Dwadzieścia plus (I)

with 14 komentarzy

Poniżej fragment odcinka - cały dostępny jest w zakupie.

Rozdział 1

Dochodził wieczór i nie byłam już tak pewna swojego. Awantura z mamą była straszna. Właściwie to pierwszy raz miałyśmy takie spięcie. A wszystko przez tego gnojka. No dobrze, odszczekuję gnojka. Nawet go nie znałam.

***

- Mamo, ja nie chcę mieszkać z tym człowiekiem. - Szłam w zaparte, ale nie zamierzałam kłamać. - Ledwie go znasz i nagle ma z nami zamieszkać?

- Kochanie, mamy spore mieszkanie. - Widziałam, że mama nie odpuści. - Ty rano wychodzisz do szkoły, wracasz wieczorem, czasami spisz u koleżanek. Ledwie się zauważycie.

- I mam się normalnie czuć z faktem, że obcy facet sika do tego samego kibelka co ja i wyciera się w ten sam ręcznik? - Chciałam być spokojna, ale czasami niestety choleryk we mnie jest nie do opanowania.

- Ale wymyślasz! - Porywczość odziedziczyłam po mamie. - Może jeszcze z chwilę powiesz, że każę wam jeść z jednego talerza! Dziewczyno, ty masz dwadzieścia jeden lat! Ja w twoim wieku pracowałam i sama się utrzymywałam.

- Czyli ja też mam się sama utrzymywać? - Poziom złości podskoczył właśnie o dwa stopnie.

- Wiesz, że nie o to mi chodzi! - Mama w złości też słabła w celności argumentacji.

- To mi po prostu powiedz, że mam się wyprowadzić, bo chcesz sobie uwić gniazdko z facetem i zwyczajnie ci przeszkadzam! - Dobra, trochę przegięłam.

- Aleś ty bezczelna – głos mamy ścichł, mówiła prawie szeptem, czyli jest niedobrze. Zbladła, po chwili na policzkach, szyi i dekolcie wystąpiły jej czerwone plamy. - Jak możesz tak mówić?! Czy ja ci kiedykolwiek dałam do zrozumienia, że jest ktoś ważniejszy od ciebie? - Teraz wchodziła w wyższe tony, czyli doprowadziłam ją do kurwicy. - Czy kiedykolwiek przyprowadziłam tu mężczyznę? Czy mijałaś się z kimś takim w korytarzu? Uważasz, że w wieku trzydziestu sześciu lat nie mam już prawa poznać nikogo? Mam być na zawsze samotna, bo jestem matką? To jedyna moja funkcja życiowa?

- Skoro chce ci się chłopa… - mruknęłam lekceważąco pod nosem.

- Coś ty powiedziała?! - Mama syknęła, pąsowiejąc na twarzy. - Takiego chamstwa jeszcze nie odstawiłaś. Nie rozmawiam z tobą dopóki mnie nie przeprosisz.

- Wiesz co, ułatwię nam życie. - Było mi głupio, bo przegięłam, ale sorry, nie będę przepraszać za to, że nie chcę mieszkać z obcym gościem pod jednym dachem. - W ciągu miesiąca znajdę pracę, mieszkanie i wyprowadzę się. Będziesz miała wolną przestrzeń do ułożenia sobie życia na nowo.

- Nie o to mi chodziło. - No jasne, łzy w oczach. Niech się jeszcze rozpłacze, to już w ogóle poczuję się jak najpodlejsza córka świata, którą z resztą w tym momencie byłam.

- Nieważne mamo – przerwałam jej, nim wejdzie na łzawe tony. - Jestem dorosła i czas się usamodzielnić. Daj mi miesiąc.

Po tych słowach odwróciłam się na pięcie i zamknęłam w swoim pokoju. Nie chciałam brać udziału czymś, co było skazane na moją porażkę. Ja naskoczyłam na mamę i wiem, palnęłam głupoty w sposób bardzo niefajny. Mama nie była bez winy, bo zaskoczyła mnie propozycją, która propozycją nie była. Obcy facet, to obcy facet. Wiedziałam, że się z kimś spotyka, ale w życiu nie podejrzewałabym, że to może być na poważnie. Mieszkanie razem! Ja pierniczę!

- Cześć. - Musiałam przegadać sprawę z Magdą. - Pokłóciłam się ze starszą i muszę się wyprowadzić, znaleźć pracę i utrzymywać sama.

- Aha, rozumiem. Pikuś, nic takiego? - W jej języku to znaczyło, że mam mówić dalej.

- Kiedyś wspominałaś o jakiejś fajnej lasce, która szuka współlokatorki?

- Tak, ale to już nieaktualne – westchnęła. - Popytam.

- Dzięki. - Rzucając hasło o wyprowadzce z tyłu głowy majaczyła mi myśl, że Magda ma namiar na mieszkanie. No to klops.

- Ale wiesz co, jest praca z mieszkaniem, ale nie wiem, czy ci się spodoba. - Ostrożny głos Magdy powstrzymał mnie przed wybuchem entuzjazmu.

- Jeśli nie trzeba się kurwić, to dlaczego nie?

- Opieka nad starszym człowiekiem, tyle wiem.

- No i? - Ciągnęłam ją za język ale jakoś nieskora była do wyjaśnień.

- No i tyle wiem! - Brzmiała mało przekonująco. - Jedna z koleżanek była na rozmowie, ale stwierdziła że w takim upiornym miejscu nie będzie pracować. No i warunek, że trzeba tam zamieszkać.

- Kurczę, ale ja mam jeszcze dwa miesiące studiów. - Znowu nadzieja zniknęła. - To gdzieś daleko?

- Słuchaj, zadzwonię do tej laski i wezmę numer, to się umówisz na rozmowę. - Racjonalność Magdy ponad wszystko. - Rozłączmy się, a ja od razu dzwonię.

***

Byłam spocona , niczym świnka po biegu. Pewnie i równie różowa. Natura obdarzyła mnie rudymi włosami, więc i różowość przypisała mi w zestawie.

Pedałowałam dysząc i klnąc pod nosem na swoją porywczość. Mamę przeproszę w momencie, gdy oznajmię jej, że mam pracę i lokum. Teraz muszę dojechać do miejsca swojej przyszłej pracy i zamieszkania i jeśli dom nie okaże się zaśmierdłą ruderą z pajęczynami na suficie, to zamierzałam przyjąć to stanowisko. Studiując, nie miałam zbyt wiele opcji na znalezienie dobrze płatnej pracy. Nie na tyle, by móc sobie pozwolić na wynajem mieszkania, czy choćby pokoju u kogoś. W ostateczności mogę przecież wrócić do domu, ale po pierwsze mama wjechała mi na ambicje, a po drugie nie lubię rzucać słów na wiatr. Zadeklarowałam się z wyprowadzką, to spróbuję dotrzymać słowa. Mama nie powie tego głośno, ale pewnie się ucieszy, że ma wolne mieszkanie i może bez skrępowania mieszkać z tym facetem. Miała rację mówiąc, że bycie matką nie jest jedynym, co czeka ją w życiu.

Po trzydziestu minutach wspinania się rowerem pod dosyć stromą górę miałam dosyć. Zaczęłam się poważnie zastanawiać nad sensownością pracy w tak niedostępnym miejscu.

Prawo jazdy miałam, ale na samochód nie było nas stać. Mama nigdy nawet nie rozważała kupna auta. Teraz byłoby jak znalazł. Nie wyobrażałam sobie codziennej wspinaczki w drodze do miejsca zamieszkania, po kilku godzinach na uczelni.

Zziajana i spocona dojechałam na szczyt wzniesienia. Nie jestem typem sportowca i zwyczajnie nie lubię takich form wysiłku. Byłam gotowa zawrócić i nie brać udziału w rozmowie z pracodawcą, ale wtedy nie mogłabym przyznać, nawet przed sobą samą, że zrobiłam wszystko, co mogłam.

Dojechałam do ogromnej, metalowej bramy. Gięcia przedstawiały kwiaty, chyba róże wijące się wokół ciała kobiety. Stalowe pnącza skojarzyły mi się z wężami oplatającymi nagie nogi i ramiona, splatające się z rozwianymi włosami. Nie mam zapędów artystycznych, los nie obdarował mnie żadnymi talentami. Mimo to przystanęłam przed bramą i przez dłuższą chwile po prostu podziwiałam pracę rzemieślnika, który musiał poświęcić temu nie godziny, lecz dni, a może nawet lata.

- Piękne to i trochę wyuzdane – mruczałam, przyglądając się pokrytemu zielonym nalotem wzorowi. - O matko! - krzyknęłam, gdy brama ze zgrzytem zaczęła się otwierać.

- Zapraszam panią – dobiegło mnie od strony muru, w którym tkwiły zawiasy bramy.

Dopiero teraz zauważyłam domofon. Pewnie i kamera tam była, a ja klipa tego nie zauważyłam.

- Dziękuję – bąknęłam, wskoczyłam na rower i pomknęłam podjazdem biegnącym między wiekowymi drzewami.

Gdy zza zieleni zaczął się wyłaniać dom, czy raczej pałac, aż westchnęłam. Budynek był mocno zniszczony, część okien zabita deskami. Pewnie były wybite i tak zabezpieczono pomieszczenia. Podjazd zakręcał łukiem, kostka brukowa prowadziła pod drzwi i trzema zwężającym się schodami pięła ku wejściu do budynku. Mury porosły bluszczem spod którego przebijała czerwień. Nie dość, że nigdy dotąd nie widziałam z tak bliska pałacu, może jedynie na wycieczkach szkolnych, to budynku w takim kolorze nie spodziewałabym się z całą pewnością. Stałam na podjeździe i zadzierałam głowę, by wzrokiem objąć jak najwięcej.

- Kurde blaszka – mruknęłam do siebie. - To jest coś!

- Prawda? - W drzwiach opodal stał na biało ubrany i uśmiechnięty chłopak. - Może wejdziesz do środka?

- Dzień dobry. - Odstawiłam rower, opierając go o porośnięty chwastami murek. Ruszyłam w kierunku blondyna i jako pierwsza wyciągnęłam rękę w geście powitania. - Miałam się zgłosić na rozmowę w sprawie pracy.

- Zapraszam. - Chłopak taksował mnie wzrokiem, ja nie pozostałam mu dłużna. - Napije się pani herbaty?

- Wystarczy woda. - Dopiero teraz poczułam, jak bardzo jestem spragniona.

- Przyjechała pani na rowerze? - Szedł obok mnie, ramieniem wskazywał kierunek. - Trochę stromy podjazd, prawda?

- Nie wiedziałam o tym, gdy ruszałam w drogę. - Rozglądałam się z ciekawością. Długi, ciemny korytarz faktycznie był ponury, ale kuchnię na jego końcu zalało południowe słońce. - Przyznaję, że ten podjazd trochę ostudził mój zapał i nie wiem, czy dam radę dojeżdżać rowerem. Samochodu niestety nie posiadam.

- Jeśli ma pani prawo jazdy, to jest tutaj auto służbowe. - Blondyn podał mi szklankę wody. - Można też korzystać ze skutera, ale ten bywa zawodny.

- Dobrze. - Starałam się nie okazywać radości na wypadek, gdyby to miao wpłynąć na wysokość pensji. - Proszę mi powiedzieć o pracy.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    Nie mozna pobrać pliku mimo że jest opłacony

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Z tym plikiem są dziwne problemy. Zaraz spróbujemy temu zaradzić 🙂

      • Babeczka
        |

        Teraz powinno być dobrze 🙂 Na pocztę przyszedł mail z nowym linkiem, gdzie można pobrać link.

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    Nadal nie da się pobrać

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Poprawione, ale i tak Ci wyślę ręcznie 🙂 Przepraszam, to mój pierwszy raz po przerwie 🙂

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    Niestety z poczty z linku nadal tekstu nie da się pobrać. Ciągle ten sam błąd.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Prześlę ręcznie. Nowe osoby kupujące pobierają bez problemu, więc nie mam pojęcia, gdzie tam tkwi błąd. Przepraszam za utrudnienia 😉 zaraz zakupiony plik przyjdzie pocztą ;-)))

      • Anonim
        |

        Niestety nadal błąd przy otwieraniu pliku.
        Wyskakuje taki komunikat
        Forbidden
        Access to this resource on the server is denied!

      • Babeczka
        |

        Zaraz będzie wysłane ręcznie na pocztę 🙂

  4. G
    Gosia
    | Odpowiedz

    Nie mogę pobrać po opłaceniu 🙁

  5. P
    Paula
    | Odpowiedz

    Także mam problem aby pobrać plik

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Naprawione, przepraszam i wysyłam na wszelki wypadek jeszcze raz :-* Przepraszam :-*

  6. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Mam problem z pobraniem tekstu 😭😭😭

  7. Babeczka
    | Odpowiedz

    Teraz wszystko działa, sprawdzone osobiście! Przyjdzie nowy link do pobrania oraz sam plik. Przepraszam za problemy ;-)))

Napisz nam też coś :-)