fbpx

Gorący śnieg (VI)

with Brak komentarzy

Dzisiaj dwa odcinki. A co 🙂 Nie mogłam urwać w TAKIM momencie 🙂

"Gorący śnieg"

Zośka to dojrzała, inteligentna kobieta. Od lat kieruje pracą ludzi w hotelach, jest w tym dobra. Od dawna marzy, by objąć stanowisko menadżerki hotelu w Tatrach. Kocha góry i chciałaby móc połączyć miłość do pracy z miłością do gór.

Szczęście jej sprzyja i tuż przed świętami otrzymuje wspaniałą ofertę pracy. Bez wahania przyjmuje ją. Obejmuje nowe stanowisko, w pięknej miejscowości w Tatrach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że jej pracodawca to człowiek, na którego „natknęła” się w pewnych gorących okolicznościach.

Konflikt interesów i namiętność walczą o pierwsze miejsce w sercach i głowach Zośki i Wojtka. Pełna humoru, zabawnych zwrotów akcji i gorących scen, a wszystko w przepięknej górskiej i świątecznej scenerii Tatr.

Dziś pierwszy rozdział, jutro kolejny i następne w kolejnych dniach.

UWAGA!

Jeśli chcesz kupić książkę (lub e-booka) taniej, to do dnia premiery w przedsprzedaży (do 15 grudnia 2020) książka (lub e-book) jest tańsza. To takie moje podziękowanie za zaufanie mi 🙂

Oto pierwszy tom z MOKREJ SERII

"Gorący śnieg"

Zośka to dojrzała, inteligentna kobieta. Od lat kieruje pracą ludzi w hotelach, jest w tym dobra. Od dawna marzy, by objąć stanowisko menadżerki hotelu w Tatrach. Kocha góry i chciałaby móc połączyć miłość do pracy z miłością do gór. Szczęście jej sprzyja i tuż przed świętami otrzymuje wspaniałą ofertę pracy. Bez wahania przyjmuje ją. Obejmuje nowe stanowisko, w pięknej miejscowości w Tatrach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że jej pracodawca to człowiek, na którego „natknęła” się w pewnych gorących okolicznościach. Konflikt interesów i namiętność walczą o pierwsze miejsce w sercach i głowach Zośki i Wojtka.

"Zimny ogień"

Jola zamknęła właśnie pewien rozdział w swoim życiu. Rozwód zostawił w jej sercu nie mniejszą ranę, niż porzucenie w dzieciństwie przez ojca. Przenosi się do domku w środku lasu. Liczy na ciszę i spokój. Nie spodziewa się spotkać tam człowieka, który przypomina jej Neandertalczyka. Najbardziej jednak zaskakuje ją fakt, że przy nim znika jej opanowanie. Chłodna i opanowana Jola zmienia się w ogień. Okazuje się też, że zwykły dom, w którym miała mieszkać, ukrywa wiele tajemnic. To nie jedyne, co ją zaskoczy. Dane jej będzie przeżyć przygodę życia i zrozumieć, że miłość potrafi nadejść w najmniej spodziewanym momencie.

"Twardy lód"

Twardy mężczyzna z przeszłością. Uciekł z miasta, odciął się od dawnego życia, porzucił hulaszczy stylu życia. Nigdy nie kochał kobiety. Dla niego związek opierał się jedynie o seks. Nauczyło go tego życie i kochanki, które nie pragnęły go poznać, a jedynie uwić przy nim gniazdko, Życie w leśnej głuszy stało się jego nową rzeczywistością. Pokochał spokój, ciszę i prostotę życia. Pewnego dnia wkracza w nie twarda kobieta. Od początku ich znajomość jest pełna wzajemnej niechęci. Paradoksalnie uczucia, które powinny odpychać od siebie tych dwoje, zmieniają się w gorąc, który roztopiłby nawet najtwardszy lód.

"Gorący śnieg"

autorka: Monika Liga

Rozdział 6

Krystyna

Nie podobało mi się, że przyjął jakąś babę jako naszą przełożoną.

Miałam plan, ona mogła utrudnić jego realizację. Miałam nadzieję, że zdołam ją przechytrzyć. Powinna być zajęta hotelem. W końcu okres świąteczny zbliżał się wielkimi krokami. Choinki, światełka i wszystkie te bzdety pochłaniały czas, więc prawdopodobnie i ona będzie pochłonięta tym bardziej, że zaczyna pracę w nowym miejscu. Za długo tu pracuję, żeby mi mogła zagrozić. Po pół roku poznałam hotel na wylot.

Dam radę. Jakaś Zośka nie pokrzyżuje mi planów.

***

Zośka

To Antoni, szef kuchni. – Wojtek przedstawiał kolejnych członków załogi. – Jego specjalność to kuchnia molekularna. Gwarantuję ci, że jak skosztujesz bezy z buraków albo żelu szpinakowego z… – urwał, zmarszczył czoło. – Co ty tam dodajesz?

Mleka kokosowego i czosnku. – Antoni pokraśniał, ja w duchu przyklasnęłam Wojtkowi dobrego podejścia. Żadna kasa nie zastąpi dobrego słowa i uznania w oczach szefa.

Kuchnia wyglądała rewelacyjnie i widać było, że to silna strona hotelu. W dodatku wszystko ustawiono tak, by klient mógł się przyglądać procesowi przygotowania posiłków, a to już nie lada wyzwanie – gotować, gdy patrzą ci na ręce. Salę jadalną od kuchni oddzielała jedynie szklana ściana i jak zauważyłam, goście hotelowi bardzo chętnie siadali tak, by mieć dobry widok na uwijających się w kuchni kucharzy.

Załoga była zgrana i na pierwszy rzut oka wszyscy tworzyli mocną ekipę. Prawie wszyscy. Mój wewnętrzny radar zawył alarmując mnie, gdy przedstawiano mi Krystynę, jedną ze sprzątaczek. Ładna, młoda, zgrabna, ale uciekała wzrokiem, jakby miała coś do ukrycia.

To była jedna z moich zalet, atutów w pracy – znam się na ludziach. Nie uczyłam się o tym, po prostu czytam z reakcji i zazwyczaj nieomylnie wiem, z kim mam do czynienia.

Krystynę postanowiłam mieć na oku, ale najpierw musiałam się wgryźć w towarzystwo i na to potrzebowałam maksymalnie dwóch tygodni. Większość załogi stanowili panowie, więc powinno pójść szybciej. Z mężczyznami dogadywałam się w mig.

Wojtek oprowadził mnie po hotelu, przekazał kody dostępu do monitoringu i umówiliśmy się na ciąg dalszy dnia następnego. Został niespełna tydzień do świąt, hotel miał pełne obłożenie od dnia przed Wigilią do końca lutego.

Polityka zakładała wiek gości powyżej szesnastego roku życia i to był duży atut. Dla mnie z kolei było to sporym udogodnieniem i dzięki temu t i goście hotelowi stanowili specyficzną grupę. Byli spokojniejsi, nastawieni na rozrywkę i co tu ukrywać, lżejszą ręką wydawali pieniądze.

Czy pozwolisz zaprosić się dzisiaj na kolację? – Staliśmy przed drzwiami windy, ramię mrowiło mnie od bliskości Wojtka. – Oczywiście kolacja służbowa. Chciałbym poznać osobę, której powierzam mój interes.

Zabrzmiało dwuznacznie, więc rzuciłam okiem na jego profil, mając nadzieję, że dojrzę w wyrazie twarzy, czy ten przytyk był zamierzony. Wyglądało na to, że nie. Przyłapał mnie na patrzeniu na niego, teraz i on przyglądał się mojej twarzy. Czułam, że policzki mi kraśnieją, ale na szczęście drzwi windy otworzyły się, przestąpiłam próg. W niewielkiej przestrzeni nie było lepiej, bo gdy drzwi zamknęły się, wypełnił ją ciepły zapach Wojtka. Zacisnęłam dłonie, wyprostowałam się, postanowiłam przeczekać jazdę przez dwa piętra.

Cholera.

To było jego warknięcie, a następnym co poczułam był on sam, gdy docisnął mnie sobą do ściany i wpił się w moje usta.

A więc tak smakujesz – oderwał się na sekundę, po chwili pogłębił pocałunek.

Smakował jeszcze lepiej. Język, którym przejechał po dolnej wardze delikatnie badał mnie głębiej. I znów poczułam wystrzał przyjemności, zalewający umysł i ciało, wyłączający rozsądek.

Wybacz, ale nie będę przepraszał. – Odsunął się ode mnie, gdy głos płynący z głośnika oznajmił właściwe piętro. – Tyle miesięcy zastanawiałem się, jak smakujesz. – Pociągnął mnie za rękę i całe szczęście, bo stałabym tam jak słup soli i pewnie wróciła windą na parter. – Kolacja za godzinę?

Ok – odparłam słabo, zastanawiając się, czy robię dobrze.

To do zobaczenia za pół godziny na parterze?

Ok. – Znów moja bystra odpowiedź.

Rozeszliśmy się w dwie przeciwne strony, choć właściwszym byłoby określenie, że odfrunęłam, unoszona przez opary czegoś eterycznego, a może przez widmowe motyle?


Rozdział 7

Wojtek

To opowiedz mi proszę, dlaczego wybrałaś koczowniczy tryb życia. – Mogłem wpaść na to, by umówić się z nią na kolację później, a w międzyczasie zwalić sobie konia. Byłbym teraz spokojniejszy, bardziej skupiony, nie to, co w tym momencie. Stary chłop ze mnie, a taki nadpobudliwy! Nie, to przez nią. W innym towarzystwie byłbym już pewnie śpiący. – Kobiety nieczęsto decydują się na życie na walizkach.

Nie na walizkach. – Odłożyła łyżeczkę, przestała jeść deser. – Dwa, trzy lata w jednym miejscu, to sporo. W sam raz, żeby się nie znudzić, ale i nie zapuścić korzeni. Dzięki tej pracy poznałam kawał świata.

I ludzi? – Lubiłem patrzeć na jej usta, jak układają się, gdy się uśmiecha.

Pytasz, czy często rżnę się z kimś obcym? – Zaskoczyła mnie, poplułem się kawą.

Szczerze, to nawet o tym nie pomyślałem. – Odstawiłem filiżankę, sięgnąłem po serwetkę. – Teraz za to owszem, zastanawiam się nad tym, bo zasugerowałaś to.

Przepraszam. – Spuściła głowę, przyglądała się dłoniom. – Chyba chciałam ci się wytłumaczyć z tamtego szaleństwa. – Odważnie spojrzała mi w oczy. – Nigdy wcześniej ani później nie zrobiłam czegoś tak nieprzemyślanego. Przyciągnęło mnie do ciebie i podobało mi się tak bardzo, że aż się wystraszyłam.

I uciekłaś. – To, co mówiła, było najpiękniej brzmiącym komplementem. – A ja wybiegłem za tobą jak wariat, ale już cię nie znalazłem.

***

Zośka

Zbłaźniłam się, wypalając tekstem o rżnięciu. Wszystko przez to, że miałam ochotę na powtórkę. Opowiadałam o sobie, a myślałam o nas i najzwyczajniej w świecie denerwowałam się. Wojtek uniósł do ust filiżankę, ja przypomniałam sobie jego usta na swoich. Podrapał się po przedramieniu, mi przypomniało się, jak władczo docisnął mnie do siebie tam w saunie. Przejechał wnętrzem dłoni po włosach, moje dłonie przypomniały sobie ich dotyk.

Wiesz, że to był jednorazowy wyskok? – Musiałam ustalić granice, by ich łamanie nie przeszkadzało w pracy i w kontaktach z pracownikami Wojtka. – Było cudownie, ale zapomnijmy o tym i zachowujmy się tak, jakby do niczego nie doszło.

Idiotka, kogo ja chciałam okłamać i jak niby zapomnieć o czymś takim? Wojtek milczał, nic na to nie odpowiadając. Pod jego przeszywającym wzrokiem czułam się niepewnie i pewnie dlatego rozwiązał mi się język.

Zawsze marzyłam o prowadzeniu hotelu w Tatrach i twój jest po prostu spełnieniem marzeń. – Sięgnęłam po kieliszek z winem, upiłam łyk. Trochę po to, by dodać sobie kurażu. – Kocham góry, nade wszystko Tatry i kiedyś kupię sobie gdzieś tutaj dom i codziennie z okna będę podziwiała widoki tak piękne, jak z okien twojego hotelu. – Rozmarzyłam się, wyobrażając sobie tę chwilę. – Zazdroszczę ci, ale pewnie nie jestem jedyna. A ty? Jak to się stało, że zostałeś hotelarzem i to tak pokaźnego budynku? – Też chciałam się czegoś o nim dowiedzieć.

Moi rodzice prowadzili i prowadzą swój hotel od lat, a mnie podobał się taki sposób na życie. – Odchylił się na oparcie krzesła, patrzył gdzieś w bok, zanurzając się we wspomnieniach. – Mojej byłej żonie niekoniecznie, więc małżeństwo mam za sobą. Poprzedni hotel sprzedałem, gdy tylko znalazłem obecny budynek. Większość oszczędności włożyłem w jego odnowienie i tak, jestem dumny z efektu. – Uśmiechnął się, patrząc mi wprost w oczy.

Musiałam zamrugać kilkakrotnie, by wyrwać się z więzienia jego spojrzenia. Zarejestrowałam słowa „była żona”, ale nie potrafiłam się skupić na ich sensie.

Oderwałam wzrok od ust, patrzyłam teraz na guzik przy kołnierzyku koszuli, widziałam pulsującą pod skórą żyłę. Nawet to kojarzyło mi się jednoznacznie. Cholera, bycie opanowaną będzie trudniejsze, niż mi się wydawało. Ten facet jest po prostu ziszczeniem moich pragnień, także tych czysto fizycznych. Po raz pierwszy w życiu nie potrafiłam zapanować nad pożądaniem i obawiałam się, że widać to jak na dłoni.

Moją uwagę zwróciło przedłużające się milczenie Wojtka, więc uniosłam wzrok i zatonęłam w czarnych, utkwionych we mnie oczach.

***

Wojtek

Zastanawiałem się, kim jest siedząca przede mną kobieta. Intrygowała mnie, pociągała i dodatkowo imponowała. Przez głowę przemknęła myśl, jakby to było, gdybym zamiast Jolki, spotkał na swojej drodze Zośkę. Czy życie potoczyłoby się inaczej? Lepiej?

Seks z Zosią był obłędny. Była jakby kompatybilna, reagowała intensywnie na mnie i mógłbym przysiąc, że teraz też myśli o seksie.

Mówiła o jednorazowości tego, do czego doszło, ale ja wcale nie czułem się na siłach, by potwierdzić, że do niczego między nami nie dojdzie. Chciałem jej i od kilku godzin miałem w spodniach półwzwód. Może nie od razu, a za jakiś czas, ale musiałem ją mieć. Na moich zasadach, długo, mocno.

Dziękuję za kolację – mówiła cicho. – I dziękuję za pracę w tak cudownym miejscu.

Wstała, więc pospieszyłem, by odsunąć krzesło. Ona ubierała płaszcz, ja w tym czasie płaciłem rachunek. Szkoda, chętnie podałbym jej okrycie. Śnieg dmuchnął mi w twarz, gdy opuszczałem restaurację. Zosia stała już przy samochodzie, mi przez głowę przemknęła myśl, że musi jej być zimno w łydki, które okrywały jedynie rajstopy.

Otworzyłem drzwi pasażera, zamknąłem, gdy sadowiła się w środku. Widok kolan, odkrytych przez rozsuwające się poły płaszcza znów przypomniał mi dotyk jej nagiego, rozgrzanego ciała.

Cholera, jak nie przestanę się nakręcać, to wezmę ją tu i teraz w samochodzie.

Wsiadłem, przekręciłem kluczyk w stacyjce, po chwili przekręciłem go z powrotem, kontrolki zgasły. Obróciłem się do niej, chcąc podzielić się tym, jak trudno jest myśleć o czymś niezwiązanym z nią, ale słowa nie padły, gdy napotkałem jej wpatrzone we mnie oczy.

Delikatna i krucha kobieta, taka była. Bezbronna, bo choć zarzekała się, że do niczego między nami nie może dojść, to i ona myślała jedynie o pragnieniu, które przyzywało ją do mnie.

Pochyliłem się, przyciągnąłem jej głowę, znów mogłem poczuć usta. Nie spodziewałem się jej reakcji i tego, że usiądzie na mnie okrakiem. Znowu było tak, jakby ktoś rzucił zapałkę na suche drewno, a to zajęło się ogniem od pierwszego kontaktu.

Zośka – mruknąłem, obejmując nagie pośladki, dociskając ją do siebie. – Pończochy?

Chciałem jej zajrzeć w oczy, no bo jak to tak? Szła na kolację w zimę i założyła pończochy? Dla mnie, czy dla poczucia się bardziej seksowną. Planowała, że mnie zerżnie?

I znów myśli uciekły, gdy po chwili mocowania się z paskiem spodni rozpięła rozporek, uwalniając sztywnego kutasa. Zagryzła dolną wargę, uniosła się, a po chwili obniżyła ciało, nabijając się na mnie. Znów nie miałem nic do gadania, mogłem jedynie poddać się temu, ponownie zostać wziętym. Drżącymi palcami rozpinałem guziki płaszcza, następnie te od bluzki. Jeden z pośpiechu urwałem, ale chciałem dostać się do półkul piersi. Wyciągnąłem je ponad koronką stanika, chciałem pieścić, ale mi nie pozwoliła. Objęła mnie ramionami, pocałowała i tylko czułem, że jedynie kilka ruchów dzieli mnie od orgazmu. Chciałem ją spowolnić, ale nie zdążyłem. Z jękiem zamarła, by po chwili przyspieszyć. Powtarzając moje imię, szczytowała, a jej cipka zaciskała się na fiucie. Nie wytrzymałem, eksplodowałem i ja. Znów zbyt szybko, gwałtownie, ale i oszałamiająco.

Dochodziła do siebie, wtulona we mnie i było mi dobrze. Perfekcyjnie wręcz i chciałem więcej.

Pewnie najchętniej uciekłabyś teraz, co? – Objąłem ją ciaśniej ramionami, nie pozwalając się odsunąć, a tym bardziej zejść ze mnie. – Następny raz będzie po mojemu.

Nie będzie następnego razu – mruknęła, w głosie usłyszałem uśmiech.

Oczywiście – potwierdziłem. – Tak jak nie było tego teraz, prawda?

W drodze do hotelu milczeliśmy. Ja, bo nie wiem, co mówi się w takich okolicznościach. Nie zostałem dotąd zerżnięty przez Amazonkę, w dodatku dwukrotnie. Ona sama chyba była w szoku i pewnie też zastanawiała się, co z tym fantem począć.

I o co chodziło z tymi pończochami?! Planowała to, wiedziała, że będzie seks?

Tak, to był seks. Szybki, krótki, treściwy. Pozostał niedosyt, podniecenie ledwie opadło. Nie dziwota, byłem wygłodzony. Od kilku miesięcy radziłem sobie samodzielnie, zawsze w myślach rżnąłem nieznajomą z sauny.

Co tymczasem?

Miałem ją na wyciągnięcie ręki i zamierzałem wyciągnąć po nią obie ręce i fiuta.

Kiedy? Jeszcze tej nocy!

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)