fbpx

Baw mnie (VIII)

with 7 komentarzy

Bardzo chciałam jechać na wakacje. Właściwie do teraz miałam nadzieję, że może uda mi się wybrać do ukochanej Chorwacji. Niestety, nie w tym roku.Trudno. Pociesza mnie fakt, że wydaję książki. Pierwsza w tym miesiącu, kolejne (jeśli dobrze pójdzie) w kolejnych. Jaram się tym i nie mogę doczekać "Kalejdoskop zmysłów". To pierwsza książka w papierze. Długa (ponad 400 stron) i bardzo osobista.

Co do "Baw mnie", to zrobię sobie dobrze bohaterami i wyślę ich na krótkie wakacje. A co tam! Skoro ja nie mogę, niech przynajmniej oni poopalają dupska 🙂 Już czuję, że to nie będzie krótka historia, ale komu tam się spieszy 😉 Niech się pisze, niech się dzieje.
Przyznajcie się, kto jeszcze nie był na wakacjach? 


Rozdział 8

Do domu jechali w milczeniu. Wszyscy spięci, każde zapatrzone w inną stronę.

Krzysiek zaciskał dłonie na kierownicy i starał się nie spoglądać we wsteczne lusterko, w którym zobaczyłby odbicie Iwony. Mimo upojnego, choć szybkiego seksu nie był syty i mając ją na wyciągnięcie ręki czuł ochotę na więcej. Równocześnie niepokoił go fakt, że coraz więcej czasu w ciągu dnia myśli krążą wokół jej osoby. Nie wiedział, co o tym sądzić.

Tomasza trafiał szlag na samo wspomnienie trzech mężczyzn klęczących wokół głowy Eweliny. W momencie, gdy wszedł do studio poczuł się jak zdradzany mężczyzna. W dodatku scena przypominała mu wyjętą z filmu pornograficznego i jedyną różnicą był fakt, że nie wyciągnęli na wierzch sprzętu. Reszta zgadzała się włącznie z ich minami.

Iwona marzyła, by zakończyć dzisiejszy dzień pracy i zaszyć się u siebie w mieszkaniu. Ochłonąć po przeżyciach na balkonie, a szczególnie w ubikacji, wziąć długą uspokajającą kąpiel. Po raz pierwszy od dawna potrzebowała samotności i ciszy na przemyślenie chaosu, w który dzisiaj weszła, a raczej wpadła z impetem. Za dużo emocji, przyjemności, natłok uczuć intensywniejszy, niż zwykle.

Ewelina była zwyczajnie zmęczona. Tych kilka godzin przebierania się, bycia malowaną, czesaną, w końcu pozowaną wykończyło ją. I pomyśleć, że dotąd uważała pracę modelki za łatwą i przyjemną. Toż to orka na ugorze! Dodatkowo reakcja Tomasza na ostatnie ujęcia, jak to określiła Iwona – wyuzdane, zaskoczyła ją mocno.

Wszyscy czworo poczuli ulgę, gdy samochód wjechał do podziemnego garażu apartamentowca i mogli opuścić ciasną przestrzeń auta. Była to chwilowa ulga tuż przed tym, jak wsiedli do windy. Droga w górę przez kilkanaście pięter dłużyła się niemiłosiernie i każde starało się uniknąć spojrzenia w oczy któremukolwiek. Na najwyższym piętrze drzwi otworzyły się i wszyscy, jak na komendę, wypuścili powietrze z płuc.

- Plan jest taki – przerwała milczenie Iwona, gdy wysiedli z windy. - Mamy większość ubrań, jesteśmy po fryzjerze i sesji zdjęciowej. - Wyłamywała palce, wyliczając kolejno. - Pozostało jeszcze trochę zakupów i właściwie tyle mojej pracy w temacie. Mogę wracać do pozostałych zajęć. Socialmedia kipią i trzeba je ogarnąć. Dzwonili z programu w telewizji, bo chcą przeprowadzić z tobą wywiad. Dodatkowo coś się pomieszało ze spotkaniem autorskim na festiwalu i widzę, że dzwonili już pięć razy.

Do uszu dobiegł szum odkurzacza, jakieś trzaśnięcie w głębi apartamentu.

- Szefie, dzwonił Mirek. - Pałeczkę przejął Krzysiek. - Chce się spotkać, porozmawiać o nowym temacie. Pyta, kiedy może wpaść.

Tomasz potarł czoło, zmierzwił włosy.

- Dzień dobry – schludnie ubrana kobieta należąca do ekipy sprzątającej przywitała się wychodząc z kuchni, kierując się do innego pomieszczenia.

- I zła informacja – westchnął Krzysztof. - Przez dwa dni nie będzie wody. - Jakaś awaria w budynku. Bardzo przepraszają, ale to coś poważnego. Dzwonili tuż przed końcem sesji zdjęciowej.

- Czy będę jeszcze potrzebna? - Iwona chciała wyjść, wrócić wreszcie do domu.

I wtedy zadzwonił telefon.

- Halo – Tomasz rzucił nerwowo w słuchawkę zły, że tyle informacji naraz torpeduje jego uwielbiający ciszę i spokój umysł.

Z nieprzeniknioną miną wsłuchiwał się w potok słów płynących z drugiej strony.

- Jasne – krótka odpowiedź. - Bardzo chętnie. Będziemy. - Rozłączył się, po czym zwrócił się wprost do Eweliny. - Czy masz ochotę na wyjazd? - Poczuł nieodpartą chęć zmienienia otoczenia, a długo odrzucane zaproszenie od znajomego nabrało teraz sensowności.

- Dokąd? - stęknęła zaskoczona dziewczyna.

- W cholerę stąd. - Wbił ręce w kieszenie spodni zaskoczony własną spontanicznością. - Zabiorę pracę i wyniesiemy się stądpotoczył wzrokiem wokoło.

W odpowiedzi, jakby dla podkreślenia jego słów coś huknęło, po czym do uszu wszystkich dobiegł krzyk przerażonej kobiety. Wybiegła z pomieszczenia gospodarczego, a w ślad za nią buchnął kłąb kurzu.

- Odkurzacz centralny oszalał! - Krzyknęła kaszląc, ścierając z twarzy grubą warstwę brudu.

- Zaraz się tym zajmę – warknął Krzysiek, sięgając po telefon.

- Z przyjemnością. - Ewelina czuła, że sytuacja robi się coraz ciekawsza.

Dotąd miała wrażenie, jakby w ślad za nią podążał Adam. Wiedziała, że to niedorzeczne, ale tak właśnie to odbierała, czuła jego oddech na plecach. Pilnowała się na wypadek, gdyby przypadkiem znalazła się w zasięgu jego wzroku. Gdyby chodziło tylko o jej dobro, nie przejmowała by się tym tak bardzo. Niestety, Adam miał władzę nad jej siostrą, a co za tym idzie i nad nią.

- Znajdź wieczorny lot na Korfu. Lecimy do Aleksa. - Zwrócił się do Iwony.

- Jasne. - Starała się uśmiechnąć, ale nie udało jej się. Plany odosobnienia, długiej relaksującej kąpieli i przemyśleń właśnie wzięły w łeb. Tomasz płacił, wymagał, więc nie miała nic do gadania. - Do godziny dam znać, co i jak. - Uśmiechnęła się do Eweliny, odwróciła na pięcie i wcisnęła guzik przywołujący windę.

Ewelinie nie umknął fakt, że Iwona nie ucieszyła się z obrotu sprawy. Zaskoczyło ją również to, że Tomasz nie pyta innych o zdanie, czy plany, a jedynie wydaje polecenia. Ją zapytał, ale Grubego i Iwonę potraktował jak swoją własność. Była bardzo ciekawa, jak potoczy się dalsza część dnia i czego ciekawego dowie się jeszcze o tym człowieku.

Późnym popołudniem po szybkiej odprawie wsiadali do samolotu. Ewelina starała się okiełznać mdłości i strach, bo miał to być jej pierwszy lot samolotem. Czuła, że żołądek podchodzi do gardła i cieszyła się, że poza śniadaniem nie jadła nic więcej. Tak naprawdę, to nie byłaby w stanie przełknąć ani kęsa. Przerażał ją fakt bycia niesioną przez metalowego potwora na takiej wysokości. Dotąd nie brała pod uwagę podobnych lęków, bo w jej życiu nie było miejsca na takie zbytki, jak lot samolotem.

Iwona ulitowała się nad dziewczyną widząc jej blado szare oblicze i jeszcze podczas odprawy zaaplikowała Ewelinie tabletkę Xanaxu. Sama była zmęczona, śpiąca i przytłoczona zmianami, które zaserwował jej pracodawca. Z planowanej długiej, relaksującej kąpieli wyszedł klops. Szybki prysznic, ekspresowe pakowanie, a w międzyczasie ogarnianie bieżączek. Wykonała pięć telefonów. Pracę nad zdjęciami i odpowiedziami dla fanów zostawiła na później. Postanowiła, że popracuje podczas lotu.

Krzysztofem targały sprzeczne emocje. Z jednej strony cieszył się na wyjazd i zmianę otoczenia. Ten aspekt pracy u Tomasza był ogromnym bonusem. Poza pracą nie miał życia osobistego. Od niedawna w jego życie coraz częściej wkraczała Iwona, a i to tylko dlatego, że mieli wspólnego pracodawcę. Teraz miały się spleść praca i bycie z nią blisko przez tych kilka dni. Był ciekaw tego, jak to jest mieć ją obok, nie tylko w chwilach ukradzionych pracy. Czy mu zobojętnieje? Opatrzy się i znudzi? Czy chciałby tego? Nie umiał odpowiedzieć sobie na te pytania.

Dwie i pół godziny później wysiedli z samolotu. Szybka odprawa, wyjście z terminala i zaciągnięcie się ciepłym powietrzem.

- Dałam jej tabletkę na uspokojenie – wyjaśniła Iwona, widząc zaniepokojenie Tomasza bezwolnością i nienaturalnym spokojem Eweliny. - Przed lotem wyglądała, jakby miała zemdleć. Nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, że to jej pierwszy lot w życiu.

Uspokojony Tomasz wziął dziewczynę pod rękę, do drugiej rączkę walizki na kółkach i udał się za Grubym na podjazd, przed wejście do terminala. Czekał tam na nich samochód. Uśmiechnięty kierowca pomógł im usadowić się na miękkich kanapach przestronnej limuzyny, zapakował walizki do bagażnika. Jechali pół godziny. Tomasz dziwnie czuł się z głową Eweliny ufnie wspartą na jego piersi. Obejmował ją ramieniem stabilizując, by nie zsunęła się podczas jazdy z kanapy. Spała i widać było, że tabletka podziałała na nią bardzo mocno. Tomasza pocieszył fakt, że znaczy to, iż na co dzień nie przyjmuje leków, nie jest ćpunką.

I co mnie to obchodzi?! - żachnął się na siebie w duchu. - Przecież to nie kandydatka na żonę. To interes!

Przejechali przez miasto, opuścili centrum. Samochód piął się wąską drogą to w górę, to w dół.

- Jesteśmy na miejscu – dobiegło od strony kierowcy.

Wszyscy ocknęli się z zamyślenia. Tomasz nad niecodziennym i przyjemnym uczuciem, gdy opiekuńczo obejmował Ewelinę. Iwona nad zamętem, które w codzienność wniósł facet, z którym miała zamiar uprawiać seks i nic ponadto. Krzysiek nad radością, która coraz mocniej wzbierała w nim na myśl o pobycie w tak pięknym miejscu z kobietą, do której żywił trudne do określenia uczucia. Na pewno jej pragnął.

- Tomaszu! - Śniady, wysoki i uśmiechnięty od ucha do ucha mężczyzna przywitał gości w momencie gdy ci wysiadali tuż po tym, jak limuzyna zaparkowała na podjeździe. - Tyle lat musiałem czekać, żebyś wreszcie mnie odwiedził.

- Cześć. - Tomasz podtrzymywał wciąż lekko nieprzytomną Ewelinę. - Wreszcie mam z kim przyjechać. - Wskazał dziewczynę. - Tabletki uspokajające na strach przed lataniem, więc wiesz…

- Nie musisz mi tłumaczyć – zaśmiał się Aleks przyglądając oszołomionej Ewelinie. - Nie wiem, czy jest druga osoba, która jak ja boi się latać. A ta piękna pani to kto? - Ujął dłoń Iwony, uniósł ją do ust, delikatnie ucałował.

- Moja asystentka Iwona, a ten wielkolud, to Gruby. - Tomasz dopełnił etykiety.

- Nie tyle gruby, co wielki – zaśmiał się przyjaźnie Aleks. - Masz wrogów?

- Mam pieniądze, a to wystarczy, by nie każdy dobrze mi życzył. - Tomasz objął mocniej Ewelinę, ta prawie usypiała na stojąco. - Czy mogę… - Wskazał dziewczynę.

- Oczywiście, zapraszam. Co ze mnie za gapa! - Wskazał zapraszająco drzwi. - Musicie być zmęczeni podróżą.

Wbiegł po szerokich schodach, w efekcie biała, luźna szata łopotała wokół jego nóg zabawnie.

Zupełnie, jak czarodziej z bajki – pomyślał Tomasz. - Jeszcze tylko lampy Alladyna przy pasku mu brakuje.

Zacisnął palce na szczupłej talii dziewczyny i pokierował ją w górę schodów, choć trafniejszym byłoby określenie, że wniósł ją po stopniach. W ślad za nim poszła pozostała dwójka.


To kto jeszcze nie był na wakacjach?

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. M
    Magda
    | Odpowiedz

    Ja nie byłam na wakacjach od 4 lat 😂🙈 . Najpierw zmiana pracy potem znów zmiana pracy potem ciąża i teraz jestem pelnoetatową kurą domową i matką polką dwójki dzieci🙂 nie ma lekko

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Absolutnie Cię rozumiem. Ja miałam lokale gastronomiczne i tyle się działo, że nawet się nie przyznam, ile lat pod rząd nie byłam na urlopie 🙂 A matką polką i kurą domowa jestem teraz 🙂 Co prawda nie małych dzieci, więc jest czas na pisanie 😉 Całusy i obyś w przyszłym roku wyjechała tam, gdzie Ci się marzy. A teraz poodpoczywajmy bohaterami tej powieści 🙂 Całusy :-*

  2. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Przyznam się bez bicia, że nie byłam. W tym roku, ani w zeszłym. Chętnie bym pojechała chociaż nad polskie morze 😔 może jeszcze tej jesieni się uda ukraść chociaż jakiś weekend i posłuchać szumu fal ❤️

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Polskie morze jest piękne. Polskie góry również 🙂

  3. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Mam nadzieję, że uda wam się wyjechać na wakacje😊 życzę wam tego☺

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Może jakiś weekend się uda wyrwać 🙂 Dziękuję :-*

  4. Anonim
    | Odpowiedz

    Byliśmy w górach tydzień na feriach i na weekend nad polskim morzem, mieliśmy jechać do Chorwacji pierwszy raz, ale 👑 wszystko nam zepsuł, może za rok😉

Napisz nam też coś :-)