Bo tylko czarne oczy… (XIII)

with 10 komentarzy
powieść erotyczna dla kobiet
Przepraszam was, że tak długo, ale nie dało rady prędzej. Jakby się wszystko na mnie sprzysięgło, co siadałam do kompa, to go zamykałam. Tak czy inaczej - Kochliwych Walentynek życzę!

 

 

Ten tytuł wkrótce ukaże się w formie książki drukowanej. Zapraszam do motylowego sklepu - klik! gdzie będzie można go kupić!
Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    I kolejny raz zakończenie w takim momencie…ehhh

  2. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    No wiesz co! Urwac w takim momencie 🙁 no dobrze wybaczam bo jest cudownie:-* tylko proszę kochana jak najszybciej następną część bo wybuchne z ciekawości:-) mam nadzieję że jeszcze będzie dużo czytania przed nami:-D

  3. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    O, nowa część, jeszcze gorąca. Ide czytać 🙂

  4. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko, jak Boga kocham, jeśli jeszcze raz zrobisz takie zakończenie przestane czytać twojego bloga. Świetne, czekam na więcej i jestem niecierpliwa 😉

  5. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko, jak możesz !? W takim momencie?!

  6. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Nic dziwnego, że bolał ją tyłek, skoro jechali we dwoje na siodle jednoosobowym 😉 Wiem, że mamy nie czepiać się realiów, ale we dwoje to można na oklep jechać – siodła dwuosobowe to naprawdę rzadkość 😛

  7. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Myslałam ze bedzie bardziej romantycznie ale tez dobre. Czekam na ciag dalszy nadal ;p

  8. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Szkoda , że poszłaś w pastisz i karykaturę. Pastisz jest dobry, jak jest krótki.
    Na pewno się go łatwo i szybko pisze, bo nie trzeba przejmować się wiarygodnością zdarzeń, głębią psychologiczną bohaterów i takimi szczegółami, że koń ciągnięty za wodze staje (jak silne szarpnięcie to dęba) a nie rusza z kopyta.
    Zaczyna być niestety nudne. A na dodatek widać, że pisane na kolanie.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zanim napisałam scenę z koniem, znalazłam sobie odpowiedni blog o koniach i stamtąd zaczerpnęłam informacji. Więc albo ja źle coś zrozumiałam, albo ktoś coś źle opisał 🙁 Nie polemizuję, bo moja przygoda z końmi zakończyła się po jednym dniu, po czym stanowczo odmówiłam kontynuacji, zapierając się przy tym rękoma i nogami 🙂
      Co do przesady – na samym początku ostrzegałam, że tak będzie, bo na tego typu pisaninę mam ochotę. Choć rozumiem, że nie wszystkim to się podoba. To nic, może nadrobię kolejnym opowiadaniem, które w najmniejszym stopniu nie jest do tego podobne.

    • A
      Anonimowy
      | Odpowiedz

      Po prostu mam wrażenie, że rozmieniasz talent na drobne. Twoje wcześniejsze teksty, zwłaszcza te mroczne były ambitniejsze. W których widać, że erotyka była dodatkiem do większej historii.

      Zaczyna mi brakować napięcia erotycznego między bohaterami, toczonej gry, pewnych niedomówień, intryg i tajemnic (bardziej skomplikowanych niż mafiozo-pisarz), mężczyzn, którzy wykazują się czymś więcej niż tylko dużą sumą gotówki i bohaterek, które poza dziecinnym pyskowaniem, mają trochę oleju w głowie.

      Swoją drogą to opowiadanie o El Diablo przypomina mi powieść Joanny Chmielewskiej "Ostatnie zdanie nieboszczyka" – porwana przez pomyłkę, przetrzymywana w willi mafioza na tropikalnej wyspie, grająca porywaczom na nerwach bo ma na nich haka.

Napisz nam też coś :-)