Bo tylko czarne oczy… (XVII)

with 35 komentarzy
humor i erotyka
Doła mam nadal, a na dodatek boli mnie głowa. O dolegliwościach ze strony układu pokarmowego nie wspomnę 😉 Kolejna część krótka, bo dalej muszę tekst "udekorować", a na to obecnie nie mam siły. Pewnie mi przejdzie lada chwila, bo pisanie to jednak balsam dla duszy. Po statystykach i waszych komentarzach, widzę że nie tylko dla mojej :-)))  Co do samego opowiadania, to rozrosło się one do niebotycznych rozmiarów, choć od samego początku pisane było z przymrużeniem oka. I najgorsze jest to, że mam ochotę jeszcze poszaleć. Wiem że niektórzy czekają na coś bardziej poważnego czy erotycznego, na kontynuacje Głupstwa czy Onego, ale na razie pozwolicie że skończę to. Pisze się lekko, bo myśleć nad nim wiele nie trzeba, stąd pewne gafy (z pistoletem czy koniem), ale to zapowiedziałam. Ten tekst po prostu taki jest 🙂

Zapomniałam załączyć najserdeczniejsze życzenia urodzinowe dla jednej z czytelniczek. Zdrówka i miłości!!! 

            

 

Pokazałam drzwiom język
w całej okazałości. Opryskałam twarz wodą, znalazłam duży ręcznik, którym
starannie się owinęłam i wyszłam, bo mój biedny żołądek aż się skręcał z głodu.
Na dodatek nigdy nie czułam się tak bezradna, tak słaba. To było bardzo
zaskakujące, zupełnie do mnie niepodobne.
Milcząca panienka w
schludnym fartuszku, wskazała mi drogę do jadalni, pośrodku której stał lśniący
stół. Usiadłam. Po mojej prawej na samym końcu stołu siedział Manuel, gapiąc
się na mnie maślanym wzrokiem. Po lewej, też na końcu, z kolei siedział Adán,
również nie spuszczając ze mnie wzroku.
– Jutro każę
zorganizować dla ciebie garderobę. Proś o wszystko, czego potrzebujesz –
odezwał się gospodarz, rozpływając się w uśmiechu.
– Okłady na opuchniętą
twarz – warknęłam, wbijając widelec w kawałek mięsa. – Nic od ciebie nie chcę!
– Ależ w tym
ręczniku jest ci pewnie niewygodnie?
– To będę
paradować nago – wybełkotałam z pełnymi ustami, posyłając kose spojrzenie
milczącemu dotąd Adánowi. Pochłaniałam w pośpiechu zawartość talerza, Manuel
także, chociaż nieco wolniej, za to on siedział, popijając tylko wino. I gapiąc
się na mnie z coraz większą fascynacją. W końcu nie wytrzymał.
– Gdzie ty to
mieścisz? – spytał z wyraźną zgrozą zmieszaną z podziwem.
– Jelito cienkie
to około czterech do sześciu metrów. Do tego jelito grube, jeszcze jakieś
półtora metra. Więc nie zadawaj głupich pytań. Będzie coś na deser? –
zainteresowałam się gwałtownie. Adán o mało nie udusił się winem.
– Po kolacji? –
Don Manuel wyglądał na lekko ogłuszonego.
– Macie może w
lodówce kawał ciacha? Albo tabliczkę czekolady? Cokolwiek?
– Jest tarta
czekoladowa – odezwała się niepewnie usługująca nam dziewczyna. – Podać?
– Tak! –
oznajmiłam radosnym głosem. – W całości. I czysty talerzyk.
Nie bacząc na pełen
niedowierzania wzrok obu panów, zażarłam równo połowę. Po czym z lubością
oblizałam łyżeczkę, wypiłam duszkiem szklankę wody i w końcu poczułam się o
niebo lepiej.
– Teraz mogę
planować ucieczkę – powiedziałam zadowolona, nie zważając na to, że wzrok
jednego z mężczyzn nieoczekiwanie stwardniał. – Albo i nie. Jeszcze się wyśpię.
– Kochanie! –
zaskomlał mój niechciany adorator. – Dlaczego nie chcesz nawet dać mi szansy?
Nie miałam ochoty
dłużej się z nim kłócić.
– Ten pokój ze
świeczkami to moja sypialnia? – upewniłam się, wstając.
– Tak.
– To idę spać.
Odwróciłam się na
pięcie, ale gdy dotarłam do drzwi, przystopowało mnie. Warto byłoby zabrać coś
na przekąskę. Cofnęłam się, chwyciłam talerz z resztą ciasta i dopiero wtedy
wyszłam. Żaden z nich nie odezwał się słowem. I dobrze, bo na głupie rozmowy
nie miałam ochoty.
Zrzuciłam ręcznik,
spodenki i bieliznę. Do wanny nalałam bosko pachnącego płynu, odkręciłam kurki
i gdy wody było już całkiem sporo, jeszcze raz związałam włosy w niedbały kok i
zanurzyłam się w pianie, wzdychając z błogością. Niezależnie od okoliczności,
kąpiel zawsze poprawiała mi humor. Zastanowiłam się, co teraz robi Javier?
Szaleje z niepokoju czy spokojnie romansuje sobie z Rudą? A może po cichu czuje
ulgę, bo pozbył się kłopotu? Posmutniałam, dotykając prawego policzka. Adán był
intrygujący, a choć znałam go zaledwie parę godzin zdążył mnie pocałować,
uderzyć, obrazić i zafascynować. Lecz nie oszukujmy się, to jest drań i draniem
pozostanie. Szkoda, pomyślałam zdmuchując pianę z dłoni. Tak w ogóle to każdego
z tej trójki powinnam kopnąć w dupę, posyłając do diabła z ich pokręconymi
uczuciami. Tak, nawet Adána, bo nie byłam ślepa.
Na końcu tych ponurych
rozważań, wylazłam z wanny, otuliłam się ręcznikiem i pomaszerowałam z powrotem
do sypialni. Wszystkie świece już pogaszono, jedynie w rogu paliła się mała
lamka, dając przytulne, złociste światło. A na ogromnym łóżku siedział Adán,
opierając łokcie o kolana i przyglądając mi się w uwagą.
– Czego chcesz?
Przyłożyć mi z drugiej strony, bo nierówno spuchłam? – spytałam jadowicie. Dawno
mnie nic tak nie zirytowało, jak jego obecność.
– Podjedź bliżej –
rozkazał schrypniętym głosem.
– To moja
sypialnia. Chcę się wyspać, więc wynocha! – wskazałam na drzwi.
– Nie.
– To złaź z łóżka.
Śpisz na podłodze.
– Nie po to tu
przyszedłem. Podejdź bliżej.
Sapnęłam z oburzenia.
Siedzi przystojne bydle na moim łóżku, wlepia we mnie wzrok i rozkazuje. Na
dodatek wygląda nieprzyzwoicie dobrze. Biała, na wpół rozpięta koszula, obcisłe
dżinsy, bose stopy i ten błysk w oczach. A ja w samym ręczniku. Poczułam
niepokój. Jakoś nie wyglądał na przejętego moim stanowczym sprzeciwem.
– W tej chwili! –
warknął. Oczywiście mogłam nie posłuchać, ale to jego nietypowe zachowanie,
zaintrygowało mnie. Podeszłam na wyciągnięcie ręki. Adán uniósł głowę,
spoglądając mi w oczy.
– Bliżej!
– Może od razu
wskoczę ci na głowę?
– Nie, nie na
głowę – odparł z szerokim uśmiechem, a pode mną ugięły się kolana.
– Zdaje się, że
mam zostać żoną twojego brata? – powiedziałam, silnie akcentując każde słowo.
– Co w rodzinie,
to nie zginie.
Mój niepokój sięgnął
zenitu. Nogi miałam jak z waty, serce przyspieszyło do prędkości nadświetlnej,
a w głowie zawył ostrzegawczy alarm. Ten facet nie przyszedł tu na pogawędkę, o
nie! Normalnie tupnęłabym nogą, pokrzyczała, nawymyślała mu od kretynów i
wygoniła. Lecz nie całkiem bezpodstawny strach sprawił, że wolałam zachować
spokój. Kto wie, co takiemu odbije?
– Ale ja nie chcę!
– Nie? – Obie
dłonie położył na moich udach, wciąż nie spuszczając ze mnie wzroku. Bardzo
wolno przesuwał je ku górze, aż w końcu wkradły się pod puszysty materiał
ręcznika. Wtedy oprzytomniałam, chcąc się wyrwać, ale mi nie pozwolił. Ścisnął
moje biodra z taką siłą, aż jęknęłam z bólu.
– Przestań! Robisz
mi krzywdę!
– Bzdura! Jeszcze
nawet nie zacząłem.
– Fioletowy siniak
na mojej twarzy mówi co innego.
Nie odpowiedział, a
jedynie krzywo się uśmiechnął. Ten asymetryczny uśmiech, blask oczu, nie
zapowiedziana intymność sprawiły, że zrobiłam coś, czego bym się po sobie nie
spodziewała. Uniosłam rękę i bardzo delikatnie przeczesałam jego włosy. Potem
dotknęłam czoła, bokiem dłoni pogładziłam policzek, palcem powiodłam po linii
żuchwy.
– Nic z tego nie
rozumiem – odezwałam się zamyślona. Najgorsze że wcale nie miałam na myśli
sytuacji, w której się znalazłam, ale własne uczucia i emocje opanowujące ciało.
Niespodziewanie Adán zsunął ze mnie ręcznik i stałam teraz przed nim całkiem
naga.
– Zwariowałeś? Co
robisz? – Chciałam mu go odebrać, lecz zręcznie rzucił nim w przeciwległy
koniec pokoju.
– Podziwiam.
I wtulił twarz prosto
między moje uda. Zachłysnęłam się powietrzem, potem szarpnęłam, usiłując wyrwać
się z tego uścisku. Na daremnie, był o wiele silniejszy. A może to ja okazałam
się za słaba?
– Przestań! –
Położyłam dłonie na jego ramionach, próbując go odepchnąć. – Bo zacznę
krzyczeć!
– Jeszcze nie
teraz – wymruczał, dotykając ustami mojej skóry. Pokrywał pocałunkami wnętrze
ud, wyraźnie kierując się ku jednemu miejscu. To było zaskakujące, bo nie
spodziewałam się po nim takiej subtelności. – Później. Później możesz krzyczeć.
– Don Manuel
mógłby poczuć się tym zniesmaczony.
– Poczeka na swoją
kolej.
Od razu przeszła mi
ochota na cokolwiek. Żeby cię szlag trafił, zaklęłam w duchu. Raz nabyte
doświadczenie w kontaktach z Adánem kazało mi działać inaczej niż miałam to w
zwyczaju. Wplotłam palce w krótkie włosy, a potem energicznie oderwałam jego
głowę od mojego ciała.
– Powiedziałam NIE!
Oddech miał krótki,
urywany. Oczy pociemniałe z pożądania, wargi rozchylone. W zasadzie to powinnam
być dumna z wrażenia, jakie na nim wywarłam, ale jakoś nie byłam. To już
bardziej pochlebiałam mi propozycja zamążpójścia od don Manuela. Ten tutaj chciał
mnie jedynie przelecieć. Uśmiechnął się szyderczo, jakby nie dowierzał mojemu
sprzeciwowi.
– Jesteś piękna,
zwłaszcza gdy się złościsz.
– Zwłaszcza z tym
siniolem pod okiem.
– Przestań nawijać
w kółko o tym samym.
– Pewnie. Pomówmy
lepiej o tym, że najpierw mnie uderzyłeś, teraz chcesz wykorzystać, a na sam
koniec zostawisz bratu.
– Wykorzystać? –
roześmiał się, przesuwając dłonie wyżej. Teraz obejmowały mnie w pasie. – Nie
nazwałbym tak tego. I mam dosyć bezsensownych rozmów.
Oto Babeczka:

Matka, żona, matematyk. Pisze od bardzo dawna, publikuje od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie żyć bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko jesteś cudowna! Dziękuję Ci, że piszesz i jesteś tak dzielna! Bardzo Cię przytulam i mam nadzieje, że dzisiaj poczujesz się lepiej… może herbata z sokiem malinowym? Zrób dla siebie coś, dzięki czemu się uśmiechniesz ;* a co do opowiadania – jak zwykle jest dokładnie tym, czego potrzebuje, idealne do sytuacji i sprawiające olbrzymią frajdę 😉 trzymaj się!

  2. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Wszystko będzie dobrze. Wszędzie trafiają się przeszkody, ale jak to w Twoich opowiadaniach, człowiek jest w stanie przez wszystko przejść z uniesioną dumnie głową i być jeszcze silniejszym. Także głowa do góry i do roboty 😉

  3. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko kochana. Powinno być chyba zeżarłam a nie zażarłam 😉 Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na więcej 😀

  4. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Zaczyna mi się mieszać. Jestem rozdarta między Javierem a Adanem.Jeżeli bohaterka będzie z Adanem to będzie mi szkoda Javiera. Jeśli na odwrót to nie wiem jak zareaguję. Byleby była z którymś z nich bo inaczej oszaleję ;)Jak dla mnie wprowadzenie elementu porwania bohayerki było zbędne. To znaczy, podoba mi się, ale miesza. Pisz dalej. Jestem ciekawa co z tego wyjdzie. Weny i jak najwięcej spokoju. Ps. W opisie pokoju zamiast lampka napisałaś lamka 😉

  5. Kasia Stypło
    | Odpowiedz

    Uwielbiam takie story telling. Opowiadania dobrze wpływały na mnie już w dzieciństwie.

  6. Jo
    | Odpowiedz

    Tak mi przyszło teraz do głowy… a może jej się to śni? Porwanie z domu Javiera, Manuel i Adan ? ;)))

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      To byłoby całkiem dobre 😀

  7. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Świetne ale zamiast podejdź napisałaś podjedź. Weny w pisaniu i fantazji w torturach twojego oprawcy ;*

  8. Anonimowy
    | Odpowiedz

    NIE NIE NIE ;-;
    JAVIER MA BYC..
    ZMIENIAS ZHISOTIE NA INNY TOR..
    ten adam przypomina gościa z kłamcy…
    świetne było jak julia robiła tamte scenki typu tej z koksami…
    to było fajne i takie inne… a tak to robi się takie cos jak kłamca i parę inny opowiadań..
    niech wejdzie Javier i zrobi ,,Bum'

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Te scenki byly fantastyczne, ale uwazam, ze dobrze ze Babeczka zmienila tory opowiesci – swietny humor pozostal, a co za duzo gagow to nie zdrowo – zrobilo by sie zbyt dziecinnie 🙂 PS. Witalij z Kłamcy też byl fantastyczny 😀

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Kłamca to jedno z lepszych opowiadań !!!

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Klamca był super. Ale… to opowiadanie było lepsze… takie inne. Bez tego faceta "władającego" potem jak oni beda razem to bedzie nuudne i głupie… fajnie było z Javierem. Co chwila inaczej i tak zaskakująco. A z tym teraz.. nudna tak i… zwykłe to takie. O wiele ciekawiej jak jest Javier. Ale to tylko moje zdanie.

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Zgadzam się z wami :*

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Ja też. Teraz troszke przekombinowane ale nadal dobre 😉

  9. zakochana
    | Odpowiedz

    Cudowne jak zawsze!! Kocham Twoje opowiadania i już nie mogę się doczekać kolejnych części! Pozdrawiam 🙂

  10. manieczka
    | Odpowiedz

    fajnie by było jak Julia się nie dała i uciekła sama od Adana, opowiadanie rewelacyjne

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Tak, tak, tak! Julia nawet z takim wygra! By było swietnie… albo np. Julia stoi z nożem nad leżącym na podłodze jej porywaczem, i w tej chwili wchodzi Javier z ratunkiem, a ona sama juz sobie poradziła…

  11. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Jak zwykle rewelacja. Autorce życzę weny, wytrwałości dużo zdrówka całej rodzinie i zażegnania wszelakich trosk. Głowa do góry Coco jumbo i do przodu 😊

  12. Anonimowy
    | Odpowiedz

    No, a tym facetem sie nie przejmuj. Bo i tak masz go pod kloszem :3 możesz to na policje zglosic i juz po nim. Powinnas sie zniego smiac, jako to idiota… Boi sie konkurencji. Powodzenia Babeczko ! ( tak wyszło jakos że napisałam 4 oddzielne komy…)

  13. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Moim zdaniem Babeczko zrobisz jak uważasz, ale jak dla mnie Javier byłby najlepszy, myślałam, ze w końcu odwiezie Ją do domu, ale będzie kazał obserwować, po jakimś czasie, zacznie tęsknić i porwie ją ponownie. :>

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Taaaaak*-* takie 3 porwanie, ciekawa by była pewnie reakcja Juli 😀

  14. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Jak zwykle cudownie piszesz, ale wolę jednak Javiera….

  15. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Dziękuje serdecznie za życzenia! :*

  16. Babeczka
    | Odpowiedz

    Oj, co ja z wami mam :)))

    Popiszemy, zobaczymy…

  17. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Za dużo absurdu na metr2 jak dla mnie…

    Lily

  18. Anonimowy
    | Odpowiedz

    już za dużo kombinacji ;p

  19. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko przerwałaś w taki momencie ze nie dodanie dzis nowej czesci bedzie znacaniem sie … Prosze ! 😀

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Dokładnie! Nie idę dzisiaj spać, czekam na kolejną część 😉 Co do opowiadania, moim zdaniem idzie zdecydowanie w dobrym kierunku, nie może być za słodko. Babeczko, zlituj się nad nami…
      Natalia

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Nie może, wiec porwanie w sam raz ale teraz gdyby Javiera uratował *-* wtedy gdy Julia by straciła nadzieje na to na przykład

  20. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Jestem za tym żeby Julia jakimś sposobem sama uciekła

  21. ainah78
    | Odpowiedz

    Kocham to opowiadanie ale co za dużo to niezdrowo. Przekombinowane a Julia ma chyba rozdwojenie jaźni powinna się na coś zdecydować.

  22. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy następna część będzie? 😀

  23. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Może dzis kolejna część z okazji moich osiemnastych urodzin 😀 pozdrawiam Em.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To mam nadzieję, że zdążę. Na razie idę szybciutko poczytać Młodej przed zaśnięciem 🙂

  24. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Trzymam kciuki żebyś zdąrzyła ;*

Napisz nam też coś :-)