Granica uczuć (XII)

with Brak komentarzy

Zasada zakupu jest prosta. Zakładacie konto lub nie, jak wolicie. Płacicie przelewem, bo sms jeszcze nie działają. Dostajecie maila, że możecie pobrać plik, przy czym to na razie nie idzie z automatu, muszę robić ręcznie 😉

Cieszycie się nowym tekstem :-)))

Zostawiacie komentarz!!!!

Powieść erotyczna by Joe Winchester

 

Wróciłam! – krzyknęła od progu mieszkania. Rzuciła klucze zapasowe, które dostała od Malcolma, na szafkę stojącą tuż przy drzwiach i weszła dalej.

Co cię wprawiło w taki dobry nastrój? – Saint przyglądał jej się podejrzliwie. Ona sama się czuła, jakby wreszcie jej życie na powrót ruszyło do przodu. – Joy, gdzie ty byłaś?

Na spotkaniu z The Darkest Hour. Dokładnie to na ich koncercie. Saint, musisz ich kiedyś zobaczyć na żywo, są fenomenalni.

Chyba pierwszy raz w życiu czegoś nie rozumiem. – Widok Malcolma z tak zszokowaną miną był nie do opisania. – Po co byłaś na ich koncercie?

Bo chciałam ich przekonać, że jednak u nas będzie im najlepiej. Saint, zrozum! – Zaczęła chodzić po całym salonie, próbując przekazać przyjacielowi niezbędne informacje. – Oni do tej pory nie podpisali żadnej wiążącej ich umowy z jakąkolwiek wytwórnią. Bylibyśmy głupi, gdybyśmy drugi raz nie spróbowali. To szansa jedna na milion, wiesz to.

Joy, mówiłem ci już, że w tym nie było żadnej twojej winy... – zaczął, ale mu przerwała.

Zgodzili się! Będziemy musieli zmienić niektóre podpunkty umowy, jaką mieliśmy dla nich, ale nic poważnego. Rozumiesz? Będę z nami! The Darkest Hour podpiszą z nami kilkuletnią umowę! – Poczuła, jak z przypływu emocji dostała rumieńców na twarzy. Saint zamrugał, nie mogąc uwierzyć w rewelacje dziewczyny.

Nie żartujesz, prawda? – Joy wiedziała, że Saint zawsze był sceptykiem, dlatego też teraz starał się nie popaść w euforię, myśląc, że to jakiś żart.

Zgodzili się przyjechać do nas jutro o jedenastej. Będziemy mogli przeanalizować wszystko z najdrobniejszymi szczegółami.

Joy! To wspaniała wiadomość! – Gdy zerwał się do niej i objął potężnymi ramionami, aż jęknęła. Sama była ciągle w szoku, że udało się ich namówić. Widmo poprzedniej porażki wreszcie znikało za horyzontem. – Dziewczyno, jesteś cudowna!

Czyli dostanę premię? – Euforia, jaką odczuwała teraz paradoksalnie do stanu ducha, sprawiła, że miała ochotę tańczyć ze szczęścia. Osiągnęła swój pierwszy sukces.

Nawet dwie. Ale teraz musimy to opić. – Podszedł do barku i wyciągnął z niego szampana, którego kupił na jakąś specjalną okazję. Ta właśnie nadeszła. A ona poczuła, że to, co robi, ma wreszcie jakiś sens.

Przygotowanie poprawionego kontraktu dla The Darkest Hour stało się priorytetem dla Joy. Następnego dnia chłopaki wraz z managerem zgodnie z obietnicą pojawili się, aby renegocjować warunki umowy. Saint obserwował ją z widoczną dumą w oczach, jak zachowywała się przy tym, jak nabrała pewności siebie tak potrzebnej w tej pracy i jak potrafiła oczarować ich nowy nabytek.

To było bezapelacyjne zwycięstwo jego przyjaciółki. Nawet nie zamierzał przypisywać go sobie, to była tylko i wyłącznie zasługa Joy. I w takim właśnie kontekście poinformował o tym swoich wysoko postawionych współpracowników. Kto by pomyślał, że on, stary zawodnik zrobi coś takiego.

Nikomu nigdy nie pozwalał uczestniczyć w negocjacjach pomiędzy nim, a nowym klientem. Jednak odkąd zaczął pracować z Joy, od momentu, gdy zobaczył w niej to coś, czego nigdy nie zdołał dostrzec w żadnej osobie, jaka stawała na jego drodze, wiedział, że ona go nie zawiedzie. A teraz zupełnie go zaskoczyła tym, że postanowiła walczyć po raz drugi.

Był z niej cholernie dumny. Zauważył też, że Joy rzuciła się w wir pracy, żeby zapomnieć o Joshu. Nie miał jej tego za złe ani nie chciał namawiać, by pracowała nieco mniej, chociaż miał świadomość, że tylko na tym skupiała teraz swoją uwagę. Dla niego najważniejsze było to, że powoli zaczyna dochodzić do siebie.

Joshuy nie widział od momentu, kiedy pobił go w stołówce. Jego zespół chyba zrozumiał to, że jest im w stanie zaszkodzić, jeśli nie znikną na jakiś czas. Co się z nimi działo, kompletnie go nie obchodziło. Miał nadzieję, że ostrzeżenie, jakie rzucił Harlandowi, sprawi, że ten nie będzie chciał zbliżać się do Joy.

Bo ona może i była silna, może i dochodziła do siebie, ale ciągle bał się tego, jak teraz zareagowałaby na bliskość byłego kochanka. Im dłużej go nie widziała, tym lepiej dla niej.

Leżał w swoim łóżku i miał kłaść się spać, było już grubo po pierwszej w nocy, kiedy zachciało mu się pić. Odrzucił okrycie na bok i wstał. Kiedy dostrzegł smugę światła pod drzwiami pokoju Joy, zapukał delikatnie.

Joy? Dlaczego jeszcze nie śpisz? – spytał, widząc ją siedzącą przy laptopie. Nawet na niego nie spojrzała, tak zainteresowana tym, co miała na ekranie.

Muszę jeszcze coś sprawdzić. Połóż się, ja też niedługo się położę.

Nie wyglądasz na taką, co pójdzie zaraz spać. Rano będziesz nieprzytomna. Natychmiast idziesz do łóżka. – Nie czekając na odpowiedź, podszedł do niej i zatrzasnął klapę laptopa.

Saint!

Nie marudź. Do zobaczenia rano.

Ja muszę jeszcze coś sprawdzić! To ważne! – Dziewczyna ponownie otworzyła komputer i zaczęła pisać.

I to koniecznie nie może zaczekać do rana? Przecież musisz odpocząć.

Nie czuję się śpiąca. Saint, idź do siebie! – mruknęła, nadal wyczuwając, że przygląda się jej wnikliwie. W końcu się roześmiał.

Co cię tak bawi? – spytała, podnosząc na niego wzrok. Faktycznie wyglądała na nieco pobudzoną.

Nie sądziłem, że wychowam na swoje podobieństwo potwora pracoholika.

Nie jestem pracoholikiem, po prostu zależy mi na tym, by wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Przecież ja to wiem. I wiesz co jeszcze? Jesteś najlepsza.

Najlepsza? – Uśmiechnęła się.

Oczywiście. Zaraz po mnie – dodał, puszczając jej oczko. – Nie siedź za długo. – Roześmiał się, widząc jej minę i język, który zdążyła mu wytknąć, zanim jeszcze opuścił jej pokój. No cóż, jeśli chciała pracować, nie będzie jej tego bronił. W końcu liczyło się to, że pomagało jej to wyjść na prostą.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)