Biała (XIII)

with 19 komentarzy

Biała 1 opowiadanie przygodowe sf z dużą dawką erotykiWiecie, cudnie tak móc dać poszaleć wyobraźni. Widzę jakiś obraz w głowie, opisuję go, wkładam weń bohaterów.
To jest prawie tak, że mogę poczuć zapachy, widzę kolory, czuję słońce, krople wody, które na nich padają.
Polecam ten stan każdemu, kto zastanawia się jeszcze, czy pisać.
Pisać! Opisywać marzenia 😀
Ta, następna i może jeszcze kolejna część, będzie opisem takich właśnie marzeń.
Znacie mnie jednak na tyle by wiedzieć, że szczęśliwość w tym co piszę, nie trwa wiecznie. Bez przysłowiowego pierdolnięcia się nie obędzie 😀
Udanego weekendu 😉

- Skąd tak dobrze znasz to miejsce? - Nie wytrzymałam, zapytałam. Musiałam wiedzieć. – Mieszkałeś tutaj?
- To był mój drugi dom – odparł po dłuższej chwili.

Leżał na plecach, przy brzegu basenu. Zamknięte oczy, spokój na twarzy. Pieszczony promieniami słońca. Zupełnie, jakby to były prawdziwe wakacje, nie zakątek w miejscu niezmienionym zbytnio, przez ogólnoświatową katastrofę.

- Ten lepszy dom.
- Powiesz coś więcej? – Zniecierpliwiłam się. Nie wystarczało mi to lakoniczne wyjaśnienie. – Gdzie więc był ten gorszy? W czym ten był lepszy?
- Wścibska jesteś. – Wkurzająca odpowiedź Gabriela.
- A ty baran. – Nie chciałam pozostawać mu dłużna. – Mamy spędzić trochę czasu razem, więc wskazanym jest, by się trochę poznać. Nie tylko w rejonach genitaliów.
- Dobra – parsknął. – Ten gorszy dom, ten rodzinny, jest o piętnaście minut drogi stąd. Marszem. Tutaj spędzałem większość życia. Ci ludzie stali się zastępczymi rodzicami. Moi nie mieli dla mnie czasu. Ci tutaj zawsze poświęcali mi uwagę. Miałem tu najlepszego kumpla, w jego siostrze zakochałem się.

Zabolało. Nie musiał mi mówić tego ostatniego. Z drugiej jednak strony, sama tego chciałam, prosiłam się o nagie fakty.

- Swój pierwszy raz też zaliczyłeś tutaj? – Jakbym chciała się dobić. Bardziej jednak miały te słowa ukryć gorycz, którą poczułam po jego wcześniejszym stwierdzeniu.

Podźwignął się oparł na ramieniu, obracając twarzą do mnie. Mimochodem zauważyłam mięśnie brzucha, które ładnie odznaczały się pod skórą Gabriela.

- Jeśli nie liczyć żywych seks lalek, które poznałaś przy naszym pierwszym spotkaniu, to swój pierwszy raz zaliczyłem z tobą.

Zamilkł, czekał na moją reakcję. Zaskoczył mnie, musiało się to odbić na mej twarzy. Otworzyłam usta, chcąc powiedzieć coś uszczypliwego, by zbagatelizować moc jego wyznania. Zrobiło to na mnie wrażenie. Zamurowało mnie, nie wiedziałam, co powiedzieć.
Zaczerpnęłam powietrza i zanurzyłam się powoli pod wodę. Obserwowałam go teraz spod powierzchni. Rozmazana, falująca postać. Rozpoznałam pobłażliwy uśmiech. Osiągnął zamierzony efekt. Wiedział, że nie ukryję się pod wodą. Nie na długo.

- Czuję się zaszczycona – wydyszałam, wyskakując ponad powierzchnię.

Znów nie wiedziałam, co myśli. Przyglądał mi się dłuższą chwilę, by opaść z powrotem na posadzkę. Nie pytał mnie o moje doświadczenie w seksie. I dobrze. Nie potrafiłam jeszcze swobodnie rozmawiać z nim na tak intymne tematy. Gabriel czuł, zdaje się, podobnie.

***

- Mój boże! – Złapałam się za głowę, rozglądając wokoło. – Z tym trzeba coś zrobić! Przecież to się zmarnuje! Przyjdzie zima, będzie jak znalazł!
- Nie ekscytuj się tak – mruknął zadowolony z mojej reakcji. – Po to cię tu przyprowadziłem. Szkoda byłoby, gdyby to wszystko szlag trafił. Nie znam się na gotowaniu, więc rób z tym, co chcesz.

Staliśmy w sporych rozmiarów szklarni. Wysoka, szeroka, długa i całkowicie zmechanizowana. W momencie, w którym, przestąpiliśmy próg, włączyły się właśnie zraszacze, rozsiewając nad naszymi głowami mgiełkę wody. Wentylatory dmuchnęły powietrzem, rozpraszając drobiny. Osiadały bezszelestnie na roślinach, szybach i na nas samych.

- Tu jest bajecznie – szepnęłam, idąc w głąb zieleni. – Musisz mi opowiedzieć więcej, o poprzednich właścicielach.
- Opowiem – mruknął, idąc za mną.

Czułam jego nastrój. Nie rośliny go teraz zajmowały, lecz ja. To, że byliśmy tutaj we dwoje, sami.
Oliwka została w ogrodzie. Bawiła się z psem. Obiecała, że sama nie wejdzie do basenu. Suka na szczęście bała się wody, nie dała się spacyfikować Oliwce. Stała na brzegu patrząc na nią, czekając by ta wyszła z wody. U młodej wygrała chęć zabawy z psem.

- Piękne pomidory. – Pochyliłam się ku przeciążonemu dojrzałymi warzywami, krzakowi. Zaciągnęłam się ciepłym zapachem, przymknęłam oczy. – Dziękuję, że mnie tutaj zabrałeś. To jest rzeczywiście, jak raj na ziemi. – Wstałam, obróciłam się ku Gabrielowi.

Znów ten drapieżny uśmieszek, błąkający się po jego wargach. Zmrużone oczy, rozchylone lekko usta. To na nich się sfokusowałam. Wiedziałam już, jak smakują jego pocałunki.
Przyznałam przed sobą, że podobał mi się coraz bardziej. Ten z pozoru zwyczajny mężczyzna, krył w sobie tajemnice. Dawkował mi siebie ostrożnie. Nie był wylewny, rozmowny. Był jednak szczery. Jego prostolinijność i chęć poznania mnie samej imponowały mi. On mi imponował coraz bardziej.

- Podziękuj więc. – Włożył palce za pasek moich szortów, przyciągnął ku sobie. – Bądź grzeczna, to pokażę ci więcej takich miejsc, w tym domostwie.
- Jest ich więcej? – zapytałam ochrypłym głosem. Udzielił mi się jego nastrój. Samo miejsce przenosiło do innej rzeczywistości. Parność panująca w szklarni, oblepiała wilgocią skórę, pobudzała ją. Zapachy dopełniały efektu. - Ile? Na ile razy?
- Zamknij się – mruknął mi w usta.

Ubrań pozbyliśmy się szybko. Przyciągnął mnie do siebie by całując, iść w moją stronę. Ja w efekcie przemieszczałam się w tył do momentu, gdy pośladki natrafiły na przeszkodę. Uniósł mnie, łapiąc za pupę, dociskając do siebie, do twardego już wzwodu. Posadził na blacie. Ciepło i wilgoć drewna, plus moja wilgoć. Pomiędzy tym wszystkim drobiny ziemi, drażniące skórę pośladków. Sięgnął do tyłu, coś przesunął.

- Połóż się na plecach – szepnął, oblizując usta.

Patrzyłam na niego, jak zahipnotyzowana. Ten ruch językiem po wardze, zagryzienie jej obiecywał jedno - pieszczotę. Powolną, przedłużaną, bardzo przyjemną.
Zrobiłam, jak kazał. Coś wpiło mi się w ramię, więc sięgnęłam, by to odgarnąć od siebie. Dotknęłam nożyc, jakimi przycina się rośliny. Chłód metalu, w połączeniu z drewnem uchwytów. Obok leżała skórzana rękawica. Druga musiała spaść ze stołu.
Zerknęłam na Gabriela. Wodził palcami po moim brzuchu, między piersiami, znów wrócił w dół. Wyglądał na kogoś, kto jest myślami tylko tutaj, w tym właśnie miejscu wszechświata. Dokładnie w sekundzie, która upływa. Ten moment przeżywał, nie myślał o niczym innym.

- Jakim cudem mieścisz się we mnie? – jęknęłam, patrząc na penisa, którego widziałam prawie w całości. – Przecież jest taki duży.
- Za chwilę sprawdzę. – Ujął go, przesunął czubkiem po cipce, nie zagłębiając się jednak we mnie. – Ale to za chwilę.

Chciałam zapytać, czemu nie teraz. Nie zdążyłam.
Sekundę później klęczał. Twarz na wysokości mojej cipki. Wiedziałam, co chce zrobić. Poprawiłam nerwowo ciało. Nie byłam dotąd całowana w ten sposób.

- Powiesz, czy tak lubisz – stwierdzenie. – Kieruj mną.
- Powiem – wykrztusiłam, czekając na doznania.

To było zbyt mocne. Krzyknęłam, gdy jego wargo zamknęły się na wrażliwym miejscu, gdy poczułam język. Lizał, ssał, delikatnie przygryzał. Wpychał we mnie język, by oderwać się na chwilę, to znów naprzeć agresywniejszą pieszczotą. Gdy już byłam na skraju, a bolesne języki rozkoszy zaczynały pełznąć trzewiami w górę, w kierunku głowy, przerwał.
Zerknęłam na niego nieprzytomnie.

- Dlaczego...

Chciałam zapytać, czemu przestał. Nie zdążyłam. Jednym śliskim ruchem wbił się we mnie, przyciągając do siebie za uda. Tak, że moje pośladki w połowie znalazły się poza krawędzią stołu.
Wysunął się, by wbić się ponownie. Mocno, szybko, jakby stracił cierpliwość.
Chciałam na niego patrzeć, lecz przyjemność zacisnęła mi powieki. Palce uchwyciły brzeg stołu, usta łapały łapczywie powietrze.
Eksplodowałam wyginając się w łuk. Tylko pośladki i czubek głowy miały kontakt z powierzchnią blatu. Resztę uniósł skurcz mięśni. Skurcz orgazmu. Przejmująca całe ciało rozkosz.
Wyszedł ze mnie i zamarł między rozrzuconymi udami. Już luźne, mięśnie wracały do normalnego napięcia i jeszcze tylko oddech pompował mi większą dawkę tlenu w ciało. Ujął błyszczącego moimi sokami penisa i potarł go jedną dłonią, drugą zaciskając na moim biodrze. Jakby obawiał się, że ucieknę, odsunę od niego. Struga spermy wystrzeliła na mój brzuch, między piersi, doleciała do szyi. Patrzyłam na to zjawisko zafascynowana. Na białe krople osiadające mi na skórze, na twarz Gabriela, głowę odchylającą się z wyrazem ekstazy, bolesnej rozkoszy.
Nie patrzył na mnie. Ja nie mogłam od niego oderwać oczu. Opadł ciężko na ramiona, oparł się po bokach mych ramion. W końcu otworzył oczy, opadł niżej, pocałował mnie.
Nie wiedziałam, co myśli. Nie wypowiadał zbędnych słów.
Zbędnych? Nie wiedziałam, co chciałabym usłyszeć. Przecież nie wyznanie miłości. Nie można tak szybko pokochać.
Miłość? Czy ona ma szanse, by zaistnieć w nowym, odmienionym świecie?

***

- Mów, w czym i jak mamy ci pomóc.
- Pomidory do skrzynek, taczki, czy co tam znajdziesz – rozdysponowywałam zajęcia pomiędzy Oliwkę i Gabriela.

Ten drugi poruszał się, jak mucha w smole. Nie dziwiłam się. Seks spowodował, że był ospały, rozleniwiony i wyjątkowo spokojny. Flegmatyczny wręcz.

- Jeśli znajdę w kuchni kawę, to zmuszę cię, do wypicia wiadra naparu. – Szturchnęłam go palcem w pierś. – Mamy dużo pracy i mnóstwo warzyw do przerobienia. Albo je zawekujemy, albo wyrzucimy. Ty Oliwka – odwróciłam się ku niej – znajdź mi każdy słoik w tym domu. I zostaw tego pająka! Zrobił ci coś? Mam ci też wyrwać nogę dla zabawy?!
- Ale ja tylko go za nią podniosłam. – Tłumaczyła się dziecinnie, jak na osobę w jej wieku przystało. – Nie chciałam mu jej wyrywać.
- Też cię podwieszę pod sufitem za nogę to powiesz mi, czy to jest zabawne. – Przybrałam groźny wyraz twarzy. – Marsz do domu. Pies nie ma wstępu do pokoi! – dodałam jeszcze patrząc, jak mała biegnie w stronę garażu.

Oczywiście nie posłuchała mnie. Kora wbiegła za nią do budynku. Ja tylko westchnęłam, po czym sięgnęłam po rękawice i nożyce.

- No to zaczynamy.

***

Wieczorem, przepełniona dumą, przyglądałam się rządkom słoików, wypełnionych pomidorami z olejem, rozmarynem i przyprawami. Stały równiutko ustawione wieczkami do dołu, na ogromnym, kuchennym stole i czerwieniły się obiecując letnie smaki, które przechowają aż do zimy.

- Jutro bierzemy się za papryki i resztę tego, co dojrzało. – Podparłam się pod boki.

Byłam bardzo zadowolona z efektów naszej pracy.
Poprzednia gospodyni, musiała w ten właśnie sposób przygotowywać się do zimy. W jednym z piwnicznych pomieszczeń, znalazłam setki słoików. Niektóre całkiem nowe, nieodpakowane ze zbiorczych, foliowych opakowań. Setki pustych i dziesiątki pełnych przetworów słoików.
Nie musiałam się martwić, że zabraknie pojemników na przetwory. Szklarnia i jej system nawadniania, plus pora roku, mogły płodzić plony. Mnie samej pozostało jedynie umiejętne przerabianie ich, konserwowanie.

- Co ci się stało w rękę? – Wskazałam przegub, na który Gabriel przykleił, sporych rozmiarów plaster.
- Zadrapałem się. – Machnął lekceważąco ręką, biorąc ode mnie kubek z herbatą. – Nic takiego.

Znalazłam w końcu herbaty. Oczywiście same egzotyczne, wonne mieszanki. Kilkanaście słoi wypełnionych suszami i drażniących aparat powonienia, już w momencie otwarcia szafki. Cytrynę zastąpiłam plastrami pigwy, której smak pamiętałam jeszcze z dzieciństwa. Ze świata, który już nie wróci.

- Zdezynfekować ci to? – Zarzuciłam udo na jego uda, opierając się wygodnie o poduchy kanapy.
- Chcesz mi zrobić dobrze? – Odstawił kubek na parapet okna, cudem nie zrzucając go przy okazji na podłogę. – Znam inne sposoby. – Pogładził wnętrze uda, palcami dojechał do linii spodenek.
- Mamy dużo pracy. – Udawałam oburzenie. – Chcesz mnie zarypać na śmierć? A co ze słoikami? Z pracami wokół domu?
- Wybieram rypanie. – Palec wśliznął się pod materiał, bezbłędnie odnajdując gorąc i chętną mu śliskość. – Nie samym jedzeniem człowiek żyje. Chodź się pieprzyć – szepnął, wsuwając palce głębiej. Wyliżę cię, może i tobie dam possać.
- Oliwka, idziemy spać! – wydarłam się w nieokreślonym kierunku.
- Już?! – Dobiegł nas rozzłoszczony głos małej. – Ale mi się nie chce!
- To sobie pooglądasz filmy! – Rozchyliłam uda, by ułatwić mu dostęp. Sama potarłam go przez luźne spodnie. – A teraz maszeruj myć zęby! Jutro mamy dużo pracy, więc nie pośpisz do południa!
- No dooooobra! – Skapitulowała. – Ale Kora śpi ze mną w łóżku!
- Ok! – Zgodziłam się wbrew sobie.

Nie to było teraz ważne.

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. MeMyself&Nika
    | Odpowiedz

    Mniam, świeży post.. Cieszę się, że wróciłaś,Miko. Nawet,jeżeli to tylko kuracja na bezsenność.
    Zaskoczyłaś mnie Gabrielem i coś czuję, że nie po raz ostatni…

  2. martyna
    | Odpowiedz

    uzależniające

  3. Wsad
    | Odpowiedz

    Takie jak lubię. Z niecierpliwością czekam

  4. aaaa
    | Odpowiedz

    Odkładałam czytanie tego opowiadania, bo byłam zła, że nie ma kontynuacji czegoś tam innego.A teraz zaglądam tu co godzinę z nadzieją na kolejną cześć. Może uda się jeszcze w weekend…

  5. Kala
    | Odpowiedz

    Uwielbiam:) widziałam ze dodajesz na pokatne piwnice, w nocy sobie je całości przeczytałam tutaj i trochę literowek znalazłam:) zwróć uwagę dodając bo tamtejsi władcy przecinkow będą mieli okazje do poplucia jadem;)

    • mikakamaka-old.guff.pl
      | Odpowiedz

      Dzięki za ostrzeżenie, ale nigdzie nie dostałam jadem (nienawiści) tak, jak na najlepszaerotyka.pl
      Pokątne, w porównaniu z nimi, są bardzo przyjazne. Admin jest opiekuńczy.
      To jest też tak, że widzę błędy, ale czasu brak, by je poprawiać (tyle wstecz). Wolę pisać nowe teksty, a i tak sądzę, że aż tak nabyczone błędami (opowiadania) nie są.
      Wiem, nie mam wykształcenia literackiego. Jestem samoukiem. Przestawiam wyrazy, stylistyka szwankuje, ale powoli idzie do przodu. Powolutku 🙂
      Za kilka lat może napiszę coś fajnego. Tekst, do którego nie będę się mogła przyczepić.
      Mimo wszystko dziękuję za ostrzeżenie.
      Mam nadzieję, że jutro kolejna część “Białej”. Mam połowę. Dopiszę, dopieszczę i znów poczuję przyjemność opublikowania.
      Poza tym opowiadaniem, równolegle piszę dwa inne. Zrobiłam sobie ściągawki imion, by nie mylić bohaterów 😀
      Nocne całusiory – m.

      • martyna
        |

        będzie dziś??

      • mikakamaka-old.guff.pl
        |

        Już NIGDY nie powiem, że mam więcej czasu i mogę sobie popisać.
        NIGDY!!!
        nigdy…

  6. wad
    | Odpowiedz

    czekom na tego hardcora jak na ścięcie

  7. Risande
    | Odpowiedz

    Witaj Mika 🙂 odkryłam Twoje miejsce kosmatych myśli kilka dni temu i czytam codziennie z zapartym tchem (jesteśmy z mężusiem za wakacjach, a jako że mój luby w czasie wolnym lubi się oddawać dłuższym drzemkom, ja mam czas na oddawanie się przyjemnościom czytelniczym 🙂 ). Pochłonęłam już większość Twoich opowiadań, i nie tylko – jesteś bossssska 😀 uwielbiam czytać, ale Ty mnie swoimi opowiadaniami normalnie w fotel wgniatasz i powodujesz na przemian rozładowanie telefonu i tableta 😀 Pełen szacun i podziw dla Twej twórczości! :)))
    Dziękuję i pozdrawiam, i zarazem mam śmiałość ogłosić się Twoją nową stałą czytelniczką 😀
    Risande

    PS. Mam wielką prośbę, jeśli znajdziesz kiedyś choć chwilkę to czy mogłabyś jeszcze raz wrzucić wszystkie części opowiadania “Internety”? Bo coś się źle wczytuje, da się otworzyć normalnie tylko I, III i IV część, zamiast reszty otwierają się tylko III i IV na przemian 🙁 ( a strasznie mnie wciągnęły te Internety i nie mogę się doczekać reszty) 😉
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam 🙂

    • mikakamaka-old.guff.pl
      | Odpowiedz

      Po pierwsze – dziękuję. Nie Wiesz nawet, ile radości dają mi Twoje sowa. To, że jestem z Tobą (swoim tekstem) na wakacjach, to już w ogóle cudnie miodowy komplement 😀
      Za “Internety” zabiorę się. Muszę odczepić you tube i wszstko zagra.
      Proszę o jeszcze chwilę cierpliwości.
      Całusy dla mojej Czytelniczki 😀 😀 😀
      Juhu!

      • Risande
        |

        Hehe, cała przyjemność po mojej stronie 😉 :*

Napisz nam też coś :-)