Granica uczuć (XV)

with 4 komentarze

Powieść erotyczna by Joe Winchester

 

Miesiąc później

W pracy szło jak z płatka. Jakby złapała Pana Boga za nogi i na tym polu wszystko wyglądało idealnie. Na oficjalnych rozmowach z Fallen Angels udało się podpisać kontrakt, z którego wszyscy byli zadowoleni. Saint jako jej oficjalny przełożony również był obecny i złożył podpis w imieniu wytwórni.

Tego wieczoru wszyscy świętowali sukces, chłopaki i Chip mieli zostać aż do poniedziałku. I poszaleli, bo zarówno ona jak i managerka tak zabalowały, że gdyby nie pomoc panów, nie dotarłyby nawet do taksówek. Saint przejął pieczę nad nią, a ona spędziła w łóżku całą sobotę. Chip miała się niewiele lepiej, ale nią opiekowali się jej podopieczni.

Po ich powrocie do Nowego Yorku, aby zakończyć tamtejsze sprawy, Joy zajęła się pracą. Postanowiła także, że najwyższy czas wrócić do swojego mieszkania. Nie było jej źle u Malcolma, nie wchodzili sobie w drogę i dość płynnie szło im wspólne przebywanie pod jednym dachem, ale nie mogła i nie chciała narzucać się dłużej. Poza tym bardzo pragnęła powrotu do normalności.

Psychicznie miała się o wiele lepiej, rana przestała krwawić i goiła się powoli, co nie oznaczało, że od tak zapomniała o tym, jak potraktował ją Josh. Po tamtym przyjęciu nie bała się aż tak spotkania w wytwórni, co prędzej czy później było nieuniknione.

Kiedy zobaczyła go na korytarzu, najpierw poczuła ochotę, by się odwrócić i uciec, ale zaraz pomyślała sobie, że właściwie, dlaczego to ona ma uciekać? Zakochała się nieszczęśliwie, ale nie planowała tego. Myślała, że ma prawo do szczęścia, ale Josh wybił jej to z głowy.

Długo myślała w ten sposób po tym, jak próbowała skoczyć. Aż poczuła, że ma tego dosyć. Własnego pesymistycznego myślenia. Chciała być szczęśliwa i stać się ważna dla kogoś. Bez ciągłego wspominania o przeszłości, która jej nie rozpieszczała.

Nie wiedziała, czy jest już gotowa na coś nowego, ale kiedy miała się przekonać o tym? Siedząc w mieszkaniu Sainta czy swoim? Patrząc na Chip, która czerpała garściami z życia, miała kogoś, do kogo mogła przytulić się w nocy oraz wspaniałą córeczkę? Też chciała tego samego. Dlatego musiała opuścić swoją skorupę.

Pod wpływem impulsu założyła konto na jakimś portalu randkowym, które chciała skasować natychmiast po jego założeniu, ale powstrzymała się przed tym. Uważała, że internetowa znajomość pomoże jej zweryfikować, czy można przełożyć to do realu, czy jednak nie. Bardzo szybko dostała kilka wiadomości z propozycją spotkania.

Nie interesowało ją to, bo jej założeniem było chociażby krótkie zapoznanie się w sieci, dopiero później, jeśli byłoby dalsze zainteresowanie, możliwość spotkania gdzieś na mieście. Odpisała na każdego emaila, aby wirtualnie rozpocząć znajomość. Otrzymała tylko dwie odpowiedzi od panów, którzy byli tym zainteresowani.

Rozpoczęła mailowe konwersacje, jednak jedna z nich urwała się już po kilku dniach, kiedy to mężczyzna oznajmił jej, że poznał kogoś innego i jest tamtą kobietą bardziej zainteresowany niż nią. Najpierw przyjęła to jako porażkę, ale po chwili roześmiała się na głos, bo dlaczego miała przejmować się nieznanym jej człowiekiem, którego tak naprawdę nie widziała i nie miała o nim bladego pojęcia?

Szybko przeszła na tym do porządku dziennego i zajęła się drugą internetową znajomością. Rozwijała się powoli i ku jej miłemu zaskoczeniu facet nie był zbyt nachalny i nie naciskał na szybkie spotkanie w rzeczywistości. W ciągu dni wymieniali się krótszymi, bądź dłuższymi mailami, w których opowiadali o sobie, o tym co lubią, czym się interesują, czego oczekują od drugiej osoby.

Mężczyzna miał na imię Johnny, interesował się muzyką, tatuażami i kinematografią. Mieli o czym rozmawiać, chociaż akurat o tatuażach nic nie wiedziała, sama nie posiadała żadnego. Jednak nie przeszkadzało to w rozmowach na wiele innych tematów.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Ja ci Jo powiem szczerze, że jak czytam o bólu i cierpieniu Joy, to mi się warkot włącza słyszany w całym domu :-/

    Josh ma wyrzuty sumienia, Saint się martwi, a ta nic. Żadnych refleksji, totalny egoizm i idzie w zaparte. Gdyby nie wiedziała o tym, że on jest żonaty, to pewnie płakałabym razem z nią, życząc wiarołomnemu, aby smażył się w piekle. A tak tylko wkurwia mnie maksymalnie. Jak już napisałam nie odpowiadamy za swoje emocje, ale odpowiadamy za decyzje. Baba pracująca w takim biznesie musi być przynajmniej półtwarda, więc to zaznaczanie, jaka to ona niewinna i słodka nijak mi nie pasuje. Nie powiem, że to tylko jej wina, winni byli oboje, więc moim zdaniem powinnaś to rozdzielić uczciwie. Zwalanie wszystkiego na Josha nieziemsko mnie denerwuje.

    Aż mi żal kolejnego biedaka, który się na nią naciął… 😉

    PS. Znajdź może Saintowi jakąś fajną lasencję, chłop wart tego szczęścia 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To Ci powiem, droga Babeczko, że jak znam ten tekst, to Joy wkurwi Cię jeszcze nie raz.
      Powiem szczerze, że sama mnie czasami denerwowała. Ale wyszła mi taka, a nie inna i zmieniać już jej nie będę 🙂
      Na szczęście Joy czasami włącza się sensowne myślenie i wyrzuty też się pojawią. Nie będę jej usprawiedliwiała, bo masz rację, jest tak samo winna, jak Josh 🙂
      Co do Sainta… Myślę tak samo, jak i Ty 😉 Może coś z tego będzie?

      • Babeczka
        |

        Ależ broń boże, nie zmieniaj jej! Niech wkurwia, denerwuje i doprowadza do szału 😉
        A co Sainta… Normalnie, zaciekawiłaś mnie. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że on i Joy?…

      • Jo Winchester
        |

        Uprzedziłam tak na przyszłość, bo mnie też czasami doprowadzała do szału 😀 Zwłaszcza, gdy pisałam o niej 😉
        Saint to taki mężczyzna, który często lubi zmiany. Może dlatego nie zdążył się jeszcze ustatkować 😉
        Zdradzę tę jedną rzecz. Nigdy nie chciałam, żeby on i Joy byli parą. Wolałam pokazać ich jako przyjaciół 🙂 Wiem, mało realne, jeśli chodzi o taki typ mężczyzny. Zresztą, dla Joy miałam obstawionego kogoś innego, choć przyznam, że plan uległ zmianie, bo miało być zupełnie inaczej.

Napisz nam też coś :-)