fbpx

Baw mnie (VI)

with Brak komentarzy

No i znowu dziwna rzecz się stała. Mianowicie drugoplanowe postaci wpierdzieliły się na plan pierwszy i nie ma zmiłuj 🙂 Będą dwie pary i być tu człowieku mądry. Nie mam na to wpływu, muszę im dać dojść do głosu 🙂 Mam nadzieję, że zaakceptujecie tą gorącą parę.


Rozdział 6

- Przydałoby się zrobić małej sesję zdjęciową. - Następnego dnia rankiem Iwona stawiła się w apartamencie Tomasza i od progu przekazała mu swój plan. - Sesja w eleganckiej odzieży, w bieliźnie i na sportowo. Ładna z niej dziewczyna, więc szkoda by było tego nie uwiecznić.

- Na co to komu? - Tomasz nie widział celowości robienia sobie serii zdjęć.

- Tomaszu, ty nie rozumiesz, jak bardzo kobiety lubią uwieczniać swoje piękno. - Iwona podparła się pod boki. Pobłażanie w jej oczach walczyło z rozbawieniem. - Ta mała ma co pokazać i jest wręcz urodzona do bycia modelką. To będzie wspaniały prezent dla twojej dziewczyny – podkreśliła z naciskiem dwa ostatnie słowa.

Znała Tomasza od lat, wiedziała jakie ma podejście do kobiet. Nigdy żadna nie zagrzała łóżka w tym mieszkaniu. Korzystał z usług płatnych kochanek, po seksie odprawiał je i zapominał o nich. Wiedziała to wszystko od Grubego. Od Krzyśka, poprawiła się w myślach. Nie lubiła głupiej ksywki, wolała mówić mu po imieniu.

- Dobrze więc. - Tomasz skapitulował w okamgnieniu. - Niech będzie sesja, ale chcę przy tym być. - Wbił pięści w kieszenie starając się stłumić entuzjazm.

Iwona skinęła głową, sięgnęła po leżącą na blacie kuchennym torebkę, wyjęła telefon.

- Przygotujcie studio na dziewiątą – rzuciła w słuchawkę.

Wszystko miała już ustawione. Nie przyjęłaby odmowy Tomasza, przekonywałaby go tak długo, aż się zgodzi. Wizażystka, fryzjer, fotograf i dwóch asystentów, wszyscy czekali w gotowości. Coś jej podpowiadało, że powinna pomóc dziewczynie. Widziała jej potencjał i czuła, że dobrze robi.

- Bądźcie proszę gotowi za godzinę – rzuciła przez ramię w kierunku Tomasza i mrugnęła do zaskoczonej, stojącej w progu kuchni Eweliny. - Kawa, śniadanie i w drogę.

Czuła ekscytację i nadmiary w ciele. Nie fizyczne, bo lubiła swoje nadprogramowe kilogramy. Były jej atutem i nie chciałaby się ich pozbyć. Była podniecona, bo od lat wyczuwała nastroje innych. Teraz podobna energia docierała do niej od Tomasza. Nie dziwiło jej to, bo Ewelina była naprawdę piękną kobietą. Może trochę wycofaną, ale to właśnie ta cecha spowodowała, że Iwona postanowiła jej pomóc poczuć się bardziej kobieco, atrakcyjnie. Chciała ją też chronić i poznać tajemnicę blizny na brzuchu. Skośna szrama nie kojarzyła jej się z żadnym z operacyjnych śladów. Reakcja Eweliny na propozycję usunięcia skazy ciała zaskoczyła ją jeszcze bardziej, upewniając w postanowieniu pomocy. Teraz jednak miała inny plan i potrzebę do zaspokojenia.

- Cześć Krzysiu. - Przywitała go, wychodząc na niewielki taras. - Znowu palisz? - Zamknęła za sobą drzwi ciesząc się, że gruba zasłona osłania szyby balkonowe.

Krzysztof odruchowo wyprostował się, pstryknięciem palców wysłał peta w powietrze ponad donicami zdobiącymi balustradę. Otaksował Iwonę wzrokiem, sunąc od stóp w górę ciała. Bardzo spodobało jej się to, co zobaczyła w ciemnych oczach.

- Kiedyś rzucę – mruknął, sięgając do kieszeni po gumy do żucia.

- No widzisz, a tak miałam ochotę na całusa – mruknęła podchodząc bliżej, stając naprzeciwko. Mimo wysokich obcasów była od niego o głowę niższa. Lubiła to, że jest taki duży. Przy nim czuła się bardzo seksownie i krucho. - No i co? - Podeszła bardzo blisko, piersiami otarła się o szeroką klatkę piersiową. - Będę się musiała zadowolić czymś innym.

Sięgnęła do rozporka, pomasowała zgrubienie przez materiał spodni. Krzysiek stęknął, oplótł ją ramionami, dłonie zsunął na pośladki. Przyciągnął do siebie, zacisnął szczękę czując wprawne palce uciskające grubnący penis.

- Kobieto, nie kuś – warknął w pachnące włosy. - Jestem w pracy.

- Ja też. - Odsunęła się o krok, zajrzała w pociemniałe oczy Krzyśka. Uwielbiała czerń, w którą zmieniały się tęczówki zakrywane rozszerzonymi źrenicami w momencie, gdy ten się podniecał. - Co nie przeszkadza w cieszeniu się chwilą. Masz kwadransik?

Nie odpowiedział, nie zdążył. Zaskoczony obserwował, jak Iwona opada na kolana i spoglądając na niego z dołu rozpina rozporek. Wciągnął gwałtownym haustem powietrze w momencie, gdy objęła go palcami. Obserwował, jak nie spuszczając z niego wzroku przesuwa językiem po nabrzmiałej główce, by po chwili objąć wargami i ssąc przesunąć głowę wprzód.

- Iwona – stęknął, zacisnął dłonie na balustradzie nie zauważając, że omal nie zrzucił jednej z donic.

- Wystarczy. - Wstała, odrzuciła włosy na plecy. - Reszta później.

- Ja ci dam później – warknął, sięgając po nią dłońmi. - Zaraz cię tu zerżnę i w dupie mam, czy ktoś to zobaczy.

Obrócił ją tyłem do siebie, pchnął na ścianę. Podciągnął sukienkę na biodra, mruknął zachwycony widokiem pośladków pomiędzy którymi niknął pasek koronkowych majtek. Ukląkł, odsunął pasek stringów i uciskając pośladki, naparł ustami pomiędzy nie. Iwona oparła dłonie na szorstkiej ścianie, wypięła ku niemu pupę. Uwielbiała, gdy tracił przy niej kontrolę. Jęknęła czując delikatne drapanie zarostu na udach. Pochyliła się niżej, by ułatwić mu dotarcie do nadwrażliwego miejsca.

- Krzysiu – szepnęła czując, że wsuwa w nią język, po chwili ssie łechtaczkę. - Wsadź mi – poprosiła czując, że za chwilę dojdzie, a tak bardzo chciała poczuć go w środku.

Na to czekał. Znał ją dobrze i wiedział, że lubi gdy wchodzi w nią, gdy jest na skraju orgazmu. Wstał, zacisnął palce na krągłych biodrach i naparł czubkiem na błyszczącą od soków cipkę. Ugiął kolana, by się wbić, unieruchamiając ją dłońmi, by nie cofnęła bioder, chcąc przyspieszyć penetrację. Był zbytnio podniecony. Takie pchnięcie, nabicie się tej pięknej cipki na kutasa skończyłoby się zbyt szybkim finiszem. Nie pozwoli na to. Woli zrobić to tak, jak lubi. Jak lubią oboje. Byle nikt nie wszedł teraz na balkon.

***

- Zaczniemy od stroju wieczorowego – zakomenderowała Iwona. - Leoś, najpierw łagodny makijaż i coś zwiewnego. Później mocniej pomalowana, ostrzejsza kreacja i kok.

- Fryzurę zostaw mi – żachnął się Piotrek.

- Przepraszam, nie wtrącam się. - Iwona uniosła ugodowo ramiona. - Wiecie, co robić, więc do roboty!

Musiała się wymknąć do łazienki. Czuła spermę pomieszaną z jej sokami ściekającą po wnętrzu uda. Stringi nie stanowiły ochrony. Ot mokry paseczek materiału. Krzysiek nie odrywał od niej wzroku. Gdyby go teraz zawołała, poszedłby za nią do ubikacji i powtórzyliby numerek z rana. Mijając Krzyśka otarła się o niego łokciem. Niech ma za swoje. Niech myśli o niej i zastanawia się, czy pójść za nią.

Przed drzwiami łazienki westchnęła czując, że coraz bardziej zależy jej na Krzyśku. Obłędny seks to jedno. Najważniejsze było to, jak kobieco i bezpiecznie się przy nim czuła. Czy pasowali do siebie pod innymi względami? Tego nie miała okazji sprawdzić. Może kiedyś, a może nigdy.

Otwierała właśnie drzwi kabiny, gdy mocna dłoń objęła kark i wcisnęła ją do kabiny. Pisnęła, potknęła się i byłaby runęła na toaletę, gdyby nie silne ramię obejmujące ją w pasie.

- Ty mnie do szału doprowadzisz. - Męski głos i ciepły podmuch oddechu wprost w ucho. - W dodatku mnie prowokujesz. Mało ci?

Dłoń wcisnęła się między uda, podciągnęła materiał sukienki. Palce wsunęły się pod stringi i między płatki, potarły łechtaczkę.

- Krzysiu – jęknęła Iwona. Odchyliła głowę, oparła na szerokiej piersi. - Ja wcale nie chciałam. Nie prowokowałam.

- Kłamczucha.

Tarł okrężnymi ruchami, drugą dłonią uwolnił obolałego od podniecenia penisa. Od godziny walczył z sobą. Siedział na sofie pochylony do przodu tak, by nie było widać wybrzuszenia w spodniach. Czekał na moment, gdy Iwona pójdzie do łazienki. Gdy przechodziła obok niego czuł, że myśli o tym samym. Teraz, ugiął kolana i nakierował się na ociekającą ich sokami cipkę.

- Jesteś taka mokra – mruczał, masując ją coraz szybciej. Gdyby teraz ktoś wszedł do łazienki zobaczyłby ich, wiedziałby co robią. Miał to gdzieś. Chciał być w niej natychmiast. - I taka ciasna.

Iwona odpływała dysząc, odginając biodra do tyłu tak, by wszedł w nią jak najgłębiej. Opadła dłońmi na sedes, czuła jak drżą jej kolana. Krzysztof przyspieszył, wbijał się w nią szybkimi ruchami. Z zachwytem patrzył na pośladki o które się obijał, wsłuchiwał się w odgłosy seksu.

- Krzysiu! - Ilona krzyknęła, pochylając głowę.

I to był koniec. Potężny orgazm wydarł z jego gardła jęk, biodra zamarły, palce zacisnęły się na delikatnej skórze bioder kobiety. Po nieskończenie długiej minucie pomógł jej się podnieść i asekurował, gdy siadała na sedesie. Z uśmiechem obserwował rumieńce na twarzy dziewczyny i poprzyklejane do czoła kosmyki włosów. Odkleił jeden po drugim, złapał ją pod brodę, uniósł tak, by spojrzała mu w oczy.

- Nie patrz na niego, bo nie opadnie – warknął, wsuwając kciuk do pełnych ust Iwony. - Musimy gdzieś wyjechać, bo te ukradzione godziny mi nie wystarczą. - Nie chciał, by brzmiało to jak deklaracja. - Chcę cię mieć całą noc i dzień. Teraz cię zostawię.

Cofnął się, zapinając spodnie. Musiał wyjść, bo Iwona za mocno na niego działała. Był w pracy i mimo braku zagrożenia był od tego, by pilnować Tomasza. Kiwając z niedowierzaniem głową, zamknął za sobą drzwi kabiny zostawiając ją samą. Obmył dłonie zimną wodą, ochlapał twarz, przetarł ją papierowym ręcznikiem. Rzut oka na zamknięte drzwi kabiny i odwrót ku wyjściu. Trochę niepokoiły go własne uczucia, ale też cieszył fantastyczny seks. Nie chciał o tym teraz myśleć. Opuścił łazienkę, wrócił do studio. Zdjęcia trwały nadal.

Napisz nam też coś :-)