Biała (XVII)

with 19 komentarzy

Biała 1 opowiadanie przygodowe sf z dużą dawką erotykiŻycie jest piękne - jak powiedział pewien mądry człek.
Ano jest. Chociaż czasami pokazuje, że może być gorsze. Może po to, by doceniać je takim, jakie jest w tych lepszych momentach.
Poniższa część nie zawiera scen seksu (no może tyci), ale to nie powieść erotyczna. Lubię pisanie. Kocham wymyślanie tego, co ma się przytrafić bohaterom. Seks jest dopełnieniem historii.
Czytałam wczoraj (łyknęłam książkę) "Szeptuchę" i mogę ją polecić każdemu, kto lubi czytać mnie.
Nie mam tak wyrobionego stylu pisarskiego, jak autorka tej książki. Pokochałam ją za sposób, w jaki przedstawia uczucia bohaterki. Śmiałam się i wciągałam w treść. Teraz muszę czekać na kontynuację.
Polecam - super książka!
Wiecie, czego brakło mi w tej powieści?
Scen seksu 😀
Z miesiąca na miesiąc widzę, że pisze dojrzalej. Więcej opisów i zatrzymań na zwykłościach losów bohaterów. Na tym, co ich dotyka, kłębi się w głowie. Wiem, że wielu z Was denerwuję tym. Kiedyś akcja zapierdzielała, szczegóły były nieważne.
Teraz jest inaczej. Ja się zmieniam. Nie złośćcie się na mnie 😀
Ja złoszczę się podwójnie. Na co? Na ustawiczny brak czasu. Mam wrażenie, że ostatnio odrywam się od pisania co pięć minut. To bardzo utrudnia tworzenie fajnej historii. Ten kawałek pisałam w stu podejściach.
Cóż, taki czas w życiu 🙂
W komentarzu pod spodem - prywata.
Prośba o pomoc.
Szukam zapachu 😀

W sypialni opadłam ciężko na łóżko.
Co teraz robić?
Proste. Spakować się, przespać kilka godzin i ruszyć w drogę. Samotnie.

Bałam się. Tak naprawdę, to byłam przerażona, jak jasna cholera.
Naturalnym było, bym odszukała Tomka, a przynajmniej podjęła taką próbę. Nie robiłam sobie wielkich nadziei na odnalezienie go żywego. Jeśli miał to szczęście, by zmienić się w wampirka, to mógł pożyć, ale czy po dziś dzień? W końcu kilka dni temu zabrakło w sieci prądu, więc i zapas krwi musiał się popsuć.

Tomek nigdy nie był agresywnym osobnikiem. Nie lubił siłowego rozwiązywania konfliktów z rówieśnikami. Wolał negocjować, przekonywać, łagodzić konflikty. Mógł również i dlatego, że przewyższał większość z nich wzrostem. Od momentu, gdy zaczął wykonywać ćwiczenia siłowe, wzbudzał również i respekt posturą osiłka. Obawiano się go, choć usposobieniem przypominał bardziej misia. Ciepłego, spokojnego, z uśmiechem nie opuszczającym twarzy. Pozory myliły jednak większość. Ja wiedziałam, jaki jest naprawdę. Wiedziałam również i to, że te właśnie cechy charakteru musiały obniżyć jego szanse na przeżycie. Nie wyobrażałam go sobie walczącego o krew. Nie Tomek.

Upchałam kilka sztuk odzieży do wysłużonego plecaka. Jedzenie dopakuję rano. Teraz tylko jeszcze prysznic i do łóżka.
Czy Gabriel spędzi tę noc ze mną? Chciałabym. Czułam potrzebę bycia przytuloną i pocieszoną. Ja – twardzielka. Samodzielnie dająca radę chorobie, później opiece nad Adamem i Oliwką. W międzyczasie śmierci rodziny.
Ech, pokręcona ta nowa rzeczywistość. Jak włosy łonowe, czy rozszczepiona na czworo łodyga mlecza. Rozszczepiona i zanurzona w zimnej wodzie.

Powlokłam się do łazienki. Dosłownie. Nogi odmawiały posłuszeństwa. Jakby zadecydowały za mnie, że zostanę w miejscu, w którym stoję. W pokoju, przy łóżku, na zawsze. Jak gdyby to miało coś zmienić. Przecież nie mogłam postąpić inaczej.
Umyta, z głową owiniętą ręcznikiem, wróciłam do pokoju. Gabriela nie było. Widać miałam dziś spać sama. Kluska żalu, utknęła mi w gardle. Gorzka kluska, bolesna.

Sen nie nadchodził mimo, że tyle wina osuszyliśmy w piwniczce. Powinnam być zmęczona. Seks przecież też rozluźniał i odprężał. Późniejsze przeżycia wprowadziły we mnie tyle zamętu, że umysł nie nadążał z analizowaniem ich. Czarne scenariusze i wizja samotnego przemierzania Katowic, pobudzały, niepokoiły. Obecny stan psychiczny nie współgrał z odpoczynkiem.
Zmieniałam co chwila pozycję w nadziei na to, że odpłynę w końcu w niebyt. Choćby na godzinę. Zbawienie dla zmęczonego umysłu.

- Hej. – Dobiegło mnie ciche powitanie.

Gabriel stał w drzwiach. Wpadające z korytarza światło uniemożliwiło dojrzenie wyrazu jego twarzy mimo, że przez okno rozświetlał wnętrze pokoju, blask księżyca. Była pełnia, może tuż przed. Było jasno.

- No hej – odparłam słabo. – Co tam?
- Ano nic. – Wszedł, zamknął za sobą drzwi, podszedł do łóżka. – Dziewczyny poszły spać. Mumie nie wykazują oznak bytu. Mogę się z tobą położyć?

Zaskoczył mnie tym pytaniem. Z jakiego powodu myślał, że mogę tego nie chcieć? Bo niuńka się pojawiła? A może nadzieja na przebudzenie się Adama miałaby zmienić moje nastawienie do Gabriela?
Jasne. Głupek. Widać nie poznał mnie jeszcze na tyle, by prawidłowo ocenić. Docenić.

- Pewnie, że tak. – Odchyliłam zapraszająco kołdrę.
- Tylko wezmę prysznic. Uśmiechnął się widząc mnie nagą.
- Olej kąpiel. – Cieszyłam się z własnej nagości. Było tak, jakby żadne bariery nie miały nas. Choć przez chwilę. Do rana. – Śmierdzisz też ładnie. Daj się powąchać.
- Diablica – mruknął, zrzucając z siebie ciuchy. – Pachnę przede wszystkim tobą.

Nim ostatni element odzieży spadł na puszysty dywan przy łóżku, Gabriel był gotowy dla mnie. Wyjątkowo jurny osobnik płci męskiej. Chyba, że to ja tak na niego działałam.

- Pocałuj – poprosiłam cichutko, gdy wsuwał się pod ogrzany przeze mnie materiał kołdry. – Chcę zapamiętać twoje usta. Będę musiała bez nich wytrzymać trochę. I jeszcze jedno. – Odsunęłam głowę, by móc patrzeć mu w oczy. – Nie chcę Adama. Jeśli wybierzesz Asię, zrozumiem. Ale Adam nie jest facetem w moim typie.
- Skąd wiesz?
- Po prostu wiem. – Z przyjemnością zarejestrowałam zadowolenie, którego nie potrafił ukryć. - Nazwij to intuicją.

Wiedziałam, że zapamiętam tę noc. Gabriel kochał się tak, jakby chciał mnie upewnić w tym, że jest najodpowiedniejszym mężczyzną dla mnie. Nasycić tak mnie, jak i siebie. Zaznaczyć sobą, wetrzeć siebie w moje wnętrze i ciało. Najeść się na zapas.

- Ssij delikatniej – jęczał, gdy wsparta ramionami po bokach jego bioder, opadałam regularnie w dół, wpychając go sobie w usta jak najgłębiej. – Nie tak szybko mała, bo długo nie wytrzymam. Ewka!

Oderwał mnie od siebie, przewrócił na plecy i wbił się gwałtownym ruchem.
Myślałam, że za chwilę skończy. Ja już zobaczyłam słońce. Pokazał mi je jeszcze raz, tej nocy.

- Chciałbym z tobą jechać.

Leżeliśmy przytuleni. Czubek brody Gabriela na moim czole. Mój nos rejestrujący ciepły zapach skóry po seksie i wydzielanych feromonów. Nasz zapach.
Sen wciąż nie nadchodził. Jakby żadne z nas nie chciało przespać ostatnich chwil przed rozłąką.
Czy to jest właśnie miłość? Czy tak się ją odczuwa? Czy on mnie kocha? Nie zapytam przecież. Sama też tego nie powiem.

Szósta rano, ja na nogach. Gabriel ze smutkiem w oczach pomagał mi się wybrać. Kubek z kawą wcisnął mi dłoń. Przygotował kanapki, zapakował torbę jedzenia. Przesadził z ilością, ale większości produktów nie zagrażała wyższa temperatura, nie musiałam się więc martwić o ich popsucie się. Słoiki z fasolką w oliwie, suszone mięso i równie sucha kiełbasa. Wszystko to poukładał za siedzeniem kierowcy w małej, czerwonej toyocie i zamarł z dłońmi wbitymi głęboko w kieszenie spodni.

- No to do zobaczenia.

To ja, niezręcznie. Nie lubiłam pożegnań. Nie wiedziałam, jak powinny się odbyć.
Tak naprawdę, to od dawna nie miałam okazji na rozstania z osobami, których byłoby mi brak. Z powodu choroby, byłam zwyczajnie uziemiona. Blisko domu, szpitala, opieki, kontroli stanu zdrowia. I tak od lat.
Teraz miałam się rozstać z kimś, z kim najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Może ewentualnie na kawę, posiłek, wspólną kąpiel. Rozstanie wyłącznie na okazję robienia kupy.

- Zaczekaj. – Wyglądało na to, że coś mu się przypomniało. – Mam coś, co powinno ci się przydać. Jeśli nie tobie, to mi w odnalezieniu ciebie. Jakby coś poszło nie tak – usprawiedliwił czarne myśli. – Taki nadajnik satelitarny. Zaraz przyniosę.

I odwrócił się na pięcie, by po chwili zniknąć w drzwiach wejściowych.
Martwił się o mnie. Chciał, bym wróciła. Tak, to było właśnie tym – troską o drugą osobę.
Dobra nasza! Dobra moja.
Wrócił po kilku minutach, z czarno pomarańczowym przedmiotem w dłoni.

- Noś to przypięte do spodni. – Podciągnął koszulkę i przypiął mi to do paska. – To nadajnik satelitarny. Gdyby coś się wydarzyło, gdybyś potrzebowała pomocy, otwórz klapkę z napisem S.O.S i wciśnij guzik. Urządzenie jest naładowane, ale sprawdzaj, czy miga dioda.
- Ok. – Gardło zacisnęło mi się od wzruszenia.
- I uważaj na siebie. – Znów schował dłonie w kieszeniach. – Niby nic ci nie grozi, ale wiesz.
- Wrócę szybciej, niż przyjdzie ci ochota na seks. – Próbowałam zamaskować powagę sytuacji żartem. – W końcu wybieram się kilkadziesiąt kilometrów stąd. Dzień, może dwa i będę z powrotem.
- Jeśli jeszcze nie zauważyłaś, to ochota na seks mi nie przechodzi nigdy – sarknął, przyciągając mnie do siebie. Dłonie wylądowały na pośladkach, usta na ustach. – Nawet teraz, czujesz?

Czułam. Faktycznie był niewyżyty. Miałam tylko nadzieję, że rozłąka nie pchnie go w ramiona Asi. Nie zamierzałam się dzielić. Jeśli ją najdzie ochota na seks, zawsze może się pobawić Adamem. Widziałam, że jej się spodobał. Przerobiłam ten etap.

W lusterku wstecznym majaczyła mi postać Gabriela. Nie wyglądał na zadowolonego. Wręcz odwrotnie i to mnie cieszyło. Martwiło mnie zbliżające się wyzwanie. Tym właśnie było samotne poszukiwanie zaginionego brata.
Czy go znajdę? Jeśli tak, to czy żywego? Oby.

Wyjechałam z lasu, mogłam teraz przyspieszyć. Asfalt pokrywały liście opadłe z drzew przy drodze. Ewidentne świadectwo na to, że od dawna nikt tędy nie przejeżdżał. Pędząc wzbijałam je, niczym kurz na polnej drodze. Zjawisko, którego dotąd nie widziałam. Suche pożółkłe i te jeszcze zielone, wirowały poderwane z nawierzchni drogi, by opaść z powrotem. Tego jednak nie widziałam już. Mknęłam przed siebie. Do miasta. W znane - nieznane.

Odruchowo włączyłam radio. Nie wiem, czy podświadomość szukała znaków, że przeżyło więcej nas – „białych”. Chronionych chorobą krwi, organizmu. Ocalałych. Usłyszałam jedynie szum świadczący o braku aktywności w eterze. Ukłucie smutku i przygasła nadzieja. Znów zderzenie ze ścianą rzeczywistości. Nowej rzeczywistości.

Dojechałam do wjazdu na autostradę. Wybrałam tę drogę przez wzgląd na to, że łatwiej mi będzie manewrować pomiędzy pojazdami, które wyglądały na porzucone. Część na poboczu, inne w poprzek pasów, lub na jednym z nich. Jeszcze inne uległy zderzeniu. Mijając je widziałam pokiereszowaną blachę w miejscu, w którym się spotkały. Szyby niektórych pojazdów pokrywały ciemne plamy. Wiedziałam czym są. Zaschnięta krew, szczątki ludzi w środku. Możliwe, że w trakcie rozkładu. Wolałam się nie przyglądać. Nie zatrzymywałam się, nie zwalniałam zbytnio. Odwracałam wzrok, by nie dostrzec zarysu sylwetki na siedzeniu kierowcy.
Nie do końca mi się to niestety udało. Wszystko przez ruch, który przyciągnął mój wzrok do jednego z vanów. Typowo rodzinny wóz, kolor srebrny, ergonomiczność kosztem elegancji pojazdu. Zwolniłam, w końcu zatrzymałam się obok. Musiałam unieść się, by zajrzeć do wyższego, od mojego, samochodu. Oparłam ramię na kierownicy i przygotowana na każdy możliwy widok, zerknęłam ostrożnie ponad krawędzią drzwi. Nie przygotowałam się jednak na pysk rozeźlonego zwierzęcia, które z impetem skoczyło na szybę. Nie był duży, ale atak tak mnie przestraszył, że krzyknęłam, odruchowo rzuciłam ciałem w tył. Samochodem szarpnęło, silnik zgasł.
Przez dłuższą chwilę siedziałam skamieniała w dziwnej pozie i przyglądałam się ujadającemu psu. Za nim majaczyła sylwetka człowieka. Pewnie jego właściciel. Teraz rozkładający się trup.
Ogarnęło mnie współczucie dla uwięzionego w tej metalowo szklanej pułapce, zwierzęcia. Nie jego wina, że jakiś świr postanowił „uleczyć” matkę Ziemię, wybijając przy okazji rasę ludzką.
Pies, jakby wyczuł moją zmianę nastroju. Ucichł i zamarł z pyskiem przy szybie, z czarnymi ślepiami wbitymi we mnie.
To był impuls. Nie potrafiłam zostawić zwierzaka w tej klatce na kółkach. Z trupem jego człowieka obok. Odpaliłam silnik, uchyliłam okno i najspokojniej, jak potrafiłam, pociągnęłam klamkę drzwi pasażera w aucie obok. Gdy tylko zamek puścił, a drzwi uchyliły się odrobinę, cofnęłam dłoń, podniosłam szybę i czekałam na rozwój wypadków.
Co zrobi psiak? Wyskoczy i zaatakuje moje auto, czy ucieknie spłoszony, uradowany wolnością?
Pies wybrał drugą opcję. Zeskoczył na asfalt i puścił się biegiem, pomiędzy autami.
Obserwowałam go przez przednią szybę. Dziki galop, slalomem pomiędzy pojazdami. Ogon podrygiwał mu, gdy w szaleńczym pędzie mknął, aż w końcu zniknął mi z oczu.
Westchnęłam, wrzuciłam bieg i ruszyłam również. Oparłam się pokusie, by jeszcze raz zajrzeć do vana. Nie chciałam tego widoku. Śmierci aż nazbyt wiele naoglądałam się w ostatnich czasach.

Ruszyłam powoli. Znów sama. W kierunku znanego, lecz nie do końca.
Miałam oto zwiedzać martwe miasto. Przeszukiwać je w nadziei, że odnajdę brata.
Nadzieja. Matka głupich.
Umiera ostatnia.

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. mikakamaka-old.guff.pl
    | Odpowiedz

    Szukam poniższego zapachu. Od dwóch lat. Uparcie i bezskutecznie.
    Wiem, to męski zapach, ale żadne damskie perfumy mnie usatysfakcjonowały.
    Może ma ktoś do sprzedania. Może być tester.
    Cokolwiek, byle ten zapach 😀
    Hę?

  2. Risande
    | Odpowiedz

    Zapachu niestety nie znam, ale za to nowa część “Białej” jak miód na me serce podziałała 😀 i cały czas zastanawiam się czy Asia jest jakimś nowym gatunkiem. Mam kilka przypuszczeń ale wybaczcie że się nie podzielę, po przeczytaniu 95% zawartości bloga obawiam się znanej już pisarskiej przekory Miki 😀 nie bierz tego do siebie Kochana, gdybym pisała, też bym tak robiła 😉

    • mikakamaka-old.guff.pl
      | Odpowiedz

      Prosiłabym, byś się właśnie podzieliła. Podpowiedziała coś, co nie jest tak oczywiste, jak mój pomysł na Asię. Nie zamierzałam się na niej skupiać, ale może dzięki Tobie tak właśnie zrobię.
      Powiesz? pls

      • Risande
        |

        Oki 🙂
        Przeszły mi przez mózgownicę różne pomysły, na przykład że Asia należała do grupy osób chorych na jakąś inną chorobę ale sobie z tego nie zdawała sprawy, lub też posiada jakis rzadki gen odporności. Co do zdolności nowego gatunku gdy pisałaś o zbliżającej się pełni, skojarzyło mi się to z wilkołakami:D ale myślam o nie takim zwykłym wilkołaku ale na przykład bardziej o zmiennokształtności, jak Sam Merlot z Czystej Krwi;) myślałam też o jakimś nowym zmyśle, jak sterowanie otoczeniem za pomocą własnego umysłu, nie tylko przedmiotami ale też istotami żywymi, lub zdolności parapsychiczne, jak pirokineza czy telekineza, narzucanie innym swoich myśli, ale jeszcze sobie z tego sprawy nie zdaje; może zdolności bardziej pozytywne, jak umiejętność leczenia i wskrzeszania… Dobra, może i głupawe to, ale takie mi się pomysły zalęgły… 🙂

      • Risande
        |

        Trochę zajechało mi z własnej wypowiedzi klimatami w stylu X-menow, i mi się przypomniał film który mi ostatnio mąż puścił – “Deadpool” 🙂 Oglądaliście? Kto nie oglądał to polecam, ekranizacja jednego z komiksów Marvel, ale naprawdę nietypowa 😀 Chciałabym się natknąć tutaj na postać o podobnym poczuciu humoru do tytułowego bohatera tegoż filmu 😀

      • mikakamaka-old.guff.pl
        |

        Widziałam, podobał mi się bardzo.
        Wilkołaków nie przewiduję, zdolności parapsych też. Zostawiam to na “Po drugiej stronie lustra”.
        Toś mi zabiła ćwieka z tą Asią. A chciałam ją olewczo potraktować :d
        Kto wie. Może zmieniłaś jej losy właśnie.
        Zobaczymy.
        Dzięki 😀

      • aaaaaa
        |

        U Asi ciekawi mnie jedynie dlaczego żyje, więcej nie wydaje mi się zbyt interesujące. Ona pełni fajną funkcje jako ewentualna (może wyimaginowana) konkutentka Ewki. Wplatanie jej losów rozjedzie tę ciekawą historię. Całkiem ją rozmemła.

      • Risande
        |

        Ale może być wstępem do poznania nowego gatunku 😉

  3. PikkuMyy
    | Odpowiedz

    Komentarz na szybko przed przeczytaniem tekstu, za to po zapoznaniu się ze wstępem do tekstu 🙂

    Jestem z Tobą niemal od początku, mimo, że dopiero od niedawna zaczęłam się udzielać w komentarzach. Lubiłam twoje teksty z początków pisarskiej przygody i mam do nich sentyment, ale zdecydowanie bardziej odpowiadają mi teraźniejsze teksty. Uwielbiam wiedzieć co siedzi w głowach bohaterów, co nimi kieruje, a teraz dajesz mi wszystko czego szukam czytając.
    Jesteś moją chwilą relaksu przed snem i tylko żal, że nie publikujesz częściej (ale w pełni rozumiem dlaczego tak się dzieje, pomimo twoich szczerych chęci).

    Co do “Szeptuchy” przeczytałam i zachwycałam się tą książką z każdym rozdziałem coraz bardziej. Gosława jest tak barwną postacią, że nie da się jej nie lubić. Czekam z niecierpliwością na kolejną część.

    To chyba tyle 🙂
    Buziaki :*

    • mikakamaka-old.guff.pl
      | Odpowiedz

      Dziękuję. Fajnie usłyszeć, że to dobrze, że rozwijam kosmate myśli bohaterów 😀
      Co do Gosławy, to tak trochę przypomina mi Bridget Jones. Tylko częściowo.
      Pomysł na książkę – świetny. Teraz muszę znaleźć resztę książek autorki 😀

    • monia
      | Odpowiedz

      Zgadzam się w 100%. Sam seks bez fabuły nie jest zbyt interesujący dla mnie jako czytelnika. Myślę, że z czasem wiało by nudą. O wiele lepiej jest gdy poznaję bohaterów, wchodzę w ich umysły, a wszystko jest przeplatane seksem.

  4. WSAD
    | Odpowiedz

    Mniej mi odpowiada oszczędność w scenach seksu i nadmiar szczegółów, ale to dobrze źe podążasz swoją drogą. Powodzenia.

    • mikakamaka-old.guff.pl
      | Odpowiedz

      Dziękuję, że rozumiesz 😀

      • Wsad
        |

        A i tak na hardcore czekam. Choć czytywał będę pewnie te opowiadania ze scenami. 🙂

Napisz nam też coś :-)