistyczne przyjemności szokują ją, ale i ciekawią. Dziewczyna postanawia iść na studia, poznać nowych „normalnych” ludzi, nadać sens pieniądzom zarobionym w „jaskini rozpusty”, jaką jest firma. Poznaje nieziemsko przystojnego Norberta. Od tego momentu nic nie jest takie, jak przed ich spotkaniem.
Wkrótce rusa przedsprzedaż z super bonusem 🙂

Przypominam też, że jutro frunie do Ciebie opowiadanie mailem 😉 Oczywiście, jeśli jesteś na liście newsletterowej! Jeśli Cię nie ma, to wskakuj i zapisz się 

TUTAJ


Rozdział 5

- Teraz twoja kolej. - Tomasz przykręcił palnik, by opóźnić podanie potrawy, a tym samym dać Ewelinie czas na opowiedzenie o sobie.

- Cóż… - westchnęła, krzywiąc się zabawnie. - Moja rodzina była do niczego. Ojca nie poznałam, matka się zapiła. Nie mam wyższego wykształcenia, nie osiągnęłam niczego. Żyję z dnia na dzień i to wszystko.

Tomasz czuł, że nie mówiła mu całej prawdy. Trudno, jeśli nie chce, to on nie będzie jej ciągnął za język. Nie to, że nie był ciekawy. Był i to bardzo.

- Dobrze więc, ustalmy wersję tego, jak to z nami było. - Postawił przed nią talerz, po czym wygarnął połowę zawartości patelni. - Okradłaś mnie na dworcu. Zaproponowałem ci odkupienie portfela i dokumentów…

- A ja się zgodziłam i tak się spotkaliśmy – dokończyła, wchodząc mu w słowo. - Siekło nas niczym grom z jasnego nieba…

- I poszliśmy na seks do szaletu. - Tym razem on wszedł jej w słowo. - Było tak oszałamiająco...

- Przecież to idiotyczne! - Tym razem ona nie dała mu dokończyć. - Jeśli tak piszesz książki, to współczuję twoim czytelnikom.

Zamurowało go. Nikt w tak prostolinijny sposób nie mówił do niego od dawna. Wzbudzał szacunek zdobytą pozycją, pieniędzmi, czasem ochroniarzem. Po zaadaptowaniu książki na film stał się jeszcze bardziej sławny i gdy z kimś rozmawiał czuł, że wzbudza podziw i respekt.

- To wymyśl lepszy początek. - Miał nadzieję, że nie widać, jak bardzo dotknęły go słowa Eweliny.

- Wykorzystajmy to, co miało miejsce. - Nabiła kawałek warzywa na widelec, ostrożnie skosztowała. - Mmmm! To jest pyszne!

Widział, że nie kłamie. Może i była złodziejką, ale apetytu raczej by nie udawała.

- No więc okradałam delikwenta, ale ten mnie na tym przyłapał – podjęła przerwany wątek. - Wybawiłeś mnie z opresji i zaczęliśmy rozmawiać. Na koniec ukradłam ci telefon i dokumenty i tym cię ujęłam.

Musiał przyznać, że jej wersja była lepsza, bardziej wiarygodna. Seks przy pierwszym spotkaniu był o wiele mniej realny.

- A dlaczego zamieszkaliśmy razem? - Ciekaw był jak wybrnie z tego pytania.

- Bo mi za to zapłaciłeś – odparła, wzruszając ramionami.

- I to ma być miłość od pierwszego wejrzenia?! - Rozczarowała go. Oczekiwał bardziej błyskotliwego pomysłu.

- Nie chcesz być złapany na kłamstwie, to trzymaj się faktów – mówiła między kęsami. - Byłam zbyt dumna, by zamieszkać z tobą tak po prostu, więc przekonałeś mnie zatrudniając do pomocy przy scenariuszu i jako pierwowzór jednej z bohaterek.

Zamurowało go ponownie. Skąd mogłaby wiedzieć, że miał na celu to ostatnie?

- Na jutro zamówiłem ci stylistkę. – Zmienił temat. - Wiesz, ubrania, kosmetyki, fryzjer.

- Myślisz, że sama nie dałabym rady się ubrać? - Odsunęła pusty talerz.

- Jako twój facet chciałbym móc wydać na ciebie mnóstwo kasy. - Tomasza zastanowiło, gdzie ta drobna kobieta pomieściła całą potrawę. - Mam swoją stylistkę, płacę jej za to, a ona będzie do twojej dyspozycji przez najbliższych kilka dni.

Ewelina nie odpowiedziała na to. Poczuła się bardzo inna niż ludzie, z którymi miała mieć teraz kontakt. Ona ubierała się w sklepach z używaną odzieżą i nie wpadłaby na to, by płacić komuś za pomoc w dobraniu ciuchów. Skoro jednak Tomasz płacił i wymagał, ona dostosuje się. Miała tylko nadzieję, że po wszystkim będzie mogła zatrzymać ubrania.

Następnego dnia wstała skoro świt. Od lat tak się właśnie budziła. Dzięki temu mogła się poczuć swobodnie. Adam sypiał do południa, a gdy wstawał czuła, że wciąż jej pilnuje. Jakby był jej aniołem stróżem tyle, że w negatywnym znaczeniu.

Mimo wczesnych godzin było gorąco. Dzień zapowiadał się upalny i Ewelina najchętniej spędziłaby go w basenie.

- No to zaczniemy od basenu – mruknęła żałując, że nie ma stroju kąpielowego. - Musi wystarczyć bielizna.

Miała szczęście, że może skosztować mieszkania w takich luksusach. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to już nie wróci do tego drania – Adama. Nienawidziła go za całe zło, jakie wniósł w jej życie. Za zdradę, za spłodzenie jej siostry, za więzienie, w które zmienił ich życie.

Usiadła na brzegu basenu, zanurzyła stopy w chłodnej wodzie. Jak mogłoby się potoczyć jej życie, gdyby nie zgodziła się wtedy na jego opiekę. Gdyby tamtego dnia na korytarzu szkolnym podziękowała za obronę jej honoru i poszła na swoje zajęcia. Nie, ona musiała iść na wagary decydując się tym samym na zrobienie czegoś, na co nigdy wcześniej się nie zdecydowała. To była pierwsza zła decyzja, po niej przyszły kolejne, każda zbliżała ją do Adama.

- Biedna mała Olga – westchnęła i zsunęła się do wody, zanurzając pod powierzchnię.

Tak bardzo tęskniła za siostrą. Niestety Adam miał ją w garści. Niewiele mogła zdziałać, nie bez odpowiedniej gotówki. Zarobi ją, zabierze Olgę z zakładu, wywiezie za granicę. Nie pozwoli mu się odnaleźć. Zadba o to, by nie skrzywdził jej ponownie.

Ewelina unosiła się swobodnie na powierzchni wody. Zamknęła oczy, pozwoliła się pieścić porannym promieniom słońca. Dłoń odruchowo powędrowała na bliznę na brzuchu. Okaleczona w imię chorej miłości. Ślad, który na zawsze miał jej przypominać, przed czym ucieka. Przed potworem o ludzkiej twarzy. Przed Adamem, jej oprawcą. Człowiekiem który odebrał jej możliwość bycia matką.

Tomasz stał w drzwiach balkonowych tarasu. Dziękował sobie za pomysł, by zakwaterować dziewczynę w pokoju obok. Mógł teraz podziwiać drobne piersi okryte jedynie skrawkami materiału. Pod wpływem wody ten stał się przezierny, sutki wyraźnie odznaczały się kusząc niedostępnością.

Zaskoczył go fakt, że po raz pierwszy od dawna ma ochotę na flirt. Nie seks, za który płaci, lecz pokonanie oporu dziewczyny, zdobycie jej. Mógłby ją w sobie rozkochać, pobawić się tym stanem, przeżyć kilka chwil uniesienia, później zapomnieć. Może nie do końca, bo dzięki temu będzie miał materiał do książki. Dziewczyna nie wyglądała na trudną do zdobycia. Wyda na nią trochę pieniędzy, zorganizuje romantyczną kolację, wprawi ją w nastrój, więc ta w końcu zmięknie.

Wycofał się cicho do sypialni, zamknął za sobą drzwi. To był dobry plan. Wprowadzi go powoli w życie. Nie miał nic do stracenia. Pieniądze i tak wyda, więc niech poza interesami ma trochę przyjemności. Dla niej to będzie interes życia, więc nie musi czuć z tego powodu wyrzutów sumienia. Nawet jeśli dziewczyna się zakocha. Trudno. Nie łudził się, by poza interesami i seksem mogło ich coś połączyć. Tylko tego chciały od niego kobiety – seksu i pieniędzy. Niech tak pozostanie.

- Witam, jestem Iwona. - Kobieta zaskoczyła Ewelinę w momencie, gdy ta weszła do kuchni. - Przez najbliższe dni zwiedzimy masę miejsc. Mamy kartę kredytową i taki limit na niej, że można by cię przebrać setkę razy. Co ty na to?

Ewelina przyglądała się pulchnej kobiecie. Z zaskoczeniem odkryła, że nigdy dotąd nie widziała seksowniejszego rudzielca w rozmiarze plus size. Burza włosów okalała piękną twarz. Sukienka nie ukrywała nadmiarów wokół talii, lecz wzrok przykuwał pięknie wydekoltowany biust. Siedziała na wysokim stołku barowym przy wyspie kuchennej i maleńkimi łyczkami popijała kawę, czekając na odpowiedź Eweliny. Doskonale zdawała sobie sprawę z wrażenia, jaki robi na ludziach.

- Chyba powinnam się cieszyć – odparła kwaśno Ewelina. - Pozwól tylko, że coś zjem.

- Masz kwadrans. - Iwona zsunęła się z krzesła. Wygładziła krótką sukienkę. - Nie musisz się malować, bo do wizażystki też wejdziemy. Fryzjer przyjedzie wieczorem.

Opuściła kuchnię zostawiając oszołomioną Ewelinę.

- To będzie długi miesiąc – westchnęła dziewczyna otwierając lodówkę.

- Zaczniemy od bielizny. - W centrum handlowym Iwona skierowała kroki do gorseterii. - Trzeba cię wyprofilować, a dopiero później ubrać.

Ewelina ledwie nadążała za Iwoną i nie mogła wyjść z podziwu, jak można tak szybko przemieszczać się na szpilkach. Ona sama miała na nogach tenisówki, a nie nadążała za Iwoną, która idąc wciąż do niej mówiła i nawet nie wpadła w zadyszkę.

- Potrzebujemy trzy biustonosze dla tej małej – wydała dyspozycje ekspedientce w momencie przestąpienia progu sklepu. - Czarny, biały i cielisty. Do tego proszę dobrać figi i pończochy na pasku.

- Ale ja nie… - Ewelina nie nosiła pończoch i nie widziała powodu do tego, by zacząć.

- Kochana, Tomasz uwielbia pończochy – przerwała jej tonem nie znoszącym sprzeciwu. - Taki mężczyzna jak on chce widzieć kobiety w takich łaszkach. - Powiodła dłonią wokoło. - I jeszcze gorsety i koszulki do spania – dodała w kierunku obsługi.

- I strój kąpielowy – mruknęła Ewelina.

- No widzisz. - Iwona uśmiechnęła się łaskawie. - I kilka strojów kąpielowych proszę przynieść do przymierzalni.

Ewelina nie widziała sensu w tłumaczeniu, że nie przydadzą jej się pończochy, gorsety, czy przepiękne, ale i super seksowne koszulki do spania. Widać Iwona uwierzyła w wersję, że to dla dziewczyny Tadeusza. Dziwił ją tylko fakt, że tak dobrze zna gusta swojego pracodawcy. Poza zdziwieniem zarejestrowała jeszcze jedno uczucie – zazdrość.

- Podciągnijmy ramiączka. - Iwona w skupieniu dopasowywała bieliznę do ciała Eweliny. - Przydałby się push up – mruczała, unosząc zakryte cienką koronką piersi.

Ewelina czuła się, jak klacz na pokazie. Macano ją, oglądano, obracano by ocenić zad.

Wysokie majteczki ukryją bliznę, ale jeśli chcesz, to możemy się umówić na zabieg usunięcia. Nie będzie po niej śladu.

- Nie chcę. - Ewelina cofnęła się, przyciskając dłoń do brzucha.

To było jej znamię i przypomnienie tego, od czego uciekała, czego tak bardzo nienawidziła. Adam, jedyny człowiek na świecie, w stosunku do którego pozwalała sobie na to wstrętne uczucie.

- Ok. - Iwona nie wyglądała na przejętą jej ostrą reakcją. - Przy takiej figurze nawet i pięć szram ci nie zaszkodzi. Mamy bieliznę. Możemy ruszać dalej.

Pięć godzin później zmęczona jak jasny gwint, głodna, ale i zszokowana wydaną na nią sumą siedziała na tylnej kanapie auta, pozwalając wieźć się do domu. Miejsce pasażera zajęła Iwona i Ewelinie nie umknął fakt, że wzrok Grubego non stop uciekał w stronę stylistki.

Bagażnik i część kanapy obok Eweliny założone była siatkami z logo ekskluzywnych sklepów. Smucił ją fakt, że gdy ucieknie z kraju nie zdoła zabrać wszystkich tych pięknych rzeczy z sobą. Trudno, nie do rzeczy się przywiązała, a do siostry. Tęskniła za nią i marzyła, by móc ją zabrać z domu opieki. Wziąć ją na spacer, pokazać piękno lasu, pośpiewać jej, albo poczytać bajki.

- Za pół godziny masz fryzjera. - Radosny ton głosu Iwony wyrwał ją z zamyślenia. - Jeśli utrzymamy tempo, to jutro skończymy zakupy.

Półtorej godziny później z zachwytem spoglądała w lustro, podziwiając efekt pracy specjalistów. Włosy spływały po plecach ciężkimi pasmami, bielizna unosiła piersi tak, że w wydekoltowanej sukience wyglądała niczym modelka. Nawet buty na wysokim obcasie wydały jej się wygodne. Nie wyglądała tak dobrze nigdy dotąd. Mogłaby się przyzwyczaić, przywyknąć do takiego życia.

Nie zauważyła Tomasza, który stał w drzwiach sypialni i z osłupiałym wyrazem twarzy przyglądał się zjawisku, które dzień wcześniej sprowadził do tego domu.

Muszę ją mieć! - Zawziął się w sobie, czy może raczej złożył sobie obietnicę.

Komentarze

  1. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Mam nadzieję, że Tomasz jej pomoże, bo już dużo wycierpiala przez tego Adama☹ a tak w ogóle to część za krótka😉 i zmień imię bo w tekście jest parę razy Tadeusz zamiast Tomasz🙂

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Dzięki za czujność :-* Ja to mam z tymi imionami. Ech. Ciągle mylę. A co do Tomasz, to … nic nie powiem 😀

  2. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Ciekawe… Fajnie się czyta😉

  3. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Nie mogę się doczekać kolejnej części 😍

  4. A
    Asiq
    | Odpowiedz

    Ciekawe kto tu kogo uwiedzie 🙂 cos czuje, ze Tomasz już przepadł a przecież to dopiero początek ich relacji. Zapowiada się interesująco i już nie mogę się doczekać jak to się dalej potoczy.

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Dziękuję za komentarz 🙂 Uwielbiam je 😀

Napisz nam też coś :-)