Granica uczuć (XXIII)

with Brak komentarzy

Powieść erotyczna by Joe Winchester

 

Rozdział 31

Po poranku w wytwórni i sprzeczce z Malcolmem nie czuła się najlepiej. Dobrze, że on wyszedł, bo niechybnie wybuchłaby o wiele gorsza awantura. Nie było go przynajmniej godzinę, a ona zdążyła w tym czasie nieco ochłonąć. On zresztą też, bo jak pojawił się z powrotem, zaczął z nią normalnie rozmawiać.

Rozumiała powody jego wzburzenia, ale podjęła już decyzję. Reszta dnia minęła spokojniej, a gdy wróciła po pracy do mieszkania, mogła się wreszcie zrelaksować. Miała ochotę zadzwonić do Johnny’ego i powiedzieć mu, żeby przyjechał, ale koniec końców nie zrobiła tego. Nie chciała, by wziął ją za nachalną. Po namyśle stwierdziła, że ten wieczór zadedykuje sobie samej.

Nalała do wanny gorącej wody, rozstawiła w łazience kilka zapachowych świeczek i oddała się relaksowi. Wyjazd do Stanów dał jej więcej niż mogła przypuszczać. Zarówno tych dobrych, jak i złych rzeczy. Czy żałowała, że tu była? Nie.

Nawet pomimo tego, co ją spotkało, a co powoli zaczynało odchodzić do przeszłości. Dlatego chciała rozpocząć znajomość z Joshem od nowa, ale kompletnie na odmiennych warunkach. Potrzebowała tego, aby wreszcie osiągnąć spokój duszy. Zaczynała coś zupełnie innego od tego, co łączyło ją z Joshuą.

Uśmiechnęła się na samo wspomnienie Johnny’ego. Zaskoczył ją swoim zachowaniem, kiedy Amanda usiadła mu na kolanach i próbowała go poderwać. Potraktował to zupełnie obojętne, jakby nie dostrzegał atrakcyjnej kobiety, która próbowała na nim swoich czarów.

Co prawda poczuła zazdrość, w końcu Johnny był naprawdę przystojnym mężczyzną, niejedna kobieta chciałaby mieć go dla siebie. A on pokazał, że nie jest tym zainteresowany.  Cieszyło ją to, bo dawało nadzieję, że z ich znajomości może wyjść coś poważnego, coś, na co tak długo czekała. Oczywiście nie mogła być niczego pewna, ale zawsze istniała szansa, że się uda.

Po długiej kąpieli przeszukała domową biblioteczkę z filmami i wybrała jakąś komedię sensacyjną. Jak zwykle zasnęła w trakcie i obudziła się gdzieś w środku nocy, wiec dopiero wtedy poszła do łóżka.

Kolejny dzień rozpoczął się bardzo intensywnie, bowiem musiała załatwić korzystne przeniesienie młodego, ale obiecującego zespołu z innej wytwórni. Do tego Malcolm się spóźnił, tłumacząc jakimś ważnym spotkaniem na mieście.

Do końca dnia nie miała czasu myśleć o Johnnym, który jeszcze rano wysłał jej wiadomość tekstową. Robił to codziennie, co stanowiło było bardzo miłe. Kiedy wreszcie wsiadła do auta i miała odjechać, komórka dała jej znać o sobie.

Cześć kociaku. – Głos Johnny’ego sprawił, że jej ciało zastygło w oczekiwaniu. Nadal nie mogła się z tym oswoić, jak na nią działał. – Jeszcze pracujesz?

Już nie. A ty?

Mam krótką przerwę, jeszcze z godzinkę i skończę tatuować. Jesteś dzisiaj wolna?

Niestety nie – zachichotała. – Pewien przystojniak zaklepał mnie kilka dni temu. Spóźniłeś się.

Szczęściarz. – Ton jego głosu powodował, że uśmiechała się sama do siebie jak idiotka. – Ale może zarezerwujesz dzisiaj dla mnie chwilę swojego cennego czasu?

No nie wiem… On nie będzie zadowolony. Nie wydaje się kimś, kto lubi się dzielić.

Żaden normalny facet nie lubi się dzielić. Nie musi o niczym wiedzieć. – Kusił ją, zupełnie jakby ta rozmowa była na serio.

Pomyślę nad tym. Do zobaczenia, Johnny. – Rozłączyła się i schowała telefon do torebki.

Wtedy wpadło jej do głowy, że mogłaby pojechać do niego. Ciągle był w pracy, ona znała adres, nic nie stało na przeszkodzie, by zobaczyć salon. Poza tym chciała zrobić mu niespodziankę. Później mogliby pojechać do niej albo do niego.

Ruch na drodze o tej porze dnia był już duży i niestety trafiła na korek, przez który utknęła na ulicy na dobre pół godziny. Gdy zatrzymała pojazd na parkingu przed budynkiem „Rock & Roll Studio”, było już po dziewiętnastej.

Wysiadła i poprawiła sukienkę, jaką miała na sobie. Była ciekawa, jak Johnny zareaguje. Kiedy znalazła się w przestronnym hallu, od razu dostrzegła zbierającą się do wyjścia recepcjonistkę. Podeszła do niej, aż kobieta na nią spojrzała.

Ja do Johnny’ego Cruza.

Johnny już dzisiaj nie przyjmuje. Zaraz wychodzi – oznajmiła, biorąc ją za klientkę.

Nie jestem klientką. Proszę mu powiedzieć, że przyszła Joy Stanford – poprosiła.

Dobrze, proszę zaczekać chwilę. – Rose skierowała kroki do jednego z pomieszczeń. Joy zaczęła rozglądać się zaciekawiona.

Jeszcze nigdy nie była w studiu tatuażu. Na większości ścian wisiały zdjęcia przedstawiające gotowe dzieła na ludzkich ciałach. Inne pokazywały wzory naszkicowane ołówkiem, niektóre kolorowe, inne nie.

Kanapy dla oczekujących były usytuowane pod oknem z widokiem na miasto. Obok stał stolik, na którym leżało kilka katalogów. Ściany pomalowane na jasny beż, co ładnie komponowało się z czarnymi meblami. Nie zauważyła, że drzwi pokoju, w którym zniknęła recepcjonistka, otworzyły się i wyszedł z nich Johnny.

Joy? – Odwróciła się i spojrzała prosto w oczy Cruza. Odpowiedziała uśmiechem na uśmiech, który od razu pojawił się na jego twarzy. Podszedł bliżej. – Co ty tutaj robisz? Chodź! – Złapał ją za dłoń i pociągnął za sobą. Jeszcze zdążyła zauważyć zdumione spojrzenie Rose.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)