Granica uczuć (XXII)

with 8 komentarzy

Powieść erotyczna by Joe Winchester

 

Rozdział 27

Bardzo obawiała się reakcji Malcolma i kiedy wróciła z chłopakami do salonu, gdzie przebywali pozostali goście, już wiedziała, że jej strach był uzasadniony. Nie uprzedziła go o obecności panów ze Scars z jednego powodu.

Malcolm nienawidził Josha i rozumiała to, przynajmniej częściowo. Do niedawna sama nie chciała widzieć go na oczy. Ale teraz poznała Johnny’ego i czuła, że to coś wyjątkowego, nie chciała rozpamiętywać do końca życia tego, co się stało. Minęło już trochę czasu, więc mogła spojrzeć na to trzeźwym okiem.

Obdarzyła Josha tak silnym uczuciem, że to ją prawie zgubiło. Na szczęście nie zdążyła odebrać sobie życia i to, co najpierw wydawało jej się przekleństwem, sprawiło, że wierzyła, że dostała kolejną szansę od losu.

Była szczęśliwa i chciała dzielić się tym szczęściem. Pragnęła ruszyć do przodu z czystą kartą. Właśnie dlatego postanowiła wreszcie rozmówić się z Joshem Harlandem oraz zaprosić jego i chłopaków do siebie. Atmosfera powinna zostać oczyszczona.

Patrząc na Malcolma, czuła, jak powietrze gęstnieje od zbyt dużej ilości testosteronu w jednym pomieszczeniu. Widziała wściekłość w jego oczach. I niezrozumienie, kiedy na nią popatrzył. Wiedziała, że on tak tego nie zostawi i wymusi na niej rozmowę.

Joy, chyba trzeba donieść piwo! – Stanowczy głos jednej z najważniejszych osób w wytwórni nie pozostawił złudzeń. Ta rozmowa miała się odbyć tu i teraz, czy ona tego chciała, czy nie. Ruszył pierwszy, nawet nie czekając na nią.

Rozgośćcie się, wrócę za chwilkę. – Podążyła za nim, starając się pozostać spokojna. Wiedziała, że martwił się o nią, ale nie mogła pozwolić, żeby za nią decydował.

Możesz mi to jakoś wyjaśnić? – Mimo furii, którą było słychać, starał się mówić cicho. Nie zależało mu, żeby usłyszeli go pozostali goście.

Saint, chcę ruszyć do przodu.

I żeby to zrobić, musiałaś zaprosić Josha do siebie? Czyś ty do reszty postradała swój rozum? – uniósł głos. Joy westchnęła.

Nie chcę wiecznie żyć przeszłością! Poznałam fajnego faceta i wreszcie czuję, że zaczynam na nowo funkcjonować. Co ja mówię! Ja dopiero zaczynam żyć! W tym, co się wydarzyło było też sporo mojej winy i dopiero teraz to widzę. Nie zamierzam pozwolić, żeby to kładło się cieniem na mojej przyszłości. Nie cofnę czasu, ale mogę ukształtować to, co się dopiero wydarzy. Dlatego nie zamierzam wiecznie chować się przed Joshem i dlatego jest tu dzisiaj z nami. Zauważ, że nie zaprosiłam tylko jego, a cały zespół.

Nie wiedziałem, że Josh jest ci potrzebny do ukształtowania nowej przyszłości.

Czy mógłbyś ze mnie nie kpić? – Joy spojrzała surowo na przyjaciela. Doceniała troskę i rozumiała jego powody, ale nie ułatwiał jej obecnej sytuacji. Chciała, żeby wszystko się wreszcie ułożyło. Przecież nie zamierzała wracać do tego, co zostało za nią.

Kompletnie nic się nie nauczyłaś! – Malcolm chwycił za kilka puszek z piwem i opuścił pomieszczenie.

Spojrzała za nim zaskoczona, nie wiedziała, co ma robić, co powinna zrobić. Ruszyła więc jego śladem, nie chciała, żeby między panami doszło do jakiejś kłótni, choć to i nie było wykluczone. Gdy wkroczyła do salonu, wszystko wydawało się w porządku. Od razu odszukała wzrokiem Johnny’ego, który pogrążył się w rozmowie z Tonym ze Scars.

Jason, Tom i Joshua usiedli na kanapie na wprost z dala od fotela, na którym siedział ponury Saint. Popijając piwo, obserwował otoczenie, choć gołym okiem było widać, na kim starał się skupić najwięcej swojej uwagi.

Dlaczego się nie częstujecie? – Podeszła do trójki mężczyzn.

Ja prowadzę. – Jason wskazał na szklankę soku, którą postawił na małym, okrągłym stoliku. – A Josh chyba podziwia twoje mieszkanie. Jest bardzo ładne.

Dziękuję – odpowiedziała dziewczyna, spoglądając na Harlanda. Ten odwzajemnił jej spojrzenie, ale zaraz odwrócił wzrok. – Cieszę się, że przyjęliście zaproszenie.

Nie moglibyśmy ci odmówić. – Tym razem głos zabrał Tony, który pojawił się tuż obok niej. – Joy, nie chciałbym nic mówić, ale twój chłopak zaraz wypali nam dziury w plecach za sam fakt, że ośmieliliśmy się z tobą rozmawiać. – Mężczyzna zachichotał, jakby zrobił komuś wybornego psikusa.

Jak na komendę wszystkie spojrzenia skierowały się ku Johnny’emu, który faktycznie patrzył w ich stronę. Nie było widać po nim złości. Za to, gdy ich wzrok skrzyżował się ze sobą, posłał jej taki uśmiech, że mało nie ugięły się pod nią kolana. Odwzajemniła go, co nie uszło uwadze czwórki mężczyzn obok.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Johnny lubi zaznaczyć swój teren.
    Jo? A skąd u ciebie upodobanie do imion na J?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To prawda, Johnny pokazuje , kto jest mężczyzną Joy.
      Skąd upodobanie do J? Sama nie wiem, imię Johnny bardzo mi się podoba, Josh to w sumie taki przypadek, a Joy wymyśliła moja koleżanka.

      • Babeczka
        |

        Jo, Joy, Johnny, Joshua, Jeremy, a ja nawet podejrzewam, że Saint zmieni imię w ostatniej części ;-D

      • Jo Winchester
        |

        Jo akurat wzięło się od skrótu mojego pełnego imienia 😉 Poza tym, w serialu Supernatural była Jo, a właśnie też z tego serialu wzięło się nazwisko Winchester 🙂 Sorry, za bardzo mi się podobało 🙂
        Saint niczego nie zmieni, chyba, że stan cywilny 😛

      • J.Gibson
        |

        Zmieni status? No i wszystko jasne!!😈

      • Jo Winchester
        |

        Zmieni, nie zmieni, oto jest pytanie 😀

  2. M
    MartiPe
    | Odpowiedz

    Kobieto, gdzie ty mieścisz te wszystkie pomysły na historie? 😀 ja w życiu bym nie wymyśliła takich zawirowan miłosnych jakie ma Joy 😀 A i jej związek z Johnnym podoba mi się najbardziej. Saint jest dla niej za stary a Joshua głupi więc myślę że zostanie z tym pierwszym, chociaż nigdy nic nie wiadomo 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Uwierz mi, że to wcale nie jest takie trudne 🙂 Czasami pomysły same się pchają do głowy, czasami sięgam po pomoc (koleżanki) i to ona mi podpowiada albo naprowadzi na coś, co idealnie się nadaje (idealnie wg mnie). Uwierz mi, że pomysłów czasami jest na tyle, że starczyłoby na dwie, a nie tylko jedną książkę 🙂
      Johnny jest… jest ciekawą postacią i cieszę się, że doceniłaś to, że jest z Joy 🙂 Nie chciałam zrobić pary z niej i Sainta. Josh też nie był brany pod uwagę na dłuższą metę. Nie powiedziałabym, że jest głupi, a po prostu popełnił jeden błąd i z niego wynikają kolejne 😉 dzięki za komentarz 😉

Napisz nam też coś :-)