Dobry zwyczaj nie pożyczaj (VII)

with 7 komentarzy

lekka komedia romantyczna
 
Pozwolę sobie dodać tytułem wstępu, że przygody Krzyśka i Olki liczą sobie części 14. Czyli jesteśmy dokładnie w połowie. Całość jest już ładnie zaplanowana i publikuje się z automatu, więc żadnych opóźnień nie będzie. A na jutro powrót Jadzi i Sarninki 🙂 Na czwartek powinna być Przyrodnia siostra, ale moje młodsze dziecię zdążyło już coś przywlec z przedszkola i teraz siedzi w domu 🙁 Pisanie przy akompaniamencie "mamooo!" jakoś kiepsko mi wychodzi, więc nie wiem czy publikacja pójdzie na czas.

U Was też tak pada i pada?
 

– Co się stało? – Delikatnie pogładził kciukiem jej policzek.

– Ja…

– Nie będę świnia i dam ci zestaw super lux. Matura zdana, studia, potem szkoła policyjna w Szczytnie, następnie praca i tak to leci.

– Ile ty masz lat? – spytała podejrzliwie. – I jak to studia?

– Trzydziestka stuknie w październiku. Normalnie, studia. Politologia. A co? Miałaś mnie za niewykształconego bęcwała, co to tylko spluwą umie machać?

– Coś w tym rodzaju – przyznała uczciwie. – Ale i tak nie uwierzę, póki nie zobaczę.

– Wszystkie dyplomy mam powieszone na ścianie, aby chwalić się nimi przed swoimi laskami tylko–do–seksu – zażartował. – Ten z ukończenia kursu tańca erotycznego również.

Roześmiała się. Może nie do końca mu wierzyła, może nadal nie był w jej typie, ale i tak doświadczyła nagłego, rozpierającego od wewnątrz uczucia szczęścia. Byle tylko znów nie zaczął się wygłupiać.

– Część główna imprezy na którą? – zainteresował się, dopijając kawę.

– Na czternastą. Potem obiad.

– Tańce, hulanki, swawole? Super! – ucieszył się. – Mam nadzieję, że zabrałaś wygodne buty?

– Zabrałam. A ty?

– Ja zabrałem karton prezerwatyw…

– Krzysiek – powiedziała nieoczekiwanie łagodnie. – Przecież mówiłam. Żadnego seksu.

– Z tobą. A z innymi?

– To też już mówiłam. Masz się zachowywać przyzwoicie.

– Jesteś pewna? Jesteś całkowicie pewna, że chcesz, abym zachowywał się bardzo, bardzo przyzwoicie?

– To w ogóle możliwe?

– Możliwe, chociaż nie wiem, jak długo wytrzymam.

– Może do jutra? Byłoby super!

– Zobaczymy – zmrużył oczy. – Co chcesz robić przez te kilka wolnych godzin?

– Pomogę w przygotowaniach.

– A nie miałabyś ochoty na małą przejażdżkę?

– Na motorze? – wzdrygnęła się Olka. – Nie, dziękuję.

– Próbowałaś kiedyś?

– Nie lubię zbędnego ryzyka.

– No widzisz! – ucieszył się nagle. – Te prezerwatywy się przydadzą!

– Och! Już przestań! – Energicznie wstała z łóżka. – Dziękuję za śniadanie.

– Może buziaka w ramach tych podziękowań?

– Nie myłam zębów – zarumieniła się, po czym szybko uciekła do łazienki.

Kiedy już gotowa wychodziła z pokoju, Krzysiek znów spał. W pierwszej chwili zirytowało ją to, ale później pomyślała, że to nawet dobrze. Może nie narozrabia…

Trzy godziny spędziła krzątając się po budynku oraz na rozmowach, których głównym tematem był Krzysiek. Partię rozbieranego remika oglądała z górnego tarasu także starsza, żeńska część rodziny i teraz co chwila Olka musiała wysłuchiwać pieni pochwalnych. Trochę ją to złościło, trochę czuła z tego powodu całkiem nieuzasadnioną dumę. W końcu wróciła do sypialni, aby przebrać się w przygotowaną sukienkę.

Krzysiek nadal spał.

Przyjrzała mu się podejrzliwie. Co za śpioch z niego? Niestety Olka nie mogła wiedzieć, że mężczyzna pół nocki spędził wpatrując się w jej czysty profili, w wyobraźni odtwarzając najbardziej wyuzdane, namiętne i pełne pasji scenariusze ich dalszej znajomości. Twarda jak skała męskość skutecznie przegoniła senność, więc w końcu zaszył się w łazience, aby rozładować napięcie.

– Hej, hej! – Lekko go szturchnęła. Wymamrotał coś, przeciągnął się, otworzył oczy, a na samym końcu szeroko ziewnął. Jak zaspany psiak.

– Już?

– Tak. Mamy niecałą godzinę.

– Zdążę – zapewnił ją. – A ty?

– Bez problemu. W końcu to nie mój ślub – dodała z goryczą.

– A jednak żałujesz?

– Niezupełnie, ale zrozum mnie. Też miałam wszystko dopięte na ostatni guzik. Dopracowane.

– Narzeczonego nie dopracowałaś.

– I dobrze. Jak nie wtedy, to później by mnie zdradził. Idź się wykąp. Potem ja rezerwuję łazienkę.

W czasie gdy Krzysiek beztrosko chlapał się pod prysznicem, podśpiewując coś sprośnego, przygotowała sukienkę, bieliznę i inne dodatki. Na końcu spojrzała na wszystko krytycznym okiem i pożałowała, że jednak nie kupiła czegoś bardziej seksownego.

– Wolna – oznajmił Krzysiek, wychodząc. Na ciemnej skórze perliły się kropelki wody, a szczupłe biodra oplatał ręcznik. I tylko to.

– Dziękuję.

– Co tam masz ciekawego do ubrania? No jasny gwint! Moja babcia ubiera się frywolniej. Irka miała rację – pokręcił głową, a Olka poczerwieniała. – Doceń starania przyjaciółki. – To mówiąc podszedł do szafy i wyjął z niej wielgachny karton.

– Co to jest? – spytała pełna nieufności Olka.

– Sprawdź.

Sprawdziła i aż ją zatchnęło z oburzenia.

– W życiu tego nie założę! – warknęła. – Mam tu robić za kurtyzanę?

Sukienka była maksymalnie prosta, z obcisłą górą, nieprzyzwoicie głębokim dekoltem i syrenim dołem. Do tego miała bardzo odważne rozcięcie na lewym boku. Żadnych ozdób na czerwonym jaki wino materiale. W kolorze, w którym Olce było wyjątkowo do twarzy.

– Wolisz to bordowe cudo dla podstarzałej raszpli?

– Bredzisz. Jest bardzo elegancka.

– Chyba na bal nieboszczyków po ekshumacji – nabijał się Krzysiek. – Prawie cała twoja garderoba jest jakaś taka pogrzebowa. Wyprzedaż mieli w sklepie należącym do firmy zajmującej się pochówkami, czy co? Zresztą zrobisz jak uważasz, ale dla mnie wybór jest prosty. Weź tylko pod uwagę, że mam krawat dokładnie w tym kolorze – wskazał na czerwoną sukienkę.

– Możesz nawet mieć gacie w tym kolorze! – warknęła Olka. – Nic mnie to nie obchodzi!

I z hukiem zatrzasnęła drzwi łazienki. Głównie po to, aby nie musieć się dalej gapić na prawie nagiego Krzyśka. Szybka kąpiel odprężyła ją. Potem makijaż i fryzura, a na końcu narzuciła szlafroczek, postanawiając, że jednak założy swoją kreację przywiezioną z domu.

Niestety, w pokoju nie było ani Krzyśka, ani jej sukienki. Została tylko ta czerwona. Olka od razu zrozumiała, że nie ma wyjścia. Ten palant zrobił to specjalnie! Zrobisz jak uważasz? Akurat! Już ona mu pokaże gdzie raki zimują, jak tylko zakończy się oficjalna część imprezy!

Kiedy jednak się ubrała, kiedy ujrzała swoje odbicie w lustrze, cała złość dziwnie szybko wyparowała.

– Oj Irka, Irka – mruknęła, zastanawiając się, czy jednak nie rozpuścić włosów. – Zabiję cię ruda małpo! A przynajmniej lekko uszkodzę. Masz to jak w banku!

– Gotowa? – Olka podskoczyła, gdy ktoś energicznie otworzył drzwi. Ukazała się głowa Krzyśka, a potem cała reszta. Ciemny, grafitowy garnitur. Biała koszula. Krawat w kolorze jej sukienki. Jeszcze lepiej niż w tych brązach, co je miał na sobie wczorajszego popołudnia.

– Policzę się z tobą, policzę! – Pogroziła mu palcem, z premedytacją ignorując nagłą miękkość w kolanach. – Idziemy, bo zaraz się zacznie.

Usiedli na szarym końcu, ale i tak większość gości gapiła się na nich, nie na młodą parę. Jedni bardziej dyskretnie, inni mniej.

Bez problemu przeżyła sakramentalne tak, szlochy ciotki Wandy, widok rozpromienionej twarzy Gosieńki i Gabriela. Za to nieziemsko irytował ją poważny wyraz twarzy pana detektywa. Ten drań coś knuł! Oczy podejrzanie mu błyszczały, chociaż zachował kamienną twarz. Olka nawet nie przypuszczała, że Krzysiek czeka z niecierpliwością na zapadnięcie zmroku, bo duży park i ogromne łoże w sypialni, stwarzały spore nadzieje. I napędzały jego wyobraźnię niczym para tłok. Nawet dosłownie…

– Gada i gada – mruknęła niezadowolona Olka, gdy już przy stole pan młody wygłaszał płomienne, pełne emocji, przemówienie. Gosia, uroczo zarumieniona, wstydliwie spuszczała wzrok. – Niech lepiej powie prawdę o początkach, jak kantowali mnie za moimi plecami.

– Daj spokój. Ciesz się chwilą!

– Wiesz na co mam ochotę?

– Na ognisty seks? – zainteresował się zachłannie.

– Nie. Na to, aby pożyczyć twojego glocka i przestrzelić temu palantowi kolano. Jaja bym oszczędziła, mogą mu się jeszcze przydać, chociaż nie wiem, czy nie ze szkodą dla ludzkości.

– Musiałby cię wtedy aresztować. Skuć – rozmarzył się. – Przesłuchać na komisariacie… Dobra, dam ci glocka, strzelaj!

– Nawet nie spytam, co ci chodzi po głowie – odparła kwaśno.

– Co? Pokój przesłuchań, ja, ty, kajdanki i solidny stół. Kazałbym ci wstać, oprzeć się dłońmi o jego blat, a sam stanąłbym za twoimi plecami – szeptał, podczas gdy oniemiała Olka gapiła się przed siebie oszołomiona. – Mógłbym zbadać każdy zakamarek ciała, wślizgnąć się pod materiał sukienki, pomiędzy kurczowo zaciśnięte uda… Tak! Na pewno na początku byłyby zaciśnięte, broniąc dostępu do tych wszystkich skarbów! – Jego bliskość, gorący oddech, tembr głosu wywołały w jej ciele dziwne wibracje. Słodkie uczucie rozlewające się od podbrzusza i docierające aż po koniuszki palców. – Potem brutalnie pchnąłbym cię na blat, zerwał majtki i…

– Wystarczy! – jęknęła, pokonując własną słabość. – Krzysiek! Jesteśmy wśród ludzi!

– No właśnie – spojrzał na nią dziwnie. – Nie lubisz świntuszyć?

– Nie!

– Sorry złotko, ale strasznie drętwa jesteś. Pogrzebowe ciuchy, pogrzebowa mina. Przestaję się dziwić, że on cię rzucił – wskazał na Gabriela, który właśnie z zapałem odpracowywał pierwsze „gorzko, gorzko”. Olka poczerwieniała ze złości.

– Jak śmiesz? – syknęła. Mało brakowało, a zerwałaby się z miejsca i uciekła. Drętwa? – Nie jestem drętwa! Jestem zasadnicza!

– Jak zwał, tak zwał. A zatańczysz ze mną? Czy wymówisz się bóg wie czym?

– Tak! Twoim chamstwem!

W końcu się zamknął. Mało tego, wyglądał na urażonego. I dobrze, pomyślała ze złością Olka. Niestety, po godzinie zmieniła zdanie. Krzysiek zdjął krawat oraz marynarkę i szalał na parkiecie. Wzięcie miał jak karp w boże narodzenie, jak tylko kończył tańcować z jedną, zaraz pojawiała się kolejna chętna. Na Olkę nawet nie spojrzał, jakby całkowicie przestała go interesować. I chociaż była pewna, że udaje obojętność, to i tak poczuła się nieswojo.

Szalę goryczy przechyliła druhna panny młodej, prześliczna blondyneczka, której już na samym początku Krzysiek wpadł w oko. Orkiestra postanowiła dać trochę odetchnąć tańczącym i weszła na zwolnione obroty, wybierając wyjątkowo romantyczny i spokojny kawałek. Blondyneczka wtuliła się w muskularne ramiona Krzyśka, a ona sam wyglądał na dziwnie zadowolonego.

Wiele Olka mogła znieść, ale nie kolejną babę odbijającą jej aktualnego faceta! Nawet takiego na niby!

– Ożeż ty! – wycedziła, po czym energicznie wstała i ruszyła do boju.

– Pozwolisz? – Posłała rywalce uśmiech, który w zamierzeniu miał być serdeczny, a w rzeczywistości wyglądał, jakby na łowy ruszył rekin ludojad. Zresztą, Olka nie zamierzała czekać na pozwolenie. Po chamsku, całkowicie bezczelnie, oderwała od niej Krzyśka i sama wtuliła się w jego ramiona. Nie zaprotestował, przyglądają się jej z niesłychanie zadowolonym wyrazem twarzy.

– No co? – burknęła, jakby w odpowiedzi na jego minę. – Nie przyjechałeś tu mizdrzyć się do obcych bab.

– Dla niej nie jestem chamski.

Zacisnęła wargi, spoglądając na niego groźnie, bo męskie dłonie poczynały sobie nader śmiało. A konkretnie zaczęły obmacywać jej pupę.

– Krzysiek!

– To ty chciałaś ze mną zatańczyć.

– Tańczyć – powiedziała z naciskiem Olka. – Bierz te ręce z moich pośladków!

– Nie – oświadczył bezczelnie. – Nie wezmę. I co mi zrobisz?

Mogła go zostawić pośrodku parkietu, tylko że doskonale zdawała sobie sprawę, iż to nic nie da. Krzysiek wzruszy ramionami, w które błyskawicznie wtuli się inna kandydatka. I nagle Olka posmutniała.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Ania
    | Odpowiedz

    Zawsze się nakręce a tu już koniec 😭😭😭. Zakochałam się w tym opowiadaniu. Co ja teraz że sobą poczne do nast wtorku? 😭😂 Oj Olka Olka, taki facet a ty mi tu marudzisz i wymyslasz. Bierz się Olka bo Ci go odbiorę jak tak dalej będzie 😂😂 on jest jak ideał. Takiego mi trzeba 😂😂😍😍😍

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Normalnie, aż mnie wyrzuty sumienia dopadły… Ale ogromnie się cieszę, że przypadło Ci do gustu!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Na ten ideał to tutaj wiele chętnych jest 🙂 Ale prawda, facet jak marzenie 😉

  2. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Ha! Na półmetku! To nasza parka jeszcze nieźle podokazuje 🙂 Długo się dziecię do przedszkola nie nachodziło 🙁
    Olka, nieładnie zadzierać nosa, i to tylko dlatego, że się samej prawo skończyło. Przypomnij sobie młodość durną i chmurną i Krzyśka nie lekceważ i nie uważaj za gorszego od wymuskanych prokuratorków. Jak Krzychu dogrzebie się w papierach, że prowadzałaś się z dilerem, to może stracić ochotę na obdarowanie cię swoim nazwiskiem, zarozumiała pannico. Sama się mała do Krzyśka nie zaślini, a jemu jedynie nieobyczajne i frywolne myśli przypisuje. Chwalić się nim to dobrze, ale żeby tak na poważnie o nim pomyśleć, to już nie. Uwagi Krzyśka co do pogrzebowej garderoby Olki – pierwszorzędne, he, he – “wyprzedaż w sklepie należącym do firmy zajmującej się pochówkami” 🙂 Mina Krzycha, gdy Olka bezczelnie oderwała go od druhny – bezcenna 🙂 I kto jest chamski? 🙂
    Olka posmutniała, bo chciałaby być dla kogoś tą jedyną? A konkretnie, dla Krzyśka, ale myśli, że jemu tylko o seks chodzi? Czy też uświadomiła sobie, że to ona miała być Panną Młodą? To ona chciała mieć wesele w tym miejscu i to w dodatku z facetem, który dzisiaj za Pana Młodego robi? Ola, dobrze się stało, bo jak sama stwierdziłaś, ten łajdak Gabriel zdradziłby cię prędzej czy później. Zakładam, że prędzej. A przede wszystkim, nie poznałabyś Krzysztofa Szymańskiego 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      E tam, katar miał jedną noc, temperaturę kilka godzin i w poniedziałek już śmigał, aż miło. Ale od razu posłać z powrotem nie mogę, muszę go chociaż z trzy dni w domu przetrzymać 😉 chociaż energii ma dziesięć razy więcej niż ja, apetyt jak wilk i na chorego bynajmniej nie wygląda…
      Ja tam nie mówię, że napisałam dzieło o skomplikowanej fabule, wręcz przeciwnie, prosta jak drut miała być, ale może uda mi się Ciebie i innych nieco zaskoczyć odnośnie osoby Gabriela :-))) który nie do końca okaże się takim łajdakiem, za jakiego większość z Was pewnie go ma. A Olka już ma pakt o kapitulacji gotowy, chociaż jeszcze nie podpisany 😉

      • T
        Tony Porter
        |

        U mnie w rodzinie mówi się, że jak się ma apetyt, to nie jest się chorym 🙂
        E tam, “dzieła” o prostszych fabułach idą do druku i pretendują do miana literatury – “Nie pożyczaj…” nie jest znowu takie nieskomplikowane – choćby z racji ciekawych charakterków 🙂 Co do Gabriela, to nasunęło mi się podejrzenie, że facet miał już po prostu dość zasadniczości i perfekcjonizmu Olki. I jej pogrzebowej garderoby 🙂 Z Olki jest trochę sztywniaczka, w dodatku ostra i charakterna, uległości w charakterze nie posiada, a Gabriel, zdaje się, woli łagodniejsze i słodsze wcielenia kobiecości. Mógł z Olką po prostu zerwać, a nie zwodzić ją i przyprawiać jej rogi.
        Myślę, że Krzysiu chętnie poda Olce długopis, żeby mogła podpis złożyć 🙂

  3. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Nadrabiam i powiem ci Babeczka, że Krzychu rrobi furorę!!!
    śmieję się jak hiena na grzybkach.
    uwielbiam to poczucie humoru.
    Bardzo jest mi teraz potrzebne. Dziękuję.

Napisz nam też coś :-)