Granica uczuć (XI)

with 21 komentarzy

Powieść erotyczna by Joe Winchester

.

CZĘŚĆ II     TERAŹNIEJSZOŚĆ

Rozdział 1

Kiedy wysiadła z samolotu po powrocie do miasta, była już zupełnie inną osobą, niż kiedy wsiadała do niego dwa tygodnie wcześniej. Przez te dni wiele się zmieniło, przede wszystkim ona. Serce już nie krwawiło, przestała myśleć o tym, że chciałaby się nie obudzić. Rzadko, ale jeszcze czasami gdzieś tam w tle ten sam cichy głosik próbował dojść do władzy, ale nie pozwalała mu na to.

Obiecała to Saintowi, który wymusił na niej tę obietnicę, tak samo jak i wymusił na niej dwutygodniowy wyjazd na Hawaje, który sam zafundował. Pamiętała, jaki był przerażony, gdy dotarło do niego, co się mogło stać. Nie porzucił jej wtedy, został i zaopiekował się nią. Była okropna, krzyczała, chciała, by wszyscy dali jej spokój. Jej życie straciło sens, a i tak nie zdołała go zakończyć.

Josh… To on ją uratował, pojawił się na skarpie i nie pozwolił skoczyć. To również on zabrał ją do Malcolma, który przejął nad nią pieczę. Nie pamiętała zbyt dużo z tamtego felernego dnia, ale zapamiętała szał Sainta, gdy dowiedział się, dlaczego chciała się zabić. Nie pobiegł za Joshem tylko dlatego, że bał się zostawić ją samą. Niemniej wiedziała, że on tak tego nie zostawi, chociaż prosiła go, żeby dał sobie spokój, ona nie chciała do tego wracać.

Wpadł więc na pomysł, by zrobić przerwę, chociaż mieli teraz nawał pracy i nie powinni pozwolić sobie na to. On miał to gdzieś, w jednej chwili zdecydował o wyjeździe i spakował ją. Ona nie była w stanie niczego zrobić, zachowywała się jak królowa dramatu, ciągle płakała. Nie chciała wyjeżdżać, ale w końcu poddała się sugestiom przyjaciela.

Był przy niej przez każdą sekundę, nie spuszczał z niej czujnego wzroku. Wmuszał w nią jedzenie, zmuszał do wyjścia z hotelowego pokoju, pokazywał, że życie toczy się dalej. I że ona musi żyć, a to co teraz czuje, w końcu przestanie ją boleć. Nie uwierzyła mu, ale jakaś część jej podświadomości nie chciała dalej go ranić.

Był w Stanach jej jedynym przyjacielem, zostawił wszystko, by być przy niej, ukochaną pracę, która zawsze była jego priorytetem. Poświęcił się, by pomóc wyjść jej na prostą, a ona nie umiała mu się odwdzięczyć. Po tygodniu wiecznego płaczu, zaszczepiła sobie w głowie myśl, że musi się postarać. Jeśli nie dla samej siebie, to chociaż dla niego. Była mu to winna.

Nie musiał już zmuszać jej do jedzenia, spacerów, rozmowy. Teraz robiła to sama, żeby nie przysparzać mu trosk. Nie chciała być balastem, który ciągnie na samo dno. Może i straciła coś cennego, może jej życie nie było już takie samo, może serce nadal strasznie bolało, ale przestawała pragnąć śmierci.

Joy? – Usłyszała głos Malcolma. Przyglądał jej się uważnie, ciągle tak samo jak przez ostatni czas.

Nic mi nie jest. Wróciliśmy. – Próbowała się uśmiechnąć, by go przekonać, że naprawdę nic już jej nie dolega, ale znowu wyszedł tylko dziwny grymas.

Poproszę, by bagaże przywieźli nam później. Nie będziemy na nie czekać na lotnisku.

Nam? Nie wybierasz się do siebie? – spytała zdziwiona. Ruszyli powoli korytarzem do odprawy, by wreszcie opuścić lotnisko.

To raczej ty wybierasz się do mnie. Nie protestuj! – Spojrzała na niego i zobaczyła na jego twarzy determinację, tą samą co zwykle, która powodowała, że nie chciał słyszeć nic innego, poza tym, co nadawało się do powiedzenia.

Nie będziemy tutaj o tym mówić – odpowiedziała, gdy podeszli do okienka kontroli. Pokazała swój paszport i po chwili była już wolna.

Nie będziemy o tym w ogóle rozmawiać. Myślisz, że pozwolę ci być samej w mieszkaniu? Że to jest ci teraz potrzebne? Chyba sobie ze mnie żartujesz! – warknął rozzłoszczony.

Joy popatrzyła zdumiona na niego. Już dawno nie podnosił na nią swojego głosu.

Nie masz pojęcia, co przeszedłem przez ostatni okres czasu. Jeśli teraz myślisz, że będę siedział u siebie i się zamartwiał, co się z tobą dzieje, to jesteś w ogromnym błędzie!

Przepraszam… – odezwała się skruszona. Znowu zapomniała, że nie tylko ona ma uczucia. Malcolm robił wszystko, co w jego mocy, żeby wydobyć ją z załamania, które przeszła, a ona tym gardziła, chcąc mieć po prostu święty spokój. – Nie chcę robić ci więcej problemów.

Nie jesteś dla mnie problemem, Joy. Radzę ci to wreszcie zapamiętać. Jedziesz do mnie, postanowione. Mam duże mieszkanie, pomieścimy się. Nawet mogę się postarać nie wchodzić ci w drogę, ale nie zostawię cię samej.

No dobrze, już dobrze – odpowiedziała zrezygnowana. Wiedziała, że z nim nie wygra, jeśli on tego nie chce. – Wracamy jutro do pracy?

Oczywiście, że wracamy. Mamy sporo zaległości. Trzeba wyłowić grubą rybę z tego oceanu. – Otworzył jej drzwi do auta.

To, że przez dwa tygodnie nie było jej w mieście i miała dużo czasu do myślenia nie znaczyło, że poukładała sobie wszystko w głowie. Wprost przeciwnie, nadal miała tam mętlik. Ale jeśli chciała jakoś funkcjonować, to nie miała innego wyjścia, jak się ogarnąć i wreszcie otrząsnąć.

Nie zapomniała i nigdy nie zapomni tego, co się wydarzyło, ale była to winna przyjacielowi. On jedyny w nią wierzył. Dlatego nie chciała go zawieść. Przyszedł czas, by nauczyć się żyć na nowo.

.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    I teraz zacytuję mego CudMiódAdonisa:
    Nie istnieje coś takiego jak przyjaźń między kobietą, a mężczyzną ze zdrowymi pociągami. Chyba, że jedno reprezentuje pasztet a drugie marną parowkę.
    I wtedy ja, zeby zrobić mu na złość mówie do niego pieszczotliwie paróweczko. ?????
    Wracając do sedna.
    Coś podejrzana ta męska pomoc.
    Facet to facet i będzie liczył na dziękczynne brikando.
    ????

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A co, jeśli Malcolm naprawdę ma czysto przyjacielskie intencje???? Dlaczego nikt mu nie wierzy???

      • A
        Anonim
        |

        Ta… ten co miał czysto przyjacielskie intencje właśnie ja zaliczył i poszedł w długą..

      • Jo Winchester
        |

        Niektórzy czasami nie potrafią ponieść konsekwencji swoich czynów 🙂

  2. G
    Gggggosc
    | Odpowiedz

    A później co zrobi dla biednej Joy? Skopie Oliwie, bo stoi na drodze szczęściu Joy? Polamie zebra dzieciom? Ta Joy jest taka biedna, jak ja swieta. Twarda baba z jajami, siedzaca w showbiznesie i zgryeajaca niewiniatko. Aż mi zaczyna być żal Josha, bo wdepnal w g*** zadając się z tym babskiem.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Malcolm chroni swoją przyjaciółkę. Każdy przyjaciel stara się pomóc swojej bratniej duszy. Nie można mu mieć tego za złe 🙂 Joy wcale nie jest taka zła, za jaką ją uważasz. W końcu każdy ma prawo pogubić się, prawda? Nikt nie planuje z premedytacją zakochać się w żonatym mężczyźnie.

      • Babeczka
        |

        I tak, i nie. Nie panujemy nad własnymi emocjami, to prawda. Ale panujemy nad własnymi czynami.

      • Jo Winchester
        |

        Oczywiście. Każdy może popełnić błąd, prawda? Joy poszła z nim do łóżka, bo zaślepiło ją pożądanie i uczucie, jakim go obdarzyła. Egoistycznie chciała mieć go dla siebie, nie patrząc na to, że on ma rodzinę. Nie powstrzymał go przed tym, a co gorsze nie powstrzymała siebie. Ale nawet mimo to uważam, że nie jest taka zła, na jaką wychodzi. Każdy zasługuje na kolejną szansę 🙂 Nawet Joy.

      • Babeczka
        |

        Egoizm nie do końca jest taki zły 😉

      • Jo Winchester
        |

        Jak i wszystko, prawda? 🙂 Chociaż coś czuję, że jeszcze nie raz będziesz pomstować na Joy 😉

    • G
      Gggosc
      | Odpowiedz

      No. Zero skruchy, zero wyrzutów sumienia, tylko jaka ja biedna, Josh mnie rzucił, ham jeden wybrał żonę i dzieci zamiast mnie. Zamiast się z nia utozsamiac mam ochote sama kupic bilet do stanow i babsko zamordowac. Tylko wtedy Saint mnie pobije :-))))

      • Jo Winchester
        |

        Spokojnie 🙂 Ani nikt Cię nie pobije, ani nic innego 🙂 Masz prawo tak uważać, ale mam nadzieję, że dasz jej szansę na rehabilitację. Dziewczyna się pogubiła, źle postąpiła, a dodatkowo przeszła depresję z powodu źle ulokowanego uczucia. Owszem, maruda z niej straszna, ale nic nie musi trwać wiecznie, prawda?

      • I
        Iska
        |

        Ty gościu weź na wstrzymanie. Nieszczęśliwej miłości nie przeżyłaś?

      • Jo Winchester
        |

        Dziewczyny, spokojnie 🙂 Nic się nie dzieje 🙂 Każdy ma prawo do wyrażenia opinii, o ile ona nikogo nie obraża. Ja na pewno nie czuję się urażona.
        Nieszczęśliwa miłość zmienia człowieka i jego postępowanie. Nie myśli się wtedy o tym, co słuszne, a o tym, co się chce mieć dla siebie 🙂

  3. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Niestety jest tak, że inaczej Joy odbiera żona i matka, a inaczej panna.
    Dlatego ja też nie zamierzam współczuć, ale rzucać kamieniami nie będę.
    W mojej opini, do tanga trzeba dwojga. Oboje są siebie warci, a to jest ich story.

    Osobiscie nie rywalizowałabym o wzgledy zdradzajacego męża. Niech idzie z Bogiem. Krzyż na drogę i siekiera w plecy, bo w koncu przysiega zobowiązuje!
    Mam nadzieje, że Oliwia jeszcze pokaze klasę!

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Rany Julek! To chyba moj pierwszy w miare poważny komentarz na motylach. Ide na kominie zapisać.

      • Jo Winchester
        |

        Szok! (powiedziane tonem Mansona (kabaret Smile, skecz Śniadanie Mansona) 😀

      • J.Gibson
        |

        Ja lubię “relaks Bożenki”

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      God bless you! 😉 Oczywiście masz rację, każdy odbiera Joy po swojemu i pewnie każdy w jakiś sposób może mieć rację. I tu też masz rację, gdyby oboje tego nie chcieli, to do niczego by nie doszło. Poza tym, ta historia dopiero się zaczyna, tak na dobrą sprawę 🙂 Nie powiem, co, kto, jak i po co, będziesz mogła się przekonać z części na część 😉

  4. I
    Iza
    | Odpowiedz

    Myślę że troche prawdy jest w tym że Joy pracuje w takim biznesie i niby to ogarnięta babka a nie zauważyła że umawia się z żonaty facetem. No sorry ale w to nikt nie uwierzy więc zrobiła to specjalnie i nie ma co jej żałować. Widziały gały co brały 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ona wiedziała, z kim się zadaje. Od samego początku 🙂 Zauważ, że na początku próbowała z tym walczyć, bo wiedziała, że on ma rodzinę. Jednak w końcu egoizm i poczucie, że chciałaby być z nim, być kochana, zwyciężyło. W końcu każdy, kto kocha, pragnie odwzajemnienia. Nie zawsze jest to możliwe i nie zawsze takie uczucie jest dobre. Joy nie postąpiła dobrze. Jednak nie jest tak, że nie ma tej świadomości w ogóle. Po prostu na razie właściwy osąd sytuacji został przysłonięty przez cierpienie.

Napisz nam też coś :-)