Coś optymistycznego (XIV)

with 5 komentarzy

na poprawę humoru
 
Wyjaśnimy sobie kilka rzeczy, a potem... się zobaczy 😉

 

– Bo… – przygryzłam wargi. Powoli zmieniłam pozycję, aż mój oddech owiewał skraj jego ucha. – Bo chcę się z tobą kochać.

Poczułam, jak napiął całe ciało. Czubkiem języka dotknęłam szorstkiej skóry na policzku, wytyczyłam szlak aż do surowo zaciśniętych ust. Błądziłam wargami po jego twarzy, rękoma po szerokich ramionach i czekałam na odpowiedź.

– Teraz? – wychrypiał. No co za głupek, zaklęłam w duchu.

– Nie, po śmierci! – syknęłam rozzłoszczona.

– To jednak wolę teraz. – Roześmiał się, a potem wstał, unosząc mnie w górę. Lekka nie byłam, więc wprawiło mnie to w słuszny zachwyt. Nogę może i miał uszkodzoną, ale reszta była w znakomitej kondycji.

– Gdzie mnie niesiesz? – spytałam zaskoczona.

– Jak to gdzie? Do sypialni. Potrzebujemy dużego łóżka – dodał z błyskiem w oku.

Po złości pozostało blade echo i teraz dławiło mnie wzruszenie. Czy on naprawdę?… Jeśli sobie żartuje, zabiję drania, przysięgam!

Postawił mnie na sprężystym materacu, objął i bez namysłu pocałował. Już wiedziałam, że to nie był żart. Wargi miał gorące; silne dłonie ściągały ze mnie ubranie. A kiedy na chwilę oderwał się od moich ust, a ja mogłam zaczerpnąć tchu, bez pośpiechu, też zdjął koszulkę, a później zsunął spodnie. Nie spojrzałam w dół, jedynie moja dłoń sunęła po napiętych mięśniach brzucha, potem niżej, aż dotarła do twardniejącej męskości.

– Ja też chcę się z tobą kochać – wyszeptał głosem nie do poznania, ujmując moją twarz w obie ręce. Palcami muskał policzki, podczas gdy je delikatnie pieściłam jego penisa.

Zawsze sądziłam, że oczekiwanie, to połowa przyjemności. Nic bardziej mylnego.

– Aniu… – Poczułam jego wargi, smak, zapach, ich szorstkość i ciepło. Oddech wdzierający się do płuc, wędrujący wprost do bijącego w przyspieszonym tempie serca. Z trudem hamowane pożądanie, rosnące podniecenie.

Nie musiałam szukać dłużej drogi do raju; ja już tam byłam! Na skraju męskich dłoni, na krawędzi ekstazy. Odpowiadałam na każdy pocałunek, tak rozpaczliwie stęskniona ciężaru jego ciała. Wirowało mi w głowie, spomiędzy ud sączyła się wilgoć, a każdy ruch i gest był jednocześnie chaotyczny i nieznośnie powolny. Znaleźliśmy się w ułamku sekundy, pomiędzy dwoma chwilami wieczności. W świecie, do którego wcześniej żadne z nas nie miało dostępu.

Leżąc na plecach, z palcami w jego włosach, jęczałam gdy on pieścił moje wnętrze. Unosiłam w górę biodra, drżąc i błagając o spełnienie. Lecz nie zamierzał mi go dać, nie teraz i nie tak szybko. Kiedy już znajdowałam się na krawędzi, brałam oddech i zamierzałam skoczyć, on zawracał mnie z tej drogi, by poprowadzić do celu inną, nie mniej pasjonującą.

Gorące wargi błądzące po wnętrzu ud, pokrywające pocałunkami napiętą linię brzucha, dotarły w końcu do moich piersi. I przestały być tak czułe, tak delikatne. Dostarczyły odrobiny bólu, a ten splótł się z przyjemnością i sprawił, że oszalałam.

– Piotr! – krzyczałam w uniesieniu, wyginając ciało w łuk.

Zrozumiał moją mękę, spełnił pragnienia i wszedł w mokre od soków podniecenia wnętrze z takim impetem, że przeżyłam pierwszy orgazm. A później wznosiłam się i opadałam, w takt każdego ruchu męskich bioder, w rytmie pocałunków i pieszczot. Nie potrafiłam się nim nasycić. Chciałam więcej, a jednocześnie pragnęłam spełnienia. Palce zacisnęłam na jego ramionach, uda skrzyżowałam na jego plecach.

Piotr zawisł nade mną na wyprostowanych ramionach. Słyszałam jego świszczący oddech, jak przez mgłę widziałam wykrzywioną ekstazą twarz. Coraz mocniej czułam każdy ruch, czułam jak jego męskość szczelnie mnie wypełnia, tak cudownie twarda i pulsująca w rytmie bicia naszych serc.

Nie było czasu na zmianę pozycji. Zabrakło go na chwilę wytchnienia, na czułości, właściwie na wszystko, prócz spełnienia i pocałunków. Nadszedł koniec, a kiedy Piotr eksplodował w moim wnętrzu i ja w końcu mogłam skoczyć poza krawędź.

To nie był mój pierwszy orgazm, ale z pewnością najcudowniejszy. Tak silny, że niemal straciłam przytomność. Moje ramiona opadły, ciało napięło się i rozluźniło. Zamknęłam oczy, dysząc ciężko i rozsmakowując się w emocjach, których przed chwilą doświadczyłam. A potem poczułam, jak Piotrek pokrywa pocałunkami moją twarz.

Otworzyłam oczy. Teraz nie tylko czułam się jak w niebie – ja je widziałam. W ciemnych źrenicach, w lekkim uśmiechu, w każdym szczególe jego twarzy. Uniosłam głowę i pocałowałam go.

– Miałeś rację – wyszeptałam. – Będziemy się kochać cały tydzień.

– Nie Aniu – zaprzeczył ruchem głowy. – Całe życie.

– Całe życie. – Czułam, jak na moje usta wypływa szeroki uśmiech. – I zapomnij o rozstaniu. Kocham cię.

– Wariatka. Ale też cię kocham.

– Pewnie że wariatka – zaczęłam się śmiać. – I przyznaj, wieczna optymistka!

– Niepoprawna. To dobrze, bo jaka inna by mnie chciała.

Nadal leżałam na plecach. On na mnie i we mnie. Z nieskończoną czułością ujęłam jego twarz, zamknęłam w kokonie ze swych dłoni i zatopiłam spojrzenie w czarnych oczach.

– Nigdy więcej, obiecaj mi. Nigdy więcej rozstań, nigdy więcej wątpliwości. Ja w nas wierzę.

I tym optymistycznym akcentem zakończyłam tę durną dyskusję, aby zabrać się za znacznie przyjemniejsze rzeczy.

Po których nie mogłam siedzieć przez okrągły tydzień, tak bolała mnie pupa…

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    ok

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Najbardziej minimalistyczny komentarz na motylach 🙂

  2. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Uuuuuuu ale gorąco😊przydałby się lód albo zimna woda😂
    Super, że ta Ania taka przebojowa i wzięła sprawy w swoje ręce.
    Babeczko te Twoje opisy scen są… 😊
    Uwielbiam, uwielbiam Cię 🤗
    Pisz jak najwięcej😉

  3. A
    Aleksandra
    | Odpowiedz

    Cudownie! Dobre wieści przy poniedziałku. 🙂
    #teampiotr

  4. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Babeczko, co z Anią i Piotrkiem?
    Zrób nam niespodziankę na Walentynki plisss

Napisz nam też coś :-)