Granica uczuć (XVII)

with 2 komentarze

Powieść erotyczna by Joe WinchesterMoi drodzy 😉 Dla tych, którzy kupują Granicę, również mam konkurs komentarzowy 😉

Wystarczy zrobić to samo, co pod Randkami, czyli napisać komentarz dotyczący treści rozdziału, bądź w ogóle Granicy 🙂 Wybiorę dwie osoby, którym wyślę w środę kolejną część na 4 dni przed publikacją 🙂 Do dzieła i proszę pamiętać o nieanonimowym podpisywaniu się i wpisaniu maila, żebym mogła się z Wami skontaktować 🙂

 

Chciałabyś… – powiedział to tuż przy jej uchu i poczuła, jak objął ją w talii.

Nie zdążyła nic odpowiedzieć, kiedy zabrzmiała muzyka i Johnny porwał ją gwałtownie w tańcu, aż prawie wylądowała na nim. Jednak szybko złapała rytm i z niemałym zdziwieniem zauważyła, że on wcale nie był kiepskim tancerzem, jak to zasugerował wcześniej, a wręcz szło mu to całkiem dobrze.

Uśmiechnął się do niej z góry i puścił jej oczko, po czym nagle odsunął się i okręcił nią tak, że wpadła mu prosto w ramiona. Gdy poczuła pod palcami twardy, umięśniony tors, zarumieniła się. A on przez krótką chwilę poczuł ogromną ochotę, by przesunąć całą dłonią wzdłuż jej boku, ale powstrzymał się od tego.

Wolał nie, bo co by sobie on o nim pomyślała.

Johnny wcale nie zwalniał tempa, a dziewczyna z trudem go dotrzymywała. Nawet nie zauważyli, kiedy skończyła się piosenka i zaczęła lecieć następna, ale wolniejsza. Nie puścił jej, tańczyli dalej.

Lubisz zaskakiwać, co? – Kontynuowała taniec w o wiele lepszym nastroju niż jeszcze kilka minut temu.

Powiedzmy, że sprawia mi to przyjemność. Nie lubisz niespodzianek, Joy? – Kiedy ją tak przytulał, zauważył, że dziewczyna wreszcie się rozluźniła.

Nie zamierzał na tym poprzestawać. O wiele bardziej do twarzy było jej z tym ślicznym uśmiechem. Nie znał jej, a dopiero poznawał, ale już zdążył zauważyć, że to krucha kobieta.

Dlatego chciał jej pomóc i sprawić, żeby zapomniała o tym, co tam zaszło, cokolwiek to było. Nie miał nawet zamiaru wypytywać ją o to. Jeśli kiedyś zechce, to powie mu o tym.

Sama nie wiem… – Znowu przygryzła wargę, co spostrzegł natychmiast. Nie wiedział, dlaczego, ale podobało mu się to. Wyglądała wtedy uroczo. – Ta jest dosyć przyjemna.

Więc nie poprzestawajmy na tym. – Nie bacząc na to, że piosenka była wolniejsza, złapał ją za biodra i delikatnie odwrócił tyłem do siebie tak, aby oparła się plecami o jego tors.

Mało osób wiedziało o tym, ale taniec miał we krwi, co według niektórych kompletnie do niego nie pasowało i nikt go o to nie posądzał. Teraz, poprzez taniec, chciał poprawić nastrój Joy.

Zaczął powoli kręcić biodrami na boki, zmuszając do tego samego swoją partnerkę. Obie dłonie splótł na jej brzuchu. Czuł, jak mu się poddaje, jak ulega ruchom jego ciała i naśladuje je, robiąc to samo. Joy zaczynała cieszyć się tańcem.

A jemu zaczynało robić się gorąco, kiedy miał ją w swoich ramionach, ale ani myślał, żeby naciskać na cokolwiek. Zwłaszcza, jeśli wiedział, że coś dręczy tę dziewczynę. Skupił się na obecnej chwili i na partnerce, która zaczęła się bawić, tak samo jak on.

Josh Harland stał na jednym z balkonów, które znajdowały się nad parkietem. Nie potrafił odejść, nie potrafił odwrócić wzroku od pary, która tańczyła na dole.

Z trudem panował nad sobą. Powinien stąd wyjść, wrócić do żony, do domu, myśleć o tym, o czym powinien myśleć, ale jedyną rzeczą, do jakiej był teraz zdolny, to stanie na tym balkonie i patrzenie, jak Joy wiła się w ramionach innego faceta. Mało go szlag nie trafił, kiedy to zobaczył. Jego Joy…

Wróć, Joy nigdy nie była jego. Nie pozwolił na to i do tej pory jakoś udawało mu się tego trzymać. Mimo, że upłynęło już tyle czasu, tak długo jej nie widział, to ciężko mu było udawać, że go to nie rusza. Miał ochotę podejść, wyrwać ją od tamtego i pocałować.

Był zazdrosny, wiedział to. Ale nie mógł pozwolić, by okazać to na zewnątrz. Czuł, że chłopaki domyślili się, jak poruszyło go przypadkowe spotkanie z nią, ale zostawił ich, nie mając nastroju znowu wysłuchiwać, jakim jest draniem wobec Olivii, wobec Joy i w ogóle całego świata.

Chciał już wyjść z klubu, ale wtedy zobaczył ich na tym parkiecie. Ten mężczyzna dotykał jej tak, jakby była jego własnością! Joy była na randce, co też go zabolało. W zasadzie nie powinien mieć do niej żadnych pretensji, jeśli próbowała po tym wszystkim ułożyć sobie jakoś życie. W końcu zasługiwała na to. Ale czuł tę piekielną zazdrość i nic nie mógł na to poradzić.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. M
    Milena
    | Odpowiedz

    Coraz bardziej podoba mi sie to opowiadanie, fabuła dość oryginalna. Joy może trochę drażni, ale nie każda bohaterka musi być taka, że z miejsca można ją pokochać. Jeśli wkurza, to wywołuje emocje w czytelniku, a o to chodzi, nieprawdaż? Brawo Jo.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję ? Taki był mój zamiar, wywołać emocje w czytelniku 🙂 Cieszę się że mi się to udało ?

Napisz nam też coś :-)