fbpx

Dobry zwyczaj nie pożyczaj (V)

with 22 komentarze

pożyczony narzeczony i komplikacje weselno sercowe
 

Była zmęczona.

I dziwnie smutna. Niby miała doskonałą pracę, wciąż pięła się po szczeblach kariery wyżej i wyżej, ale pomyślała, że tak naprawdę nie sprawiało jej to takiej satysfakcji, jak na samym początku. W zasadzie robiła to, bo taki miała plan. Gabriel, a w szczególności jego zdrada, nieco go zmienili, lecz Olka szybko wróciła na właściwe tory.

Nagle dotarło do niej, z kim właśnie tańczy Krzysiek. I to niezwykle wolny oraz romantyczny kawałek.

– Ja tę Gośkę, to chyba w końcu ukatrupię! – stwierdziła ponurym tonem. – Co ona się tak do niego klei? Przecież właśnie wyszła za mąż? Nie wstyd jej? Małpa jedna!

I dalej złorzecząc rywalce, wróciła do bawiących się gości.

Chociaż mało kto udał się na spoczynek, to wyraźnie było widać zmęczenie na ludzkich twarzach. Gabriel rozmawiał o czymś z siostrą, wodząc spojrzeniem za świeżo zaślubioną małżonką, muzycy kiwali się niczym pijacy pod budką z piwem, jeden Krzysiek tryskał energią. I coś konspiracyjnie szeptał z wodzirejem. Zanim dopadła go tknięta złym przeczuciem Olka, chwycił mikrofon i z całej siły ryknął:

– Despacitoooo! – Przy czym końcówkę ciągnął niemiłosiernie fałszując. Za to zgromadzeni weselnicy od razu się ożywili.

– Prosiliście o bis, będzie bis! – zapewnił ich Krzysiek, zdejmując marynarkę i rozpinając koszulę niemal do połowy. Krawat zgubił już na samym początku imprezy.

Olka zacisnęła zęby i pomyślała, że trudno, przeżyje jeszcze jakoś tę jedną piosenkę. Niestety, Krzysiek na śpiewaniu nie poprzestał. Dostrzegł jej zaciętą twarz, lecz był pewien, że tym razem nie wystarczy karaoke. A miał szaloną ochotę doprowadzić do tego, aby w końcu publicznie straciła nad sobą panowanie.

Więc zatańczył.

Z tańcem erotycznym oczywiście żartował, ale co mu szkodziło powygłupiać się w tym stylu? Pomysł okazał się całkiem niezły, bo Olka najpierw pobladła, ciskając z oczu piorunami, a następnie poczerwieniała. Gdyby wzrok zabijał, to z pewnością już byłby martwy.

– Deeespaciiiiiitoooo… – wyciągał w upojeniu, kręcąc biodrami i pozując na brazylijskiego macho. Niestety, nie dane było mu skończyć. Olka wstała, sięgnęła po owoc leżący na paterze, wycelowała i trafiła prosto w jego udo.

– Złotko! – krzyknął radośnie przez mikrofon. – Przyłączysz się?

Poszybowały kolejne pociski, bo Olka miała w nosie, co sobie wszyscy pomyślą! Postanowiła też, że jak się skończą owoce, to zacznie rzucać zastawą. Może w końcu trafi tego debila i zetrze mu z twarzy ten cholerny uśmieszek zadowolenia.

– No widzicie – odezwał się Krzysiek, strząsając ze spodni resztki brzoskwini. – Ja tu śpiewam i śpiewam, a miał być seks. Nic dziwnego, że moje kochanie się wściekło!

Tym razem banan zafurczał tuż obok jego twarzy, mijając ją zaledwie o kilka centymetrów. Krzysiek poczuł satysfakcję, odłożył mikrofon i zeskoczył ze sceny. Po czym zwinnie dopadł rozgniewanej kobiety, sprawnie zarzucił ją sobie na ramię i nie zważając na dzikie wrzaski oraz szamotanie, udał się prosto do ich sypialni.

– Gdzie jest twoja broń? – warczała Olka, zrywając się z łóżka, na które została mało elegancko rzucona. – Zastrzelę cię bydlaku! Właduję w ciebie cały magazynek, a potem poprawię kuchennym nożem!

– Dlaczego? – Krzysiek usiadł na brzegu materaca, patrząc na nią nieco kpiąco. – Ależ emocje, prawda?

– Skompromitowałeś mnie! Przez ciebie skompromitowałam samą siebie! Miałeś być facetem, którego Gabriel i Gośka by mi zazdrościli, a teraz będą jedynie drwić, że spotykam się z takim debilem!

– No właśnie… A propos młodej pary. Są w swojej sypialni obok – wskazał na ścianę. – I pewnie nie będą rozmawiać o tobie, tylko się kochać. Pewnie też podsłuchiwać, więc może się nie kłóćmy?

Zamyśliła się. Wciąż była nieziemsko wściekła i rozżalona, lecz miał rację. W tym wypadku gniewne okrzyki nie pomogą. Zamknęła oczy i głęboko oddychając, spróbowała okiełznać emocje. Niestety, Krzysiek znów jej przeszkodził.

– To co? Robimy show? – spytał, znacząco poklepując materac łóżka.

– No nie wiem…

Za ścianą rozległy się przytłumione głosy. Głęboki baryton i damski chichot.

– O! Nie mówiłem? – powiedział kpiąco Krzysiek. – Robimy im konkurencję czy wolisz tylko słuchać?

– Jak ja cię kurwa nie cierpię! – wycedziła przez zęby Olka. – Dobra, robimy konkurencję! Od czego zaczynamy?

Nie odpowiedział. Zzuł buty, usiadł na środku łóżka, po czym zaczął miarowo podskakiwać. Po całej sypialni rozniosło się echem głośne skrzypienie sprężyn.

– Kiepski materac – wyjaśnił Krzysiek. – A teraz krzycz!

– Ja???

– Przede wszystkim ty. Ja będę sapał. O ile nie umrę ze śmiechu…

– Kretyn! No dobrze – odchrząknęła. – Zaczynam.

Nie przestając podskakiwać, zachęcająco poklepał miejsce tuż obok. Olka przyłączyła się, jeszcze raz odchrząknęła po czym z jej ust wydobył się dziwny dźwięk, ni to charkot, ni to jęk.

– Uuuu!!! – zawodziła, podskakując coraz energiczniej. – Aaaa!!!

– Ssij go! – uzupełnił Krzysiek, nie bacząc, że kobieta pogroziła mu zaciśniętą pięścią. Dawno się tak dobrze nie bawił. – O, tak! Mocniej kochanie, mocniej! Aż po same jaja!

– Ummm… Uuuu!

– Jak koza podczas dojenia – szepnął, z trudem tłumiąc śmiech.

– Odpieprz się! – warknęła. – Ach! Jak dobrze! Jesteś taki wielki! Nigdy nie widziałam tak ogromnego kutasa!

– Serio?

Popukała się w czoło.

– Zróbmy to w końcu! – wyjęczał Krzysiek, przewracając oczyma. – Od dawna mam ochotę na twoją drugą dziurkę!

– Tak, tak! Bierz mnie ogierze!

– Ogierze? Ja pierdolę, babo! Skąd ty bierzesz takie teksty? Z tanich pornosów dla wyposzczonych kretynek? – Po czym pchnął ją tak, że zaryła nosem w poduszce. Zaraz potem głośno wrzasnęła, a poprzedzał ten wrzask odgłos energicznego uderzenia.

– Wypnij się ładnie dla swojego ogiera – oświadczył, dusząc się ze śmiechu. – A wtedy ogier załaduje swego pytona w twoje kakaowe oczko.

Olka sapnęła ze wściekłością, po czym przeturlała się i z całej siły przywaliła stopą w szczękę roześmianego mężczyzny. Od razu przeszła mu ta wesołość.

– Kurwaaa! – wysyczał, przystępując do kontrataku. – To się doigrałaś!

– Nie!

– Tak! – Unieruchomił jej nadgarstki nad głową, przyciskając do materaca całym ciałem. – Przynajmniej twoje krzyki będą autentyczne.

Olka na chwilę zamarła, sapiąc z oburzenia. Krzysiek również, pochylony nad nią, z wrednym uśmiechem na ustach.

– Podły drań! – warknęła.

– Jeszcze nawet nie zacząłem.

– Puść mnie! Śpisz na dywaniku pod łóżkiem!

– Wolałbym na tobie – wymruczał, mrużąc oczy i pozbywając się zbędnej wesołości. Zabawa się skończyła. Miał ochotę na znacznie więcej niż udawanie upojnego seksu. – I w tobie.

– Nie ma takiej opcji! Złaź! – Naprężyła się, chcąc go odepchnąć i zrzucić. Bezskutecznie. Mięśnie miał jak ze stali, a do tego dziwnie zastanawiający wyraz twarzy. Coś jakby… Pożądanie? Podniecenie?

– No jeszcze mi tego brakowało! – wrzasnęła, nie bacząc, że sypialnię tuż obok zajmuje Gabriel z Małgośką i pewnie wszystko słyszą zza ściany. – Złaź, bo jak się znów zdenerwuję!…

– To co? – W ciemnych oczach znów ukazały się iskierki rozbawienia. – Kolejne brzydkie słowo? Kolejna groźba zastrzelenia mnie, zadźgania lub posiekania? Kocica z ciebie Olgo. Sprawiasz wrażenie takiej grzecznej, takiej zrównoważonej... – to mówiąc, sięgnął ręką gdzieś za plecy, o kobieta po raz kolejny spróbowała się uwolnić. Nic z tego, nawet teraz nie miał problemu, aby ją przytrzymać. – …a w rzeczywistości potrafisz kląć jak pijak pod budką.

Za późno zorientowała się, co zamierza. Kilka sekund później rozległ się metaliczny odgłos zamykanych kajdanek, a Olka patrzyła na zadowolonego Krzyśka w osłupieniu.

– Zwariowałeś? – Zachłysnęła się. – Co to ma znaczyć?

– To łóżko ma taką praktyczną, solidną ramę – odparł ze śmiechem, wstając.

– Będę krzyczeć! Wołać o pomoc! – zagroziła.

– Będziesz krzyczeć – potaknął Krzysiek, powoli rozpinając koszulę. Gdy zsuwała się z muskularnych ramion, Olka podążyła za nią wzrokiem. Potem głośno przełknęła ślinę.

Gabriel nie należał do słabeuszy. Biegał, chodził na siłownię, miał się czym pochwalić. Ale Krzysiek… Ciemna skóra pokryta tatuażami. Idealnie wyrzeźbiony brzuch. Barczyste ramiona.

– Ani mi się waż – zaczęła i raptownie umilkła. Pewnie dlatego, że za koszulą na podłogę trafiły spodnie. Białe bokserki opinały wąskie biodra, uwypuklając jeszcze ciemną karnację. Zresztą, nie tylko to uwypuklały. Znacznie, znacznie więcej.

– To będzie gwałt – powiedziała słabym głosem.

– Nie będzie – uśmiechnął się, unieruchamiając stopę, którą usiłowała go kopnąć. – Zobaczysz! A teraz rozluźnij się i krzycz!

Błyskawicznie zanurkował pomiędzy jej nogami, odsuwając w górę materiał sukienki. A kiedy dotknął ustami wnętrza uda, Olka zadrżała.

– Ja nie chcę! – jęknęła. – Puść mnie, proszę!

– Nie takie krzyki miałem na myśli. Widać muszę bardziej się postarać – roześmiał się. A potem zaczął realizować swoje własne słowa. Kobieta jednak jeszcze się nie poddała. Rzucała się, wyrywała, walczyła. Na próżno. Krzysiek obiema dłońmi ścisnął jej biodra i to tak, że ledwo mogła drgnąć, po czym rozpoczął zabawę. Jego gorący język umiejętnie zakreślał chaotyczne wzory na delikatnej koronce stringów, od czasu do czasu zwiększając nacisk, jakby już chciał się wedrzeć do środka. Szybko poczuł, że Olka przestała się wyrywać, coraz głośniej oddychając. Poczuł też coś innego – jego męskość także twardniała i to w zastraszającym tempie.

– Pora na więcej – mruknął. Puścił biodra kobiety i usiadł. Po czym zgrabnie zdjął jej majtki, udając że nie widzi, gdzie utkwiła spojrzenie zielonych oczu. I wrócił do poprzedniej pozycji, aby skończyć to, co zaczął.

Jęknęła głośno, gdy wargami dotknął jej cipki. Drugi raz, gdy jego język wślizgnął się do środka, smakując i delektując się wilgocią sączącą z wnętrza. A kiedy zaczął zabawę z tym najwrażliwszym punktem, po prostu zaczęła krzyczeć. Już się nie wyrywała, nie protestowała. Wyginała ciało w łuk, unosząc w górę biodra. Błagała o więcej. I dostała więcej, gdy do języka dołączył zwinny palec.

– Teraz jesteś autentyczna – wyszeptał Krzysiek, zmieniając pozycję i patrząc na podnieconą twarz Olki. Jak w trasie poruszał ręką, zanurzając i wynurzając się z mokrego wnętrza. Pochylił się i złapał przez materiał sukienki sterczący sutek. Potem niecierpliwie wydobył pierś z dekoltu i złapał ją drugą dłonią. Ścisnął, a Olka krzyknęła znacznie głośniej.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    No w takim momencie…!

  2. M
    Mruczna
    | Odpowiedz

    Ktoś tu jest wredna babą sadystka..! W takim momencie…?!czekać do następnego tygodnia.. eh no..😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Na drugie mam sadystka 🙂

  3. A
    Aaa
    | Odpowiedz

    Ja ce wyncej!!!!!!!!!!!!!!! No żeby tak człowieka potraktować…………..

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ale za to pewniak, że będzie 🙂
      Chyba że internet na świecie szlag trafi… ;-)))

  4. Anonim
    | Odpowiedz

    Dzięki, za poprawę ponurego poranka.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Proszę bardzo 🙂

  5. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Hahahaha. DESPAAAAAAAAAACITO!
    Ulubiona piosenka Zygmunta, gdy wychodzi spod prysznica😂😂😂 i macha przy tym biodrami w taki sposob, ze mu smiglo lata jak w helikopterze😂😂😂😂
    No powiem ci Babeczka, ze w koncu Krzychu zakonczyl te fochy! I to jak! No smacznie po prostu.

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      He, he, he, no nie mogę, Zygmunt i jego śmigło 🙂 Zdaje mi się, że dogadaliby się z Krzychem bez problemu 🙂 I nie zdziwiłabym się, gdyby Krzychu podobne “akrobacje lotnicze” uskuteczniał 🙂

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Aleście mnie z Krzychem załatwili – od wtorku “chodzi” za mną “Despacitoooo!” (a to zdecydowanie nie moje klimaty, więc męczę się straszliwie:)) i wizja Krzyśka w roli Zygmunta kręcącego biodrami i wirującego śmigłem ( z tym nie męczę się wcale:))

      • J.Gibson
        |

        Znaczy… Chcesz fotoreportaz?
        😂😂😂

      • T
        Tony Porter
        |

        No ba! Fotoreportażu pragnę i pożądam 🙂

  6. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Brawo, Krzysiu! Nie popuszczaj! A Olka przestanie wymyślać i przyssie się do Ciebie jak żelmiś 😉

  7. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Chwila, chwila, o ile dobrze pamiętam (a i sprawdziłam, że pamiętam dobrze), to Olka była w sypialni – miała z okna widok na tańczących gości? I na klejącą się do Krzyśka Gosienkę? Mniejsza o to.
    “– Skompromitowałeś mnie! Przez ciebie skompromitowałam samą siebie! Miałeś być facetem, którego Gabriel i Gośka by mi zazdrościli, a teraz będą jedynie drwić, że spotykam się z takim debilem!” – po takim tekście na miejscu Krzyśka pozbierałabym swoje spluwy, garnitury i gacie, i wyszłabym bez słowa. Co ta Olka sobie wyobraża? Że kim niby ona jest? Może uważać Krzyśka za głupka, ale to nie znaczy, że może go obrażać i upokarzać. Jak jest taka mądra, to po cholerę na ten ślub jechała? Urażona duma – ja wam pokażę, że jestem ponad to, że zdrada narzeczonego tuż przed ślubem nic dla mnie nie znaczy… i w ten deseń. Wiem, wiem, emocje nie współgrają ze zdrowym rozsądkiem. Trudno dziwić się Krzychowi, że zadziałał ostrzej i jak to napisała Jaga “zakończył te fochy!” Jak już się Olka porwała na fałszywego narzeczonego, to niech teraz daje radę i bierze wszystko na klatę, a nie fanaberie wyczynia.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zazdrosna baba wszędzie dojrzy coś podejrzanego 😉 ale jak widzisz błędy logiczne wytykaj, śmiało, poprawię teraz, bo później to już raczej nie dam rady…

      W sumie z nami, ludźmi, to nigdy nic nie wiadomo. Jeden się obrazi, spakuje zabawki i pójdzie do domu, drugi przełoży przez kolano i wlepi klapsa w ramach “własnych argumentów” 🙂 Ja tam wolę typ drugi, więc Krzysio będzie typ drugi.
      Ola niby chwiejna, kapryśna, ale w końcówce role się na moment odwrócą i to ona będzie ta “pewna swego” 😉

      • T
        Tony Porter
        |

        Do błędów logicznych nie mam zbyt bystrego oka, ale czasem coś wyłapię 🙂 Nie sposób się nie zgodzić – zazdrość odbiera na innym poziomie postrzegania. Czasem wzrok nadmiernie wyostrza, a czasem nas zaślepia 🙂 Je też zdecydowanie wolę typ drugi, więc cieszy mnie, że Krzychu nie posłucha mej rady i się nie nabzdyczy – chociaż Olka wnerwia mnie chwilami koncertowo i aż by się prosiło zostawić ją samą na tym weselu. Krzysiek to twardy zawodnik, łatwo się nie poddaje. A i ambitny jest. Uważasz mnie za głupka? To ja ci pokażę, że głupkiem nie jestem. Jak na razie, to pokazuje Olce… jak pożyteczne i pomocne mogą być kajdanki. 🙂 Olka mnie wnerwia, ale zarazem doskonale ją rozumiem – boi się kolejnego rozczarowania, nie chce być chwilową rozrywką. A i chyba za bardzo się przejmuje tym, co inni ludzie powiedzą.

  8. A
    Asia
    | Odpowiedz

    I tak bedzie ściskał tego cycka przez tydzień? 🤨Babeczka oszczędź tego biedaka… i nas przy okazji 😋😈

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Ściskanie cycka przez tydzień to Krzysiek jeszcze wytrzyma 🙂 Gorzej, że będzie przez ten tydzień… stał w gotowości 🙂 Ja nie wiem, czy to się na jego zdrowiu nie odbije 🙂

      • J.Gibson
        |

        Stał w gotowości😂😂😂
        Jak Zygmunt na viagrze😂😂😂

      • T
        Tony Porter
        |

        Zygmunt też przed tydzień… stał?! 🙂

      • Jadzia Gibson
        |

        Może nie przez tydzień, ale sumiennie musisłam mu spuszczać parę z czołgu dwa dni. Przedawkował cymbał.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie oszczędzę! :-/// Ani jego, ani Was!!!

Napisz nam też coś :-)