Granica uczuć (XVIII)

with Brak komentarzy

Recenzja Granicy uczućPowieść erotyczna by Joe Winchester

Moi drodzy 🙂 Jak klikniecie w link powyżej, będziecie mogli przeczytać pierwszą recenzję mojej Granicy uczuć 🙂 Będą też kolejne 🙂 A teraz zapraszam do czytania 🙂

.

Czwartek i piątek minęły mu bardzo szybko, miał sporo pracy w studio. Nawet nie odczuł zarwanej nocy po randce z Joy, już nie raz mu się to przytrafiło i zdążył się do tego przyzwyczaić.

Kiedy wrócił w piątek po pracy do mieszkania, niechętnie spojrzał na walizki w szafie. Kochał podróżowanie, ale nie znosił pakowania. Ktoś mógłby wykonywać to za niego. Niemniej z braku chętnego, a także z obawy, że i tak nie zostałoby spakowane to, co byłoby mu potrzebne, wyszarpał jedną z walizek i zaczął wrzucać w nią koszulki, spodnie i inne potrzebne rzeczy.

Na szczęście to był tylko weekend, nie musiał zabierać ze sobą nie wiadomo ile. Chociaż jak dla niego, te dwa dni wcale nie musiały być takie krótkie.

Polubił towarzystwo Joy i nie ukrywał przed sobą, że dziewczyna mu się podobała. Była inteligentna, wesoła, głodna życia, ale też miała w sobie jakiś smutek, którego na razie nie umiał określić i nazwać. Zauważył go po jej rozmowie z tym muzykiem. Coś musiało ich kiedyś łączyć, skoro wywoływał w niej takie emocje.

Normalnie już z tego powodu odpuściłby sobie dziewczynę, nie lubił się pchać tam, gdzie istniało widmo poprzedniego związku. Ale Joy przyciągała go do siebie i jakoś nie miał ochoty tak tego zostawić.

Tak dobrze im się rozmawiało, że naprawdę nie chciał jej wtedy odwozić, ale musiał. Odezwała się do niego dopiero następnego dnia wieczorem. Udało jej się urwać z pracy i odespać ich spotkanie.

Uzgodnili, że przyjedzie po nią w sobotę z samego rana i pojadą do ośrodka jego przyjaciela. Powrót planował na niedzielę wieczór, im później, tym lepiej. Miał nadzieję, że Joy nie będzie miała nic przeciwko temu. Chciał wykorzystać ten czas jak najlepiej.

Spojrzał z zadowoleniem na spakowaną walizkę i odłożył ją pod szafę. Po szybkim i orzeźwiającym prysznicu wskoczył na kanapę i włączył jakiś mecz, żeby czymś się zająć, zanim pójdzie spać.

Dochodziła dopiero północ, ale w ogóle nie czuł się zmęczony. No cóż, najwyżej czekała go bezsenna noc. Niecałą godzinę później spał już przy włączonym telewizorze.

Gdy rano zadzwonił budzik, otworzył powoli oczy i ze zdziwieniem spostrzegł, że nawet nie dotarł do łóżka. Poranne czynności, wraz z wypiciem kawy, zajęły mu niecałą godzinę i już po siódmej był gotowy, żeby wyruszyć po dziewczynę. Byli umówienie na ósmą, więc miał zapas czasu, by do niej dojechać.

Kiedy wsiadł za kierownicę, włączył odtwarzacz i z głośników popłynęły pierwsze dźwięki jednej z jego ulubionych piosenek. Znalazł się na ulicy, przyśpieszył zgodnie z rytmem muzyki. Uśmiechnął się pod nosem, był piękny i słoneczny dzień. Właśnie zaczynał mieć przeczucie, że to będzie naprawdę udany weekend.

W momencie, kiedy wjeżdżał na parking przy budynku, gdzie mieszkała brunetka, zobaczył, że Joy pojawiła się w drzwiach klatki, targając za sobą walizkę. Czym prędzej wysiadł z auta i podszedł, żeby zabrać jej bagaż.

Cześć! – uśmiechnął się ciepło, lustrując ją wzrokiem.

Miała na sobie białą, letnią sukienkę, która idealnie komponowała się z jej opalenizną. Do tego rzemykowe sandałki na koturnie i rozpuszczone włosy, lekko podkręcone na końcach. Delikatny makijaż tylko podkreślał jej urodę.

Cześć. Chyba się nie spóźniłam? – spytała z obawą.

To ja jestem pięć minut przed czasem. – Spojrzał na zegarek, była siódma pięćdziesiąt pięć. – Jesteś gotowa?

Już od wczoraj – zaśmiała się, czekając, aż włoży walizkę do bagażnika obok swojej. Już miała otworzyć sobie drzwi, kiedy nagle Johnny znalazł się obok niej i zrobił to za nią.

Proszę. – Zaczekał, aż Joy usiądzie wygodnie i zatrzasnął drzwi od jej strony, po czym sam wsiadł do środka.

Do ośrodka dzieliła ich dobra godzina jazdy, o ile nie napotkają na korki przy wylotówce. Między innymi dlatego, chciał, żeby wyjechali jak najwcześniej.

Wyspałaś się? – spytał, gdy zmierzali do celu. Joy wyglądała na zrelaksowaną.

Spałam jak dziecko – przyznała uczciwie. – Wczoraj zostałam nieco dłużej w pracy, żeby nadrobić zaległości z czwartku. Jak wróciłam, musiałam się spakować i wyszło tak, że jak się położyłam, to nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. A ty? – Starała się zapamiętać krajobraz, kiedy zjechali już z drogi głównej i wjechali na jakąś mniej uczęszczaną.

Ja w zasadzie też. Położyłem się, by obejrzeć mecz, a wyszło, że nawet nie wiem, kiedy odpłynąłem.

Musiałeś być zmęczony. Daleko jeszcze? – zapytała z ciekawości. Johnny uśmiechnął się, widząc jak zachłannie spoglądała za okno.

Jakieś czterdzieści kilometrów. Niedługo będziemy na miejscu – powiedział i przyśpieszył na prostej. Joy nie odpowiedziała, zajęta obserwacją terenu.

Nie wspominała, że jedzie za szybko. Widocznie szybka jazda autem nie przerażała jej tak, jak motorem.

Jeszcze raz dziękuję, że mnie zaprosiłeś. – Im bliżej byli, tym większe uznanie widział w jej oczach. Krajobrazy za miastem były bardzo piękne. – Czy to tutaj? – Wskazała głową na rzędy domków wypoczynkowych, ustawionych w odległości kilkunastu metrów jeden od drugiego, za wysokim ogrodzeniem. W oddali migotało jezioro.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)