Granica uczuć (II)

with 2 komentarze

Powieść erotyczna by Joe WinchesterPrzed wami druga część mojej nowej powieści. Pierwszej powieści, którą napisałam po trzy lub nawet czteroletniej przerwie, już teraz nie pamiętam. Po ponad roku pisania porzuciłam ją dla "Trzynastu randek", ale właśnie kończę ostatnie strony. Przed wami kolejna solidna porcja tekstu, więc serdecznie zapraszam na tę powieść 🙂 Nie zabraknie w niej tego, co jest takim mianownikiem gatunku, który piszę, czyli oczywiście seksu.

Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że będę publikowała na Motylach, nie uwierzyłabym. To przypadek sprawił, że jestem tutaj i jestem szczęśliwa z tego powodu. To wciąż pozostaje dla mnie niewiarygodne i jestem wdzięczna Monice i Agnieszce za możliwość publikowania u nich 🙂 Ta współpraca układa mi się bardzo dobrze, mam nadzieję, że im też 😉  Strona motylewnosie.pl stała się dla mnie specjalnym miejscem 🙂  Dzięki niej mogę znowu publikować i dzielić się z wami tym, co siedzi mi w głowie. A jest tego bardzo dużo. Zostałam tu bardzo miło przyjęta, nie tylko przez was, ale przede wszystkim przez założycielki bloga. To dwie wspaniałe kobiety, które służą radą i pomocą, a co więcej dzielą się swoją stroną, przy której uwierzcie, jest naprawdę mnóstwo pracy. Dziewczyny, serdecznie Wam dziękuję 🙂

 

Rozdział 3

Kiedy wyznaczona godzina dobiegała już końca, wsiadła do windy i pojechała nią piętro wyżej. Zgodnie ze wskazówkami od Any znajdował się tam gabinet Sainta, aka Diabła. Tak zdążyła nazwać go w myślach.

Ostatnie sześćdziesiąt minut było chyba najgorszymi w jej dotychczasowym życiu. Kiedy Ana zdołała się jakoś opanować i uspokoić, wytłumaczyła, czego chciał przełożony. Joy zabrała się za pracę. Nie robiła sobie wielkich nadziei, że przez to przejdzie.

Ale przecież coś musiała pokazać, zanim ją stąd wyrzuci. Denerwowała się. Nie chciała, żeby on widział jak bardzo. Zapukała delikatnie, po czym czekała na pozwolenie na wejście. Słysząc je, nacisnęła klamkę i weszła do środka.

Zdążyłaś – zauważył, spoglądając na zegarek. – Pytanie, czy mnie teraz zadowolisz?

Joy o mały włos nie zagotowała się, słysząc ten seksistowski tekst. Jedyne, na co miała teraz ochotę, to rzucić mu tym raportem w twarz.  Chcąc zachować pozory uprzejmości, podała mu go do ręki. Pozostało czekać na wyrok. Saint nie zaproponował jej nawet, by usiadła, po prostu otworzył dokument i zaczął go czytać.

Znała go najkrócej z wszystkich osób, jakie miała kiedykolwiek przyjemność poznać, ale już była pewna, że ta opinia, którą podzielił się z nią blondyn z korytarza, wcale nie była wyssana z palca. Przedłużająca się cisza wkurzała ją jeszcze bardziej. Właśnie miała zapytać, czy jeszcze długo mu zejdzie, a wtedy Saint podniósł wzrok do góry. Jednak nic nie mogła z niego wyczytać.

Ile u nas pracujesz? Nie widziałem cię wcześniej.

– To mój pierwszy dzień. – Stwierdzenie, że właśnie wróciła z podróży międzygalaktycznej, nie zrobiłoby na nim większego wrażenia. Nic więc dziwnego, że na twarzy szefa pojawiła się głęboka konsternacja. Jednak nie przełożyła się ona na jego słowa.

Wreszcie ktoś zrozumiał, czego potrzebuję. Co ty na to, Joy? – Gdy zaakcentował jej imię, kąciki ust drgnęły mu w ironicznym uśmiechu. Menda, jakich mało.

Może po prostu nie umiał im pan przekazać, czego od nich oczekuje.

Ja zawsze przekazuję jasno i klarownie to, czego wymagam od pracownika. I radzę ci to zapamiętać.

Zapamiętać? – Joy powtórzyła jak echo.

Taka młoda, a już nie dosłyszysz? – Nie mógł sobie odmówić kolejnej złośliwości. – Tak, zapamiętać. Od tej chwili pracujesz tylko dla mnie. Razem ze mną, w tym pokoju.

Ale jak to? – Poczuła się, jakby ktoś porządnie przywalił jej w głowę. Spodziewała się wszystkiego, a przede wszystkim natychmiastowego zwolnienia. Na pewno nie tego, że Saint zechce ją zatrzymać.

Jak to pracować z panem? Pan już ma asystentkę, panie Saint. – Serce dudniło jej w piersiach jak po kilku kilometrowym biegu.

Tylko ja decyduję o tym, kto nią jest, a kto nie. Właśnie postanowiłem, że teraz ty nią zostaniesz. Chyba nie masz nic przeciwko? – spytał. Aczkolwiek po minie Joy widać było, że nie o tym marzyła. Chciała uciec stąd możliwie jak najdalej.

Czy ja naprawdę jestem panu potrzebna? Nie sądzę, bym była osobą kompetentną na tak ważne stanowisko. – Mężczyzna wybuchł śmiechem, słysząc tę delikatną ironię. Wstał ze swojego fotela, górując teraz nad Joy.

Jeśli w ten sposób chcesz wyciągnąć ode mnie komplement, to niestety, ale będę musiał cię zawieść. Niemniej postanowiłem i zdania nie zmienię. Będziesz pracowała przy moim boku. Jeśli okażesz się sprytna i nauczysz się nadążać za mną, zajdziesz daleko. Teraz możesz okazać swoją radość. W końcu to jest prawdziwe znaczenie twojego imienia, prawda Joy?

W życiu nie spodziewała się, że trafi z deszczu pod rynnę. Ta praca miała być spełnieniem jej marzeń, a nie na odwrót. Jak miała współpracować z tym człowiekiem, dla którego gnębienie pracowników było swoistą zabawą? Patrząc na niego, miała ochotę pogrzebać własne pragnienia odnośnie ruszenia naprzód z karierą i z życiem. Lecz jednocześnie zaczął budzić się w niej duch przekory. Nigdy nie poddawała się na starcie. Więc teraz też nie mogła. Może i Saint był dupkiem, ale nie zamierzała mu ulegać i zachowywać się jak jej poprzedniczka. Nie okaże mu słabości, nigdy nie będzie przy nim płakała. Gdy uśmiechnęła się w końcu, Saint zdziwił się po raz kolejny.

Od czego zaczynamy, panie Saint?

Kiedy wychodziła z gmachu wytwórni, czuła się, jakby spędziła tam dwadzieścia cztery godziny. Wyczerpana po całym dniu w towarzystwie tak wymagającego przełożonego. Był nieustępliwy, cyniczny, momentami wręcz ociekał ironią. Jednak przez te kilka godzin zdążyła zauważyć jedno. Dobrze znał się na tym, nad czym pracował.

KUPUJĘ CAŁY ODCINEK

 

 

Oto Jo Winchester:

Zwykła dziewczyna, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Mimo ciężkiego startu nie poddałam się i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Magda
    | Odpowiedz

    Od przyjaźni do miłości 🙂

  2. Mikakamaka
    | Odpowiedz

    Kurczę, chyba się zaczerwieniłam 🙂
    Dzięki, Jo 😀

Napisz nam też coś :-)