Granica uczuć (XIII)

with Brak komentarzy

Zasada zakupu jest prosta. Zakładacie konto lub nie, jak wolicie. Płacicie przelewem, bo sms jeszcze nie działają. Dostajecie maila, że możecie pobrać plik, przy czym to na razie nie idzie z automatu, muszę robić ręcznie 😉

Cieszycie się nowym tekstem :-)))

Zostawiacie komentarz!!!!

Powieść erotyczna by Joe Winchester

 

To Joy Stanford, moja asystentka. To Max Warford, jeden z akcjonariuszy stacji MTV. – Saint dokonał prezentacji, chociaż po minie Joy widział, że ta nie za bardzo miała na nią ochotę.

To było do przewidzenia, Max jeszcze na nikim nie zrobił pozytywnego wrażenia przy zapoznaniu. Nigdy nie potrafił zachować się z godnością i nigdy tak nie traktował kobiet. Również teraz patrzył na jego przyjaciółkę jak na trofeum, które chciałby mieć. Najlepiej od razu.

A już się bałem, że to twoja nowa dziewczyna. – Mężczyzna ujął dłoń brunetki i podniósł do góry, żeby ucałować.

Jednak zdecydowanie za długo ją przytrzymał i Saint dostrzegł, że dziewczyna ledwo się powstrzymała, żeby nie wzdrygnąć się z obrzydzenia. Chrząknął więc znacząco w jego stronę i ten ze zdziwieniem skierował na niego wzrok. Gdy Saint objął Joy w pasie i przyciągnął do siebie, wybałuszył oczy jeszcze bardziej.

Tak właściwie to jest. Musisz uderzyć gdzieś indziej – powiedział stanowczym głosem. Widział przebłysk złości w oczach Maxa, ale miał pewność, że ten nie zrobi teraz niczego, czego nie powinien zrobić. A Joy będzie miała spokój.

Jednak powinieneś zrozumieć, że trudno się oprzeć, kiedy widzi się tak piękną kobietę. – Warford przybrał dobrą minę do złej gry, co rozbawiło Malcolma, ale powstrzymał się, żeby jego kłamstwo nie wyszło od razu na jaw.

Pozwolisz, że się oddalimy, muszę przedstawić jeszcze komuś moją Joy. – Bezceremonialnie uchwycił ją pod rękę i nie czekając na pożegnanie, ruszył przed siebie. Dopiero gdy mężczyzna został za nimi, Joy się odezwała.

Dziękuję. On był okropny, myślałam, że za chwilę zanurkuje w moim biuście. – Aż wzdrygnęła się na wspomnienie perfidnego wzroku ich rozmówcy.

Cały Max, wyruchałby wszystko, co nie ucieka przed nim na drzewo. – Gdy zniknęli z pola jego widzenia, mógł puścić Joy. Rozglądał się, próbując wyłowić z tłumu znajome twarze.

Domyśliłam się tego, patrząc na niego. Obrzydzają mnie tacy faceci.

Nie musisz się już martwić, na pewno więcej się do ciebie nie zbliży. – Nagle zatrzymał wzrok na kimś, kto stał dobrych kilka metrów od nich.

Joy jeszcze go nie widziała. Zdusił w sobie chęć podejścia i wyrzucenia go stąd, miał w końcu zachowywać się poprawnie. Tamten jakby wyczuł, że ktoś na niego patrzy, bo się odwrócił i ich oczy się spotkały. Saint się uśmiechnął, rejestrując zaskoczenie, a po chwili złość. Joshua Harland właśnie mordował go wzrokiem.

Jednak wyraz jego twarzy zmienił się diametralnie, gdy Joy, które patrzyła w inną stronę i go nie widziała, właśnie spojrzała dokładnie w jego kierunku. Dziewczyna zastygła, a Joshua z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy, pożerał ją wzrokiem.

Zobaczenie Joy po ponad miesiącu, odkąd widział ją po raz ostatni, w dniu, gdy przez niego chciała zakończyć swoje życie, wstrząsnął nim bardziej, niż mógł to sobie szybciej wyobrazić. W tej czerwonej sukni wyglądała, jakby właśnie zeszła z okładki jakiegoś magazynu. Jeśli zawsze była śliczną dziewczyną, to teraz pokazała się jak najlepsza gwiazda. Jednak nie chodziło o sam wygląd.

Do tej pory nie zdawał sobie sprawy z tego, jak mu jej brakowało. Nie potrafił o niej zapomnieć, chociaż wiedział, że powinien. W dalszym ciągu nie mógł też znieść myśli, że tak ją skrzywdził, chociaż nigdy tego nie chciał. Gdyby nie miał rodziny, to…

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)