fbpx

Gorący śnieg (IV)

with 4 komentarze

I czwarty odcinek. Wieczorem oczywiście przeczytam piąty rozdział na lajwie a fejsbuku. Będzei mi bardzo miło, jak wpadniesz i napiszesz co u Ciebie 🙂

Zapraszam do zamkniętej grupy. Wystarczy kliknąć w poniższy przycisk.

DOŁĄCZAM DO GRUPY

 

"Gorący śnieg"

Zośka to dojrzała, inteligentna kobieta. Od lat kieruje pracą ludzi w hotelach, jest w tym dobra. Od dawna marzy, by objąć stanowisko menadżerki hotelu w Tatrach. Kocha góry i chciałaby móc połączyć miłość do pracy z miłością do gór.

Szczęście jej sprzyja i tuż przed świętami otrzymuje wspaniałą ofertę pracy. Bez wahania przyjmuje ją. Obejmuje nowe stanowisko, w pięknej miejscowości w Tatrach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że jej pracodawca to człowiek, na którego „natknęła” się w pewnych gorących okolicznościach.

Konflikt interesów i namiętność walczą o pierwsze miejsce w sercach i głowach Zośki i Wojtka. Pełna humoru, zabawnych zwrotów akcji i gorących scen, a wszystko w przepięknej górskiej i świątecznej scenerii Tatr.

UWAGA!

Jeśli chcesz kupić książkę (lub e-booka) taniej, to do dnia premiery w przedsprzedaży (do 15 grudnia 2020) książka (lub e-book) jest tańsza. To takie moje podziękowanie za zaufanie mi 🙂

Tylko do 15 grudnia 2020!

Jeśli chcesz posłuchać niefachowego czytania...

... to w poniższym nagraniu czeka na Ciebie moje czytanie. Jeśli wolisz czytać, to zjedź jeszcze niżej.

 

 

 

Oto pierwszy tom z MOKREJ SERII

"Gorący śnieg"

Zośka to dojrzała, inteligentna kobieta. Od lat kieruje pracą ludzi w hotelach, jest w tym dobra. Od dawna marzy, by objąć stanowisko menadżerki hotelu w Tatrach. Kocha góry i chciałaby móc połączyć miłość do pracy z miłością do gór. Szczęście jej sprzyja i tuż przed świętami otrzymuje wspaniałą ofertę pracy. Bez wahania przyjmuje ją. Obejmuje nowe stanowisko, w pięknej miejscowości w Tatrach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że jej pracodawca to człowiek, na którego „natknęła” się w pewnych gorących okolicznościach. Konflikt interesów i namiętność walczą o pierwsze miejsce w sercach i głowach Zośki i Wojtka.

"Zimny ogień"

Jola zamknęła właśnie pewien rozdział w swoim życiu. Rozwód zostawił w jej sercu nie mniejszą ranę, niż porzucenie w dzieciństwie przez ojca. Przenosi się do domku w środku lasu. Liczy na ciszę i spokój. Nie spodziewa się spotkać tam człowieka, który przypomina jej Neandertalczyka. Najbardziej jednak zaskakuje ją fakt, że przy nim znika jej opanowanie. Chłodna i opanowana Jola zmienia się w ogień. Okazuje się też, że zwykły dom, w którym miała mieszkać, ukrywa wiele tajemnic. To nie jedyne, co ją zaskoczy. Dane jej będzie przeżyć przygodę życia i zrozumieć, że miłość potrafi nadejść w najmniej spodziewanym momencie.

"Twardy lód"

Twardy mężczyzna z przeszłością. Uciekł z miasta, odciął się od dawnego życia, porzucił hulaszczego stylu życia. Nigdy nie kochał kobiety. Dla niego związek opierał się jedynie o seks. Nauczyło go tego życie i kochanki, które nie pragnęły go poznać, a jedynie uwić przy nim gniazdko, Życie w leśnej głuszy stało się jego nową rzeczywistością. Pokochał spokój, ciszę i prostottę życia. Pewnego dnia w jego życie wkracza twarda kobieta. Od początku ich znajomość jest pełna wzajemnej niechęciParadoksalnie uczucia, które powinny odpychać od siebie tych dwoje, zmieniają się w gorąc, który roztopiłby nawet najtwardszy lód.

"Gorący śnieg"

autorka: Monika Liga

Rozdział 4

Wojtek

Wcześniej

Zaczął się sezon letni, a tym samym najazd turystów. Odpowiadał mi ten stan rzeczy, mogłem rzucić się w wir pracy. Byłem świeżo po rozwodzie, posmak goryczy wciąż zalegał w gardle, kłuł w żołądku.

Nie dobraliśmy się z Jolką, a jedynie zawarliśmy coś na kształt spółki, której nazwa brzmiała „małżeństwo”. Ja mogłem pokazać się z ładną, dużo ode mnie młodszą żoną, ona dzięki temu wygodnie żyła. Jak się okazało, to zbyt mało, by być razem. Można dobrze bawić się w łóżku, ale po udanym seksie trzeba mieć o czym porozmawiać, w przeciwnym razie nie różni się to zbytnio od układu klient – kurwa. Nasz związek w coś takiego się właśnie zmienił, więc postanowiliśmy to przerwać. Jolka negocjowała twardo i wydaje mi się, że na tych trzech latach małżeństwa wyszła naprawdę nieźle, chociaż oczywiście chciała dużo więcej. Nie kłóciliśmy się o pieniądze, rozmowy i negocjacje odbywały się właściwie tylko między naszymi adwokatami.

Było, minęło, niechęć do płci przeciwnej została. Niestety, jako facet mam swoje potrzeby. Lubię seks, uwielbiam kobiece ciało i tylko problemem jest zrozumienie kobiecego umysłu. Nie zamierzałem zbytnio zgłębiać jego tajników. Wystarczy mi seks, czysty układ, niczego więcej w kontaktach z płcią przeciwną nie szukałem. Może kiedyś, na starość, a może nigdy.

To był jeden z dni, kiedy musiałem rozładować gromadzące się we mnie napięcie, bo zaczynałem już kąsać każdego, kto ze mną rozmawiał. Byłem złośliwy, upierdliwy albo bezczelny, tak bardzo chciało mi się pieprzyć. Na brak chętnych mi kobiet nie narzekałem, zawsze się jakaś znalazła. Gorzej było z takimi, które poza dobrą zabawą nie chciałyby czegoś więcej. Większość widziała we mnie przystojniaka, z odpowiednim stanem posiadania. Ja już przerobiłem ten temat, wolałem zwalić sobie konia, niż tłumaczyć takiej kobiecie, że nie interesuje mnie nic poza drogą do orgazmu, a po nim pójście każdy w swoją stronę. Kobiety rzadko przystawały na podobny układ.

W takie dni dawałem sobie zazwyczaj w kość tak, że ledwie żyłem. Górska wspinaczka w Tatrach to jedno, kilkadziesiąt basenów kraulem, naprzemiennie z motylkiem – drugie. Po takim seansie szedłem na masujące bicze wodne w basenie termalnym, później sauna dokańczała rozprawę z napięciem w ciele. Ten rytuał miał miejsce przynajmniej raz w tygodniu.

Rozciągnąłem się na nierdzewnych rurach, wypluwających perełki bąbli powietrznych, napawając się rozluźniającym masażem, gdy coś kazało mi podnieść powieki i spojrzeć na schody prowadzące w dół do wody.

To była brunetka. Okrąglutka, ze sporym biustem, całkowite przeciwieństwo Jolki, która katowała ciało dietami i intensywnymi ćwiczeniami. Ta miała lekką nadwagę, ale cholera, jej pasowały te miękkie kilogramy. W ruchach ciała widać było pewność siebie i siłę. Nie rozglądała się na boki, po prostu weszła do okręgu, w którym bicze wodne masowały poszczególne partie ciała.

Obserwowałem ją, jak przesuwa się wzdłuż ściany, gdy brzęczyk oznajmiał zmianę miejsca na sąsiednie. Pewnie na oglądaniu poprzestałbym, gdyby nie fakt, że brunetka zrobiła sobie biczem wodnym dobrze. Pewnie wydawało jej się, że robi to niedostrzegalnie, ale zbyt dobrze znam kobiece ciało i reakcje na doznawaną przyjemność, żebym mógł pomylić zjawisko. Zaciśnięcie powiek, rozchylenie ust i ukrycie twarzy w opartych na obrzeżu basenu ramionach, były pierwszym dowodem. To, że kilkukrotnie drgnęły jej ramiona, utwierdziło mnie w odkryciu. Opieszałe przeniesienie się po sygnale na miejsce obok i rumieńce oraz spuchnięte usta, dały mi pewność.

Podnieciłem się podejrzanym zjawiskiem, mimo że dałem sobie tego dnia w kość. Podglądanie jest podniecające. Obserwowanie czyjegoś seksu podnieca. Tu miałem dwa w jednym, więc udzieliło mi się. Gdy dziewczyna na chwiejnych nogach opuściła basen, wstałem z zajmowanej przez siebie wodnej leżanki i poszedłem za nią. Nie umknął mi zaciekawiony wzrok jednej z kobiet, która z uniesionymi brwiami obmacała wzrokiem moje spodenki. Spęczniałem, było to widać, ale olałem sprawę. Ważniejsze było dogonienie brunetki.

Skierowała się do saun, ja w myślach zatarłem dłonie. Nie mogło być lepiej tym bardziej, że panowała tu strefa nagości. Nie próbowałem już nawet opanować podniecenia. Miałem nadzieję, że poza dziewczyną nie będzie innych osób w saunie, którą wybierze.

Poczekałem, by się przebrała i owinięta dużym, białym ręcznikiem wyszła z przebieralni. Ja nie zawracałem sobie głowy korzystaniem z odosobnienia. Zdjąłem spodenki, rzuciłem je na półkę z numerem trzynaście i trzymając ręcznik przed sobą, poszedłem za brunetką. Wiedziałem, w której jest salce. Postanowiłem opłukać ciało zimną wodą.

Przed drzwiami sauny odetchnąłem głęboko i zaklinając ją, by była tam sama, wszedłem do pomieszczenia.

W środku panował półmrok, z sufitu sączyła się relaksacyjna muzyczka.

Dzień dobry. – Wypadało coś powiedzieć, choć najchętniej stałbym nad nią, przyglądając się ciału.

Dzień dobry – odparła, siadając, unikając patrzenia w moją stronę.

Mogłem jej się poprzyglądać i bardzo podobało mi się to, co widzę. Była okrąglutka, a te piersi… Czułem, że sztywnieję. Działała na mnie, jak jasny gwint, mimo że jej nie znałem. Szczególnie po tym, co widziałem w basenie.

Chciałem zwrócić na siebie jej uwagę, bo bezsensem było wspólne siedzenie, jeśli nie miało z tego nic wyniknąć. Postanowiłem zagadać do niej, może się umówić. Zapytałem o pozwolenie na polanie kamieni wodą, by zmusić ją do spojrzenia mi w oczy i wtedy mnie trzasnęło obuchem między oczy. Jasne spojrzenie, ciemne włosy i pełne, rozchylone usta. Włosy zakryły piersi, uwydatniając wypukłość. Przepadłem, zaniemówiłem.

Opuściła wzrok na moje wargi i mógłbym przysiąc, że pomyślała o pocałunku. Zagryzła dolną wargę i, cholera! Zaczęła mnie sobie oglądać! Gdy dotarła do fiuta i rozdziawiła usta, nie próbowałem nawet zapanować nad podnieceniem. Podobało jej się to, co widziała, a mi podobała się jej reakcja. Miałem ochotę wepchnąć jej kutasa do buzi i zobaczyć, jaką wtedy zrobi minę.

Musiałem coś zrobić, żeby nie stać tu za chwilę z pełnym wzwodem, gapiąc się na nią. Takie zachowania nie przystoją czterdziestolatkowi! Wylałem wodę na kamienie i aż musiałem usiąść, gdy gorąca para uderzyła w ciało, w oczy, wdarła się w nozdrza.

Usiadłem i przyglądałem się jej. Wtedy wyprostowała się, w końcu spojrzała na mnie. Przez dłuższą chwilę patrzyliśmy sobie tylko w oczy i wtedy palnąłem:

Widziałem cię w basenie.

I znowu cisza.

Acha – odparła, co mogło oznaczać jedynie brak zainteresowania moją osobą i tylko stojące na sztorc sutki świadczyły o czymś zgoła odwrotnym i to, że mój fiut przyciągał jej wzrok.

Miałaś orgazm. – Wymsknęło mi się spostrzeżenie. – Wyglądałaś pięknie, aż zapragnąłem zobaczyć to jeszcze raz.

Myślałem, że się zdenerwuje, wstanie i wyjdzie. Ona tymczasem trwała w bezruchu, a po kilku głębokich oddechach przysunęła się do mnie i zaglądając mi w oczy, usiadła na mnie okrakiem. Tak po prostu! Bez zbędnych wstępów, pytania o imię, zawód i temu podobne rzeczy, które w tym momencie nie miały absolutnie znaczenia. Ona po prostu wzięła mojego kutasa w dłoń i opadła na niego, z jękiem przyjmując w ciasne wnętrze.

To było szokująco przyjemne, walące rozkoszą niczym obuchem. Zaskoczenie i piękna nieznajoma, jej pełne piersi ocierające się o mój tors i cipka, w której byłem doprowadziły mnie na skraj rozkoszy. Zbyt szybko, musiałem ją powstrzymać, uspokoić emocje. Nie dała mi na to szansy. Zaczęła się poruszać, jęcząc. Widziałem, że i ona jest na skraju i na nią podziałała ta sytuacja. Objęła mnie ramionami i pieprzyła dziko, by po kilku ruchach zakwilić „O matko” i z drżeniem wygiąć się do tyłu. Nie wytrzymałem dłużej, ale i nie musiałem już. Zaciskając palce na jej cudownym tyłku, wytrysnąłem w nią, przeżywając najgwałtowniejszy orgazm w życiu. Coś niezaplanowanego, nawet nieprzewidzianego. Po prostu zwierzęcy seks z obcą kobietą, która uspokajała oddech w moich ramionach.

Trwało to jedynie chwilę, po upływie której brunetka zeszła ze mnie, następnie wstała, owinęła się ręcznikiem i wyszła bez słowa. Ja zostałem, trwałem w bezruchu jak baran, a ten idiota kutas sterczał, jakby niedowierzając, że to koniec, że w ogóle miała miejsce taka sytuacja. Gdyby nie sperma wyciekająca ze mnie pomyślałbym, że coś mi się przyśniło.

Zerwałem się w końcu z ławki, owinąłem ręcznikiem i pobiegłem za nią. Niestety, wyszła, ja nie wiedziałem dokąd. Mimo szybkiej akcji ubrania się i wyjścia poza linię kas, nie spotkałem jej już.

Użyłem swoich wpływów, by pozwolono mi przejrzeć nagrania ochrony, ale wszystkie ujęcia były marne i nie ukazywały jej twarzy porządnie. Co by mi to z resztą dało? Nie miała bransoletki gościa hotelowego, więc nie mogłem znaleźć jej danych w bazie osób z pełnym dostępem to term. Musiała mieszkać w niezrzeszonym hotelu, ja musiałem pogodzić się z porażką tuż po najbardziej szalonym i niespodziewanym numerku w moim życiu.

Życie wróciło do normy, praca na plan pierwszy. Szczyt sezonu wymuszał codzienną, wielogodzinną pracę i tylko co jakiś czas włączała się tęsknota za nieznajomą, której zapach wciąż czułem w ciele. Kim jest? Gdzie mieszka? Czy często bierze sobie facetów, używa i zostawia z flaczejącym penisem?

Nie miałem się tego dowiedzieć, pomarzyć mogłem i nic ponad to.

***

Chłopie, ty się zajedziesz!

Po miesiącu umawiania się ze Sławkiem i przekładaniem spotkania, udało nam się wreszcie wyrwać na piwo. Sławek od wielu lat prowadził dom wczasowy dla seniorów, robił to razem z żoną i miał o wiele więcej czasu ode mnie.

Jest sezon, to normalne. – Wzruszyłem ramionami, pociągając długi łyk zimnego piwa. – Ty masz Aśkę, ja prowadzę hotel samodzielnie.

Tak, mam Aśkę, a ty wcale nie musisz się żenić, szczególnie, że nie wychodzi ci to na dobre. – Nie wyglądało na to, by mówił te słowa złośliwie, raczej z troską o kumpla. – Dlaczego nie zatrudnisz menadżera? Stać cię.

Bo nie ufam obcym. – W duchu przyznałem, że z braku wolnej chwili nie pomyślałem nawet o takim rozwiązaniu.

No weź przestań. – Zmarszczył brwi. – To nie kwestia zaufania, tylko porządnego kontraktu i zatrudnienia kogoś z polecenia. Chcesz, to popytam.

Ok. – Nie robiłem sobie nadziei na odciążenie mnie w pracy. Zająłem się swoim piwem, później rozmowa zeszła na inne tematy.

***

Panie Wojtku, mamy problem – mówiąc to Antoś, szef kuchni, prawie schował głowę w ramionach.

Od tygodnia codziennie działo się coś wytrącającego mnie z równowagi. Tu awaria maszyny, tam zatkana kanalizacja w lipowskim apartamencie. Hydraulika wcięło, musiałem sam się tym zająć.

Kurwa!

Dostawa świeżych ryb nie dojechała i trzeba było na szybko zmieniać menu. Pech chciał, że połowę hotelu wynajęła firma farmaceutyczna i wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik.

Kolejny dzień i uszkodzenie instalacji piwa z beczki. Wstyd, szybkie zorganizowanie pożyczki z innego hotelu i ulga, że klienci niczego nie zauważyli.

Właściwie to w ciągu dziesięciu dni uszkodzeniu, zdezorganizowaniu, czy niedopatrzeniu uległo tyle spraw, że zwyczajnie miałem ochotę jebnąć całym tym interesem, sprzedać go w pizdu i wyprowadzić się w głąb głuszy, zamieszkać w chatce bez prądu i bieżącej wody. Zwyczajnie zmęczyłem się psychicznie odpowiedzialnością za tak rozhulaną machinę, ludzi i klientów.

Gdy wieczorem zadzwonił telefon, warcząc wyciągnąłem go z kieszeni i z chęcią mordu spojrzałem na wyświetlacz.

Cześć, Sławek. – Odebrałem połączenie czując ulgę, że to znajomy, a nie kolejny problem. – Co tam?

Mam dla ciebie menadżerkę. – Ogłosił, nie kryjąc zadowolenia. – Jedna z najlepszych w kraju. Dodatkowy zmysł na złodziei i kłamców. Wywala nieprzydatnych pracowników bez mrugnięcia okiem. Jest niezamężna, niezainteresowana zamążpójściem i nieprzekupna. Właśnie kończy jej się kontrakt i ma całą listę chętnych na jej usługi, ale wiesz co?

No, kurwa? – Że też się daję wciągnąć w takie gierki słowne.

Znajoma pani adwokat ma inną znajomą panią adwokat, która zna panią Zofię i wie, że ta ma bzika na punkcie gór. – Ogłosił to i urwał, jakby oczekiwał oklasków.

No i? – Nie popchnę, to nic nie powie.

No i przyjmie twoją ofertę, jeśli tylko zaproponujesz dobrą stawkę.

Wspomniałem ciąg pechowych zbiegów okoliczności w ostatnich dniach i pomyślałem, że jeśli ktoś nie pomoże mi ogarnąć nadchodzącego sukcesu, to po lekkiej zwyżce spadnę na ryj, a wraz ze mną opinia hotelu. Potrzebowałem pomocy, świeżego umysłu i drugiej pary oczu.

Zofia? Co to za imię? – mruknąłem, wychylając resztę whiskey ze szklaneczki. – Masz jakieś zdjęcie? Pewnie jakaś stara panna.

Sorry, stary, ale nie mam.

A może to i dobrze, bo nie będzie kłopotów.

Heh…

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Chcę więcej i więcej.Juz nie mogę się doczekać kiedy dostanę całość 😁

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Bardzo się cieszę :-*

  2. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    No to się chłopina zdziwi jakie to “problemy” go czekają, haha. 😀

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Oj tak 🙂

Napisz nam też coś :-)