fbpx

Gorący śnieg (XI)

with Brak komentarzy

Przypominam, że wieczorami na naszym facebooku i instagramie wieczorami czytam na żywo kolejne odcinki książek, które są akurat nowościami!

"Gorący śnieg"

Zośka to dojrzała, inteligentna kobieta. Od lat kieruje pracą ludzi w hotelach, jest w tym dobra. Od dawna marzy, by objąć stanowisko menadżerki hotelu w Tatrach. Kocha góry i chciałaby móc połączyć miłość do pracy z miłością do gór.

Szczęście jej sprzyja i tuż przed świętami otrzymuje wspaniałą ofertę pracy. Bez wahania przyjmuje ją. Obejmuje nowe stanowisko, w pięknej miejscowości w Tatrach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że jej pracodawca to człowiek, na którego „natknęła” się w pewnych gorących okolicznościach.

Konflikt interesów i namiętność walczą o pierwsze miejsce w sercach i głowach Zośki i Wojtka. Pełna humoru, zabawnych zwrotów akcji i gorących scen, a wszystko w przepięknej górskiej i świątecznej scenerii Tatr.

ozdobnik

Oto pierwszy tom z SERII ŻYWIOŁÓW

"Gorący śnieg"

Zośka to dojrzała, inteligentna kobieta. Od lat kieruje pracą ludzi w hotelach, jest w tym dobra. Od dawna marzy, by objąć stanowisko menadżerki hotelu w Tatrach. Kocha góry i chciałaby móc połączyć miłość do pracy z miłością do gór. Szczęście jej sprzyja i tuż przed świętami otrzymuje wspaniałą ofertę pracy. Bez wahania przyjmuje ją. Obejmuje nowe stanowisko, w pięknej miejscowości w Tatrach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że jej pracodawca to człowiek, na którego „natknęła” się w pewnych gorących okolicznościach. Konflikt interesów i namiętność walczą o pierwsze miejsce w sercach i głowach Zośki i Wojtka.

"Zimny ogień"

Jola zamknęła właśnie pewien rozdział w swoim życiu. Rozwód zostawił w jej sercu nie mniejszą ranę, niż porzucenie w dzieciństwie przez ojca. Przenosi się do domku w środku lasu. Liczy na ciszę i spokój. Nie spodziewa się spotkać tam człowieka, który przypomina jej Neandertalczyka. Najbardziej jednak zaskakuje ją fakt, że przy nim znika jej opanowanie. Chłodna i opanowana Jola zmienia się w ogień. Okazuje się też, że zwykły dom, w którym miała mieszkać, ukrywa wiele tajemnic. To nie jedyne, co ją zaskoczy. Dane jej będzie przeżyć przygodę życia i zrozumieć, że miłość potrafi nadejść w najmniej spodziewanym momencie.

"Twardy lód"

Twardy mężczyzna z przeszłością. Uciekł z miasta, odciął się od dawnego życia, porzucił hulaszczy stylu życia. Nigdy nie kochał kobiety. Dla niego związek opierał się jedynie o seks. Nauczyło go tego życie i kochanki, które nie pragnęły go poznać, a jedynie uwić przy nim gniazdko, Życie w leśnej głuszy stało się jego nową rzeczywistością. Pokochał spokój, ciszę i prostotę życia. Pewnego dnia wkracza w nie twarda kobieta. Od początku ich znajomość jest pełna wzajemnej niechęci. Paradoksalnie uczucia, które powinny odpychać od siebie tych dwoje, zmieniają się w gorąc, który roztopiłby nawet najtwardszy lód.

ozdobnik

"Gorący śnieg"

autorka: Monika Liga

Rozdział 12

Krystyna

Najpierw pobieżnie przejrzałam pomieszczenia apartamentu Wojtka. Nie widziałam kamer, poczułam się swobodniej. Miałam niestety ograniczony czas, bo ile można uprawiać seks? Przy odrobinie szczęścia zapadną w poseksualną drzemkę, co da mi dodatkowe minuty na poszukiwania. Po pół godzinie spędzonej na przeglądaniu zawartości laptopa, popsuł mi się humor. Co prawda Jola miała rację i Wojtek nie zmienił hasła logowania do komputera, ale w plikach nie znalazłam niczego interesującego. Przetrząsnęłam szuflady biurka, później te w szafie z ubraniami, w końcu i półki. Poza dokumentami zakupu i dotyczącymi zdrowia, nie znalazłam niczego świadczącego o ukrytych dobrach. Ukrytych oczywiście przed Jolą. Żadnych aktów prawnych, absolutnie niczego podejrzanego.

Na miejscu faceta nie trzymałabym żadnych dokumentów w pokoju, tym bardziej tych dowodzących winy. Jola uparła się, że na pewno ma je w pokoju i że nie rozstaje się z ważniejszymi papierami, bo tak ma i już. Jej zdaniem nie miałam racji, to był jej mąż i powinnam jej uwierzyć na słowo. Ufałam, kochałam, ale niestety podejrzewałam, że może się jednak mylić.

Dla pewności obeszłam pomieszczenia jeszcze raz i z nosem przy ścianie przemierzyłam każdą powierzchnię pionową pokoi, zajrzałam pod obrazki, w końcu pod łóżko i pod każdy chodnik. W tym pomieszczeniu nie było ukrytych skrytek, chyba że jakąś przeoczyłam. Wątpliwe.

Wyjrzałam na korytarz, był pusty i cichy. Światła przygasił system nocny tak, by nie raziły i były energooszczędne, ale też przyjemnie oświetlały przejście dla gości. Upewniłam się, że wszystko zostało w nietkniętym stanie, niezmienione moim pobytem, tak jak zastałam wchodząc. Zamknęłam za sobą drzwi, wózek popchałam w kierunku pomieszczenia gospodarczego. Schowałam przybory, odłożyłam czyste ręczniki na półkę, zdjęłam uniform.

Cześć i do jutra – zawołałam z uśmiechem w kierunku recepcjonisty Marka, gdy na parterze skierowałam się na zaplecze i do przebieralni. Nie odpowiedział nic, a jedynie rzucił mi zmęczone spojrzenie przekrwionych oczu. – To do jutra. – Znów uśmiechnęłam się do jednej ze sprzątaczek, ta odpowiedziała uśmiechem.

Jutro mam wolne. – W oczach Izy jaśniała szczera radość. – Wojtek dał mi Wigilię z rodziną. A już myślałam, że nie da rady. Pozwól się uściskać, stara. – Podeszła do mnie, objęła i przycisnęła do piersi. – Wszystkiego najlepszego i niech ci się spełnią marzenia.

I tobie też. – W gardle urosła mi gula, zwilgotniały oczy. – Dziękuję i udanej Wigilii.

Chwyciłam niewielki plecak, naciągnęłam na głowę czapkę i czym prędzej wyszłam z budynku. Wiatr uderzył w twarz, zimne igiełki koliły policzki. To było nawet przyjemne, ta delikatność bólu. Łezka, która zebrała się w kąciku oka zmarzła. Czułam, jakby zamarzała, a wraz z nią powierzchnia gałki ocznej. Z przedniej kieszeni plecaka wyciągnęłam papierosy, jeden wsunęłam w usta, cyknęłam żarową zapalniczką, zaciągnęłam się dymem.

Przez dłuższą chwilę stałam w bezruchu, delektując się pierwszym dzisiaj papierosem. Delikatny zawrót głowy, ciężkość oddechu i przyspieszone bicie serca, a po chwili wszystko wróciło do normy. Przyglądałam się cichym drzewom, otulonym białym puchem i iskierkom odbitego w śniegu światła. Lubiłam to miejsce, ten hotel i ludzi pracujących w nim. Czułam, że robię oto coś wbrew sobie, a wszystko w imię miłości. Miłość jest warta każdego poświęcenia, tylko czy uda mi się to, czego chce ode mnie Jola?

Co, jeśli nie? Czy nadal będę dla niej ważna?

Kiedy zaczyna się krzywdzenie innych? Czy miłość usprawiedliwia zadawanie krzywd?

Rzuciłam wpół wypalony papieros w śnieg przed sobą, uszy odebrały ciche syknięcie, gdy bibułka nasiąknęła wodą, a tytoń zgasł. Owinęłam się szczelniej szalikiem, głębiej naciągnęłam czapkę na uszy i ruszyłam na przystanek autobusowy. Do Joli zadzwonię później.

***

Wojtek

Wracałem do świata żywych, choć umysł wciąż lewitował w upojnej próżni po orgazmie, który załatwił mnie na amen. Dosłownie! Jakby mnie kto siekł w potylicę z tą różnicą, że było mi cholernie dobrze.

Czułem się dwojako. Co ja gadam! Co najmniej czworako!

Było mi dobrze i wcale nie miałem ochoty opuszczać pokoju Zosi. Przygniotłem ją udem, przytuliłem się do miękkiego biodra, nie brakowało mi absolutnie niczego.

Szkoda, że nie mam pokoju obok twojego. – Usłyszałem jej senne słowa. Nawet nie otwierała oczu. – Mogłabym przyjść w nocy po dokładkę.

Nie wiedziałem, co odpowiedzieć tym bardziej, że dokładnie to pomyślałem sekundę wcześniej. Gdybym ją miał za ścianą, mógłbym przekradać się do niej niepostrzeżenie. Jakie to byłoby wspaniałe – mieć ją obok.

Równocześnie z tą myślą zapaliła się ostrzegawcza lampka. Cóż za głupie myśli u faceta w moim wieku! Zaliczyłem już zauroczenie, sromotnie za to zapłaciłem. Co prawda głównie z mojej winy, bo małżeństwo z Jolą było za mało przemyślane, zawarte pod wpływem zauroczenia. Czar prysł, nie zostało nic poza łóżkiem. Łóżko nie scali związku na tyle, by przetrwało codzienność. Jeśli nie dzieli się wspólnych pasji, nie ma zainteresowań, którymi można by się podzielić z drugą osobą przy obiedzie, to w końcu mieszka się już tylko z nią i dzieli jedynie obowiązkami. Tak było z nami, nie zamierzałem tego powtórzyć.

Zosia była inna i z nią samą było mi inaczej. O wiele intensywniej, fascynująco i upojnie. Podejrzewałem, że to minie. Może nie szybko, bo mieliśmy więcej płaszczyzn porozumienia niż z Jolą. Był hotel i masa obowiązków z nim związana. Tematów zatem bez liku, nie musieliśmy się obawiać krępującej ciszy. Oboje też uprawialiśmy sport, ale to akurat mnie z Jolą nie zbliżyło. W seksie iskrzyło i to na razie tyle płaszczyzn porozumienia. Znałem ją od dwóch dni, jej akta leżały na biurku, ale nie było czasu na zapoznanie się z ich treścią. Chciałem ją lepiej poznać i byłem jej ciekaw, ale nie oczekiwałem wybuchu miłosnych fajerwerków. Zbyt dojrzały na to jestem, a złe doświadczenia z Jolą wyłączały szaleństwo.

Seks owszem, na to liczyłem. Byłem wręcz pewny, że i Zosia myśli podobnie. Pod tym względem dobranie było permanentne, jakby ktoś scalił dwie połówki jabłka. Grało i buczało niczym w najlepszej orkiestrze. W dodatku zapalała się od jednego mojego spojrzenia i nawet orgazm jej nie gasił. Chciała więcej.

Mi to wystarczy, więc miałem nadzieję, że i Zosia nie pragnie niczego ponad to. Wielu ludzi dałoby się pokroić za partnerkę tak reagującą, bo nie czarujmy się, ale każdego faceta napędza podniecona nim kochanka. Takie zachowanie daje wiarę w siebie, we własną męskość.

Leżałem obserwując profil Zosi, bawiąc się rozrzuconymi na poduszce włosami. Podobała mi się w każdym calu. Nie była idealna i to mi się też podobało. Brak niepotrzebnego wymuskania, a przez to sztuczności, którego miałem w nadmiarze przez lata. Jola zaczynała dzień od makijażu i zawsze wyglądała doskonale. Wiązało się to z brakiem spontaniczności, nadmiernym planowaniem i niestety w końcu z wygasającym pożądaniem. Seks w utartych schematach, po seksie obowiązkowy prysznic. Jakby chciała mnie zmyć ze skóry. Ona nie zerżnęłaby mnie w samochodzie, o ryzyku związanym z seksem w saunie nie mówiąc.

Ciekaw byłem, czy Zosia zaskoczy mnie jeszcze czymś. Chciałem tego. Miałem na to nadzieję.

Patrzyłem, jak usypia. Oddech spowolnił, twarz rozluźniła się całkowicie. Poczułem ukłucie żalu na myśl, że nie spotkałem jej lata temu. Jak potoczyłoby się życie, gdybym to z nią się ożenił, nie z Jolą?

Cichutko wstałem, przykryłem Zosię kołdrą. Nie chciałem usypiać w jej łóżku, wolałem wrócić do siebie. Jutrzejsza dniówka zacznie się o czwartej rano, więc należałoby złapać trochę snu. Poza tym nie zamierzałem obnosić się z tym, co między nami zaszło. Nie każdy musiał o tym wiedzieć, chociaż ukrywać faktów nie miałem zamiaru.

Postanowiłem pozostawić sprawy ich naturalnemu biegowi.

Będzie, co będzie.

***

Krystyna

Nie wierzę, że nic nie znalazłaś. – Zawód w głosie Joli wwiercał mi się w umysł. – Jesteś pewna, że przejrzałaś wszystkie pomieszczenia, szuflady, szafy?

Kochanie, oczywiście, że jestem pewna – powtarzałam to już po raz trzeci. – Pod łóżkiem też nie ma, ani pod żadnym z obrazów. Nigdzie.

Dobrze. – Mówiła to tak smutnym głosem, że miałam ochotę rzucić wszystkim i jechać ją przytulić. – Będzie to trzeba przeprowadzić inaczej.

Kocham cię. – Straszliwie za nią tęskniłam.

I ja też. – Mało przekonująco brzmiała. Mały, zimny wstręciuch uwił sobie właśnie gniazdo w moim sercu. Wystraszyłam się, musiałam za wszelką cenę spełnić pokładane we mnie nadzieje. Zadowolę ją. – Zdzwońmy się jutro.

Ta rozmowa pozostawiła we mnie smutek.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)