Granica uczuć (XXVII)

with 2 komentarze

Powieść erotyczna by Joe Winchester
 

Rozdział 47

Założył sportową marynarkę i już łapał za kluczyki do samochodu, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Spojrzał zdziwiony, bo przecież nikogo nie zapraszał. Podszedł i gdy zobaczył za nimi Travisa, kumpla, który jak on, był tatuażystą, uśmiechnął się i pozwolił mu wejść.

Przyjaciel zauważył, że Johnny miał zamiar wyjść i od razu chciał się ewakuować. Cruz nie pozwolił mu na to, skoro Travis pofatygował się, by przyjechać. Rozmowa pochłonęła ich do tego stopnia, że oprzytomniał dopiero przy sygnale telefonu. Gdy zobaczył, że dzwoni Joy, westchnął głęboko.

Cześć kotku. Już jadę – powiedział, nakazując kumplowi być cicho.

Coś się stało? – spytała. Głos miała normalny i nie było słychać, żeby była zła. A jeśli powiedziałby prawdę, wtedy byłaby na pewno.

Przepraszam, miałem poślizg w pracy. Niedługo będę po ciebie.

To dobrze. Myślałam, że przydarzyło ci się coś złego. Tylko uważaj na siebie na drodze. Nie pędź za szybko. Czekam.

Będę niebawem na miejscu. – Rozłączył się, a przyjaciel wybuchł śmiechem.

Stary, lepiej jedź do laski, bo cię w końcu udusi. Mogłeś powiedzieć, że się śpieszysz. – Wstał i zarzucił kurtkę na siebie. – Zadzwonię i umówimy się na jakieś piwo. Wsiadaj na konia, książę.

Trzymaj się! – Panowie pożegnali się i Johnny wyprysnął z mieszkania. Wsiadł pośpiesznie do auta i ruszył w drogę. Nie czuł się za dobrze z tym, że nie powiedział prawdy, ale nie chciał psuć jej nastroju. Przyśpieszył na drodze, bo miał do tego warunki. Jakiś czas później wbiegł na piętro i dopadł do drzwi mieszkania. Otworzyła mu z uśmiechem na ustach.

Jesteś! – Przysunęła się i pocałowała na powitanie. – Jedziemy? Nie chcę, by odwołali nam rezerwację.

Jasne. – Wziął ją za rękę i wyszli. Widząc radość dziewczyny, poczuł się jeszcze gorzej.

Niby to było niewinne kłamstwo, ale już zaczynało mu ciążyć. Dał plamę, zagadując się z przyjacielem. Żeby nie oberwało mu się od Joy, która na pewno zdenerwowałaby się takim powodem spóźnienia, wymyślił kłamstwo o pracy. Szatynka nic nie podejrzewała.

A on się czuł jak kretyn, który musiał uciec się do kłamstwa, aby ominęła go kara. Kolacja przebiegała bez zakłóceń, Joy wyglądała na szczęśliwą i zadowoloną i w rzeczywistości taka była. On wręcz przeciwnie. Sumienie nie dawało mu spokoju. Powinien od razu powiedzieć jej prawdę, sam nie lubił być okłamywany.

Johnny, czy coś jest nie tak? – spytała, kiedy kończyli jeść deser. Przyglądała mu się.

Możemy wyjść? Chyba muszę ci się przyznać do czegoś.

Ty mi? – roześmiała się, oblizując łyżeczkę. Odłożyła pusty pucharek na stół i przestała się śmiać. – No dobrze, jeśli to takie ważne. Możemy się zbierać.

Poproszę o rachunek. – Johnny skinął na kelnera, który podszedł szybko i gdy mogli już iść, objął dziewczynę w talii, kierując do wyjścia. Czuł jej wzrok na sobie, na razie wyglądała bardziej na zaciekawioną. Może jednak nie będzie taka zła?

Co jest tak ważnego, że musieliśmy wyjść z restauracji, żebyś mógł mi o tym powiedzieć? – spytała, gdy opuścili mury budynku. Szli wolnym krokiem do jego samochodu.

Nie powiedziałem ci dzisiaj prawdy. – Zatrzymali się przy pojeździe, a Joy spojrzała na niego intensywniej.

Prawdy o czym? Co się stało, Johnny?

O powodzie mojego spóźnienia. Może najpierw wsiądziemy? – Odblokował drzwi, czuł się coraz bardziej głupio.

Teraz możesz wreszcie to z siebie wydusić? – Joy wyglądała na zniecierpliwioną. No cóż, przynajmniej chciał być z nią szczery.

Powiedziałem ci, że spóźnię się do ciebie, bo zeszło mi dłużej w pracy. To nieprawda. Byłbym na czas.

Więc dlaczego nie byłeś? – spytała ostrożnie. Jej wzrok wcale mu nie pomagał, ale zasłużył sobie. Przecież nie musiał kłamać.

Miałem już wychodzić, kiedy przyjechał mój dawny znajomy. Wpuściłem go i zagadaliśmy się. Opamiętałem się dopiero, gdy zadzwoniłaś. Nie chciałem psuć ci nastroju, więc wymyśliłem powód spóźnienia. Przepraszam cię, Joy. Zachowałem się jak kretyn. Nie powinienem cię okłamywać.

Słucham? – Skanowała go wzrokiem, jak rentgenem na badaniach. Teraz jeszcze bardziej miał świadomość tego, że popełnił błąd. – Wymyśliłeś to sobie?

Już nigdy tego nie zrobię. Jest mi głupio. – Spojrzał przepraszająco, ale Joy wcale nie wyglądała na pocieszoną tym faktem.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Jak moglas skonczyc w takim momecie😅😅😅😅 ja chce jeszcze wiecej😢😢😢😢😣😣😣

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      W sumie sama nie wiem, dlaczego 😛 Żartuję. Oczywiście, że wiem 😉 Żebyś wróciła tutaj za tydzień 😉

Napisz nam też coś :-)