Granica uczuć (I)

with 2 komentarze

Z ogromną przyjemnością chcemy zaprosić na opowiadanie pierwszego Autora, który publikuje u nas i zaczyna sprzedawać swoją powieść w odcinkach.
Widziałyśmy, że powieść Jo Winchester "13 randek" spotkała się z przychylnym przyjęciem.
Ta powieść jest elektryzująca i jesteśmy pewne, że również i ją pokochacie 🙂
Przyjemności w czytaniu!
Jeśli masz ochotę spróbować swoich sił, jako publikujący u nas Autor, to zapraszamy do kontaktu.
Wystarczy, że klikniesz w ikonkę różowej koperty

albo przez formularz na dole, lub górze strony.


Powieść erotyczna by Joe Winchester

Prolog

Nigdy nie przypuszczała, że to może tak się skończyć.

Od najmłodszych lat uczyła się walczyć i… walczyła! Może jednak niewystarczająco? Może gdzieś w tym biegu zgubiła sens tej walki? I w końcu zaprzestała? Teraz nie miała już na nią sił. I bała się. Bała się koszmarnie kolejnej porażki, dlatego przestała walczyć.

Usiadła na skraju przepaści, od której nie mogła oderwać wzroku. Przyciągała i kusiła, jak wąż Ewę w raju. Miała coraz większą ochotę, żeby odpowiedzieć na to nieme wezwanie. Pochyliła się bardziej, ale jeszcze nie dość wystarczająco, żeby spaść w odmęty nicości. Wciąż słyszała te ciche głosy w głowie, żeby tego nie robiła, że to nie jest rozwiązanie jej problemów. Z drugiej strony to była obietnica spokoju na zawsze.

Siedziała tak, kiedy nagle za sobą usłyszała pisk hamującego samochodu. Gwałtownie obejrzała się za siebie i wtedy go zobaczyła. Serce ścisnęło się jej z żalu. Z żalu, że on nigdy nie będzie do niej należał, że to przez niego i przez nią samą znalazła się w miejscu, w którym właśnie była. Kiedy ich spojrzenia skrzyżowały się ze sobą, spostrzegła cierpienie w jego wzroku. Zdziwiło ją to. Przecież do tej pory był szczęśliwy? Co się zmieniło? Nie zależało mu na niej, o nie, tego jednego była pewna. Więc dlaczego wyglądał teraz, jakby coś stracił? Spuściła wzrok, bo nawet to było ponad jej siły. Kiedy odezwał się do niej, drgnęła.

– Joy… Proszę cię, porozmawiajmy. To nie musi się tak skończyć... – Ruszył powoli w jej stronę, na co zareagowała nerwowym ruchem. Wtedy zatrzymał się spanikowany, że za chwilę skoczy w przepaść.

– Nie mamy o czym rozmawiać! – krzyknęła pod wpływem emocji, które nią targały. – Odejdź stąd!

– Dobrze wiesz, że nie mogę tego zrobić. – Mężczyzna wahał się, czy uczynić kolejny krok na przód, jednak powstrzymał się po chwili zastanowienia. Była za blisko krawędzi. Mogła spaść w każdej chwili. Nie mógł do tego dopuścić. – Jesteś jeszcze młoda, całe życie przed tobą… Nie szkoda ci tego? Pomyśl o tym, co może cię jeszcze czekać.

– Przestań! Przestań, do cholery przestań! – Chciała zasłonić uszy, żeby nie docierał do nich dźwięk jego głosu, ale o mały włos nie straciła równowagi. W tym momencie jego serce wykonało fikołka.

– Dobrze, już dobrze… Odsunę się, ale ty zrobisz to samo, dobrze?

– Odejdź, odejdź stąd… – Dziewczyna nie reagowała na to, co mówił. Nic do niej nie docierało. W jej głowie cichy głosik stawał się coraz bardziej cichy. Przegrywała. Zarówno bitwę, jak i całą wojnę. Ale teraz zaczynała się z tym godzić. I on o tym wiedział. Kiedy niespodziewanie uniosła oczy, żeby po raz ostatni uchwycić jego spojrzenie, rzucił się nagle do przodu. I wtedy ona pochyliła się ku przepaści.

Część I
PRZESZŁOŚĆ

Rozdział 1

Kiedy wyszła z kamiennicy i znalazła się na zalanej słońcem ulicy, odwróciła się i spojrzała na budynek. Dosłownie dwa lata temu to miejsce stało się dla niej kolejnym domem, po wyprowadzce z rodzinnego gniazdka. Skończyła studia w mieście, które znała od dnia swoich narodzin. To było dla niej wystarczająco dużo czasu, który mogła i chciała poświęcić temu miastu. Potrzebowała jak tlenu pójść dalej, zrobić coś ze swoim życiem, żeby nie utknąć, jak pozostali członkowie jej rodziny.

Lubiła tę małą mieścinkę, która z biegiem lat zaczęła się rozrastać. Co prawda do miana dużego miasta sporo jej brakowało, ale mimo to, udało się założyć uczelnię, która im dłużej istniała, tym lepszą miała renomę. W zasadzie tylko to skusiło ją, by nie jechać na studia gdzieś indziej. Jej rodzice myśleli, że to była ich zasługa, że zdołali ją przekonać, by nie wyfruwała z domu za szybko.

Studia minęły, a ona odczuwała coraz większą potrzebę, żeby poczuć się w pełni wolna. Wiedziała, że tutaj nie rozwinie się tak, jak tego pragnęła. Dlatego też wraz z obroną magisterską, rozpoczęła poszukiwania pracy w Londynie, oddalonym od jej miasteczka o prawie trzysta km.

Nie było łatwo, można wręcz powiedzieć, że było tragicznie. Bo o ile ofert pracy na stanowiska, które sobie upatrzyła było dosyć sporo, to już odpowiedzi na jej aplikację nie było, przynajmniej przez pierwsze miesiące.

Mimo to, starała się nie zniechęcać i dzień w dzień śledziła pojawiające się propozycje na znanych sobie stronach internetowych. Kiedy po raz pierwszy ktoś odpowiedział na jej aplikację, była w siódmym niebie i wreszcie poczuła, że kiedyś świat może należeć do niej.

Jak okazało się na rozmowie kwalifikacyjnej, proponowana praca na to stanowisko nie miała nic wspólnego z tym, o czym wspominano w ofercie. Na szczęście nie zraziła się w dalszych poszukiwaniach.

Kolejny telefon od kolejnego pracodawcy i następna rozmowa nadal nie były tym, czego tak naprawdę oczekiwała. Po dłuższym namyśle postanowiła, że jednak da sobie szansę. W końcu od czegoś trzeba było zacząć, nie była jakimś geniuszem, o którego biły się największe korporacje.

Z trudem wytłumaczyła rodzicom, że najwyższy czas, żeby wreszcie wyniosła się z domu. Próbowali ją przekonywać o pozostaniu, kusili tym, że przecież u nich też może się rozwijać, że będzie miała ich pomoc, że w dużym mieście może nie dać sobie rady, ale pozostała nieugięta. Już wystarczająco długo żyła pod kloszem, chciała się wreszcie usamodzielnić. Poczuć, że żyje, że może zdziałać coś więcej niż inni.

Jakby to było wczoraj, pamiętała swoją rozmowę z mamą, kiedy ta chciała przekonać ją do pozostania.

– Mamo, wiele wam zawdzięczam. Przez tyle lat dawaliście mi dach nad głową i co tylko potrzebowałam. Ale najwyższy czas to zmienić. Chciałabym usamodzielnić się. Spróbować swoich sił. – Starała się dobrze dobierać słowa, aby przekazać im to, co czuła. Nie chciała zranić uczuć swoich rodziców.

– Nie rozumiem. Po co chcesz to zrobić? Tutaj niczego ci nie zabraknie. – Rodzicielka nie dawała za wygraną. Joy z trudem powstrzymała swoją emocjonalną stronę, aby nie powiedzieć czegoś, czego mogłaby pożałować.

– To jest właśnie ten problem. – Joy zdawała sobie sprawę z tego, że musi to powiedzieć. Przyszedł czas na ciężkie działa. – Pamiętasz, jak opowiadałaś mi jak ty zaczynałaś? Poszłaś do pracy bardzo wcześnie. Dzięki temu udało ci się poznać życie i robić to, co chciałaś robić. Ja również tego potrzebuję.

Odniosła skutek. Mamie zaszkliły się oczy i Joy wiedziała, że jest z niej dumna.

Dlatego jak najszybciej spakowała to, co było jej najbardziej potrzebne i przy płaczu matki oraz niezadowolonej minie ojca odjechała spod domu na stację kolejową, skąd pociąg miał zabrać ją ku nowej i lepszej przyszłości.

Pierwszą noc spędziła w jakimś małym hotelu. Ponieważ zasoby pieniężne miała ograniczone, a do pierwszej wypłaty było jak stąd do nieba, musiała jak najszybciej znaleźć jakiś kąt dla siebie.

Kolejnego ranka zaraz po śniadaniu włączyła laptopa. Rozpoczęła poszukiwania pokoi, gdzie mogłaby zamieszkać, dopóki nie będzie jej stać na wynajęcie kawalerki.

To też nie była prosta sprawa. Warunki mieszkaniowe były często przereklamowane. Koszty wynajęcia zbyt wysokie jak na początek.  Miała jeszcze jedynie dwa dni do rozpoczęcia nowej pracy.  Dlatego musiała jak najszybciej znaleźć mieszkanie.

Doba hotelowa nie rujnowała jej budżetu, ale po przeliczeniu na cały miesiąc wychodziło i tak za dużo w porównaniu do wynajęcia niewielkiego pokoju z grupą innych ludzi.

Minimalnie zniechęcona po całym dniu jeżdżenia po mieście metrem i autobusami, wróciła do hotelu. Zjadła kolację, wzięła prysznic i położyła się spać. Następnego dnia czekało ją to samo.

Nadchodzący poranek nie nastroił jej pozytywnie, kiedy za oknami wisiały ciężkie, ciemne chmury, ale nie miała wyjścia. Wzięła kartkę z adresami, które odszukała w internecie i ruszyła na dalsze poszukiwania.

Ten dzień okazał się być jej szczęśliwym dniem, choć może było to nad wyraz powiedziane. Niemniej udało się jej znaleźć pokoik, który nie wyglądał jak szczurza nora i jednocześnie nie kosztował tyle co noc w Hiltonie. Zadowolona, mogła wrócić do hotelu po bagaże, wymeldować się i pojechać na „swoje”.

To miało być jej pierwsze samodzielne mieszkanie, dlatego też była tym bardzo podekscytowana. Miała je współdzielić z dwoma dziewczynami, oraz jednym chłopakiem, ale cała trójka wyglądała na miłych i niekonfliktowych. O tym, czy tak naprawdę będzie, miała dopiero się przekonać.

Teraz, kiedy posiadała swój mały kąt, swoją oazę, mogła zająć się czymś równie ważnym, a mianowicie nowym etatem.

Przed pierwszym dniem nie mogła spać w nocy ze stresu. Miała w końcu trafić w zupełnie nowe miejsce, między ludzi, których nie znała, ani którzy nie znali jej. Zjawiła się punktualnie w siedzibie swojej pierwszej firmy. Sekretarka sprawdziła dokładnie, czy na pewno jest tym, za kogo się podaje. Następnie zaprowadziła ją do gabinetu prezesa.

Był nim miły, szpakowaty mężczyzna, może trochę starszy od jej ojca. Na jej widok wstał i przywitał się. Wizyta w gabinecie przełożonego nie trwała długo.  Otrzymała tylko krótkie objaśnienie, na czym będzie polegała jej praca i przed kim będzie odpowiadać za nią.

Kiedy opuściła przestronny pokój, sekretarka z polecenia szefa zaprowadziła ją do dużego pomieszczenia. Stało tam kilka biurek, przy których pracowali już różni ludzie. Okazało się, że dostała swoje miejsce oraz wytyczne dotyczącego pierwszego czekającego ją zadania. Z wrażeń, jakie przyniósł ten dzień, zakręciło się jej w głowie. Zasiadła przy swoim biurku i wzięła kilka głębokich oddechów.  Postanowiła, że da z siebie wszystko, byleby tylko ktoś to docenił.

I tak właśnie rozpoczęła swoją samodzielność. Początki były trudne. Niekiedy boleśnie musiała się przekonać o tym, że jeszcze dużo nauki przed nią, a przede wszystkim nauki pokory i cierpliwości. Nikt bowiem nie zamierzał przejmować się świeżakiem ani pomagać jej bezinteresownie. Dlatego też bardzo często musiała zagryźć zęby i przemilczeć swoje słowa.

Udawała, że nie słyszy przytyków, że ludzie naśmiewają się z niej. Ignorowała to, że nikt w nią nie wierzy i w to, że uda się jej kiedyś zajść daleko. Utrzymywanie ciężkiego charakteru w ryzach nie było łatwe, ale opłaciło się.

Po roku harowania jak wół bez większych pochwał czy docenienia, była już wprawiona. Nie bała się każdego nadchodzącego dnia. Po kolejnym roku częściowo ugruntowała swoją pozycję w pracy.

Wtedy dowiedziała się o posadzie, która w tym momencie jej życia, byłaby wymarzoną posadą. Czy jednak miała odpowiednie kwalifikacje? To już nie były przelewki.  Chodziło o stanowisko w jednej z najlepszych wytwórni muzycznych w całej Anglii.

Wiedziała, że do walki o nie staną najlepsze osoby, przy których będzie wyglądała i czuła się jak dziecko. Tamci z pewnością będą mieli dużo większe doświadczenie, ale czy tylko to miało ją powstrzymać? Czy z tego powodu powinna darować sobie próbę? Chciała zobaczyć, czy może znowu ruszyć powoli do przodu, czy jednak ten krok ją przerośnie i to jeszcze nie jest odpowiedni moment.

Bała się, czuła się gorzej niż przed przystąpieniem do obecnej pracy.  Jednak bardzo pragnęła iść przed siebie. Dlatego też zaryzykowała i zgłosiła swoją kandydaturę. Aby uczestniczyć w kwalifikacjach, wzięła dzień wolny i pojechała do siedziby wytwórni.

Budynek znajdował się w jednej z najlepszych dzielnic miasta, dokładnie półtorej godziny drogi od jej mieszkania.  Nadal dzieliła je z trójką znajomych. Gdyby się udało… Aż zbeształa się w myślach, bo zaczynała fantazjować. To nie było pomocne.

W tej chwili nie pamiętała dokładnie, jak przebiegł ten dzień. Z powodu kolejnego stresu zwróciła całe śniadanie. Rozmowy kwalifikacyjne przypominała sobie jak przez mgłę. Różne twarze i postaci przewijały się jak w filmie. Była w szoku, że przeszła pierwszy etap. Widocznie ktoś tam nad nią czuwał w górze.

Kiedy usłyszała, że zapraszają ją na kolejny etap, przecierała oczy ze zdziwienia. Połowa przybyłych została odprawiona z kwitkiem. Myślała, że prawdziwy stres ma już za sobą. Ale najgorsze dopiero na nią czekało.

Osoba, która przeprowadzała rekrutację była bardzo rygorystyczna. Pod ostrzałem pytań czuła się jak na poligonie wojskowym. Myślała, że nigdy się to nie skończy. Wraz z innymi kandydatami, została poproszona o zaczekanie na wyniki na korytarzu. W momencie, gdy oparła się o krzesło, poczuła jak po jej plecach spływa wąska strużka potu.

Wtedy go zobaczyła. Wysoki, postawny, o ciemnych włosach. Wiek około czterdziestu kilku lat. Przynajmniej na tyle wyglądał. Idąc korytarzem, emanował jakąś potężną energią. Wszystkie osoby, które znajdowały się w tym czasie w tym samym miejscu co on, spoglądały na niego.

Kupuję cały odcinek

 

Oto Jo Winchester:

Zwykła dziewczyna, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Mimo ciężkiego startu nie poddałam się i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Karola
    | Odpowiedz

    Muszę przyzna, że poprzedniego opowiadania nie czytałam bo mnie nie wciągnęło ale to jest bombowe.
    Ps. Chyba muszę wrócić do Trzynastu randek i dać im drugą szansę bo piszesz świetnie.

    • Anonim
      | Odpowiedz

      Do “Trzynastu randek” serdecznie zapraszam 🙂 A co do “Granicy uczuć” to bardzo się cieszę i dziękuję za te słowa 🙂 Mam nadzieję, że nie zawiodę dalej.

Napisz nam też coś :-)