fbpx

Bimber (III)

with 4 komentarze

erotyk z humorem
 

Tak po długiej przerwie, ale powolutku do przodu. Mam nadzieję że czytając tę część, tak jak ja, będziecie się szeroko uśmiechać 🙂 Przygotowuję dla Was też niespodziankę świąteczną, mam nadzieję, że dam radę napisać ją do końca 😉 A co do Lenki i Kacperka, to troszkę poczekacie. O biednej Bestii nie wspominając...
 

– I tu się mylisz mój chłopcze, tu się mylisz. – Stefan ze smutkiem pokiwał głową. – Wieloletnie doświadczenie podpowiada mi całkiem co innego. Dlatego przez najbliższe kilka dni musimy zachować abstynencję. Julce złość przejdzie i wtedy…

– Kilka dni? – Konrad nagle poweselał. – Dam radę – dodał równie szybko, co obłudnie. A potem poruszył inny, nurtujący go problem. – Nie widziałeś gdzieś może moich butów?

– Butów? Aaa! Wrzuciłeś je do studni. Robiłeś sobie z chłopakami konkurs, którego papeć pierwszy pójdzie na dno.

Konrad nie odpowiedział, bo i nie było czego żałować. Swoją wypasioną, markową garderobę zostawił w domu, nową kompletując po drodze i kupując w popularnej sieciówce. Dlatego wzruszył ramionami i dalej sączył herbatkę, w zadumie wpatrując się w kołyszące się na wietrze korony drzew. Stefan drzemał obok w pozycji półleżącej i tylko jego chrapanie zakłócało panującą dookoła ciszę.

Ten błogi stan, balansujący na granicy nirwany, zakłóciło pojawienie się gradowej chmury. Chmura to zdobiła Julicine oblicze, marszcząc przepięknie zarysowane brwi oraz wykrzywiając urodziwą twarz dziewczyny. Konrad otrząsnął się, bo wściekła Julcia była niczym grom z jasnego, błękitnego nieba.

– Wytrzeźwieliście już? – spytała posępnym, pełnym potępienia głosem. Konrad z zapałem pokiwał głową, nawet wybudzony z drzemki Stefan wyłuskał z siebie odrobinę animuszu.

– Tak – potwierdziły zgodnie dwa męskie, nieco drżące głosy.

– Obiad będzie.

– Tak – kolejne potwierdzenie. Ale Julki nie ugłaskała ta pozorna grzeczność. Godnie nadęta i nadal rozgniewana zniknęła we wnętrzu domu, a Stefan z ulgą wytarł pot z czoła.

– Bóg mnie pokarał – oznajmił grobowym tonem, pilnie bacząc, aby te słowa dotarły jedynie do uszu Konrada. – Sam widzisz! Moja żonka wyrozumiała, a ta… Istna megiera! Współczuję przyszłemu małżonkowi – westchnął, łypiąc jednocześnie na podwładnego jednym okiem. Biednego Kondzia aż otrząsnęło, bo w połączeniu ze słowami, wyglądało to mocno złowieszczo i ponuro.

– Ładna jest – odparł bez przekonania i jakby niechętnie, dopijając herbatkę.

– Ładna – poświadczył Stefan, niby również bez przekonania, ale tak jakoś chytrze i podstępnie. – Podoba ci się, prawda?

A! To stąd ta chytrość! Podobanie nie miało nic do rzeczy, Konrad coraz bardziej nabierał przekonania, że pogrzebaczem by tej baby nie tknął, a tym bardziej nie miał ochoty na coś więcej. Jednak dyplomatycznie milczał, bo nie wypadało zrażać do siebie zwierzchnika. Chociażby nawet takiego oszukanego.

– Dziś zupa owocowa. Wiśniowa – powiedziała Julka stawiając wazę na stół i z satysfakcją przyglądając się pozieleniałemu z nagła obliczu Konrada. – I dziś nie pijesz. Jutro po południu poprowadzisz warsztaty dla okolicznej młodzieży. Umoralniające – dodała z naciskiem.

– Ja?! – Mości morderca błyskawicznie zmienił kolorki, przechodząc od zgniłej zieleni do śnieżnej bieli. – Ja?

– Jesteś policjantem? Jesteś. Walczysz z przestępcami? Walczysz. To i warsztaty poprowadzisz.

– Ale ja… Nie umiem rozmawiać… No wiesz – wystękał udręczonym głosem.

– To się nauczysz. – Julcinego postanowienia nie zmieniłby nawet koniec świata. – Jutro, o dziesiątej przed kościołem. Opowiesz im o swojej pracy, pouczysz jak być praworządnym obywatelem…

W tym momencie Stefan zakrztusił się spożywaną zupką. Rozkasłał i poczerwieniał, chociaż Konradowi przez ułamek sekundy wydawało się, iż zwierzchnik po prostu się śmieje. Przez chwilę podejrzliwie mu się przyglądał, a potem dotarł do niego wytworny aromat z talerza i biedny Konrad błyskawicznie zerwał się z miejsca, docierając z prędkością światła do najbliższych krzaków… Wrócił stamtąd chwiejnym krokiem, wyraźnie bledszy, chwiejąc się na wszystkie strony. Wrócił było eufemizmem, bo dotarł jedynie do werandy, po czym płynnie osunął się na ziemię.

– Nigdy więcej! – wymamrotał, zamykając oczy i opierając plecami o drewnianą ścianę. – Nie dam się namówić, sprowokować, nawet siłą mnie nie wezmą…

– Wytrawna zupka owocowa zawsze przynosi zamierzony efekt – oznajmiła Julka z satysfakcją. – Ojciec się co prawda uodpornił, ale dopiero po kilku latach. Wcześniej działała na niego podobnie. No dalej! Ruszże się! Nie bądź babą! – dodała drwiąco.

Ale udręczony Konrad zwinął się w kłębek i zamknął oczy. Było mu wszystko jedno co o nim pomyśli to wredne babsko, wszystko jedno gdzie leży i wszystko jedno, jak długo będzie musiał pozostać w tym miejscu. Zapach wykwintnej zupki wiśniowej drażnił jego nozdrza i prowokował żołądek do kolejnego strajku. Julka przez chwilę patrzyła na niego z politowaniem, po czym wzruszyła ramionami i zniknęła w głębi domu.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Też mi morderca………

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Jaki komendant policji, taki i morderca 🙂 Obaj – pełna “profeska” 🙂 Julka byłaby o wiele skuteczniejsza i jako komendant, i jako zabójca 🙂

  2. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Utwierdzam się w przekonaniu, że to Julka pokrzyżowała plany mafiosom, którzy wynajęli Konrada – z opowieści komendanta jasno wynika, że to ona pilnuje porządku we wsi 🙂 “Najpierw zalety trzeźwości, a potem wady.” – Jakie są wady trzeźwości? 🙂 Aż dziw, że Konrad doszedł do czegoś w swoim zawodzie skoro lubi poszerzać sobie horyzonty przy pomocy używek. Skoro przez heroiczną walkę o swoje dobre imię rozumie picie i ćpanie ile chce i kiedy chce, to widać, że używki zrobiły swoje i wyprały mu mózg. Może Julka powinna mu jeszcze parę razy przyłożyć patelnią i by zmądrzał 🙂

  3. G
    Gość
    | Odpowiedz

    Będzie 4 część?

Napisz nam też coś :-)