Fotostory (XVIII)

with 7 komentarzy

Fotostory opowiadanie z dużą dawką humoru i erotykąNie udało się przed weekendem, ale w końcu udało mi się 😀 Niniejszym koniec historii włochatego Piotra i niepokornej Zuzki. Nie chciało się to to skończyć, więc dzisiaj część prawie podwójnej długości, ale nie chciałam Was już wkurwiać, dzieląc ją na dwie 😀 Ucięłam, bo mogłabym to pisać jeszcze i pół roku.
Później, słuchając sugestii, wracam do "Historii rodzinnych". Wiem, nie lubicie tego opowiadania, ale pozamykam stare, nim zacznę nowe. Nowe będzie tak inne, że Was zaskoczę 😀 Płatnych nie zaczynam na razie, bo za dużo pracy mnie czeka w maju.

Udanej końcówki weekendu i hura! Wreszcie robi się ciepło 😀

Zgodnie z ustaleniami, pojechali do kina.
Z wyborem filmu Piotr miał ogromny dylemat. Zastanawiał się nad lekką komedią, lub czymś cięższym tematyką. Głowił się nad tym, czy może powinien przeszukać repertuar pod kątem wartości, jaką niesie z sobą sama produkcja. W końcu wybrał film akcji mając nadzieję, że skupi się na wartkich wątkach i będą mogli je omówić przy kolacji. Patrząc na napisy końcowe stwierdził, że zarejestrował niewiele z filmu. Był zbytnio zaaferowany obecnością kobiety obok. Jej zapachem, docierającym do nozdrzy za każdym razem, gdy Zuzka poprawiła włosy, czy zmieniła pozycję na fotelu. Gdy założyła udo, na udo, prawie poślinił się patrząc na pełen gracji ruch. Gdy otarła się o jego ramię, w momencie oparcia przedramienia na podłokietniku, prawie podskoczył na siedzeniu. Wiedział, że zachowuje się niedorzecznie, ale pragnienie, jakie czuł przy tej kobiecie było nazbyt silne, wręcz boleśnie skondensowane.
Opuścili salę kinową, Piotr przepuścił Zuzkę w drzwiach. Idąc za nią obserwował każdy jej ruch, powstrzymując się przed sięgnięciem, by jej dotknąć. W milczeniu doszli do samochodu, Piotr otworzył Zuzce drzwi pasażera, zaczekał by usadowiła się wygodnie. W głębi duszy był jej wdzięczny za długą, luźną spódnicę i ciemny golf, nie odsłaniający ciała. Z drugiej strony wiedział, jak wygląda bez ubrania i tylko pragnął posmakować jej ust i ciała. Chciał wbić się w nią, usłyszeć spazmatyczny, rwący się oddech i jęk w momencie, gdy wejdzie w nią do końca. Zamknął drzwi i dopiero wtedy pozwolił sobie na przekleństwo. Czuł mrowienie w ciele, najintensywniejsze w dolnych partiach ciała. Obawiał się, że w tym stanie nie będzie bystrym rozmówcą, a jedynie napalonym gorylem, śliniącym się na widok jedzenia, które Zuzka będzie wkładała do ust.
Westchnął, otworzył drzwi, wpadł w wygodny fotel. Nabrał powietrza w płuca, by opowiedzieć jej dowcipną anegdotę o właścicielu pizzerii, do której mieli jechać. Mężczyzna zatrudnił go kiedyś, podejrzewając żonę o zdradę. Okazało się, że tajemniczość połowicy miała związek z niespodzianką, którą ta przygotowywała na jego urodziny. Mąż w efekcie musiał udawać zaskoczenie. Żona pracowała z nim w lokalu, a odkrytą przez Piotra tajemnicą był kurs, który postanowiła zrobić, by móc nazywać siebie baristą.
Historia umknęła mu i zmieniła się w pustkę w momencie, gdy spojrzał Zuzce w oczy. Zobaczył w nich wszystko to, co sam czuł od dłuższego czasu. Musiało dziać się z nią wszystko to, co buzowało w jego ciele, mącąc przy okazji myśli.

- Chodź tutaj – warknął, unosząc dłoń, wplatając jej palce we włosy.

Z westchnieniem ulgi pochyliła się do Piotra, wpiła zachłannie w jego usta. Czuła jego podniecenie i to, co rozsadzało ją od środka. Całował ją, pace zaciskając na włosach. Drugą ręką sunął w górę ramienia, chwilę później ściągał z niej płaszcz. Oszołomiona Zuzka nie oporowała, wręcz przeciwnie, pomogła mu, wyswobadzając się z grubego materiału. Znów zatraciła się w pocałunku, więc prawie krzyknęła czując palce, na nagiej skórze ponad koronką pończoch. Spojrzała w dół, na odsłonięte uda i materiał spódnicy, podwinięty wysoko. Patrzyła na palce, którymi muskał nagą skórę, przesunął wyżej. Pisnęła czując jak wsuwa je pod cienką koronkę, rozchyliła bezwiednie uda. Piotr jakby tylko czekał na przyzwolenie. Szarpnął, rozrywając bieliznę, obnażając jej kobiecość. Z niedowierzaniem patrzyła na jego dłonie i palce, odpinające rozporek spodni. Zagryzła wargę patrząc jak unosi się, zsuwając z bioder spodnie. Przełknęła ślinę czując jej nadmiar w ustach na widok grubości penisa, którego miała poczuć w sobie. Piotr odchylił oparcie fotela, odsunął się maksymalnie do tyłu, spojrzał Zuzce w oczy. Ten moment, ta sekunda, gdy iskra przeskoczyła między nimi była ostatnią chwilą osobno. Przerzuciła udo nad jego biodrami i podtrzymując się zagłówków, opuściła biodra, nabijając z jękiem na niego.

- Zuzka – jęknął, unieruchamiając ją dłońmi.

Nie mógł jej zatrzymać, nie po tak długim czasie oczekiwania na tą chwilę. Nie w stanie, w którym była. Dwa ruchy w górę i w dół wystarczyły, by eksplodowała z krzykiem. Unieruchomiło ją to tylko na chwilę, po upływie której wpadła w galop. Ujeżdżała Piotra mocnymi ruchami bioder, a on poddał się uczuciu. Zacisnął powieki, rozchylił usta i chłonął obezwładniającą rozkosz.
Huśtający się pojazd, przyciągnął wzrok ochroniarza, którego obowiązkiem było patrolowanie parkingu. Widok nie zaskoczył go, postanowił poczekać kilka minut. Z doświadczenia wiedział, że przerywanie kochankom w takiej chwili, może się skończyć tym, że zbluzgają go, pogonią niczym psa. Na szczęście był już wieczór, pojazd kołysał się w niedoświetlonym miejscu, więc mógł udawać, że tego nie widzi. Westchnął i kiwając z niesmakiem głową, skierował się w przeciwnym kierunku.

- Że też ludzie nie mogą się pieprzyć w domu – mruknął i sięgnął po paczkę papierosów, schowaną w wewnętrznej kieszeni kurtki.

Szedł w najciemniejszy kąt parkingu, tam wyciągnął papierosa, odpalił go i zaciągnął się dymem. Nie wolno mu było palić w domu, w pracy też mógł tylko podczas przerwy. Skoro jednak inni mogą się dupczyć w miejscu publicznym, to i on może złamać prawo, puszczając dymka. Tak to sobie tłumaczył, czerpiąc przyjemność z nałogu.

- No dobrze. – Przejechała palcami po czole Piotra, ścierając kropelki potu. – Mamy to za sobą, wreszcie mi się umysł odblokuje - mruknęła, zsuwając się z powrotem na miejsce pasażera.
- Nie chciałem do tego dopuścić. – Piotra przygasiła ta chwila słabości. – Seks nie jest czymś, na czym można budować związek.
- Wiesz co, Piotrze? – Obróciła się do niego, chcąc obserwować jego reakcje. – To ja jestem z domu dziecka i wydawać by się mogło, że nie mam podstaw do tworzenia związku. Nie chodziło mi wyłącznie o zaliczenie cię i skreślenie z listy kwiatków do obskoczenia. Jedźmy na tą kolację, porozmawiajmy i może przestań się już nad wszystkim zastanawiać. Spróbujesz? To ja jestem kobietą, a ponoć właśnie moja część populacji dzieli włos na czworo, analizując.
- Z tobą? – Podciągnął spodnie, ale nie mógł ich jeszcze zapiąć. – Jasne. To na co masz ochotę? – Odpalił silnik, wrzucił bieg.
- Nie prowokuj – zaśmiała się. – Mówiłeś coś o pizzy.

Resztę wieczoru spędzili rozmawiając. O dzieciństwie Piotra i wyborze własnej drogi w życiu. Odrzuceniu rodzinnej fortuny i pójściu drogą marzyciela, robiąc to, co wymyślił lata wcześniej. Fascynowała go opowieść Zuzki o nabieraniu świadomości, jako porzucone dziecko. O walce o każdy przywilej, nowy – stary ciuch i tym, że w wieku jedenastu lat wiedziała już, że jedyną drogą do odnalezienia szczęścia w życiu, jest stanie się samodzielną, samowystarczalną. Tego dowiedziała się od kobiet, które ją wychowywały. Ani raz nie usłyszała historii ze szczęśliwym zakończeniem, w której bohaterami byłaby para mieszana.

- Przez jakiś czas miałam dziewczynę. – Przesuwała czubkiem noża listki rucoli po talerzu. – Przez chwilę wydawało mi się, że to jest to.
- A jeśli i z nami tak będzie? – Wiedział, że to pytanie nie zasługuje na odpowiedź.  Nie powstrzymał się jednak, prowokował Zuzkę.
- Masz szczęśliwą rodzinę, więc skąd u ciebie ten strach? – Zmarszczyła brwi, odłożyła widelec. – Chcesz gwarancji szczęścia? Nie ma czegoś takiego.
- Po prostu mi zależy. – Skapitulował, sięgnął po dłoń Zuzki. – Po raz pierwszy w życiu.
- To tak, jak mi. – Splotła palce z silnymi, męskimi żałując, że nie ma aparatu w oczach, by uwiecznić obrazek. – Na tyle, by odsłonić miękką część brzucha na ciosy.
- To tak, jak ja. – Zapatrzył się w pełne usta Zuzki, wyobraźnie podsunęła obraz jej brzucha. – A więc idziemy na całość. – To było twierdzenie, nie pytanie.
- Zależy, co przez to rozumiesz. – Zmarszczyła brwi.
- Pokażę ci.

Miesiąc później.

- Trybian, rewolucja! – Tym razem Robert, wieloletni przyjaciel i agent przy okazji, pewien był, że uda mu się wyrwać Trybiana z apatii, w którą popadł po feralnym wydarzeniu. – Wracasz przed kamery!

Okazało się, że po zawieszeniu udziału Trybiana w serialu, oglądalność spadła na łeb i na szyję. Część fanów stracił niestety, lecz zyskał o wiele więcej. Poparcie środowiska gejowskiego,  zaowocowało założeniem fanklubu aktora i kilkoma akcjami poparcia, w internecie. Wytwórnię filmową obrzucono błotem, okrzyknięto nietolerancyjną, zażądano powrotu Trybiana do filmu. Producent nie miał wyjścia, musiał przyjąć aktora z powrotem w szeregi odtwórców głównych ról. Wcześniej uśmiercił jego postać, teraz pozwolił jej powrócić. Miał być człowiekiem odkrywającym w sobie homoseksualną orientację, chcącym obnażyć się z tym przed rodziną. Obyczajowe wątki nabrały dramatyzmu, oglądalność podsycona skandalem podskoczyła, Trybian na powrót stał się gwiazdą. Jaśniejszą, prawdziwszą, odrobinę szczęśliwszą. Czegoś jednak brakowało i ten brak drążył coraz większą dziurę, w obrazie przyszłości. Zaciemniał jego duszę, znieczulał na radość.

Jechał do radia, które zaprosiło go do udzielenia wywiadu. Wiedział, że jest na szczycie popularności, a ta lubi szybko przemijać. Teraz zaspokajał ciekawość, w końcu się przeje i znudzi. Nie łudził się, znał realia. Rozsiadł się na kanapie taksówki, podziwiając piękno poranka. To był pierwszy tak ciepły dzień z czystym niebem bez jednej chmury. Drobne listki zaczynały pokrywać gałęzie drzew, przyroda ożywała radując się wiosną i tylko on smutniał z dnia na dzień. Samochód zajechał przed budynek radia. Trybian westchnął, widząc niewielki tłum ludzi, czekających na niego przed schodami. Chcieli go zobaczyć, może dotknąć, poprosić o autograf. Wysiadł z samochodu, z przyklejonym do twarzy uśmiechem. Uśmiech zastygł na jego twarzy, gdy wśród ludzi zamajaczyła twarz Mateusza. Działo się tak nie po raz pierwszy, byłego kochanka widział bardzo często. Podejrzewał już siebie o szaleństwo, ale niestety nie miał z kim o tym porozmawiać. Melodramatyczne usposobienie podsuwało mu wizję duszy Mateusza, która błąka się po świecie, starając się nawiązać z nim kontakt.

- Czy mogę prosić o autograf? – Człowiek z twarzą Mateusza zwrócił się do niego z uśmiechem. – Z dedykacją – dodał, widząc zaskoczenie Trybiana. – Proszę napisać, że to dla boskiego Matiego.

Po tych słowach Trybian krzyknął, rozpoznając swojego ukochanego. Wiedział, że to nie przywidzenie. Sam wymyślił przydomek boskiego Matiego i nikt poza nim nie nazywał w ten sposób Mateusza.  Jedyną właściwą reakcją mogło być rzucenie się na szyję kochankowi i tak też Trybian uczynił. Płacząc i śmiejąc się równocześnie przyciągnął do siebie chłopaka, a radość wybuchła w nim, budząc przy okazji nadzieję. Żaden z nich nie zważał na filmujące ich kamerki smartfonów, nagrywające namiętny pocałunek. Teraz już nic nie mogło zaszkodzić karierze Trybiana, nie musiał się ukrywać, mógł żyć w zgodzie z sobą. Najważniejsze było jednak to, że odzyskał Mateusza, a wszystko dzięki Zuzce.

Ileś tam miesięcy później.

- Chyba nieźle wychodzi nam to bycie parą. – Dobiegło spod słomkowego kapelusza, którym Zuzka nakryła twarz. Leżała na kocu, a jej niczym nieokryte ciało, nasiąkało sierpniowym słońcem. – Śmiem twierdzić, że wychodzi nam to koncertowo.
- Jak widać, można budować związek, zaczynając od seksu. – Wyciągnął dłoń, uszczypnął Zuzkę w sutek. – Najbardziej lubię kłótnie z tobą, a właściwie godzenie się.
- Grey przy panu, panie Piotrze, to grzeczny chłopczyk. – Podźwignęła się na łokcie, kapelusz zsunął się na deski tarasu. – Idę się ochłodzić. Idziesz ze mną?
- Z tobą, zawsze i wszędzie.

Przy Zuzce odkrywał uroki kąpieli słonecznych i leniwych popołudni razem. Uparła się, by kupić basen rozporowy i ustawić go w najbardziej nasłonecznionym miejscu tarasu.
Tak jak podejrzewał, jego kobieta zakochała się w mieszkaniu. Nie wprowadziła się od razu. Zostawiała po jednej rzeczy, ubraniu, kosmetyku. Pomieszkiwała dzień u niego, następną noc spędzała u siebie. Rozłąka stała się koszmarem i może dzięki temu przestali się bać bycia razem. Zuzka zachowywała autonomiczność z pełną premedytacją. Nie chciała, by Piotr poczuł się przez nią osaczony. Aż za dobrze wiedziała o lęku, który powstrzymywał go przed częstym wyznawaniem miłości. Powiedział to tylko raz, leżąc w szpitalu. Od tamtej pory nie słyszała tych słów, ale nie czuła takiej potrzeby. Była świetną obserwatorką i czytała w zachowaniu Piotra, jak w otwartej książce.
Teraz przyglądała się swojemu mężczyźnie. Szedł w jej kierunku, nie starał się ukryć podniecenia. Uwielbiała jego ciało i to, co potrafił z nią nim zrobić. Gdy miał przekorny nastrój, bawił się nią przez pół dnia, przeciągając w oczekiwaniu na przyjemność, by zerżnąć po kilku godzinach mocno i szybko. Innym razem doprowadzał ją nad przepaść orgazmu, by wycofać się, kazać czekać, albo błagać o spełnienie. Kiedyś myślała, że bycie z mężczyzną jest nie dla niej. Może z każdym innym byłoby skazane na porażkę. Piotr okazał się być jej drugą połówką, tego była pewna.

- Czy pan, panie Piotrze, liczy na coś? – Patrzyła, jak wchodzi po drabince, przekłada udo nad brzegiem basenu, w końcu wchodzi do wody.
- Skąd to podejrzenie? - Patrzył na nią z miną niewiniątka.
- Kutas panu sterczy. – Oblizała się z premedytacją, tymczasem Piotr układał się wygodnie, naprzeciwko niej. – Chyba, że to pański peryskop.
- Może być peryskop. – Zacisnął szczęki, czując palce stopy Zuzy, pieszczące go delikatnie. – Chodź tutaj.

Przyciągnął ją za stopę, w wyniku czego głowa Zuzki znalazła się pod wodą. Parskając, wyskoczyła nad powierzchnię i śmiejąc się, dosiadła Piotra okrakiem. Zamruczała, niczym kotka, obniżając ciało, przyjmując go w ciasne wnętrze.
Nie wiedzieli, że na pobliskim dachu, z okiem przy lunecie, siedzi mężczyzna. Podglądał ich od kilku miesięcy, a nawet uwiecznił w cyfrowej pamięci kamery. Co pikantniejsze zabawy umieścił na stronie w internecie, do której dostęp miało niewielu. Tylko zaufani maniacy podglądania seksu amatorskiego. Przyglądając się tej parze pomyślał, że z amatorów mieli w sobie jedynie zapał i nieudawanie emocji. Cała reszta zasługiwała jego zdaniem na Oskara.
Sięgnął po kamerę, ustawił ją na trójnogu i włączył nagrywanie. Dzięki tej parze, znalazł się na górze listy najchętniej oglądanych filmów. Patrząc na zapał, z jakim tych dwoje wychlapywało wodę z basenu wiedział, że dzisiejszy film również przypadnie do gustu fanom jego twórczości. Spośród kilku milionów oglądających znajdzie się przynajmniej setka, która zaznaczy czerwoną łapkę, z kciukiem uniesionym do góry.
Poczuł, że i jemu udzielił się nastrój kochanków i coś unosi się do góry. Nie odrywając oka od lunety, jedną ręką opuścił spodenki. Uniósł dłoń do ust, splunął na nią obficie, by objąć twardniejącego penisa i zacząć samotną zabawę.
Może nie aż tak samotną. Czuł się, jakby stał obok coraz głośniej jęczącej kobiety. Słyszał ją z tej odległości, a dzieliło ich kilkadziesiąt metrów. Dziwił się, że sąsiedzi popijający herbatę, siedząc na wiklinowych fotelach na balkonie piętro niżej, nie zwracają na to uwagi. Sam też postanowił skupić się na czymś innym. Wyostrzył obraz, by uchwycić moment, w którym ognista, ciemnowłosa piękność, będzie szczytowała. Dopasuje się do jej tempa, by spuścić się równo z nią.
Lubił swoje zboczenie i wiedział, że odgłosy walenia konia uwiecznią się na nagraniu. Tysiące ludzi usłyszy i to. Tak, to dodawało smaczku.
Życie jednak jest piękne.

KONIEC

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Dietetyczne Fanaberie
    | Odpowiedz

    Bardzo fajny wpis! 🙂

  2. Bardzo mi to tutaj pasuje.
    Patrzę na gościa i widzę Davida Be.
    Wryła mi się ta nuta w głowę 😀

  3. mid
    | Odpowiedz

    Ja właśnie na Historie rodzinne czekam! 🙂 Jakoś bardzo spodobał mi się klimat tamtego opowiadania i nie raz zaglądałam, żeby się upewnić, czy nie ma żadnej kontynuacji;)
    A finał historii Zuzki fajny, bardzo fajny, taki trochę inny mimo “standardowego happy endu”, chyba przez te przeskoki i kilka punktów widzenia 😉 Na plus, zdecydowanie 🙂

  4. Tony F.P.
    | Odpowiedz

    Jakie “nie lubicie”!? Ja uwielbiam “Historie Rodzinne” i przeczytawszy, że masz zamiar je kontynuować krzyknęłam wielkim głosem: “Hurrraaa!!!” To, że byłam akurat w pracy to już drobny szczegół:) Przeskoczyłam kiedyś od Babeczki do Ciebie i trafiłam akurat na edukację Marleny u Tomasza – i to było moje pierwsze zetknięcie się z Twoją twórczością, Miko:) A jak już się zetknęłam, to zostałam:) Moim skromnym zdaniem, “Historie Rodzinne” to Twoja najlepsza opowieść – ileż ludzkich historii, ileż emocji tuż pod skórą – właśnie takie opowieści lubię najbardziej. Pisz, pisz, bardzo jestem ciekawa losów Marleny i Tomasza – mam nadzieję, że los będzie dla nich łaskawy i połączy kochanków/nie kochanków.

    Bardzo przepraszam Zuzę i Piotra – przecież to ich finał, a ja tu prywatą lecę.

    Po pierwsze: dziękuję, że ich pierwszy raz nie był amorkowo-laurkowo-wielkodzwonny – żadne tam romantyczne kolacje, świece, płatki róż (na to będzie jeszcze czas) – tylko szybkie, intensywne spełnienie, zaspokojenie głodu, który męczył ich oboje od dawna. W tym konkretnym przypadku to właśnie było romantyczne do kwadratu. Para odmieńców idealnie do siebie pasujących. Śmiem twierdzić, że razem się zestarzeją, a gdy jedno umrze, to drugie w bardzo krótkim czasie podąży w zaświaty.

    Ha! Wiedziałam, że ta szujka Trybian na tym wygra – w ramach wdzięczności i zadośćuczynienia powinien Zuzie i Piotrowi zafundować podróż dookoła świata.

    Motyw dachowego filmowca jest przedni – wisienka na torcie:)

    Peryskop…he, he…

  5. Zuzanna Minor
    | Odpowiedz

    https://www.youtube.com/watch?v=JT_xnNh5wbE niech się dzieje…miłość

Napisz nam też coś :-)